04.11.2019 – BARCA – AMSTERDAM. JAK DWA DEBILE …

.

WYSPANI WSTALIŚMY O 6:30.

SAMOLOT DO AMSTERDAMU MAMY O 10:00. CZASU DUŻO. TROCHĘ NAS NIEPOKOI ODLEGŁOŚĆ POMIĘDZY METREM A TERMINALEM T2, ALE GORZEJ NIŻ WCZORAJ BYĆ NIE BĘDZIE. SPAKOWALIŚMY SWÓJ ŚMIETNIK I ZESZLIŚMY NA ŚNIADANKOSA.

W CENTRE ESPLAI ALBERGUE ŚNIADANIA DAJĄ SOLIDNE. MOŻE NIE JAKIEŚ NADZWYCZAJNE, ALE ZASPOKOISZ TU GŁÓD NA WIELE SPOSOBÓW. WYBÓR SZEROKI. TOSTY, CROISSANTY, MASŁO, ŻÓŁTY SER, SALAMI, SZYNKA, CHORIZO, DWA RODZAJE PARÓWEK, POMIDORY, POMARAŃCZE, JABŁKA, JESZCZE KILKA OWOCÓW. DO TEGO JOGURTY, 4 SOKI OWOCOWE, KAWA, HERBATA. MUSZĘ PRZYZNAĆ, ŻE JAK NA NOCLEG @ 51€00 ZA 2 OSOBY TO ŚWIETNA CENA. A TO PRZECIEŻ BARCELONA, W KTÓREJ NOCLEGI ZAWSZE BYŁY KOSZMARNIE DROGIE.

SPOKOJNIE KONSUMUJĄC DOSTĘPNE DOBRA NIEZBYT DOKŁADNIE ŚLEDZILIŚMY WSKAZÓWKI ZEGARKÓW I NAGLE ZE ZDZIWKIEM STWIERDZILIŚMY, ŻE JEST KOŁO 8:00 …

W BIEGU ZŁAPALIŚMY BAGAŻE I POGALOPOWALIŚMY 350 m DO STACJI METRA (UWAGA: WEJŚCIE OD Riu Llobregat / Riu Xúquer). PRZEJAZD TRWAŁ 5 min.

NASZE OBAWY ZWIĄZANE Z ODLEGŁOŚCIĄ PRZYSTANKU METRA OD TERMINALU OKAZAŁY SIĘ CZĘŚCIOWO SŁUSZNE. DO PRZEJŚCIA JEST DOBRE KILKASET METRÓW.
MIMO WSZYSTKO BYŁO LEPIEJ NIŻ SĄDZILIŚMY. DO TEGO MOMENTU …

ODPRAWA BEZPIECZEŃSTWA WSZYSTKICH LOTÓW Z T2 JEST NA PIERWSZYM PIĘTRZE BUDYNKU. IDĄC OD STRONY METRA WCHODZISZ W SZEROKIE ODRZWIA I NATYCHMIAST SKRĘCASZ W LEWO. KILKADZIESIĄT METRÓW DALEJ ZACZYNA SIĘ INFRASTRUKTURA BEZPIECZEŃSTWA.

KIEDY TAM PODESZLIŚMY, OBSŁUGA POPROSIŁA O KARTY POKŁADOWE. POKAZALIŚMY BILETY. KART NIE MAMY, BO NIKT NAS NIE INFORMOWAŁ O ICH ODBIORZE.
BARDZO PRZYTOMNY FACET BEZ DYSKUSJI ODESŁAŁ NAS NA DÓŁ DO STANOWISK LINII LOTNICZYCH. ZESZLIŚMY ZASTANAWIAJĄC SIĘ GDZIE ZNAJDZIEMY COŚ TAKIEGO JAK TRANSAVIA – FIRMĘ ORGANIZUJĄCĄ CAŁY NASZ LOT DO I Z AMERYKI. SZUKAJĄC W LEKKIEJ PANICE – BYŁA 8:25 – STANOWISKA ODPRAW TRANSAVI ZNALAZŁEM NIESPODZIEWANIE ZUPEŁNIE COŚ INNEGO. INFO WYSYŁANE MAILEM O KONIECZNOŚCI ZROBIENIA SOBIE ODPRAWY. ZACZĄŁEM TO ROBIĆ, ALE COŚ NIE WYCHODZIŁO. SMARTEK NIE SŁUCHAŁ POLECEŃ. WRESZCIE SIĘ UDAŁO. PO CHWILI ZOBACZYŁEM NA EKRANIE WIADOMOŚĆ: BRAK MOŻLIWOŚCI ZROBIENIA ODPRAWY PRZE INTERNET … NO I JESTEŚMY W D….

RZUCILIŚMY SIĘ DALEJ NA POSZUKIWANIE STANOWISKA LINII OBSŁUGUJĄCEJ NASZ LOT. NIGDZIE NIC TAKIEGO NIE WIDZIELIŚMY, ANI NIKT NAM NIE UMIAŁ POWIEDZIEĆ GDZIE TAKI TWÓR MOŻNA ZNALEŹĆ.
NAGLE ZOBACZYŁEM NA JEDNYM ZE STANOWISK ODPRAW NAPIS: AMSTERDAM. POPROSIŁEM O WSKAZÓWKĘ GDZIE ZNAJDĘ TRANSAVIĘ. TU – USŁYSZAŁEM.
W KOLEJCE PRZED NAMI STAŁO SPORO LUDZI. JEŚLI CIĄGLE JEST TU TYLE OSÓB TO NO STRES.

CZEKAJĄC NA ODPRAWĘ SZUKALIŚMY PRZYCZYNY NIE ZWRÓCENIA UWAGI NA MAILA, KTÓRY PRZYSZEDŁ DZIEŃ WCZEŚNIEJ.
PRZYPUSZCZAMY, ŻE TO WYPADKOWA KILKU CZYNNIKÓW. NAJBARDZIEJ PRAWDOPODOBNYM POWODEM JEST UŻYWANIE PRZEZE MNIE STAREGO SMARTKA WOMBATA, NA KTÓRYM ONA TEŻ JEST CIĄGLE ZALOGOWANA. TO KREUJE JAKIEŚ CUDA. NA PRZYKŁAD DO NIEJ PRZYCHODZI LIST ZATYTUŁOWANY: SZANOWNY PANIE W…. TAKIE ODLOTY NIE SĄ NORMALNE.

ODPRAWA NA CAŁE SZCZĘŚCIE POSZŁA BARDZO SPRAWNIE. DOSTALIŚMY KARTY POKŁADOWE NA CAŁĄ TRASĘ Z MIEJSCAMI OBOK SIEBIE BEZ PŁACENIA ZA TĘ “USŁUGĘ” – CO BARDZO ODPRĘŻYŁO WOMBACIKA. DODATKOWO POSTANOWILIŚMY NADAĆ JAKO BAGAŻ REJSOWY JUŻ DO SAMEGO GUAYAQUIL NASZE „CIĘŻKIE” PODRĘCZNE WALIZY. PO CO NOSIĆ ŻE SOBĄ DODATKOWE 14 CZY 15 kg?
MAJĄC TYLKO BAGAŻ PODRĘCZNY ŁATWO I SPRAWNIE PRZESZLIŚMY PRZEZ BRAMKI BEZPIECZEŃSTWA.

LOT DO AMSTERDAMU PRZELECIAŁ BEZ PRZESZKÓD.

LOTNISKO AMSTERDAMSKIE TO JAK PEWNO WIECIE NIEZŁY MOLOCH. DUŻE, ALE NIEŹLE OZNAKOWANE. MAJĄC INSTRUKCJE OD NASZEJ RODZINY BEZ PROBLEMU DOTARLIŚMY DO PUNKTU SPOTKANIA.

.

amsterdam, tram, podróż

AMSTERDAM – SIEDZĄC ZA TAKIM BUFETEM KONDUKTOR W TRAMWAJU MOŻE SIĘ CZUĆ DOCENIONY

.

POPOŁUDNIE SPĘDZILIŚMY NA RODZINNYCH POGADUCHACH. POTEM SPACERUJĄC PO OKOLICY I OBRZEŻACH CENTRUM METROPOLII, PODZIWIALIŚMY KANAŁY I MIASTO PIĘKNE INACZEJ.

MUSIAŁEM WRESZCIE ZAJĄĆ SIĘ OPANOWANIEM – PRZYNAJMNIEJ CZĘŚCIOWO – NOWEGO APARATU FOTO. MAM NADZIEJĘ, ŻE RODZINA MI TO WYBACZY. SIEDZIAŁEM NAD APARATEM NIE UDZIELAJĄC SIĘ ZBYTNIO. NIEDAWNO ZE WZGLĘDÓW PRAKTYCZNO-ZDROWOTNYCH POSTANOWIŁEM NADĄŻAJĄC ZA TECHNOLOGIĄ, WYMIENIĆ CZĘŚĆ SPRZĘTU ELEKTRONICZNEGO NA MOŻE NIE KONIECZNIE LEPSZY, ALE NA PEWNO. LŻEJSZY. MOJEGO CANONA D5 Mk II Z 3 OBIEKTYWAMI: 24-105 /1:4 I 70-200 1:2,8 ZAMIENIŁEM NA APARAT PANASONIC LUMIX DC-TZ200 Z PEŁNĄ KLATKĄ I OBIEKTYWEM 24-360 1:3,3. CANON Z OBIEKTYWEM 200 WAŻY ok. 6 kg. LUMIX Z BATERIĄ ok 350 g. DO TEGO NOWY KOMP LENOVO YOGABOOK WAŻĄCY WAGĘ 800 g ZASTĄPIŁ WYSŁUŻONEGO 2 kg SZAJSUNGA.
LUMIX JEST TAK ZAAWANSOWANY TECHNICZNIE, ŻE INSTRUKCJA PDF MA 360 str. MASAKRA …

WSPANIAŁA KOLACJA UŚWIETNIŁA NASZ PIERWSZY RAZ W TYM MIEJSCU. BYŁO TO FAJNE ODPRĘŻENIE PRZED CZEKAJĄCĄ PODRÓŻĄ.

DZIĘKI WIELKIE NATKO I JOE ZA WASZĄ GOŚCINNOŚĆ. WIDZIMY SIĘ W GRUDNIU 😀 😀 😀

.

>     ZOBACZ FOTY    <

.

.

Komentarze :

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *