03.11.2019 – KATOWICE – BARCELONA, CZYLI OD TRUDNOŚCI DO PYSZNOŚCI

.
O 13 Z MINUTAMI WYJECHALIŚMY Z DOMU. KIERUNEK: BALICE VIA KRAKÓW. Z KRAKOWA ZABIERAMY MOJĄ MAMĘ, KTÓREJ ZADANIEM JEST OPIEKOWANIE SIĘ NASZYM KOTEM. DZIĘKI MAMUSIU 😀  😀 .

KILKA MINUT PO 14-tej ŻEGNAMY SIĘ Z MAMINĄ I EWUSIĄ ODWOŻĄCĄ NASZĄ MAMĘ DO KATOWIC.

TYM RAZEM BEZPROBLEMOWO PRZESZLIŚMY WSZYSTKIE KONTROLE.

LOT BYŁ CIĘŻKI, BO W SAMOLOCIE NIE ZA DOBRZE DZIAŁAŁ AIR-COND. NIE DAŁO SIĘ NIC PISAĆ ANI ROBIĆ COKOLWIEK. W TYM UPALE POWIEKI OPADAŁY BEZ OSTRZEŻENIA. MIAŁEM ZAPLANOWANE OD DAWNA STUDIOWANIE INSTRUKCJI NOWEGO APARATU – NIE DAŁEM RADY. ZASYPIAŁEM Z GADŻETEM W DŁONIACH.

W BARCELONIE WYLĄDOWALIŚMY KILKA MINUT PRZED CZASEM. JEDNAK WYCHODZENIE Z SAMOLOTU TRWAŁO PRAWIE 30 min, BO PODSTAWIONO TYLKO PRZEDNI RĘKAW, A WOMBACIK SIEDZIAŁ NA SAMIUTKIM KOŃCU 😀 … MASZYNY.

DODATKOWYM NIESZCZĘŚCIEM BYŁ TERMINAL T1, PRZY KTÓRYM ZAPARKOWALIŚMY – NA SAMYM KOŃCU LOTNISKA.

POMIMO DOKŁADNEJ, PRZYGOTOWANEJ PRZEZ WOMBATA INSTRUKCJI, OPISUJĄCEJ JAK I CZYM NALEŻY JECHAĆ DO ALBERGUE CENTRE ESPLAI, DALIŚMY SIĘ PONIEŚĆ FALI ZMĘCZENIA SPOWODOWANEJ DŁUGIM WYJŚCIEM Z SAMOLOTU I POŁĄCZONEJ Z BRAKIEM CZEKAJĄCEGO AUTOBUSU, SŁABO WIDZIANYCH W ZAPADAJĄCYCH CIEMNOŚCIACH OZNAKOWAŃ, NASZEJ NIECIERPLIWOŚCI I CHĘCI ZDĄŻENIA NA KOLACJĘ W OKREŚLONYM MIEJSCU.

TA POCHOPNA DECYZJA DOPROWADZIŁA DO STRATY BRAKUJĄCEGO NAM CZASU I DYMANIA Z BAGAŻEM W DŁONIACH ok. 1500 m DO STACJI METRA PRZY TERMINALU T2. ALE JAK TO SIĘ MÓWI: SHIT HAPPENS…
NA CAŁE SZCZĘŚCIE SYPIALNIA JEST BLISKO LOTNISKA – TYLKO 2 PRZYSTANKI METREM @ 4€20/os.
UWAGA: WYCHODZĄC KIERUJ SIĘ NA… POTEM JESZCZE 350 m Z BUTA.

WRESZCIE O 21:20 – PO 90 min OD LĄDOWANIA – BYLIŚMY NA MIEJSCU.

W CENTRUM KONFERENCYJNYM ALBERGUE CENTRE ESPLAI – BO TO JEST INSTYTUCJA OBSŁUGUJĄCA RÓŻNEGO TYPU SPOTKANIA I KONFERENCJE – ZAMELDOWANIE I PŁATNOŚĆ POSZŁO BŁYSKAWICZNIE. OBSŁUGA BARDZO MIŁA I POMOCNA.

ZA 51€00 DOSTALIŚMY SPOREJ WIELKOŚCI LOKAL TYPU APARTAMENT ZE ŚNIADANIEM. CENA ZALEŻY OD OBŁOŻENIA. PRAWDĘ POWIEDZIAWSZY TRUDNO BĘDZIE ZNALEŹĆ W BARCELONIE PODOBNE SPANIE ZA TAKIE PIENIĄDZE.

TO WSZYSTKO W tzw. STYLU IDIOTO-ODPORNYM, CZYLI NAJLEPSZYM W MIEJSCACH O DUŻEJ PRZEPUSTOWOŚCI RÓŻNEGO RODZAJU LUDZI. STAL + KAMIEŃ + ODPORNE NA GŁUPOLI MATERIAŁY. PRZESTRONNE, MĄDRZE POMYŚLANE MIEJSCE DOSTĘPNE DLA KAŻDEGO. CZYSTO, SCHLUDNIE. W BUDYNKU SĄ WINDY I DOSTĘP DO WSZYSTKIEGO DLA NIEPEŁNOSPRAWNYCH. JEST TEŻ PRALNIA. NIE MA ŻADNEGO PROBLEMU Z POZOSTAWIENIEM BAGAŻY.

SZYBKO SIĘ OGARNĘLIŚMY I POGNALIŚMY – REZYGNUJĄC Z AUTOBUSU CZY TEŻ METRA – DO ODDALONEJ O 1700 m RESTAURACJI 2 DE VINS, KTÓRA OFICJALNIE ZAMYKANA JEST O 22:30.

MIELIŚMY ZUPEŁNIE DOBRY CZAS, A CO NAJWAŻNIEJSZE – DRZWI PONOĆ NAJLEPSZEJ W TEJ CZĘŚCI BARCELONY RESTAURACJI BYŁY WCIĄŻ OTWARTE.

PRZY BARZE SIEDZIAŁ SAMOTNY KLIENT OBOK RÓWNIE SAMOTNEGO KIELISZKA BIAŁEGO WINA. SPYTALIŚMY, CZY DOSTANIEMY COŚ DO JEDZENIA. BARMAN-KELNER (2 W 1) POTWIERDZIŁ, PODAJĄC MENU.

ZAORDYNOWAŁEM PIWO I CAVĘ DLA PARTNERKI. PARTNERKA ZOBACZYWSZY STANDARDOWY KIELISZEK DO MUSUJĄCYCH NAPOI, OSTRO ZAPROTESTOWAŁA, PYTAJĄC GOSTKA CZY NIE MA WIĘKSZEGO – JAK TO MÓWIĄ FIUTA 😀 (FLET). MIAŁ. O JAKIEŚ 5 cm3 WIĘKSZEGO 🤣. TO OCZYWIŚCIE NIE SATYSFAKCJONOWAŁO WOMBATA, KTÓRY NATYCHMIAST WSKAZAŁ NA KIELISZEK DO KONIAKU. BARMANOWI OCZY WYPADŁY NA POSADZKĘ I POSZŁY SIĘ ZBADAĆ, PODCZAS GDY JEGO USTA WYDAŁY STŁUMIONY OKRZYK PROTESTU. NIE MÓGŁ UWIERZYĆ, ŻE LADY WYPIJE TAK “WIELE” WINA Z BĄBELKAMI. CAŁKOWICIE ZASKOCZONY ZAOFEROWAŁ KOMPROMIS – KIELISZEK DO WINA CZERWONEGO, CHCĄC JEDNOCZEŚNIE WIEDZIEĆ SKĄD JESTEŚMY. DOSTAŁ ZIELONE ŚWIATŁO, JEŚLI KIELISZEK BĘDZIE ODPOWIEDNIO DUŻY.

.

BARCELONA – RESTAURACJA 2 DE VINS – MINI BATONIKI Z PASZTETU W BIAŁEJ CZEKOLADZIE I ZŁOTEJ POSYPCE Z PRAŻONEJ KUKURYDZY

.

Z MENU WYBRALIŚMY 4 CIEKAWE POTRAWY:
KOSTKI FOIE GRAS PODANE Z BIAŁĄ CZEKOLADĄ I OPIEKANĄ KUKURYDZĄ; CARPACCIO Z GRZYBÓW LEŚNYCH Z DODATKIEM ORZESZKÓW PINIOWYCH, OLIWY Z TRUFLAMI I SOLI NA BAZIE WIN;
ZIEMNIAKI Z PAPRYCZKAMI TYPU PIMENTOS I GULASZ Z PODROBÓW Z DORSZA I PIECZONYMI Z NIEGO KULKAMI.

OSTATNIA POZYCJA ZOSTAŁA WYBRANA W MIEJSCE INNEJ, KTÓREJ ZABRAKŁO.

ZAMÓWIENIA ZACZĘŁY SPŁYWAĆ BARDZO SZYBKO. MOŻE DLATEGO, ŻE TA SPOREJ WIELKOŚCI MIEJSCÓWKA JUŻ BYŁA WYMIECIONA Z KLIENTÓW. BYLIŚMY MILE ZDZIWIENI.

PIERWSZE WJECHAŁY NA STÓŁ WĄTRÓBKI POSYPANE I ZAPIECZONE Z JAKIMŚ ZŁOTYM PYŁEM. WYGLĄDAŁY ZAJEFAJNIE. WYCZESANE TOTALNIE DANIE. NAWET PO ZJEDZENIU TALERZ BYŁ WART UPAMIĘTNIENIA …
KOLEJNYM DANIEM BYŁO CARPACCIO GRZYBOWE DOPRAWIONE PRZY NASZYM STOLIKU. TEŻ CIEKAWE.
ZIEMNIAKI Z PIMENTOSAMI TO TUTEJSZY STANDARD – NIE MOGŁY BYĆ ZŁE.
JEŚLI CHODZI O DORSZOWATE DANIE, TO MAM MAŁY PROBLEM. ZUPA-SOS NA PODROBACH BARDZO MI SMAKOWAŁA. NATOMIAST MAM PEWNE ZASTRZEŻENIA DO OPIEKANYCH KAWAŁKÓW. WYDAWAŁY MI SIĘ ZA MAŁO DORSZOWE…

POZA ŚWIETNYM JEDZENIEM ZACHWYCENI JESTEŚMY TAK MIŁYM PRZYJĘCIEM O DOŚĆ PÓŹNEJ PORZE I REWELACYJNYM SERWISEM.

TUTAJ W PONIEDZIAŁEK JEST OTWARTE BARDZO NIEWIELE RESTAURACJI A TAK WYSOKIEJ KLASY – TYLKO TA. SĄDZĘ, ŻE WCZEŚNIEJ MIELI SPORO GOŚCI I DUŻO PRACY, ALE GDY WESZLIŚMY, WSZYSTKIE STOŁY BYŁY UPRZĄTNIĘTE, NATOMIAST W KUCHNI WCIĄŻ PRACOWAŁO KILKA OSÓB…

PODSUMOWUJĄC. JEDZENIE BARDZO DOBRE. PIERWSZE DANIE  MOGŁOBY DOSTAĆ JAKĄŚ GWIAZDKĘ. KOSZT 55€00. GORĄCO POLECAMY.

POWRÓCIWSZY DO HOSTELU PADLIŚMY. JUTRO O 10:00 LECIMY DO AMSTERDAMU.

.

>     ZOBACZ FOTY    <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *