addis abeba, etiopia

14.02.2019 – W ADDIS ABEBIE – TARGOWISKO-ZŁOMOWISKO I ELILTA CAFE

.

O 9:00 RANO MA PRZYJECHAĆ TRANSPORT NA LOTNISKO. USTALILIŚMY TO JESZCZE WCZORAJ PRZED POŻEGNANIEM Z TESTIM. KIEROWCA ZAWIEZIE NAS ZA 800 PIWEK. TO NAJLEPSZA CENA JAKĄ UDAŁO MI SIĘ WYNEGOCJOWAĆ.

WCZORAJ WIECZOREM PŁACIŁEM TEŻ ZBIORCZO ZA NASZ (WOMBATA I MÓJ) POBYT, POSIŁKI I NAPOJE. MIAŁEM TROCHĘ OBAW, ŻE SPIS SKONSUMOWANYCH PRZEZ NAS POTRAW I NAPOI BĘDZIE SIĘ RÓŻNIŁ OD TEGO W MOICH NOTATKACH – ALE NIE. WSZYSTKO BYŁO W ABSOLUTNYM PORZĄDKU. KURS ZIELONEGO Z MOJEGO PUNKTU WIDZENIA – SUPER. MOGŁEM PŁACIĆ JAK CHCIAŁEM I CZYM CHCIAŁEM (KARTĄ NIE PRÓBOWAŁEM). NA KONIEC DOSTAŁEM LEKKĄ ZNIŻKĘ I PIWO ŻEBY MIEĆ BARDZIEJ WYCZESANY WIECZÓR. JESTEM POD WRAŻENIEM TEGO, JAK MENAGO WINTA HOTEL TRAKTUJE GOŚCI. GORĄCO POLECAM TO MIEJSCE.

JUŻ OD 7 Z OGROMNYMI MINUTAMI SIEDZIMY PRZY STOLE W JADALNI. OBOK PRZYSIEDLI SIĘ WŁOSI. WYMIENIAM Z NIMI UWAGI I OPINIE NA TEMAT ETIOPII JEDZĄC ŚNIADANIE I NIE SPIESZĄC SIĘ ZBYTNIO.
NATOMIAST WOMBAT JEST NIESPOKOJNY. MA JAKIEŚ ZŁE PRZECZUCIA ZWIĄZANE Z TRANSPORTEM NA LOTNISKO. MNIE TO NA RAZIE NIE RUSZA – SAMOLOT MAMY W OKOLICY 13:00. MOŻNA SPOKOJNIE JEŚĆ …

KOŁO 8:30 PRZYCISKANY PRZEZ PARTNERKĘ PUSZCZAM SMS-ową STRZAŁKĘ DO TESTIEGO. NIE ODPOWIADA. DZWONIĘ. BEZ REZULTATU. NIE ODBIERA TELEFONU. WOMBAT MÓWI, ŻEBYM SZEDŁ DO MENAGO HOTELU. MOŻE ON COŚ PORADZI, TYM BARDZIEJ, ŻE PYTAŁ WCZEŚNIEJ CZY POTRZEBUJEMY TRANSPORTU NA LOTNISKO. WSZYSTKO FAJNIE, ALE MENAGO POJECHAŁ NA ZAKUPOSY I TRZEBA POCZEKAĆ AŻ WRÓCI. CIĄGLE PRÓBUJĘ ZŁAPAĆ TELEFONICZNIE NASZEGO NIEDAWNEGO PRZEWODNIKA. CIĄGLE BEZ REZULTATU.

WCHODZI HOTELOWY SZEF. PRZEDSTAWIAM MU SYTUACJĘ. PYTA NA JAKĄ KWOTĘ UMÓWIENI BYLIŚMY Z KIEROWCĄ TESTIEGO. JESZCZE NIE ZDĄŻYŁEM ODPOWIEDZIEĆ, A GOŚCIU JUŻ ŁĄCZY SIĘ Z JAKIMŚ ZIOMALEM. MAKSYMALNIE 10 min PÓŹNIEJ MOŻEMY ŁADOWAĆ GRATY DO PODSTAWIONEGO WOZU.

addis abeba, domestic airport, etiopia

ADDIS ABEBA AIRPORT – DOLECIELIŚMY DO STOLICY …

 

JECHALIŚMY 50 min. O 25 min KRÓCEJ NIŻ W PRZECIWNĄ STRONĘ. PŁACILIŚMY TYLE SAMO ILE MIELIŚMY ZAPŁACIĆ KIEROWCY TESTIEGO – 800 PIWEK + NIEWIELKI NAPIWEK.

LOTNISKO DIRE DAWA PUSTE. PONAD 2 godz. CZEKALIŚMY NA LOT TRWAJĄCY ok. GODZINY.

W ADDIS ABEBIE WYCHODZĄC Z TERMINALU POCZULIŚMY SIĘ JAK NA SAFARI. TYM RAZEM TO MY BYLIŚMY ZWIERZYNĄ, A TAKSIARZE ŁOWCAMI. SŁABO IM SZŁO. STRZELALI W NAS TAKIMI CENAMI, ŻE NIE MOGLI TRAFIĆ. ZDĄŻYLIŚMY PRZEJŚĆ ZE 100 m GDY WRESZCIE USŁYSZELIŚMY ROZSĄDNĄ PROPOZYCJĘ. TROSZECZKĘ JĄ SKORYGOWAŁEM I DALIŚMY SIĘ UPOLOWAĆ ZA 200 PIWEK.

TROCHĘ PONAD 8 km DOJAZD Z LOTNISKA DO HOTELU HAVEN ZAJĄŁ JAKIEŚ 40 min. KIEROWCA POJAZDU NAZYWANEGO UMOWNIE TAKSÓWKĄ JECHAŁ ŚWIETNIE. CHCIAŁEM MU DAĆ NA ZAKOŃCZENIE BONUS – 30 PIWEK, ALE POWIEDZIAŁ, ŻE TAKICH NAPIWKÓW NIE BIERZE. GDYBYM ZAOFEROWAŁ 50% TO WEŹMIE. 15% HONOR MU BRAĆ NIE POZWALA. OK. NIE TO NIE …

HAVEN HOTEL WYGLĄDA BARDZO PORZĄDNIE I ŚWIEŻO. NIC DZIWNEGO – JEST NOWY. DOSYĆ DŁUGO CZEKALIŚMY W RECEPCJI. KONSJERŻ NIE UMIAŁ ZNALEŹĆ NASZYCH POKOI.
WRESZCIE POWIEDZIAŁ, ŻE MUSIMY PRZEJŚĆ DO BUDYNKU STOJĄCEGO OBOK.
MIEJSCÓWKA DO KTÓREJ NAS DOPROWADZIŁ STAŁA NIEDALEKO, ALE NA PEWNO NIE OBOK. DO TEGO NAZYWAŁA SIĘ  ZUPEŁNIE INACZEJ – VAMOS GUEST HOUSE

NIE MIELIŚMY CZASU NA DYSKUSJĘ. MAMY BYĆ W ADDIS ABEBIE TYLKO 30 GODZIN, A NA LOTNISKU TEŻ NIE MOŻEMY POJAWIĆ SIĘ W OSTATNIEJ CHWILI, WIĘC REALNIE MAMY OKOŁO 12 -14 godz. PLUS SPANIE. TO NIEDUŻO.

IDZIEMY DO NASZYCH POKOI EN SUITE. NOWE, CZYSTE, NA PIERWSZY RZUT OKA BARDZO OK.
CHWILĘ ZAJMUJE SZYBKIE ODŚWIEŻENIE I MOŻEMY WYCHODZIĆ DO MIASTA. W PLANIE ODWIEDZINY PONOĆ NAJWIĘKSZEGO W AFRYCE ZNAJDUJĄCEGO SIĘ POD GOŁYM NIEBEM TARGOWISKA.

WYSZLIŚMY PÓŹNO – PRZED 17-tą. TUŻ OBOK NOCLEGOWNI ODKRYLIŚMY PRZYPADKOWO DOBRZE WYGLĄDAJĄCĄ JADŁODAJNIĘ – ELILTA CAFE AND RESTAURANT. NO TO MAMY GDZIE JEŚĆ KOLACJĘ !!!

Z VAMOS GUEST HOUSE DO ADDIS MERCATO NIE JEST DALEKO. POKONAWSZY JAKIEŚ 1500 m ZACZĘLIŚMY DOSTRZEGAĆ PIERWSZE STOISKA NA ULICZKACH TWORZĄCYCH ZEWNĘTRZNY PAS TARGOWISKA. MERCATO NIE LEŻY NA OTWARTEJ PRZESTRZENI. TO SIEĆ ULIC Z PEŁNĄ, ACZ BIEDNĄ ZABUDOWĄ WZDŁUŻ KTÓREJ FUNKCJONUJĄ RÓŻNEJ MAŚCI, RÓŻNEJ WIELKOŚCI BOGATSZE I BIEDNIEJSZE BUSINESSY. SPORO Z TYCH SKLEPIKÓW HANDLUJE BEZPOŚREDNIO, BEZ ŻADNEJ PREZERWATYWY POD GOŁYM NIEBEM. GŁÓWNIE SĄ TO WSZELKIE WARSZTATY SAMOCHODOWE I SKŁADY CZĘŚCI ZAMIENNYCH. TAKICH WIDZIAŁEM ZDECYDOWANIE NAJWIĘCEJ. OCZYWIŚCIE BRANŻY JEST DUŻO. KAŻDA MA SWOJE STAŁE MIEJSCE. JEŚLI SZUKASZ CZEGOŚ KONKRETNEGO TO PYTASZ GDZIE ZNALEŹĆ STOISKA SPRZEDAJĄCE DANY TOWAR I IDZIESZ WE WSKAZANYM KIERUNKU.
WOMBAT I MAPNIK POSZUKIWALI KAWY. NIESTETY NIKT NIE POTRAFIŁ WSKAZAĆ NAM GDZIE JĄ DOSTANIEMY. DOPIERO ZACZEPIONY PRZEZ DZIEWCZYNĘ POLICJANT NAJPIERW WSKAZAŁ KIERUNEK, ALE PO CHWILI ZMIENIŁ ZDANIE, POSTANAWIAJĄC ZAPROWADZIĆ NAS NA MIEJSCE OSOBIŚCIE. CIEKAW BYŁEM CZY WZIĄŁ NAS ZA BIAŁYCH IDIOTÓW, CZY RACZEJ ZAŚWITAŁA MU POD CZAPKĄ MYŚL: BIAŁY = NAPIWEK. FAKTYCZNIE DO KAWOWEJ STREFY NIE BYŁO DALEKO, I NIE SĄDZĘ BYŚMY ZABŁĄDZILI, ALE KOGO TO OBCHODZI? CZŁOWIEK DOSTAŁ MAŁY BAKSZYSZ I NAWET CHCIAŁ COŚ POWIEDZIEĆ, ALE CZUJNIE ZREZYGNOWAŁ.

WAŁĘSALIŚMY SIĘ JESZCZE JAKIŚ CZAS PO ULICZKACH PEŁNYCH RÓŻNYCH ŚMIECI, JEDNAK NIE WIDZĄC NIC CIEKAWEGO POWOLI EWAKUOWALIŚMY CIAŁA, STERANE SMOGIEM ZMIKSOWANYM – DZIĘKI UPAŁOWI – Z WSZECHOBECNYM KURZEM, W KIERUNKU RESTAURACJI I SYPIALNI IM BLIŻEJ NASZEGO SPANIA BYLIŚMY, TYM MNIEJ WIDZIELIŚMY GESZEFTÓW INNYCH NIŻ TE ZWIĄZANE Z BRANŻĄ SAMOCHODOWĄ.
WCHODZĄC W JEDNĄ Z POBLISKICH DO NASZEGO SPANIA ULICZKĘ ZOBACZYLIŚMY SKLEP-KAWIARNIĘ. WESZLIŚMY. OKAZAŁO SIĘ, ŻE MAJĄ TUTAJ PALARNIĘ KAWY, I, TAK, OCZYWIŚCIE MOŻEMY SIĘ PIĆ I NABYĆ CO TYLKO NAS INTERESUJE.
MIEJSCE BYŁO TAK PRZYJEMNE, ŻE NIE MOGLIŚMY – KARAŚ I JA – ODMÓWIĆ.
FAKTYCZNIE, SERWOWANA KAWA BARDZO DOBRA.

ZABEZPIECZENI  PRZED WYSUSZENIEM PRZESPACEROWALIŚMY POZOSTAŁE KILKASET METRÓW DO WIDZIANEJ WCZEŚNIEJ W POBLIŻU NASZEGO DOMU RESTAURACJI ELILTA CAFE AND RESTAURANT.
ZOSTALIŚMY PRZYJĘCI PRZEZ JEJ SZEFA Z HONORAMI. PODANE MENU BYŁO TROCHĘ ZA BOGATE. POMIMO TO UDAŁO SIĘ NAM ZNALEŹĆ CAŁĄ MASĘ NAPRAWDĘ DOBRYCH POTRAW. SERWUJĄ TU ŚWIETNE FRYTKI. BARDZO DOBRA BYŁA TEŻ SAŁATKA POMIDOROWA. RAZEM Z KARASIEM ZAORDYNOWALIŚMY MIĘSKO – O ILE PAMIĘTAM – KOŹLINĘ. TO WSZYSTKO ZA NIECAŁE 500 PIWEK.

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *