Marsylia widok ogólny

18.03.2019 – MARSYLIA W DZIEŃ

.
OSTATNI DZIEŃ NASZEGO KRÓTKIEGO WYPADU POŚWIĘCAMY W KOŃCU MARSYLII.
MIASTO ZDĄŻYLIŚMY JUŻ TROCHĘ POZNAĆ, CHODZĄC RÓŻNYMI TRASAMI Z DWORCA, ALE NIE WIDZIELIŚMY TAKICH CIEKAWYCH RZECZY JAK KATEDRA, KOŚCIOŁY, FORT.

PO ŚNIADANIU ZDECYDOWALIŚMY SIĘ NA POZOSTAWIENIE RZECZY W PRZECHOWALNI NA DWORCU SKĄD MIELIŚMY AUTOBUS NA LOTNISKO.
TAK BYŁO WYGODNIEJ DLA NAS, A I TAK MUSIELIBYŚMY KOLEJNY RAZ Z BAGAŻAMI POKONAĆ TRASĘ NA DWORZEC.

POGODA ŁADNA ALE BARDZO DUŻY WIATR.
PIERWSZYM NASZYM CELEM JEST GÓRUJĄCA NAD MIASTEM BAZYLIKA NOTRE DAME DE LA GARDE. POCZĄTKOWO AMBITNIE ZAKŁADALIŚMY POKONAĆ TRASĘ NA PIECHOTĘ, ALE ZIMNY WIATR NAS SKUTECZNIE ODSTRASZYŁ. Z PORTU AUTOBUSEM POJECHALIŚMY DO BAZYLIKI.
PO DRODZE KOLEJNA ODSŁONA MARSYLII. DLA MNIE: DOSTATNIEJ, ZADBANEJ, CZYSTEJ.

LEŻĄCY NA WZGÓRZU KOŚCIÓŁ UFUNDOWANY ZOSTAŁ PRZEZ MARYNARZY, KTÓRZY CHCIELI SOBIE ZAPEWNIĆ OCHRONĘ Z NIEBIOS, A KONKRETNIE MATKI BOSKIEJ.
WIDOK Z GÓRY BYŁ SPEKTAKULARNY. CHOCIAŻ WIAŁO TAK POTWORNIE, ŻE TRACIŁAM ODDECH.

BAZYLIKA PIĘKNA, BOGATA. DARMOWI PRZEWODNICY PROPONUJĄ WIZYTĘ W ZAKRYSTII. OPOWIADAJĄ I POKAZUJĄ CIEKAWE PRZEDMIOTY ZWIĄZANE Z BAZYLIKĄ, KULTEM RELIGIJNYM. WARTO SKORZYSTAĆ.

WYKONALIŚMY KILKA SPEKTAKULARNYCH ZDJĘĆ I ZWIAŁO NAS DO AUTOBUSU.

Z PORTU RUSZYLIŚMY BULWAREM QUAI DU PORT W STRONĘ KATEDRY MAJOR STAWIAJĄC DZIELNIE OPÓR WIATROWI, KTÓRY DAWAŁ SIĘ WE ZNAKI CHYBA WSZYSTKIM. ODPĘDZALIŚMY TEŻ CHĘĆ ZJEDZENIA CZEGOKOLWIEK BO AKURAT WE WSZYSTKICH MIJANYCH RESTAURACJACH – A JUŻ SZCZEGÓLNIE W LES BUFFETS DE VIEUX PORT, SERWOWANO WYGLĄDAJĄCY SMAKOWICIE LUNCH.
OPARLIŚMY SIĘ JEDNAK POKUSIE I DOSZLIŚMY DO KATEDRY MAJOR.

KATEDRA MAJOR, ROMAŃSKA BUDOWLA DATOWANA NA XII w. JEST OBECNIE ZAMKNIĘTA Z POWODU DUŻEJ RENOWACJI.
ZNAJDUJĄCA SIĘ OBOK NIEJ NOWA KATEDRA (NOUVELLE MAJOR) Z XIX w. NA SZCZĘŚCIE BYŁA OTWARTA.
ALE KOMPLEKS LA CHARITE Z XVII/XVIII w., SŁUŻĄCY KIEDYŚ JAKO PRZYTUŁEK DLA SCHOROWANYCH, STARYCH I SAMOTNYCH TEŻ NIESTETY BYŁ NIECZYNNY.
MAMY PONIEDZIAŁEK, FERALNY DZIEŃ TYGODNIA DO ZWIEDZANIA.

PRZESZLIŚMY PRZEZ PLAC DE LENCHE UWAŻANY ZA CENTRUM LE PANIER.
USIEDLIŚMY NA CHWILĘ MAJĄC W DALEKIEJ PERSPEKTYWIE GRANAT WODY, A WOKÓŁ BARY. BYLIBYŚMY NAWET SKŁONNI COŚ ZJEŚĆ ALE JAKOŚ NIC NIE PACHNIAŁO NA TYLE DOBRZE, ABY NAS SKUSIĆ.

ZESZLIŚMY DO FORTU SAINT -JEAN W KTÓRYM JEST MUZEUM CYWILIZACJI EUROPY I MORZA ŚRÓDZIEMNOMORSKIEGO.
Z BRAKU CZASU ZDECYDOWALIŚMY SIĘ NA OBEJRZENIE TYLKO FORTU. WEJŚCIE DARMOWE.

HISTORIA FORTU SIĘGA XII w. POCZĄTKOWO BUDOWLA STANOWIŁA PUNKT DOWODZENIA W CZASIE KRUCJAT PROWADZONYCH PRZEZ KAWALERÓW MALTAŃSKICH, A TAKŻE SZPITAL Z RACJI FORMUŁY ZAKONU. W XV w. DOBUDOWANO WIEŻĘ KRÓLA PROWANSJI – RENÉ I.
W XVII ZA SPRAWĄ KRÓLA LUDWIKA XIV, CHCĄCEGO WZMOCNIĆ POTENCJAŁ OBRONNY MIASTA ZBUDOWANO FORT JAKO TAKI.
W OKRESIE REWOLUCJI FRANCUSKIEJ FORT SŁUŻYŁ JAKO WIĘZIENIE. ŚCIĘTO W NIM WIELE OSÓB.
PODCZAS II WOJNY ŚWIATOWEJ WOJSKA NIEMIECKIE ZMIENIŁY FORT W SKŁAD AMUNICJI, KTÓRA NIESTETY WYBUCHŁA NISZCZĄC ZNACZNĄ CZĘŚĆ HISTORYCZNYCH BUDOWLI.
PRZEJŚCIE CAŁYM KOMPLEKSEM JEST BARDZO INTERESUJĄCE.
ZNAKOMICIE ZSYNCHRONIZOWANO TO CO ZOSTAŁO Z HISTORYCZNYCH ZABUDOWAŃ Z NOWOCZESNĄ ARCHITEKTURA. WPLECIONO W STARE ZABUDOWANIA ELEMENTY UŻYTKOWE I DEKORACYJNE UZYSKUJĄC NOWY WYMIAR.

.

widok ze wzgórza

MARSYLIA – WIDOK ZE WZGÓRZA BAZYLIKI NOTRE DAME DE LA GARDE

.

OKROPNY PORANNY WIATR USTAŁ, WIĘC UZNALIŚMY ŻE TERAZ CZAS DLA CIAŁA I NA OSTATNIĄ LAMPKĘ WINA. POŁUDNIOWY BOOM JEDZENIOWY BYŁ JUŻ ZA NAMI. TERAZ MIJALIŚMY MARTWE KNAJPKI Z WYPOCZYWAJĄCĄ OBSŁUGĄ. MIMO TEGO MUSIELIŚMY COŚ ZJEŚĆ PO ŚNIADANIU A PRZED WYLOTEM.
LE COIN PROVENCAL WYDAWAŁ SIĘ NAJBARDZIEJ ŻYWOTNY.

BYŁO TAK JAK POWINNO BYĆ.
STOLIK NA ULICY POD PARASOLEM Z WIDOKIEM NA BULWAR I MORZE. GORZEJ NATOMIAST Z JEDZENIEM, MIMO ZAPEWNIEŃ OBSŁUGI O TYM JAKIE FANTASTYCZNE MAJĄ MENU.
ZDECYDOWALIŚMY SIĘ NA MAŁŻE I TALERZ RYBAKA NA DWIE OSOBY. MAŁŻE TAKIE SOBIE. TALERZ RYBAKA MIAŁ PROBLEM. ALBO RYBAK MIAŁ TRUDNY POŁÓW I ZŁOWIŁ NIE TO CO TRZEBA ALBO KUCHARZ STRACIŁ KULINARNĄ WENĘ I SMAK. TROCHĘ SYTUACJĘ POPRAWIŁO BIAŁE WINO RATUJĄC TEN OSTATNI POSIŁEK OD CAŁKOWITEJ KATASTROFY.
CAŁOŚĆ ZRÓWNOWAŻYŁO POCZUCIE PIĘKNIE SPĘDZONEGO CZASU, MIŁE SŁONECZNE CIEPŁO I… MĘSKA WYCIECZKA RODEM Z MALTY, Z KTÓRĄ JAK SIĘ OKAZAŁO MIELIŚMY DUŻO WSPÓLNEGO. MIANOWICIE W SLIEMIE (MALTA) CHODZILIŚMY DO TEGO SAMEGO NAPPA BAR NA DRINKA.

CAŁKOWICIE ZADOWOLENI POSZLIŚMY W STRONĘ DWORCA AUTOBUSOWEGO. ZABRALIŚMY NASZE BAGAŻE I DOTARLIŚMY NA LOTNISKO SKĄD DZIELIŁO NAS TYLKO 2,5 GODZINY LOTU DO DOMU.

.

>    ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *