okolice koremi, Etiopia

13.02.2019 – KOROMI. DLACZEGO RZUCAJĄ W NAS KAMIENIAMI? Z CZEGO SŁYNIE AWEDAY

.
WSTALIŚMY O W MIARĘ NORMALNEJ PORZE I ZESZLIŚMY NA ŚNIADANKOSA. PO WCZORAJSZEJ AKCJI WOMBATA I KARASIA W RESTAURACJI HOTELOWEJ NIE CZEKALIŚMY DŁUGO NA PODANIE JEDZENIA. CZUŁEM SIĘ ŚWIETNIE. WCZEŚNIEJSZE ZDROWOTNE KŁOPOTY MINĘŁY. MOŻE POWODEM BYŁY WIECZORNE OKŁADY PLECÓW Z ŻYWYCH HIEN? KTO TO WIE …
POKRZEPIENI, W DOBREJ KONDYCJI CZEKALIŚMY NA TESTIEGO. PRZYJECHAŁ W SAM RAZ NA CZAS I WYRUSZYLIŚMY …

PIERWSZY CEL DZISIEJSZEGO WYPADU – WIOSKA KOROMI (KOREMI), ODDALONA O JAKIEŚ 35 min AUTEM OD HARERU.

JEST TO EWENEMENT NA SKALĘ ŚWIATOWĄ, A MOŻE NAWET I NAJBLIŻSZYCH PLANET.
WIOSKA POWSTAŁA PONAD 1000 LAT TEMU.
LEŻY NA WZGÓRZACH, 17 km NA POŁUDNIOWY WSCHÓD OD HARERU. LEGENDA GŁOSI, ŻE ZAŁOŻYCIELEM BYŁ ŚWIĘTY CZŁOWIEK Z AFRYKI PÓŁNOCNEJ – EMIR ABU BAKR, KTÓRY POPROWADZIŁ SWOICH WYZNAWCÓW DO ETIOPII PRZEZ JEMEN I SOMALIĘ. LUDZIE CI, CZŁONKOWIE PLEMIENIA ARGOBBA (PRZYJEZDNI) OSIEDLILI SIĘ NA KRÓTKO W DEKER, 5 km OD HARERU. JEDNAK NIEZBYT ICH TAM KOCHANO, WIĘC WYNIEŚLI SIĘ NA WZGÓRZA. PONOĆ TROCHĘ PÓŹNIEJ PRZYBYLI W ICH OKOLICĘ PRZODKOWIE LUDU HARARI I RAZEM Z ARGOBBA ZAŁOŻYLI HARER (HARAR).

JEDZIEMY WIĘC DO MIEJSCÓWKI, KTÓRA POWSTAŁA WCZEŚNIEJ OD ŚWIĘTEGO HARERU, I KTÓREJ ÓWCZEŚNI MIESZKAŃCY BRALI UDZIAŁ W JEGO POWSTAWANIU.
MAMY NADZIEJĘ ZOBACZYĆ NIETKNIĘTĄ RĘKĄ CZASU OSADĘ, WYGLĄDAJĄCĄ DOKŁADNIE TAK, JAK HARER 1000 LAT TEMU.

RAŹNO PĘDZIMY DO ZJAZDU Z ASFALTOWEJ DROGI A10. POTEM PIASZCZYSTO-SZUTROWE PODŁOŻE NIE POZWALA NA SZYBSZĄ JAZDĘ.

PO KILKU KILOMETRACH NATKNĘLIŚMY SIĘ NA TUBYLCZĄ DZIECIARNIĘ PROWADZĄCĄ WIELBŁĄDY. BYŁ Z NIMI JEDEN MALUCH, NA WIDOK KTÓREGO WOMBACIK ZATRZYMAŁ POJAZD I WYSKOCZYŁ Z APARATEM GOTOWYM DO STRZAŁU. TESTI TYMCZASEM ZAGDAKAŁ PO ICHNIEMU DO DZIECIARNI I UZYSKAŁ ZGODĘ NA BLIŻSZE ZAPOZNANIE SIĘ BIAŁEJ DAMY Z WIELBŁĄDZIM MALCEM. POZOSTAWIONE DALEKO W TYLE PRZEZ SZYBCIEJ IDĄCĄ MATKĘ WIELBŁĄDZIĄTKO ZOSTAŁO OSADZONE PRZEZ DWÓJKĘ NIEZNANYCH MU ISTOT I ZACZĘŁO PŁAKAĆ. KWICZAŁO DOSYĆ GŁOŚNO PODCZAS GDY NASZ PRZEWODNIK DEMONSTROWAŁ BIAŁEJ DAMIE JAK SIĘ ZAJĄĆ ZWIERZĄTKIEM BEZ NARAŻANIA SIEBIE NA NIEPRZEWIDZIANE PRZYKROŚCI.
WOMBACIK GŁASKAJĄC I PRZYTULAJĄC MALUCHA STARAŁ SIĘ GO USPOKOIĆ. WYRAŹNEGO SKUTKU TO NIE PRZYNOSIŁO.
WIELBŁĄDZIK CIĄGLE PORYKIWAŁ, DZIWIĄC SIĘ ZAPEWNE CO TA DZIWNIE WYGLĄDAJĄCA I PACHNĄCA KOBIETA OD NIEGO CHCE. JA NATOMIAST ZASTANAWIAŁEM SIĘ CZY WIECZOREM UDA MI SIĘ WEJŚĆ DO ŁÓŻKA, CZY TEŻ MOJE MIEJSCE ZAJMĄ W NIM WIELBŁĄDZIE PCHŁY.

RUSZYLIŚMY W DALSZĄ DROGĘ. KILKASET METRÓW DALEJ ZNOWU STANĘLIŚMY. TYM RAZEM BY POPATRZEĆ NA WSPANIAŁY WIDOK Z NIEWIELKIEJ SKARPY. FAKTYCZNIE JEST NA CO RZUCIĆ OKIEM.

CHWILĘ PÓŹNIEJ DOTARLIŚMY DO PUNKTU, W KTÓRYM KOŃCZĄ SWOJĄ TRASĘ AUTOBUSY ŁĄCZĄCE OKOLICZNE WIOCHY Z HAREREM. WCALE NIE DLATEGO, ŻE DALEJ NIE DA SIĘ JECHAĆ. DA SIĘ, DA … ALE SZKODA TEGO, CZYM SIĘ PORUSZAMY. CHYBA, ŻE JEST TO POJAZD OPANCERZONY…
OD TEGO MOMENTU BOWIEM TEREN JEST OPANOWANY PRZEZ TUBYLCÓW NIEZBYT CHĘTNIE WIDZĄCYCH OBCYCH. A OBCYM JEST KAŻDY NIEZNAJOMY. NIEWAŻNE SKĄD I W JAKIM CELU PRZYBYWA. NIE ZNAMY GOŚCIA? TO MOŻE ZACZNIEMY OD POTRAKTOWANIA GO KAMIENIEM …

JEDZIEMY NIEZBYT SZYBKO, BO KRĘTA DROGA WZNOSI SIĘ DO GÓRY UTRUDNIAJĄC PRZEJAZD. NAGLE SŁYCHAĆ CICHE UDERZENIE KAMIENIEM W KAROSERIĘ. TESTI BŁYSKAWICZNIE WYSKAKUJE Z AUTA I GONI ZŁORZECZĄC ZA DWOMA UCIEKAJĄCYMI CHŁOPCAMI. NIE DOPADA ICH, ALE OSTRZEGA, ŻE WIE JAK SIĘ NAZYWAJĄ. ŻE KILKA DNI TEMU ROZBILI LUSTERKO W SAMOCHODZIE KTÓRYM JECHAŁ I PRZYJEDZIE TU Z POLICJĄ. A TAK W OGÓLE, TO JAK ICH DORWIE TO IM NOGI Z D…

TERAZ JUŻ NASZ PRZEWODNIK STOI NA PROGU AUTA I JAK TYLKO WIDZI JAKICHKOLWIEK CHŁOPCÓW ZACZYNA DO NICH KRZYCZEĆ: “…TO TY MI W ZESZŁYM TYGODNIU ROZBIŁEŚ LUSTERKO. JUŻ WIEM JAK SIĘ NAZYWASZ. NAWET NIE MYŚL, ŻE BĘDĘ CIĘ GONIŁ … PÓJDĘ PROSTO DO TWOJEGO OJCA. NIECH PŁACI.” NIE DO WIARY JAK TAKIE COŚ DZIAŁA !!! NIEWIARYGODNE, ALE CI BESZTANI CHŁOPCY ZDRĘTWIALI CHYBA ZE STRACHU, STOJĄ NA BACZNOŚĆ STARAJĄC SIĘ BRONIĆ PRZED OSKARŻENIEM O ZROBIENIU JAKIEJKOLWIEK SZKODY.

WRESZCIE DOJEŻDŻAMY DO KOROMI. ZATRZYMUJEMY SIĘ NIEDALEKO KILKU PIERWSZYCH BUDYNKÓW, PRZY KTÓRYCH ZEBRAŁ SIĘ JUŻ SPORY TŁUM MIESZKAŃCÓW I STARSZYZNA. TESTI WYDAJE KIEROWCY POLECENIE ZAWRÓCENIA, TAK BY W RAZIE CZEGO MOŻNA BY SIĘ BYŁO ŁATWO EWAKUOWAĆ. NAS PROSI BYŚMY POCZEKALI I RUSZA NA SPOTKANIE Z MIESZKAŃCAMI.

WIDZIMY, ŻE JEST TU ZNANY I CHYBA DOCENIANY. WITA SIĘ Z PAROMA OSOBAMI I IDZIE PROSTO DO BUDYNKU, PRZED KTÓRYM TŁOCZY SIĘ GRUPA OKOŁO 20 OSÓB. WSZYSTKIE OCZY SĄ SKIEROWANE NA NIEGO. NAJWYRAŹNIEJ MUSI BYĆ WAŻNY DLA LOKALSÓW.
MY TYMCZASEM, WIDZĄC ŻE CAŁA UWAGA TYCH LUDZI SKIEROWANA JEST NA NASZYM PRZEWODNIKU, TEŻ POWOLI PODCHODZIMY BLIŻEJ.

WIDZIMY TERAZ TESTIEGO. SIEDZI NA PROGU ROZMAWIAJĄC DOSYĆ GŁOŚNO Z JAKIMŚ – TAK SĄDZĘ – PRZEDSTAWICIELEM WIOSKI. OTOCZENI SĄ KOLOROWO, ACZ BIEDNIE UBRANYMI TUBYLCAMI. PRZEWAŻAJĄ KOBIETY I DZIECI, ALE SĄ TEŻ MĘŻCZYŹNI. WIĘKSZOŚĆ TRZYMA JAKIŚ DRĄG, KOSĘ, KŁONICĘ, ALBO JESZCZE INNE NARZĘDZIE UŻYWANE PRZY PRACACH POLOWYCH, MOGĄCE ŁATWO STAĆ SIĘ NARZĘDZIEM ZACZEPNO-OBRONNYM. JEST TEŻ CZŁOWIEK UZBROJONY W KARABIN…

ATMOSFERA ROBI SIĘ CORAZ GORĘTSZA. NASZ PRZEWODNIK MÓWI PODNIESIONYM GŁOSEM, PATRZĄC NA ROZMÓWCÓW TROCHĘ Z GÓRY. WIDZĘ JAK DAJE JEDNEMU ZE STARSZYZNY PIENIĄDZE. PO CHWILI DODAJE JESZCZE JEDNĄ SETKĘ.
PRZEZ UŁAMEK SEKUNDY PRZED OCZAMI MAM SCENĘ Z WCZORAJSZEJ ROZMOWY NA TEMAT DZISIEJSZEJ WYPRAWY. USTALAJĄC JEJ CENĘ TESTI WSPOMNIAŁ W PEWNYM MOMENCIE O KOSZTACH JAKIE PONOSI. BYŁA TAM MOWA MIĘDZY INNYMI O OPŁACIE UISZCZANEJ PRZED WEJŚCIEM DO WIOSKI. MIAŁA ONA WYNOSIĆ 800 PIWEK +.
TERAZ – ŚLEDZĄC CO SIĘ DZIEJE – NIE JESTEM PEWIEN ILE KASY DOSTAŁ W SUMIE PRZEDSTAWICIEL WIDOKOWEJ WŁADZY. MOIM ZDANIEM NAJWYŻEJ 500 PIWEK, ALE OCZYWIŚCIE MOGĘ SIĘ MYLIĆ …

PO DODANIU KOLEJNEJ 100-wki ATMOSFERA TROCHĘ SIĘ USPOKAJA. TESTI NATYCHMIAST TO WYKORZYSTUJE, RZUCAJĄC NAM KOMENDĘ WYMARSZU DO LEŻĄCYCH W ODDALI ZABUDOWAŃ. RUSZAMY. ZA NAMI ZGRAJA DZIECIARNI. POWOLI, CYKAJĄC FOTY, DOCHODZIMY DO MUROWANYCH BUDYNKÓW. WCHODZIMY W LABIRYNT KILKUDZIESIĘCIU KAMIENNYCH DOMOSTW, WYGLĄDAJĄCYCH JAKBY MIAŁY KILKASET LAT. ZBUDOWANE Z NIEPOLEROWANEGO, SUROWEGO, PROSTOKĄTNIE CIOSANEGO KAMIENIA, WYGLĄDEM PRZYPOMINAJĄ STARE MIASTA. FAKTYCZNIE TAK MÓGŁ WYGLĄDAĆ HARER 1000 LAT TEMU.
CHODZĄC POMIĘDZY DOMAMI DOSTRZEC MOŻNA OCZYWIŚCIE WSPÓŁCZESNE ELEMENTY BUDYNKÓW. SĄ NIMI TYLKO DACHY Z BLACHY FALISTEJ. W WIĘKSZOŚCI POKRYTE PATYNĄ, GDZIENIEGDZIE PORDZEWIAŁE, NIE RZUCAJĄ SIĘ W OCZY.

PRZEWODNIK WPROWADZA NAS DO JEDNEGO Z OBEJŚĆ. WCHODZIMY DO CHAŁUPY I ZOSTAJEMY ZAPROSZENI DO SPOCZĘCIA NA NISKIEJ ŁAWECZCE POSTAWIONEJ PRZY WEJŚCIU.
PRZED OCZAMI MAMY BARDZO WYSOKIE (MINIMUM 3 m), SPRAWIAJĄCE WRAŻENIE PRZESTRZENNEGO, POMIESZCZENIE W FORMIE SZEŚCIANU. SKROMNE WYPOSAŻENIE SPROWADZA SIĘ DO SWEGO RODZAJU WYSOKIEJ NA ok. 10 cm PŁASZCZYZNY, ZAJMUJĄCEJ JAKIEŚ 3/5 JEGO POWIERZCHNI. PRZYKRYTA DERKAMI I KOCAMI TWORZY RODZAJ POSŁANIA-SYPIALNI DLA CAŁEJ RODZINY. W KĄCIE, POUKŁADANE JEDNA NA DRUGIEJ OGROMNE PODUCHY. CAŁOŚĆ SPRAWIA SCHLUDNE WRAŻENIE.

SIEDZĘ NAJBLIŻEJ ŚRODKA TEJ – ROZUMIEM – NAJBARDZIEJ REPREZENTACYJNEJ, SŁUŻĄCEJ RÓWNIEŻ DO PRZYJMOWANIA GOŚCI CZĘŚCI DOMU. OBOK MNIE I NA WPROST MAM TRZY KOBIETY I DWOJE, ALBO TROJE DZIECI. TA NA WPROST RACZEJ LEŻY NIŻ SIEDZI. WYGLĄDA NA TO, ŻE JUŻ DZISIAJ CZATOWAŁA. OCZYWIŚCIE NIE MAM NA MYŚLI CZATU INTERNETOWEGO TYLKO KHAT (CZUWALICZKA JADALNA) – TUTEJSZY ŚRODEK ODURZAJĄCY. JEJ ROZBIEGANE OCZKA, CZASAMI ZACHODZĄCE MGIEŁKĄ NIEBYTU, WYRAŹNIE NA TO WSKAZUJĄ. LEŻĄCE OBOK NIEJ WIĘKSZE NIEMOWLĘ MA CHYBA JAKIŚ PROBLEM Z ROZWOJEM.
KOBIETY OFERUJĄ KAWĘ. GORĄCO DZIĘKUJEMY ZA TEN PRZEJAW GOŚCINNOŚCI, ALE ODMAWIAMY. TESTI NATOMIAST BĘDZIE JĄ TESTOWAŁ, DAJĄC NAM CZAS NA DOKŁADNIEJSZE PRZYJRZENIE SIĘ ŻYCIU TYCH LUDZI.

IDZIEMY OGLĄDAĆ OBEJŚCIE. JEST CZYSTO UTRZYMANE, ALE WIDAĆ ŻE BIEDNE. W WYDZIELONEJ Z DUŻEGO POMIESZCZENIA TWORZĄCEGO CAŁY BUDYNEK NIEWIELKIEJ CZĘŚCI, STOI SAMOTNA JAŁÓWKA. MAMY NADZIEJĘ, ŻE RESZTA TRZODY PASIE SIĘ POD NADZOREM MĘŻCZYZN – CZŁONKÓW RODZINY.

RUSZAMY DALEJ. PROWADZI TESTI OTOCZONY WIANUSZKIEM DZIECIARNI. STARA SIĘ CZYMŚ JE ZAJĄĆ, BY NAM NIE PRZESZKADZAŁY W OGLĄDANIU I STRZELANIU FOT. WOMBATOWI TEŻ TOWARZYSZĄ. NIESTETY, JAK ZWYKLE CZĘŚĆ Z NICH – GŁÓWNIE CHŁOPCY – ZACHOWUJE SIĘ FATALNIE. POPYCHAJĄ JĄ, SZCZYPIĄ, UDERZAJĄ. WRESZCIE WKURZONY WOMBAT NIE WYTRZYMUJE I KRZYCZY NA DZIECIARNIĘ. OTRZYMUJE TEŻ WSPARCIE OD PRZEWODNIKA, GROŻĄCEGO, ŻE NIE DOSTANĄ OBIECANYCH CUKIERKÓW. TO TROCHĘ USPOKAJA MŁODYCH DZIKUSÓW. BIERZEMY Z MAPNIKIEM WOMBACIKA MIĘDZY SIEBIE. PROBLEMEM JEST JEDNAK TO, ŻE ZAMIAST ROBIĆ ZDJĘCIA ROBIMY ZA BOW (BIURO OCHRONY WOMBATA).

W GŁĘBI ZAUŁKU WIDZĘ DZIWNIE WYGLĄDAJĄCĄ, NIEWIELKĄ BUDOWLĘ. WYDAJE MI SIĘ, ŻE TO MECZET. PRZEWODNIK POTWIERDZA. Z BLISKA BUDYNEK WYGLĄDA NA ZANIEDBANY I NIEUŻYWANY. ALE MOŻE TO TYLKO ZŁUDZENIE.

KAWAŁEK DALEJ DOCHODZIMY DO NIERUCHOMOŚCI, KTÓRA ROBI NA MNIE PIORUNUJĄCE WRAŻENIE. LEŻY NA SKRAJU SKARPY. IDĄC WZDŁUŻ NIEWYSOKIEGO, OCZYWIŚCIE KAMIENNEGO MURU ODDZIELAJĄCEGO TEREN OSADY OD ZBOCZA, DOCHODZIMY DO SPOREGO, POCHYŁEGO PODWÓRZA OTOCZONEGO Z TRZECH STRON BUDYNKAMI. PO LEWEJ, NA WZNIESIENIU STOI DUŻY DOM Z POJEDYNCZYM WEJŚCIEM I CHYBA TYLKO JEDNYM OTWOREM OKIENNYM. KRÓTSZE BOKI DOMOSTWA ZAMYKAJĄ RÓŻNE SZOPKI I ŚCIANY SĄSIEDNICH NIERUCHOMOŚCI. WSPOMNIANY NA POCZĄTKU MUR NA GRANICY STROMIZNY TWORZY SPÓJNĄ CAŁOŚĆ.

STOJĄC TYŁEM DO WEJŚCIA GŁÓWNEGO BUDYNKU MAMY PANORAMICZNY WIDOK ZA CO NAJMNIEJ MILION BUKSÓW. NA PIERWSZYM PLANIE NISKI MUREK. DALEJ JUŻ TYLKO GŁĘBOKA PO HORYZONT, NIEZAKŁÓCONA ŻADNYM BADZIEWIEM PANORAMA.

WYOBRAŻAM SOBIE WHISKACZA WCIĄGANEGO NA PROGU TEGO DOMOSTWA O ZACHODZIE KLARY, I ZIMNY SOK Z KISZONYCH OGÓRKÓW POCHŁANIANY RANO (PRZEZ TYCH Z KACÓWKĄ) PODCZAS WZWODU SŁOŃCA.
O INNYCH PORANNYCH RADOŚCIACH NIE WSPOMINAJĄC …
WOOOOOWWWWW …. ŻYĆ NIE UMIERAĆ.

CZAS NAJWYŻSZY POZOSTAWIĆ WIRTUALNĄ RZECZYWISTOŚĆ I POWRÓCIĆ NA ZIEMIĘ. PIĘKNY WIDOK NIESTETY NIE ZREKOMPENSUJE EWENTUALNEMU POSIADACZOWI w/w POSIADŁOŚCI OTACZAJĄCEJ GO RZECZYWISTOŚCI, A PRZEDE WSZYSTKIM MENTALNOŚCI MIESZKAŃCÓW KOROMI.

SPACEROWALIŚMY WOKÓŁ WIOSKI PRZEZ 50 min. FAJNIE BYŁOBY POCHODZIĆ DŁUŻEJ, ALE DZIECIAKI ZNUŻONE ŁAŻENIEM ROBIŁY SIĘ CORAZ BARDZIEJ NIEPRZYJEMNE, A PRZYDZIELONY NAM OCHRONIARZ GDZIEŚ ZNIKNĄŁ. ZOBACZYWSZY Z GRUBSZA CAŁĄ OSADĘ POSZLIŚMY W STRONĘ PARKINGU. BĘDĄC NIEDALEKO, TESTI POPROSIŁ BYŚMY POWOLI ZMIERZALI W STRONĘ AUTA. ON TYMCZASEM WEJDZIE Z DZIECIARNIĄ DO SKLEPU ZE SŁODYCZAMI. TO NAS UCHRONI PRZED NAPASTOWANIEM O PIENIĄDZE PRZY WYJEŹDZIE. JAK TYLKO ZOBACZY NAS W POJEŹDZIE PRZYBIEGNIE. KIEROWCA WIE CO I JAK …
TAK TEŻ SIĘ STAŁO. ODJECHALIŚMY PĘDEM, BY UCIEC PRZED EWENTUALNYMI KAMIENIAMI RZUCANYMI PRZEZ CHŁOPCÓW, NIEZADOWOLONYCH NASZYM WYJAZDEM BEZ UISZCZENIA KONTRYBUCJI.

LEDWO UCIEKLIŚMY Z ZASIĘGU EWENTUALNEGO ATAKU KAMIENIAMI ZE ZNAJDUJĄCEJ SIĘ NA SZCZYCIE WZGÓRZA WIOSKI, PRZEWODNIK STANĄŁ NA PROGU TERENÓWKI I JUŻ Z DALEKA UPRZEDZAŁ POTENCJALNYCH MIOTACZY KAMIENI KRZYCZĄC, ŻE WIDZIAŁ JAK USZKADZALI JEGO POJAZD GDY BYŁ TU POPRZEDNIM RAZEM, I ŻE KIEDY ZNOWU PRZYJEDZIE TO BĘDZIE Z NIM POLICJANT, KTÓRY UKARZE ICH RODZICÓW MANDATEM.

ZJEŻDŻALIŚMY OCZYWIŚCIE DUŻO SZYBCIEJ NIŻ WJEŻDŻALIŚMY. W KRÓTKIM CZASIE OSIĄGNĘLIŚMY PUNKT DO KTÓREGO DOCIERA CYWILIZACJA – KOŃCOWY PRZYSTANEK AUTOBUSOWY.
PO 10 min BYLIŚMY NA ASFALTOWEJ A 10 W DRODZE DO AWEDAY.

TO DRUGI CEL NA DZIŚ: NAJWIĘKSZY WE WSCHODNIEJ ETIOPII RYNEK QUATU (KHAT, CHAT, CZUWALICZKA JADALNA) – LOKALNEGO, LEGALNEGO NARKOTYKU O DZIAŁANIU PODOBNYM DO AMFY.

PODCZAS JAZDY NASZ PRZEWODNIK ROZGADAŁ SIĘ NA TEMAT KOROMI. PROBLEMY Z TYM MIEJSCEM SĄ DWA. PIERWSZY, MNIEJSZY, TO DZIECI RZUCAJĄCE KAMIENIAMI. Wg. TESTIEGO MOŻNA TO W SZYBKIM CZASIE OPANOWAĆ JEŻELI PRZYŁĄCZĄ SIĘ DO TEGO MIESZKAŃCY OKOLICZNYCH OSAD. PO PROSTU TRZEBA DWA, TRZY RAZY UKARAĆ RODZICÓW DZIECKA, KTÓRE SPOWODUJE JAKĄŚ SZKODĘ I ODPOWIEDNIO TO NAGŁOŚNIĆ. KARA NIE MUSI BYĆ DUŻA. GRUNT BY STAŁO ZA TYM PRAWO, np. W POSTACI POLICJANTA PRZYCHODZĄCEGO DO RODZICÓW I OBLIGUJĄCEGO ICH DO POWSTRZYMANIA POTOMKA PRZED DALSZYMI TAKIMI ZABAWAMI.

GORZEJ NATOMIAST WYGLĄDA SPRAWA W SAMEJ WIOSCE. TUTAJ WSZYSTKO ROZBIJA SIĘ PRZEDE WSZYSTKIM, O BRAK EGZEKWOWANIA PRZEZ STARSZYZNĘ UZGODNIONYCH WCZEŚNIEJ WARUNKÓW ODWIEDZIN KOROMI PRZEZ TURYSTÓW.
NAJWAŻNIEJSI LUDZIE W OSADZIE CHCĄ CORAZ TO WIĘCEJ PIENIĘDZY, NIE WYWIĄZUJĄC SIĘ ZE SWOICH OBOWIĄZKÓW, A DOKŁADNIEJ JEDNEGO Z NICH – ZAPEWNIENIA TURYSTOM BEZPIECZEŃSTWA.
CHODZI O TO, ŻE WIOSKOWY “POLICJANT” MAJĄCY CAŁY CZAS BRONIĆ ZWIEDZAJĄCYCH PRZED NAPASTUJĄCYMI DZIEĆMI, ZNIKA GDZIEŚ ZARAZ PO TYM, JAK PILOCI ZAPŁACĄ ZA PRAWO WEJŚCIA NA TEREN OSADY. TO ZMUSZA PRZEWODNIKÓW DO PRZEJĘCIA JEGO OBOWIĄZKÓW, CZYLI PILNOWANIA DZIECI, PODCZAS GDY POWINNI ZAJĄĆ SIĘ TURYSTAMI. UPILNOWANIE DZIECIARNI NIE JEST WCALE ŁATWE BO JEST JEJ DUŻO. DO TEGO NIE CHCE ONA SŁUCHAĆ PRZEWODNIKÓW, WIEDZĄC, ŻE CZĘSTO GĘSTO MOŻE COŚ DOSTAĆ OD TURYSTÓW, CHCĄCYCH W TEN SPOSÓB UZYSKAĆ SPOKÓJ.

TESTI ZNALAZŁ CZĘŚCIOWE ROZWIĄZANIE TEGO PROBLEMU. NIE JEST ONO IDEALNE, ALE DAJE MU MOŻLIWOŚĆ OPANOWANIA PRZYNAJMNIEJ W PEWNYM STOPNIU POWSTAŁEGO CHAOSU. GROMADZI PRZY SOBIE WIĘKSZOŚĆ MALUCHÓW, OBIECUJĄC IM – JEŚLI BĘDĄ GRZECZNE – CUKIERKI NA KONIEC WIZYTY. NIESTETY NIE JEST W STANIE ZAPANOWAĆ NAD WSZYSTKIMI MŁODOCIANYMI LOKALSAMI. SZCZEGÓLNIE CI TROCHĘ STARSI WYBIJAJĄ SIĘ NA NIEPODLEGŁOŚĆ, NIE SŁUCHAJĄC NIKOGO I ZACHOWUJĄC SIĘ AGRESYWNIE – CZEGO PERSONALNIE DOŚWIADCZYŁ WOMBACIK.
POZA TYM ZAJMOWANIE SIĘ MALUCHAMI NIE POZWALA PRZEWODNIKOWI NA ZAJĘCIE SIĘ PRZYWIEZIONĄ GRUPĄ.

SUMA SUMMARUM NIKT NIE JEST ZADOWOLONY. NO MOŻE POZA DZIECIARNIĄ, KTÓRA NA KONIEC DOSTAJE TROCHĘ SŁODYCZY. TURYŚCI MAJĄ PRETENSJE O NIEWYSTARCZAJĄCĄ OPIEKĘ PRZED NAPASTLIWYMI MAŁYMI TUBYLCAMI I BRAK ZAANGAŻOWANIA SIĘ PILOTA – ZAJĘTEGO KWESTIĄ BEZPIECZEŃSTWA GRUPY – W ODPOWIEDZI NA ICH PYTANIA I PRZEKAZYWANIA INTERESUJĄCYCH INFO.
DO TEGO, BARDZO NIEWIELU PRZEWODNIKÓW MA SIŁĘ I OCHOTĘ NA WALCZENIE Z TYMI PROBLEMAMI. TO PROWADZI DO ZMNIEJSZAJĄCEJ SIĘ STALE LICZBY ODWIEDZIN TEJ SUPER INTERESUJĄCEJ MIEJSCÓWKI, CZYLI W REZULTACIE OGRANICZA STRUMIEŃ PIENIĘDZY PŁYNĄCY DO WIOSKI, FRUSTRUJĄC MIESZKAŃCÓW.
ILOŚĆ KASY KTÓRĄ MOGŁABY ZAROBIĆ KOROMI JEST TEŻ POMNIEJSZONA O NIEPRZEWIDZIANE KOSZTY. ZA USZKODZENIA AUT KTOŚ MUSI BEKNĄĆ FINANSOWO. CZYLI, ŻE KTOŚ MUSI NA TO WYŁOŻYĆ KASIORĘ. PIENIĄDZE NA TO DAJE PILOT, PŁACĄC MNIEJ ZA WEJŚCIE DO WIOSKI …

.

koremi, Etiopia,koromi

KOREMI – SPACER ULICAMI 1000 LETNIEJ WIOSKI

.

JAZDA DO AWEDAY TRWAŁA ok. 45 min.
PO WYJŚCIU Z AUTA TESTI POPROWADZIŁ NAS ZA DŁUGI, STOJĄCY PO PRAWEJ STRONIE BUDYNEK. NAGLE ZNALEŹLIŚMY SIĘ W SAMYM CENTRUM RYNKU NARKOTYCZNEGO.

WSZĘDZIE GDZIE SIĘ PATRZY WIDAĆ TYLKO JEDEN KOLOR. ZIELONY. OCZYWIŚCIE W WIELU ODCIENIACH. TEN NAJBARDZIEJ ŚWIEŻY I SOCZYSTY ODPOWIADA SOCZYSTEJ SUMIE ZIELONYCH. ZA TAKĄ EKSTRA ŚWIEŻĄ WIĄZKĘ KHATU MOŻNA DOSTAĆ US$ 2 000. IM KOLOR MNIEJ RZUCAJĄCY SIĘ W OCZY, TYM MNIEJ RZUCAJĄCA SIĘ W OCZY KWOTA ZA TO ZIELSKO.
ALE Z LEŻĄCYCH WSZĘDZIE NA ZIEMI LIŚCI KAŻDY MOŻE JESZCZE COŚ WYSKUBAĆ. NAJWIĘCEJ ZDAJE SIĘ SMAKUJĄ ONE KOZIM.
CHODZIMY PO TARGU CO CHWILĘ WITAJĄC SIĘ Z ZIOMALAMI TESTIEGO. DZIĘKI JEGO KONEKSJOM ZOSTAJEMY NAWET WPUSZCZENI DO SORTOWNI BOGATSZEGO HANDLARZA POSIADAJĄCEGO BETONOWE POMIESZCZENIE-MAGAZYN. TO TAKI KOSZMAREK WYGLĄDAJĄCY NA POLSKI WYNALAZEK Z OKRESU BUDOWNICTWA WIELKOPŁYTOWEGO – KTÓRE NIGDZIE NA ŚWIECIE SIĘ NIE SPRAWDZIŁO. GENERALNIE JEST TO NIEDUŻY, O POWIERZCHNI MAX 20 m2 SZEŚCIOŚCIAN Z JEDNĄ OD SUFITU DO POSADZKI PRZESZKLONĄ PŁASZCZYZNĄ. CAŁKOWICIE POZBAWIONY CZEGOKOLWIEK. NA PODŁODZE SIEDZI KILKA OSÓB I BŁYSKAWICZNIE SORTUJE PRZYNIESIONE WITKI Z ZIELONYMI LISTKAMI. WŁAŚCICIEL PATRZY NA TO WSZYSTKO OBOJĘTNYM WZROKIEM.
POMIĘDZY BARAKAMI, W KTÓRYCH PRZYGOTOWUJE SIĘ TOWAR DO WYSYŁKI, RUCH JAK NA MANHATTANIE. KAŻDY SIĘ GDZIEŚ ŚPIESZY. NAJSZYBSI SĄ CI NIOSĄCY WIĄZKI KHATU.

KHAT – LIŚCIE I PĘDY CATHA EDULIS – KWITNĄCEGO KRZEWU POCHODZĄCEGO Z PÓŁWYSPÓW ARABSKIEGO I SOMALIJSKIEGO. MA WIELE NAZW: „QAT” (JEMEN), „JAD” LUB „CZAD” (ETIOPIA, SOMALIA), „MIRAA” (KENIA) LUB „MARUNGI” (UGANDA, RWANDA).
KHAT, LEGALNY NARKOTYK W ETIOPII, JEST ŚRODKIEM POBUDZAJĄCYM, Z KTÓREGO KORZYSTA WIELU LUDZI. GORZKI LIŚĆ ROŚLINY MA WŁAŚCIWOŚCI PODOBNE DO AMFETAMINY. PRZEŻUWANY PRZEZ DŁUGIE GODZINY DAJE EFEKTY PODOBNE, ALE NIE TAK SILNE JAK SPEED. STUDENCI TWIERDZĄ, ŻE POMAGA IM W NAUCE; KIEROWCY ŻE ŻUJĄ BY ZACHOWAĆ CZUJNOŚĆ. ILOŚĆ MIEJSC ZWANYCH MAFRISHES (DOMY CHATU), GDZIE KLIENCI – GŁÓWNIE MĘŻCZYŹNI – SIEDZĄ I ŻUJĄ UŻYWKĘ ROŚNIE BARDZO SZYBKO.

ŚWIATOWY HANDEL KHAT JEST WART SETKI MILIONÓW DOLARÓW ROCZNIE, A W AWEDAY ŻYCIE CODZIENNE KONCENTRUJE SIĘ PRAWIE CAŁKOWICIE WOKÓŁ TEGO NARKOTYKU.
LEŻĄCE NA WSCHODZIE ETIOPII MIASTECZKO JEST SERCEM HANDLU KHATEM. GOTÓWKOWY HANDEL ROŚLINĄ TRWA PRZEZ 24 GODZINY NA DOBĘ. NAJWIĘKSZY RUCH JEST OD ŚWITU DO 9:00 RANO. WIĄZKI GAŁĄZEK ROŚLINY SĄ PAKOWANE W WORKI I DODATKOWO ZABEZPIECZANE GORSZYMI LIŚĆMI. TO WAŻNE, GDYŻ WARTOŚĆ NAJWYŻSZEJ JAKOŚCI ZBIORÓW MOŻE DOCHODZIĆ DO US$ 2000 ZA PĘCZEK.
CIĘŻARÓWKI PĘDZĄ STĄD CODZIENNIE DO DŻIBUTI I SOMALII, DOSTARCZAJĄC BARDZO POŻĄDANE LIŚCIE. JADĄC KTÓRĄKOLWIEK Z DRÓG ŁĄCZĄCYCH ETIOPIĘ, DŻIBUTI I SOMALIĘ, ZOBACZYSZ NA PEWNO WYPAKOWANE PO KOKARDĘ PĘKAMI ŚWIEŻYCH ZIELONYCH LIŚCI PICK-UPY, MIJAJĄCE CIĘ Z NIESAMOWITĄ PRĘDKOŚCIĄ. ICH KIEROWCY UŻYWAJĄ NAGMINNIE KLAKSONÓW I MIGAJĄCE ŚWIATŁA DO ZŁUDZENIA PRZYPOMINAJĄC KARETKI POGOTOWIA ALBO STRAŻ POŻARNĄ. TO DLATEGO, ŻE WARTOŚĆ MAJĄ TYLKO ŚWIEŻE LIŚCIE. A IM ŚWIEŻSZE, TYM JEST ONA WYŻSZA …

RYNEK KHATU W AWEDAY TO TĘTNIĄCA ŻYCIEM PRZESTRZEŃ. A CO NAJWAŻNIEJSZE, PODOBNO W PRZECIWIEŃSTWIE DO INNYCH TEGO TYPU MIEJSCÓWEK W ETIOPII, LUDZIE TUTAJ SĄ JEDNYMI Z NAJBARDZIEJ PRZYJAZNYCH. I TO MOŻEMY POTWIERDZIĆ. LOKALSI TUTAJ SĄ WYJĄTKOWO SPOKOJNI I POZBAWIENI TAK WSZECHOBECNEJ W TYM KRAJU AGRESJI. WARTO PRZYJŚĆ I ZOBACZYĆ JAK WYGLĄDA LEGALNIE DZIAŁAJĄCE MIEJSCE SPRZEDAJĄCE W SUMIE MAŁO NAM ZNANY SPECYFIK, ZAKAZANY W UE.

OGLĄDANIE TEJ OSTATNIEJ NA NASZEJ LIŚCIE ATRAKCJI, KONIECZNEJ DO ZOBACZENIA W HARERZE ZAJĘŁO NIECAŁĄ GODZINĘ. TESTI OKAZAŁ SIĘ BARDZO DOBRYM I PRZYDATNYM PRZEWODNIKIEM. DZISIEJSZA WYPRAWA DO KOROMI I AWEDAY KOSZTOWAŁA NASZĄ TRÓJCĘ 2500 PIWEK ( W TYM 150 NAPIWKU). MOŻEMY GO SPOKOJNIE POLECIĆ. TELEFON +251910829891 TESTI ABDULFETAH (fethi2010h@gmail.com)

PONIEWAŻ TO NASZ OSTATNI WIECZÓR W HARERZE I MAMY CIĄGLE SPORO CZASU WYCHODZIMY DO MIASTA Z SILNYM POSTANOWIENIEM ZJEDZENIA CZEGOŚ NAPRAWDĘ DOBREGO I INNEGO NIŻ TE POTRAWY, KTÓRE SERWUJE NAM BEZ PRZERWY PRZYHOTELOWA RESTAURACJA. NIE MAMY NIC PRZECIWKO ICH KUCHNI, ALE JEST TROSZECZKĘ ZA MONOTONNA I JAK DLA NAS SERWUJE ZA DUŻO DAŃ EUROPO-PODOBNYCH.

W NECIE ZNALEŹLIŚMY DWA INTERESUJĄCE MIEJSCA, NIEZBYT ODDALONE OD NASZEJ SYPIALNI. IDZIE SIĘ TAM TEŻ CHYBA NIEŹLE, BO FAKTYCZNIE CAŁY CZAS BIEGNĄCĄ Z GÓRKI CHARLEVILLE AVE. TO PRZECHODZĄCA W PEWNYM MOMENCIE W SZEROKĄ ARTERIĘ, DOSYĆ NOWOCZESNA ULICA. NIE SPIESZYMY SIĘ ZBYTNIO. PÓŁ GODZINY ZAJMUJE NAM PRZEJŚCIE 2 km DO POMNIKA RASA MAKONNENA PRZY BIURZE PREZYDENTA REGIONU. KAWAŁECZEK DALEJ PO LEWEJ STOI KOŚCIÓŁ SELASSIE. OBECNIE W REMONCIE.

SKRĘCAJĄC W LEWO W BIEGNĄCĄ PRZED BOŻNICĄ ULICĘ JEBERTI DOJEDZIECIE DO UZNANEJ ZA JEDNĄ Z LEPSZYCH,  LOKALNYCH JADŁODAJNI – RESTAURACJĘ HIRUT.
NIESTETY PRZYSZLIŚMY ZA WCZEŚNIE – BYŁA 17:40 I NA ZJEDZENIE CZEGOŚ CIEKAWEGO TRZEBA BYŁO CZEKAĆ DOSYĆ DŁUGO. OFEROWANO NAM CO PRAWDA JAKIEGOŚ PROSTEGO KURCZAKA JEŚLI POCZEKAMY 30 min, ALE NAS TO NIE ZAINTERESOWAŁO. W KAŻDYM RAZIE WYBÓR I CENY W TYM LOKALU SĄ GODNE POLECENIA. 🙂 🙂

POSZLIŚMY DALEJ. TYM RAZEM DO ODDALONEGO O 20 min SPACERKIEM  HISTORIC TEWODROS HOTEL NA ULICY BEZ NAZWY. NIE NALEŻY ABSOLUTNIE W NIM SPAĆ. SERWUJĄ TU JEDNAK PONOĆ NIEZŁE TRADYCYJNE ŻARCIE. NIE WIEMY. WIDZIELIŚMY TYLKO PUSTY BAR. 🙁

ZAWRÓCILIŚMY. IDĄC WCZEŚNIEJ SZEROKĄ CHARLEVILLE AVE. MIJALIŚMY DOBRZE WYGLĄDAJĄCĄ, NOWOCZESNĄ CAFE-RESTAURACJĘ. POSTANOWILIŚMY TAM COŚ ZJEŚĆ.  KARAŚ BARDZO BYŁ URADOWANY. LUBI OBIADOWAĆ W TAKICH MIEJSCACH.

TESH CAFE & RESTAURANT MIEŚCI SIĘ W SHASH SHOPPING CENTER. DO JEDZENIA ZNAJDZIECIE TUTAJ TYPOWO TURYSTYCZNE POZYCJE: KANAPKI, BURGERY, SAŁATKI, MAKARONY, NALEŚNIKI, CIASTKA, SOKI I OCZYWIŚCIE NIEŚMIERTELNE AFRYKAŃSKIE OMLETY. ZAPOZNANI Z TAK OSZAŁAMIAJĄCYM MENU WSIEDLIŚMY DO TUK-TUKA I WRÓCILIŚMY DO HOTELU.

ZROBILIŚMY 6 km SPACER, BY NIE ZNALEŹĆ NIC GODNEGO UWAGI DO JEDZENIA !!! NIEPRAWDOPODOBNE.

W HOTELOWEJ RESTAURACJI WZIĘLIŚMY SOBIE Z WOMBATEM KOŹLINĘ Z SAŁATĄ.
TYM RAZEM NIE CZEKALIŚMY DŁUGO. NAJWYRAŹNIEJ CIĄGLE PAMIĘTANO REAKCJĘ WOMBACIK I MAPNIKA NA MOCNO SPÓŹNIONE ZASERWOWANIE POSIŁKU …

WIECZOREM W RESTAURACJI PODSZEDŁ DO MNIE NIEZNANY MI LOKALS. PRZEDSTAWIA SIĘ. JEST PRZEWODNIKIEM. SŁYSZAŁ, ŻE BYLIŚMY DZISIAJ W KOROMI I CHCIAŁBY USŁYSZEĆ ODE MNIE JAK BYŁO. KRÓTKO OPISUJĘ SYTUACJĘ. MÓWI ZE SMUTKIEM W GŁOSIE, IŻ TO TYLKO POTWIERDZA JEGO WIEDZĘ. DOPÓKI MIESZKAŃCY OKOLICY I KOROMI NIE ZAPRZESTANĄ OBRZUCANIA SAMOCHODÓW KAMIENIAMI I PRZESTANĄ BYĆ AGRESYWNI, DOPÓTY ON NIE MA ZAMIARU TAM JEŹDZIĆ. ŻAŁUJE, BO TO ATRAKCJA PRZYCIĄGAJĄCA MASĘ TURYSTÓW, ALE NIE CHCE RYZYKOWAĆ. POCZEKA, AŻ PAŃSTWO ZABIERZE IM KASIWO, ZMUSZAJĄC W TEN SPOSÓB DO SZUKANIA PIENIĘDZY GDZIE INDZIEJ. PODOBNIE BYŁO Z MURSI. DZICZELI I BYLI BARDZO NIEMILI DLA PODRÓŻNIKÓW CHCĄCYCH ICH ODWIEDZIĆ. RZĄD WSTRZYMAŁ DOTACJE I ZMUSIŁ PLEMIONA DO ZWIĘKSZENIA LICZBY PRZYBYWAJĄCYCH TURYSTÓW, BO CI PŁACĄ OCZYWIŚCIE TYLKO WTEDY GDY JEST ZA CO … I MURSI PRZESTALI STRZELAĆ FOCHA …

.

>    ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *