najstarszy cmentarz średniowieczny

17.03.2019 – CUDA W ARLES

.
DZISIAJ ZNOWU PORANNYM POCIĄGIEM. TYM RAZEM DO ARLES.
MAMY CORAZ WIĘCEJ WPRAWY WIEC POPRAWIAMY NASZ CZAS DOJŚCIA NA DWORZEC O 4 MINUTY

BILET NA POCIĄG O GODZINIE 9:14 RANO KOSZTUJE 12€20 OD OSOBY. POCIĄG POWROTNY O GODZINIE 18:08 – 11€00, A POCIĄG O 19:37 16€30.

ARLES, KOLONIA RZYMSKA ZNANE JEST PRZEDE WSZYSTKIM Z AMFITEATRU, KATEDRY I VAN GOGHA.
MIASTO ZAŁOŻONE PRZEZ GREKÓW PONAD 2 tyś. LAT TEMU, PÓŹNIEJ ZDOBYTE PRZEZ RZYMIAN, ZYSKAŁO STRATEGICZNE ZNACZENIE PRZEZ POŁOŻENIE NAD RODANEM. CEZAR UCZYNIŁ ARLES STOLICĄ PROWINCJI GALIA NARBOŃSKA. PRZYDZIELIŁ TUTAJ GRUNTY SWOIM ŻOŁNIERZOM JAKO WYNAGRODZENIE ZA WALKĘ DLA JEGO IMPERIUM.
PO UPADKU CESARSTWA MIASTO ZOSTAŁO ZAJĘTE PRZEZ WIZYGOTÓW, POTEM  MEROWINGÓW. W 933 ROKU ARLES ZOSTAŁO STOLICĄ KRÓLESTWA BURGUNDII. W POŁOWIE XIII WIEKU STAŁO SIĘ CZĘŚCIĄ PROWANSJI.

KOLEJNE CZAROWNE MIASTO W PROWANSJI.
IDZIEMY Z DWORCA DO CENTRUM. MIMO, ŻE JEST JUŻ KOŁO 10-tej ŻYCIE DOPIERO SIĘ ROZPOCZYNA. KAWIARENKI WYSTAWIAJĄ STOLIKI, OTWIERAJĄ PARASOLE. CZYNNE SĄ JEDNAK PIEKARNIE, A W NICH PYSZNE KANAPKI, CZYLI FRANCUSKA BAGIETKA Z WKŁADEM RÓŻNYM. WSZELKIE INNE PIECZYWO POZA FRANCJĄ ZWANE BAGIETKĄ JEST TYLKO PODRÓBKĄ.

PUSTAWĄ ULICĄ DOCHODZIMY DO AMFITEATRU.
WCHODZIMY ZA DARMO BO COŚ NIE DZIAŁA, CHYBA MOŻLIWOŚĆ SPRZEDAWANIA BILETÓW PRZY PŁATNOŚCI KARTĄ.

PATRZĄC NA TAKIE CUDO ARCHITEKTONICZNE JAKIM JEST TEN AMFITEATR CZŁOWIEK ZASTANAWIA SIĘ JAK ONI TO ZROBILI. AMFITEATR PRZETRWAŁ ZACHOWANY W TAKIM STANIE, ŻE NADAL ODBYWAJĄ SIĘ W NIM PRZEDSTAWIENIA. OBCHODZIMY CAŁOŚĆ WOKÓŁ. SIADAMY I PATRZYMY NA ARENĘ. A NUŻ POJAWI SIĘ JAKIŚ ZAGUBIONY W OBECNEJ RZECZYWISTOŚCI RZYMIANIN Z OKRZYKIEM AVE CAESAR NA USTACH

300 METRÓW DALEJ KOMPLEKS RUIN – TEATR ANTYCZNY. NIESTETY W STANIE SZCZĄTKOWYM. MIAŁ ŚREDNICĘ OKOŁO 100 METRÓW. MÓGŁ POMIEŚCIĆ 10.000 OSÓB.

PRZY PLACU REPUBLIKI MIEŚCI SIĘ SIEDZIBA WŁADZ MIASTA.
POD BUDYNKIEM W PODZIEMIACH KRYPTY. WEJŚCIE PRZEZ OTWARTE URZĄD MIASTA.
MIAŁY SŁUŻYĆ JAKO SPICHRZE. OLBRZYMIA PODZIEMNA GALERIA POD PLACEM STANOWIŁA FUNDAMENT DLA RZYMSKIEGO FORUM. BYŁA ZBYT WILGOTNA ABY PRZECHOWYWAĆ TAM ZBOŻE, DLATEGO PRAWDOPODOBNIE TRZYMANO W NICH NIEWOLNIKÓW.

NA ŚRODKU PLACU OBELISK Z CZASÓW KONSTANTYNA II.

OGLĄDAMY KATEDRĘ ŚW. TROFIMA – BISKUPA ARLES KTÓRY PRZYBYŁ DO MIASTA OKOŁO ROKU 250.
PORTAL WEJŚCIOWY JEST ARCYDZIEŁEM. TEMAT PRZEWODNI – SĄD OSTATECZNY. DUSZE POTĘPIONE PODĄŻAJĄ DO PIEKŁA, ZBAWIONE DO NIEBA. ANIOŁ Z MIECZEM KIERUJE RUCHEM NIE POZWALAJĄC POTĘPIONYM WEJŚĆ DO NIEBA.
TYMPANON ZDOBI POSTAĆ CHRYSTUSA W OTOCZENIU SYMBOLI CZTERECH EWANGELISTÓW: ORZEŁ – JANA, ANIOŁ – MATEUSZA, OSIOŁ – ŁUKASZA, LEW – MARKA. ILOŚĆ TEGO CO ZOSTAŁO PRZEDSTAWIONE NA TYM PORTALU PRZYPRAWIA O ZAWRÓT GŁOWY.

W ŚRODKU NAWA GŁÓWNA WYSOKA NA 20 METRÓW Z 5 ŁUKAMI SKLEPIENNYMI. NAWA GŁÓWNA I BOCZNE PRZECIĘTE SĄ PRZEZ TRANSEPT CO DAJE BUDOWLI KSZTAŁT KRZYŻA.
OBOK KATEDRY KLASZTOR ZBUDOWANY POD KONIEC XII WIEKU. WSPANIAŁE KRUŻGANKI. KOLUMNY KRUŻGANKÓW ZDOBIĄ PŁASKORZEŹBY SCEN RELIGIJNYCH.
W SALI ZEBRAŃ ZAKONNYCH KOLEKCJA ARRASÓW I GOBELINÓW.

ILOŚĆ ZABYTKÓW I CIEKAWYCH MIEJSC JAKIE OFERUJE ARLES JEST OGROMNA. JUŻ PRAWIE POŁUDNIE A MY MAMY JESZCZE TYLE DO ZOBACZENIA.
CHODZIMY PO WĄSKICH ULICZKACH ARLES. MORZY NAS GŁÓD WIĘC OCZYWIŚCIE JEMY KOLEJNĄ BAGIETKĘ Z WKŁADEM.

ŚWIECI PIĘKNE SŁOŃCE. IDZIEMY SPACERKIEM DO NEKROPOLII ALYSCAMPS.
TO NAJBARDZIEJ ZNANY CMENTARZ ŚREDNIOWIECZA. FUNKCJONOWAŁ PRZEZ 1500 LAT. RZYMIANIE NAKAZYWALI CHOWANIE ZMARŁYCH POZA MURAMI MIASTA. CMENTARZ SZYBKO SIĘ ZAPEŁNIAŁ. ZMARŁYCH GRZEBANO W TRZECH RZĘDACH, A TRUMNY SPŁYWAŁY RODANEM Z CAŁEJ EUROPY. PO CHRYSTIANIZACJI NADAL PEŁNIŁ SWOJĄ FUNKCJĘ. TUTAJ ZOSTAŁ POCHOWANY  Św. TROFIM, ORAZ RZYMSKI URZĘDNIK, KTÓRY ODMÓWIŁ ZABICIA CHRZEŚCIJANINA. UCZYNIŁO TO Z CMENTARZA MIEJSCE KULTU.

SZEROKA ALEJA PROWADZI MIĘDZY GROBAMI DO OPUSZCZONEGO KOŚCIOŁA ŚW. HONORATA. NA NIEKTÓRYCH POZOSTAŁOŚCIACH PŁYT NAGROBNYCH RELIEFY.
ALEJA SARKOFAGÓW ZOSTAŁA STWORZONA W XVII W ABY UPORZĄDKOWAĆ TROCHĘ PODUPADŁY CMENTARZ. JEST TU KILKA GROBÓW – KAPLIC BOGATYCH PATRYCJUSZY .
MIMO WSZYSTKO ALYSCAMPS MA UROK, NIEPOWTARZALNĄ ATMOSFERĘ PRZEMIJANIA, ZADUMY. JEST PIĘKNIE UWIECZNIONY PRZEZ VAN GOGHA I GAUGUINA. MOIM ZDANIEM KONIECZNIE TRZEBA GO OBEJRZEĆ

CHCIAŁAM JESZCZE PÓJŚĆ DO KAPLICY DE LA GENOUILLADE Z ODCISKIEM KOLANA CHRYSTUSA. OBECNY PRZY POŚWIĘCENIU PRZEZ TROFIMA POGAŃSKIEJ NEKROPOLII CHRYSTUS UKLĄKŁ POZOSTAWIAJĄC ODCISK KOLANA. W TYM MIEJSCU WYBUDOWANO KAPLICĘ. MIEŚCI SIĘ POZA CMENTARZEM.
CHŁOPAK Z KASY WSKAZAŁ NAM DROGĘ. WCALE NIE BYŁO BLISKO, A SAMA KAPLICA W STANIE RUINY OTOCZONA DZIKO ROSNĄCĄ ROŚLINNOŚCIĄ NIESTETY NIE JEST INTERESUJĄCA.

WRACAMY SZYBKIM KROKIEM BO CHCEMY ZDĄŻYĆ DO MUZEUM REATTU, A PRZED TYM OBEJRZEĆ POBLISKIE ŁAŹNIE KONSTANTYNA. OBIE RZECZY ZNAJDUJĄ SIĘ PRZY BRZEGU RODANU KTÓRY JEST TRZONEM PROWANSJI. ŁAŹNIE SĄ DOBRZE ZACHOWANE I ŁADNIE ZAARANŻOWANE.

DO MUZEUM MOŻNA DOJŚĆ BULWAREM WZDŁUŻ SZEROKIEGO RODANU. KIEDY DOŃ DOCHODZIMY ROBIĘ ZDJĘCIE PIETRUSZCE I NAGLE ORIENTUJĘ SIĘ, ŻE MOJA PUCHOWA KURTECZKA PRZEWIESZONA PRZEZ TOREBKĘ ZNIKNĘŁA. RZUCAM SIĘ W STRONĘ BULWARU, A POTEM ŁAŹNI BO GDZIEŚ PRZECIEŻ MUSIAŁA SPAŚĆ.
IDĘ DALEJ ULICZKAMI AŻ DO PLACU REPUBLIKI ALE NIGDZIE JEJ NIE WIDZĘ. SZKODA, WIELE ZE MNĄ PRZEŻYŁA. WRACAM CAŁY CZAS MAJĄC NADZIEJĘ ŻE JĄ ZNAJDĘ, ALE NADZIEJA JEST PŁONNA.
TROCHĘ SIĘ DZIWIĘ, ŻE TAK SZYBKO KTOŚ JĄ PRZYSPOSOBIŁ. WYDAWAŁO MI SIĘ, ŻE FRANCJA TO KRAJ W KTÓRYM NIE DOKONUJE SIĘ TAK SZYBKO ADOPCJI ZAGUBIONYCH PRZEZ TURYSTÓW RZECZY. JESTEM NIEPOCIESZONA.

WCHODZIMY DO MUZEUM.
PIĘKNY BUDYNEK Z XV w. DAWNA KOMANDORIA KAWALERÓW MALTAŃSKICH.
PRZEDE WSZYSTKIM KIM BYŁ J. REATTU. TO MALARZ Z ARLES ŻYJĄCY W OKRESIE OD 1760 DO 1833, ZDOBYŁ GRAND PRIX DE ROME. W MUZEUM MOŻNA PODZIWIAĆ NIE TYLKO DZIEŁA J REATTU. ALE TEŻ PICASSA, VLAMINCKA I WIELU INNYCH.
JEST TEŻ PREZENTACJA ZAKONU RYCERZY MALTAŃSKICH, SZCZEGÓLNIE TYCH Z CAMARGUE I ARLES.
EKSPOZYCJA CIEKAWA I WARTO JEJ POŚWIĘCIĆ GODZINKĘ.

.

stoisko z rybami

MARSYLIA – CO BY TU WYBRAĆ NA KOLACJĘ?

.

WRÓCILIŚMY WIECZOREM DO MARSYLII. IDĄC Z DWORCA DO DOMU SZUKALIŚMY CZEGOŚ SPECJALNEGO NA KOLACJĘ. POTEM NOWO ODKRYTYM SKRÓTEM – KRĘTYMI ULICZKAMI WSPINALIŚMY SIĘ PO ULICZKACH STAREGO PORTU DO NASZEGO STUDIA. BUTELKA WINA Z SEREM ZAKOŃCZYŁA TAK BARDZO CIEKAWY DZIEŃ.

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *