san cristobal, airport, galapagos, latam

09.11.2019 – GALAPAGOS – GUAYAQUIL – QUITO. PIERWSZE KROKI W QUITO

.
OSTATNIE ŚNIADANIE NA TARASIE U JEIMY.

NIE SPIESZYMY SIĘ ZBYTNIO. POGODA TAKA SOBIE, A SAMOLOT O 12:20, POZWALA CO NAJWYŻEJ NA SZYBKIE POŻEGNANIE Z TUTEJSZYMI GOSPODARZAMI – LWAMI MORSKIMI, I JESZCZE SZYBSZE ZAKUPOSY JAKICHŚ PAMIĄTKOSÓW.
DOBA HOTELOWA KOŃCZY SIĘ WCZEŚNIE. JUŻ O 9:30. JEŻELI JEDNAK CHCESZ ZOSTAWIĆ BAGAŻE I ZROBIĆ OSTATNIĄ RUNDĘ PO MIASTECZKU, HOSTEL CI W TYM POMOŻE PRZECHOWUJĄC RZECZY. OCZYWIŚCIE BEZ OPŁATY. ONI TEŻ ZAWOŁAJĄ CI TANIĄ TAKSÓWKĘ NA LOTNISKO.

POŻEGNALIŚMY LWY ROBIĄC IM KILKA OSTATNICH FOT. PRZY TEJ OKAZJI TRAFILIŚMY NA NIEZBYT PRZYJEMNĄ SCENĘ ROZSZARPYWANIA PRZEZ PTACTWO PADŁEGO LWIEGO MALUCHA. ROBIŁY TO NADLATUJĄCE JAK SĘPY DUŻE PTASZYSKA I JEDEN KRUKOWATO-MEWOWATY OSOBNIK. Z ODLEGŁOŚCI 10/12 m WYGLĄDAŁO TO TAK, JAKBY SKACZĄCE WOKÓŁ PADLINY PTASZYSKO, KORZYSTAŁO Z PRACY DUŻO WIĘKSZYCH LATAJĄCYCH KOLEGÓW, ROZSZARPUJĄCYCH TRUCHŁO SWOIMI PAZURAMI. SAMO ŻYCIE.

ZAMÓWIONA PRZEZ HOSTEL TARYFA ODWIOZŁA NAS ZA US$ 1 NA ODLEGŁE O 1 km LOTNISKO.

PRZED NAMI DZIEŃ W PODRÓŻY. LECIMY DO GUAYAQUIL, A POTEM DALEJ – DO STOLICY EKWADORU – QUITO.
ZGODNIE Z SUGESTIĄ DZIEWCZYNKI ODPRAWIAJĄCEJ NASZE BAGAŻE PRZED LOTEM NA GALAPAGOS, NIE NADALIŚMY TYM RAZEM SWOICH GRATÓW JAKO BAGAŻ REJSOWY.

90 min LOTU DO GUAYAQUIL MINĘŁO BŁYSKAWICZNIE. PRZYLECIELIŚMY O CZASIE I MIELIŚMY JAKIEŚ 180 min DO KOLEJNEGO PRZELOTU.

NAUCZENI POPRZEDNIM DOŚWIADCZENIEM, WYBRALIŚMY TYM RAZEM COŚ DO JEDZENIA W JADŁODAJNI POŁOŻONEJ DOKŁADNIE NA WPROST TEJ, Z USŁUG KTÓREJ KORZYSTALIŚMY LECĄC NA WYSPĘ.
SERWUJĄ TU RÓŻNE SAŁATKOSY I MIĘSA NA PORCJE. WARZYWNE PRZECIĘTNIE SĄ PO US$ 1, MIĘSNE KOSZTUJĄ 3. WIDZIELIŚMY TEŻ DOBRZE WYGLĄDAJĄCĄ GOLONKĘ W KAWAŁKU. MRUGAŁA DO MNIE ZACHĘCAJĄCO ŚWIEŻO WYPIECZONYM ZADKIEM, ALE JAKOŚ SIĘ NIE SKUSIŁEM I NIE WIEM ZA ILE CHCIAŁA SIĘ ODDAĆ.

WAŻNE JEST, ŻE OBOJĘTNIE, W KTÓREJ RESTAURACJI DWORCOWEJ JESZ, WSZĘDZIE TAM JEST JEDNA SIEĆ WI-FI. KILKA NAJWIĘKSZYCH RESTAURACJI Z TAKIM SAMYM DOSTĘPEM DO NETU ZNAJDZIESZ NA GÓRZE, PO PRZEJŚCIU KONTROLI BEZPIECZEŃSTWA.

JAK WSPOMNIAŁEM LECĄC NA WYSPĘ, DROBNE ZAKUPY NA TYM LOTNISKU NAJLEPIEJ ROBIĆ W APTECE NA POZIOMIE ZIEMI, PO PRAWEJ OD GŁÓWNEGO WEJŚCIA.
CENY W TYM PODRĘCZNYM LOTNISKOWYM SKLEPIKU ZASKOCZYŁY NAS KOLEJNY RAZ. PEPSI COLA 0,5 l = US$ 0,5 !!!! LUDZIE, NIE PRZEOCZCIE TEGO…

WI-FI NATOMIAST RAZEM Z MOŻLIWOŚCIĄ PODŁADOWANIA PRĄDEM URZĄDZEŃ OFERUJE CAFE NA WPROST APTEKI. JEST TAM SPORO MOŻLIWOŚCI PODŁĄCZENIA CZEGOKOLWIEK DO GWIAZDKA ELEKTRYCZNEGO.

W QUITO BYLIŚMY ok 18:20. UMÓWIONEGO TRANSPORTU, JAKI MIAŁ ZOSTAĆ WYSŁANY PO NAS Z APARTAMENTOS COLONIAL HOME NIGDZIE NIE MOGLIŚMY NAMIERZYĆ. SPECJALNIE MNIE TO NIE ZASKOCZYŁO, BO MAJĄC CAŁY BAGAŻ PRZY SOBIE NIE STALIŚMY W ŻADNYCH KOLEJKACH, CZYLI BYLIŚMY GOTOWI PO 10 min OD WYJŚCIA Z SAMOLOTU.

PO WSTĘPNYCH POSZUKIWANIACH, W CZASIE KTÓRYCH OBESZLIŚMY DOOKOŁA WSZYSTKICH DZIERŻĄCYCH W SWOICH RĘKACH TABLICZKI Z JAKIMKOLWIEK NAZWISKIEM, IMIENIEM, FIRMĄ, ZOSTAWIŁEM WOMBATA WARUJĄCEGO W KĄCIE PRZY RZECZACH I RUSZYŁEM SAM, NA POSZUKIWANIA “ZAGINIONEJ TRANSPORTOWEJ ARKI”. NIE ZNALAZŁSZY NIKOGO WRÓCIŁEM DO PARTNERKI. POSTANOWILIŚMY SKORZYSTAĆ Z TAXI. TYM BARDZIEJ, ŻE PRZEJAZD TAKSÓWKĄ KOSZTUJE W ZASADZIE TYLE SAMO, CO ZAGINIONA TRANSPORTOWA ARKA KOMPLEKSU APARTAMENTOS COLONIAL. RÓŻNICA TO US$ 1. TAKĄ KWOTĘ NA PEWNO MOŻNA UTARGOWAĆ NA WSTĘPIE NEGOCJACJI.
WYCHODZĄC Z BUDYNKU LOTNISKA JESZCZE RAZ OBEJRZELIŚMY SIĘ ZA SIEBIE I WOMBACIK DOJRZAŁ JAKIMŚ CUDEM CZŁOWIEKA Z KARTKĄ, NA KTÓREJ WIDNIAŁO JEJ NAZWISKO. FACET SPÓŹNIŁ SIĘ DOBRE 30 min.

PRZEJAZD DO CENTRUM STOLICY TRWAŁ PRAWIE 45 min.
KIEROWCA WYSADZIŁ NAS I POKAZAŁ APARTAMENT. BYLIŚMY W CENTRUM STARÓWKI. OD NAJWIĘKSZEJ KATEDRY DZIELIŁO NAS MOŻE ZE 150 m. TYLE, ŻE POD GÓRKĘ.
ALE W QUITO PRAWIE WSZYSTKO JEST POD GÓRKĘ…

NASZA MIEJSCÓWKA – APARTAMENTOS COLONIAL HOME nr 6 JEST CZĘŚCIĄ KOMPLEKSU NIEWIELKICH MIESZKAŃ ZGROMADZONYCH WOKÓŁ NIEDUŻEGO PATIO. PO POKONANIU KILKU SCHODKÓW DOCHODZIMY DO PRZESZKOLONYCH, ŻELAZNYCH DRZWI I WCHODZIMY DO WNĘTRZA. PRZED SOBĄ MAMY NIEWIELKI KORYTARZYK, Z KTÓREGO OTWIERAJĄC DRZWI NA PRAWO TRAFIMY DO MAŁEJ ŁAZIENKI POŁĄCZONEJ Z WC. IDĄC NA WPROST WCHODZIMY DO KUCHNI ZAJMUJĄCEJ ok. 6 m2, A KONTYNUUJĄC WYLĄDUJEMY W SPOREJ WIELKOŚCI SYPIALNI.
KUCHNIA JEST WYPOSAŻONA WŁAŚCIWIE WE WSZYSTKO. MA LODÓWKĘ, MALAKSER, PIECYK GAZOWY, MIKROFALĘ, OTWIERACZ DO BUTELEK …

.
quito, APARTAMENTOS COLONIAL HOME

QUITO – SYPIALNIA W APARTAMENTOS COLONIAL HOME

.
W SYPIALNI OBOK ŁÓŻKA, JEST TEŻ SZAFA, KOMODA I STOLIKI NOCNE. STOI RÓWNIEŻ TV.
KLIENCI MOGĄ KORZYSTAĆ Z PRALKI I SUSZARKI ZAINSTALOWANYCH W PATIO. PRANIE Z SUSZENIEM KOSZTUJE US$ 6.
NIESTETY FIRMA NIE OFERUJE SUSZARKI DO WŁOSÓW.
KONTAKT Z NADZORCĄ – CZYLI KOORDYNATOREM NADRZĘDNYM JEST PRZEZ WHATS-UPA.
ZA 3 NOCE W TEJ MIEJSCÓWCE PŁACILIŚMY US$ 117,43

ROZPAKOWAWSZY GRATY RUSZYLIŚMY NA CHWILĘ DO MIASTA, A RACZEJ NA POSZUKIWANIE JAKICHŚ SKLEPÓW I RESTAURACJI OTWARTYCH W NIEDZIELĘ WIECZÓR W POBLIŻU NOCLEGOWNI.

ZNALEZIENIE WIECZOREM ROZSĄDNEJ RESTAURACJI, W MIEŚCIE POWSZECHNIE UZNAWANYM ZA NIEBEZPIECZNE (SŁUSZNIE CZY NIE), JEST NIE LADA SZTUKĄ. SZCZEGÓLNIE, JEŚLI CHCE SIĘ ZJEŚĆ COŚ LEPSZEGO NIŻ JAKĄŚ STARĄ KURĘ. NIEDALEKO APARTAMENTÓW – JEŚLI CHODZI O RESTAURACJE – ZNALEŹLIŚMY TYLKO KFC. SZUKALIŚMY DALEJ POWIĘKSZAJĄC OKRĘG ZAINTERESOWAŃ CORAZ BARDZIEJ. UDAŁO NAM SIĘ WŁAŚCIWIE KUPIĆ TYLKO JEDNĄ EMPANADĘ – PIERÓG Z NADZIENIEM W ŚRODKU. TEN PONOĆ BYŁ BARDZO SPECJALNY, BO Z KURCZAKIEM W CIEŚCIE FRANCUSKIM. COŚ TRZEBA BYŁO JEŚĆ. ZUPEŁNIE NIEPRZEKONANI, OSTATNIM RZUTEM NA TAŚMĘ NABYLIŚMY W ZAMYKANYM WŁAŚNIE KFC KURCZAKOWE SKRZYDŁA. A MOŻE UDKA?

BARDZO MIŁA PANI W TYM RODZINNYM BIZNESIKU MIAŁA KILKA PRODUKTÓW ZASPOKAJAJĄCYCH NASZE PORANNE POTRZEBY. POMIDORY, CZOSNEK, MELON I KAWAŁEK DOBRZE WYGLĄDAJĄCEGO SERA ZASPOKOIŁY NASZE NAJWIĘKSZE POTRZEBY. BRAKOWAŁO WINA LUB PIWA DO PRZEPŁUKANIA GARDEŁ PO “KURCZAKOWYCH WSPANIAŁOŚCIACH” I EWENTUALNIE DODATKÓW DO NICH. USŁUŻNA SPRZEDAWCZYNI PODPOWIEDZIAŁA NAM, GDZIE DOSTANIEMY WSZYSTKIE TE ARTYKUŁY.

WSKAZAŁA SKLEPIK BARDZO BLISKO APARTAMENTU – JAKIEŚ 100 m OD NIEGO. NIE WIDZIELIŚMY GO WCZEŚNIEJ, BO NIE STAŁ NA WYBRANEJ PRZEZ NAS DRODZE.
SKLEPIK FAKTYCZNIE JEST ŚWIETNY. MA BARDZO DOBRE CENY I SPRZEDAJE ALKOHOL. OTWARTY CO NAJMNIEJ DO 23:30. KUPILIŚMY NATYCHMIAST DWA DUŻE PILZNERY I POSZUKIWANE WCZEŚNIEJ DODATKI.

MAM NA DŁUGO DOŚĆ KFC…

.

>     ZOBACZ FOTY    <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *