16.03.2019 – URODZINOWO U PAPIEŻY. WIECZOREM SŁYNNA ZUPA BOUILLABAISSE

.
ZRYWAMY SIĘ BARDZO WCZEŚNIE.
O 8 RANO MAMY POCIĄG DO AVIGNON.
ZNOWU PRZECHODZIMY TĄ SAMĄ TRASĘ CO WCZORAJ, ALE Z PEWNYMI MODYFIKACJAMI. NIE ZMIENIA TO FAKTU, ŻE DALEJ JEST DALEKO. SZYBKIM KROKIEM 20 MINUT.
JEST PUSTO. CZASEM WIDAĆ JAKIEGOŚ PRZECHODNIA Z BAGIETKĄ W RĘKU, ALE PIEKARNI JAKOŚ NIE WIDZIMY.
GENERALNIE BILETY KOLEJOWE WE FRANCJI SĄ BARDZO DROGIE. POCIĄGI W ZALEŻNOŚCI OD OPERATORÓW I DNIA I GODZINY PODRÓŻY MAJĄ RÓŻNE CENY BILETÓW.
SĄ NIEKIEDY ZNIŻKI. USTALAJĄC TRASĘ JAKĄ CHCEMY JECHAĆ TRZEBA MIEĆ TO NA UWADZE I SPRAWDZIĆ DOKŁADNIE, BO MOŻE NAS PRZY KASIE SPOTKAĆ NIESPODZIANKA.
WIELOKROTNIE SPRAWDZAŁAM ROZKŁADY JAZDY I PORÓWNYWAŁAM CENY, PO TO ABY WYBRAĆ JAK NAJTAŃSZĄ OPCJE.

NA DWORCU ST. CHARLES – GŁÓWNYM W MARSYLII – MOŻNA KUPIĆ BILET W AUTOMACIE ALBO W KASIE. KASY MIESZĄ SIĘ W PRZESZKLONEJ ZAMKNIĘTEJ SALI. DO KILKU STANOWISK OBSŁUGUJĄCYCH PODRÓŻNYCH TRZEBA STANĄĆ W KOLEJCE. PO KUPNIE BILETU ZNAJDUJEMY WŁAŚCIWY PERON.
DWORZEC JEST DUŻY I TRZEBA PARĘ CHWIL BY GO OGARNĄĆ.

JAZDA DO AVIGNON TRWA 40 MINUT. ZA BILET RANNY PŁACILIŚMY 12€50, ZA BILET POWROTNY KUPIONY OD RAZU NA GODZINĘ 17:40, 16€60 OD OSOBY.

WĄSKIMI ULICZKAMI DOCIERAMY DO PAŁACU PAPIESKIEGO. PO DRODZE WSTĘPUJEMY DO PIEKARNI. NIE TYLKO CHLEBY, BUŁKI, BAGIETKI, ROGALIKI, ALE TEŻ KANAPKI Z RÓŻNYMI WKŁADAMI KUSZĄ WYGLĄDEM. WSZYSTKO ŚWIEŻE, CHRUPIĄCE.
DECYZJA JEST TRUDNA JEDNAK PO KILKU CHWILACH UDAJE NAM SIĘ JĄ PODJĄĆ I KAŻDE Z NAS MA WYBRANĄ KANAPKĘ, KTÓRĄ JEMY STOJĄC NA ROGU ULICY. MOJA KANAPKA Z KURCZAKIEM BYŁA TROCHĘ ZA SUCHA, CHOCIAŻ KURCZAK SOCZYSTY.

WIELKOŚĆ PAŁACU PAPIESKIEGO JUŻ Z ZEWNĄTRZ BUDZI PODZIW.
AVIGNON BYŁ SIEDZIBĘ PAPIEŻY W LATACH 1309-1377. POCZĄTKOWO REZYDOWALI W KLASZTORZE DOMINIKANÓW, A DOPIERO W 1349 PODJĘTO DECYZJE O ROZBUDOWIE ISTNIEJĄCEGO PAŁACU BISKUPIEGO.
NAJPIERW WZNIESIONO STARY PAŁAC. POTEM DOBUDOWANO NOWY PAŁAC. W EFEKCIE POWSTAŁA JEDNA Z NAJBARDZIEJ MONUMENTALNYCH GOTYCKICH BUDOWLI W EUROPIE.
OD STRONY ZACHODNIEJ DO PAŁACU PRZYLEGA KATEDRA NOTRE DAME.
OBIE CZĘŚCI TWORZĄ NIEREGULARNY PLAN, ZLOKALIZOWANY WOKÓŁ DWÓCH CZWOROBOCZNYCH DZIEDZIŃCÓW.

PAŁAC ZBUDOWANO Z KAMIENIA W STYLU GOTYCKIM. ŁĄCZY W SOBIE ZARÓWNO CECHY ZAMKU JAK I PAŁACU. WIDAĆ TO W SZEROKICH MURACH, WIEŻACH, KSZTAŁCIE. Z KOLEI CECHY PAŁACU PRZEJAWIAJĄ SIĘ W KRUŻGANKACH, BALKONACH, ZDOBIONYCH OKNACH, PORTALACH, NISZACH, WYKUSZACH, CZY WRESZCIE SAMYCH KOMNATACH.

.

awinion, francja, pałac papieży

AWINION. PAŁAC PAPIESKI – ZWIEDZAMY KOLOSA

.

ZACZYNAMY OD STAREGO PAŁACU, BĘDĄCEGO DZIEŁEM PAPIEŻA BENEDYKTA XII.
MIEŚCI SIĘ TUTAJ ZESPÓŁ REPREZENTACYJNYCH POMIESZCZEŃ. SKRZYDŁO POŁUDNIOWE TO POMIESZCZENIA NA KONKLAWE. PÓŁNOCNE – KAPLICA. POMIESZCZENIA ZACHODNIEGO SKRZYDŁA ZAMIESZKIWAŁ DWÓR PAPIESKI. NAROŻNA WIEŻA TROUILLAS MA SPIŻARNIE, PIWNICE. WE WSCHODNIEJ CZĘŚCI ZNAJDOWAŁA SIĘ ZBROJOWNIA. POWYŻEJ ZAŚ WIELKA KUCHNIA, KONSYSTORZ, WIELKA JADALNIA NA UCZTY. TAKŻE PRYWATNE KOMNATY PAPIEŻA. KOLEJNE DWIE WIEŻE – PAPIESKA I ANIELSKA MIEŚCIŁY SKARBIEC I BIBLIOTEKĘ. TUTAJ NIE MA MAŁYCH POMIESZCZEŃ. WSZYSTKO JEST DUŻE, WYSOKIE, ZIMNE.

NOWY PAŁAC POWSTAŁ ZA PONTYFIKATU KLEMENSA VI. CZEŚĆ POMIESZCZEŃ PAŁACOWYCH OTRZYMAŁO NOWY WYSTRÓJ. DOBUDOWANO SALĘ AUDIENCJI, WIELKĄ KAPLICĘ ORAZ INNE POMIESZCZENIA JAK np. POKÓJ DO PRACY CZYLI POKÓJ JELENI.  W TYM OSTATNIM ZNAJDUJĄ SIĘ PRZEPIĘKNE FRESKI PRZEDSTAWIAJĄCE SCENY Z POLOWAŃ.
TEN OLBRZYMI KOMPLEKS ZAŚWIADCZA JAK WIELKĄ POTĘGĄ BYŁ KOŚCIÓŁ, JAKIE MIAŁ ZNACZENIE POLITYCZNE I JAK ROZGRYWAŁ SWOJE WPŁYWY. OBEJRZENIE CAŁOŚCI TRWA NAPRAWDĘ DŁUGO. PRZECHODZI SIĘ PRZEZ NIEKOŃCZĄCY SIĘ CIĄG SAL, KORYTARZY ALE INACZEJ SIĘ NIE DA ZOBACZYĆ WSZYSTKIEGO.

PO WYJŚCIU PODESZLIŚMY DO KATEDRY ZNAJDUJĄCEJ SIĘ TUŻ OBOK, ALE BYŁA ZAMKNIĘTA DO 16-tej. PRZYSIEDLIŚMY WIĘC NA CHWILĘ W JEDNEJ Z KAWIARENEK NA PLACYKU PRZED PAŁACEM. POTEM KRĘTYMI ULICZKAMI POSZLIŚMY NA MOST, NA KTÓRYM “TAŃCZONO WOKÓŁ”, ZGODNIE ZE SŁOWAMI PIOSENKI. TO OCZYWIŚCIE NIEPRAWDA. PRZEWODNIKI DOKŁADNIE WYJAŚNIAJĄ TĘ KWESTIĘ. ALE O WIELE PRZYJEMNIEJ JEST WYOBRAŻAĆ SOBIE WIRUJĄCE NA MOŚCIE PARY.
TAK NAPRAWDĘ TO MOST NOSI NAZWĘ SAINT BENEZET CZYLI ŚWIĘTEGO BENEDYKTA. WYBUDOWANY ZOSTAŁ W LATACH 1171-1185. WIĄŻE SIĘ Z TYM LEGENDA O PASTERZU, KTÓREMU BÓG NAKAZAŁ BUDOWĘ MOSTU. MOST ZOSTAŁ WYBUDOWANY W CAŁOŚCI. MIAŁ DŁUGOŚĆ 900 m I 22 PRZĘSŁA. BYŁ NAJWIĘKSZY W EUROPIE.

TO, ŻE OBECNIE POZOSTAŁY WŁAŚCIWIE 4 PRZĘSŁA JEST WYNIKIEM NISZCZYCIELSKIEJ DZIAŁALNOŚCI RODANU, POWODZI.
NA DOLNYM POZIOMIE MOSTU ZNAJDUJE SIĘ ROMAŃSKA KAPLICA. OPISY PRZY WEJŚCIU WYJAŚNIAJĄ JAK GO BUDOWANO. CIEKAWE. MOST TRZEBA ZOBACZYĆ KONIECZNIE, PRZEJŚĆ SIĘ DO WIEŻY OBOK.
SZEROKIE WODY RODANU, ZIELONO NA BRZEGACH. FAJNY WIDOK.

W MIĘDZYCZASIE NA CZĘŚCI PLACU PRZED PAŁACEM PAPIESKIM ROZPOCZĘŁA SIĘ SIĘ MANIFESTACJA ŻÓŁTYCH KAMIZELEK. PRZYGLĄDALIŚMY SIĘ NIEJAKO POGLĄDOWO. JAK WYGLĄDAJĄ MANIFESTACJE W INNYM KRAJU. TAKIE JAK U NAS.

OTWARTO KATEDRĘ NOTRE DAME DES DOMES, WIĘC WESZLIŚMY DO ŚRODKA. NA ZEWNĄTRZ KATEDRA ZDOBIONA JEST KOLUMNAMI W STYLU KORYNCKIM POCHODZĄCYCH Z CZASÓW RZYMSKICH. NA WIEŻY WISI 36 DZWONÓW, WŚRÓD KTÓRYCH NAJWIĘKSZY WAŻY 9 TON.  KOŚCIÓŁ JAKO TAKI ISTNIAŁ OD IV WIEKU.
OBECNA KATEDRA POWSTAŁA PO 1150 ROKU W STYLU ROMANIZMU PROWANSALSKIEGO. W 1209 ROKU MIAŁ TU MIEJSCE SOBÓR NARODOWY. W XIV WIEKU ZNACZENIE ŚWIĄTYNI WZROSŁO ZE WZGLĘDU NA PRZENIESIENIE DO AWINIONU W 1305 SIEDZIBY PAPIEŻA.
KATEDRA ZOSTAŁA ROZBUDOWANA W XIV WIEKU. DOBUDOWANO WIEŻĘ, KTÓRA ZAWALIŁA SIĘ W 1405 ALE W 1425 r. I ROZBUDOWANO CAŁOŚĆ. W XVII w KOLEJNA PRZEBUDOWA W DUCHU BAROKU. W 1859 WIEŻĘ ZACHODNIĄ ZWIEŃCZONO MONUMENTALNĄ, POZŁACANĄ FIGURĄ NAJŚWIĘTSZEJ MARII PANNY.

NA UWAGĘ ZASŁUGUJĄ GROBOWCE PAPIEŻY JANA PAWŁA XXII I BENEDYKTA XII.

OBOK KATEDRY PIĘKNY PARK ROCHES DES DOMES. TRAWNIKI, KLOMBY, DRZEWA ŁAWECZKI. WARTO TU ODETCHNĄĆ PO OBEJRZENIU TEGO KOLOSA JAKIM JEST PAŁAC PAPIESKI, ALBO PO PROSTU POSPACEROWAĆ TROCHĘ, USIĄŚĆ NA ŁAWECZCE, POPATRZEĆ NA ZIELEŃ WOKOŁO, WYLUZOWAĆ.

OSTATNIĄ RZECZĄ KTÓRĄ ZOBACZYLIŚMY BYŁO MUZEUM MAŁEGO PAŁACU. WIELE SAL BYŁO NIECZYNNYCH ALE HITEM JEST TRIPTYQUE DE VENASQUE. DZIEŁO MALARSKIEJ SZKOŁY AWINIONU Z XV w. POKAZANE PO RAZ PIERWSZY OD 1976. PRZEZ 40 LAT NIE BYŁO DOSTĘPNE. TRYPTYK PRZEDSTAWIA PAPIEŻA A PO JEGO BOKACH Św. MARTĘ I Św. MAURYCEGO. PONAD NIMI ANIELSCY MUZYCY. PIĘKNE DZIEŁO.

WYCHODZĄC W MARSYLII Z DWORCA KOLEJOWEGO, ZESZLIŚMY OGROMNYMI SCHODAMI W STRONĘ PORTU ZUPEŁNIE INNĄ DROGĄ NIŻ DO NASZEGO STUDIA. OD DWORCA BARDZIEJ W LEWO. DOSZLIŚMY DO SZEROKIEJ ARTERII CANEBIERE, JEDNEJ Z GŁÓWNYCH W MIEŚCIE. TŁUM LUDZI, SKLEPY Z BOGATYM ASORTYMENTEM, AUTA, AUTOBUSY. ULICA OBRAMOWANA – ZARÓWNO Z LEWEJ JAK I PRAWEJ STRONY – DUŻYMI ELEGANCKIMI BUDOWLAMI. TO NIE TO CO NASZA STARA, EGZOTYCZNA LE PANIER.

ZNOWU SIĘ SPIESZYLIŚMY DO RESTAURACJI. MUSIELIŚMY ZŁAPAĆ AUTOBUS Nr 83 JADĄCY Z VIEUX PORT W KIERUNKU ROND-POINT DU PRADO, WZDŁUŻ MORZA, I WYSIĄŚĆ NA PRZYSTANKU FAUSSE MONNAIE.

NA URODZINOWĄ KOLACJĘ WYBRAŁAM RESTAURACJĘ LE RHULE.  TO SŁYNNA RESTAURACJA SERWUJĄCA OD 40 LAT RÓWNIE SŁYNNĄ SPECJALNOŚĆ MARSYLSKĄ – ZUPĘ Z RYB CZYLI BOUILLABAISSE.
W MOJEJ SZKOLNEJ CZYTANCE PODRĘCZNIKA j. FRANCUSKIEGO, WYMIENIANO TĘ ZUPĘ JAKO WYBITNE DANIE REGIONU. POTRZEBOWAŁAM WIELU LAT I URODZIN PIETRUSZKI ABY JEJ SKOSZTOWAĆ.

GENEZA ZUPY WYWODZI SIĘ OD POSIŁKU RYBAKÓW, KTÓRZY JAK JUŻ SPRZEDALI SWOJE POŁOWY TO Z NIESPRZEDANYCH RYB ROBILI SOBIE ZUPĘ. Z BIEGIEM CZASU ZUPA UROSŁA DO RANGI SYMBOLU KULINARNEGO DO TEGO STOPNIA, ŻE CZĘŚĆ RESTAURATORÓW PODPISAŁA tzw. KARTĘ ZUPY (CHARTE BOUILLABAISSE), GDZIE OKREŚLONO Z JAKICH RYB MUSI SIĘ SKŁADAĆ, ZASADY JEJ GOTOWANIA NO I OCZYWIŚCIE PRZYRZECZENIE, ŻE SYGNATARIUSZE KARTY NIE SPRZENIEWIERZĄ SIĘ USTALONYM ZASADOM. WŁAŚCICIELE RESTAURACJI LE RHUL BYLI JEDNYMI Z TWÓRCÓW TEJ KARTY.

ZUPA MUSI ZWIERAĆ CO NAJMNIEJ 4 GATUNKI RYBY np: SKORPENĘ, BARWENĘ, WĘGORZA MORSKIEGO, DORADĘ, PIOTROSZA. WARUNKIEM JEJ SMAKU JEST EKSTREMALNA ŚWIEŻOŚĆ RYB. Z PRZYPRAW DODAJE SIĘ SÓL, PIEPRZ, SZAFRAN, CZOSNEK, POMIDORY.
ZUPIE TOWARZYSZY SOS LA ROUILLE. TRADYCYJNY SOS PROWANSALSKI NA BAZIE ZIEMNIAKÓW, POMIDORÓW, OLIWY, RYBIEJ WĄTRÓBKI, CYTRYNY.

PO OKOŁO 25 MINUTACH JAZDY DOTARLIŚMY NA MIEJSCE. ZROBIŁO SIĘ JUŻ CIEMNO.  RESTAURACJA MIEŚCI SIĘ NA SKARPIE I WIDAĆ JĄ Z DALEKA, BO JEST EFEKTOWNIE PODŚWIETLONA.

OBSŁUGA SPRAWDZA REZERWACJĘ STOLIKA. SIADAMY. JEST KARTA DAŃ ALE I TAK WSZYSCY ZAMAWIAJĄ BOUILLABAISSE. KELNER WYJAŚNIA JAKI RODZAJ ZUPY MOŻEMY DOSTAĆ. MOŻE BYĆ NORMALNA LUB Z HOMAREM. SOLENIZANTOWI SIĘ COŚ OD ŻYCIA SIĘ NALEŻY WIĘC DLA NIEGO Z HOMAREM.
CO DO WINA TO PRZYJMUJEMY SUGESTIĘ PROPONOWANĄ PRZEZ KELNERA.

POTRAWA SKŁADA SIĘ Z BULIONU, ZE ŚCIŚLE OKREŚLONYCH UGOTOWANYCH RYB SERWOWANYCH OSOBNO NA  TALERZU, GĘSTEGO SOSU, CHLEBA. ZACZYNAMY OD ZAŁOŻENIA NA SZYJĘ FARTUCHA.
PO CHWILI PODJEŻDŻA DO NAS STOLIK ZE SKŁADNIKAMI ZUPY. OBSŁUGUJĄCY KELNER NAKŁADA POSZCZEGÓLNE RYBY NA TALERZ WYMIENIAJĄC ICH NAZWY. NA DRUGI, GŁĘBOKI TALERZ NALEWA BULION. ODDZIELNIE PODAJE LEKKO RÓŻOWY GĘSTY SOS I CHLEB.
OSOBNO JE SIĘ BULION, OSOBNO RYBY Z SOSEM.

MNIE TO WSZYSTKO SMAKOWAŁO, CHOCIAŻ JAK DLA MNIE WYMAGAŁO SOLI I PIEPRZU. ALE ROZUMIEM, ŻE NIE WSZYSCY LUBIĄ TAK JAK JA TE PRZYPRAWY. PIETRUSZKA BYŁ NIESTETY ROZCZAROWANY I NAWET HOMAR NIE POMÓGŁ. MYŚLĘ, ŻE NIE TYLE Z POWODU SMAKU ILE Z TEGO, ŻE SPODZIEWAŁ SIĘ JAKIEGOŚ KULINARNEGO SZALEŃSTWA SMAKOWEGO A BOUILLABAISSE JEST TYLKO ZUPĄ RYBNĄ. ALE JAKĄ !
CO DO JEDNEGO BYLIŚMY ZGODNI. BIAŁE WINO O LEKKO SŁODKAWYM SMAKU BYŁO ZNAKOMITE. OBSŁUGA BEZ ZARZUTU.

CHOCIAŻ CENA KOLACJI W LE RHULE NIE JEST MAŁA, RESTAURACJA BYŁA PEŁNA. ZNAWCY TEMATU TWIERDZĄ, ŻE ZUPA RYBNA BOUILLABAISSE MUSI BYĆ DROGA. JEŚLI KOSZTUJE 20 – 30 € NIE WARTO JEJ JEŚĆ. Z KOLEI JEŻELI KOSZTUJE 75 €, WŁAŚCICIEL KTÓRY JĄ SERWUJE – OBOJĘTNIE CZY PODPISAŁ KARTĘ BOUILLABAISSE CZY NIE, PRZESADZA.

OSTATNI AUTOBUS MIELIŚMY PO 21-tej. BYŁ PRAWIE PUSTY. PO DRODZE WSIEDLI MŁODZI MĘŻCZYŹNI O CIEMNEJ KARNACJI. NORMALNIE ROZMAWIALI, ŚMIALI SIĘ. KIEROWCA DAŁ POPIS JAZDY RAJDOWO-NIEBEZPIECZNEJ. DO TEJ PORY NIE WIEM CZY BYŁ TO POPIS UMIEJĘTNOŚCI KIEROWCY, CZY WYRAŻENIA SWOICH POGLĄDÓW WOBEC PASAŻERÓW.

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *