san cristobal, port, galapagos

09.11.2019 – GALAPAGOS SAN CRISTOBAL, INFORMACJE PRAKTYCZNE

.

NIESTETY NASZ POBYT NA GALAPAGOS BYŁ KRÓTKI. Z ZAŁOŻENIA NIE MIELIŚMY TAM W OGÓLE LECIEĆ. OGRANICZAŁY NAS WZGLĘDY CZASOWE I  FINANSOWE. 

MYŚLĘ, ŻE JEŻELI KTOŚ CHCE ZOBACZYĆ GALAPAGOS PRZY OKAZJI WIZYTY W EKWADORZE, NIE JEST TO TAKIE STRASZNE FINANSOWO CHOCIAŻ W POWSZECHNEJ OPINII UCHODZI ZA BARDZO DROGIE. WYSOKA JEST OPŁATA JAKĄ UISZCZA SIĘ PRZY WJEŹDZIE. CAŁE GALAPAGOS STANOWI PARK NARODOWY I ZA WJAZD PŁACI SIĘ US$ 100 OD OSOBY. PLUS US$ 20 LOTNISKOWEGO.

NA KRÓTKI WYPAD POLECAM SAN CRISTOBAL.

ZNAWCY TEMATU TWIERDZĄ, ŻE GDYBY SANTA CRUZ I SANTA IZABELA MIAŁY DZIECKO, TO BYŁBY TO SAN CRISTOBAL.
JEST NA NIM WSZYSTKO TO CO ZNAJDUJE SIĘ NA POZOSTAŁYCH.
SAN CRISTOBAL TO PRZEDE WSZYSTKIM CUDOWNE LWY MORSKIE. DLA NICH SAMYCH WARTO TU PRZYJECHAĆ.
SĄ TAKŻE IGUANY, ŻÓŁWIE, GŁUPTAKI, MEWY, PELIKANY I INNE PTAKI, PLAŻE, CENTRUM INTERPRETACYJNE, DOBRE ZAPLECZE HOTELOWE, RESTAURACJE.

NAJLEPIEJ LECIEĆ NA GALAPAGOS Z EKWADORU, Z QUITO LUB GUAYAQUIL.
GALAPAGOS MA DWA LOTNISKA. PUERTO BAQUERIZO MORENO NA WYSPIE SAN CRISTOBAL I AEROPUERTO SEYMOUR DE BALTRA NA SANTA CRUZ. TRASĘ OBSŁUGUJĄ DWIE LINIE LOTNICZE TAME I LATAM.
MOŻNA, SZUKAJĄC Z ODPOWIEDNIM WYPRZEDZENIEM, ZNALEŹĆ LOT Z EKWADORU W GRANICACH US$ 200 OD OSOBY TAM I Z POWROTEM.
NAJBARDZIEJ OPTYMALNIE JEST LECIEĆ Z EKWADORU – GUAYAQUIL NA SAN CRISTOBAL I WRACAĆ DO EKWADORU – QUITO Z BALTRY LUB NA ODWRÓT. WTEDY OGLĄDA SIĘ DWIE LUB TRZY WYSPY.
OCZYWIŚCIE DOBRZE JEST ZOBACZYĆ INNE WYSPY, ALE NAWET JEŻELI WIDZI SIĘ TYLKO SAN CRISTOBAL TO WARTO.

SAMO PUERTO BAQUERIZO MORENO NA SAN CRISTOBAL NIE JEST DUŻE. ALE OFERUJE SPORO MIEJSC DO SPANIA W RÓŻNYCH CENACH. Z LOTNISKA SPACEREM MOŻNA DOJŚĆ DO CENTRUM W 25 MINUT. 

MIELIŚMY POKÓJ Z ŁAZIENKĄ W HOSTEL LA CASA DE JEIMY @ US$ 30 DOBA. SĄ TU AŻ TRZY KUCHNIE Z MOŻLIWOŚCIĄ SAMODZIELNEGO PRZYGOTOWANIA JEDZENIA. OCZYWIŚCIE MOŻNA ZNALEŹĆ TAŃSZE NOCLEGI.

W MIASTECZKU FUNKCJONUJĄ LICZNE RESTAURACYJKI I BARY.
TE POZA BULWAREM NADBRZEŻNYM SERWUJĄ RÓŻNE DANIA W GRANICACH OD 5 DO US$ 10. POZA TYM OFERUJĄ SZEREG ZESTAWÓW JEDZENIOWYCH W PROMOCYJNYCH CENACH.
JADŁAM BARDZO DOBRĄ RYBĘ W PROMOCJI ZA 5 DOLCÓW.

W LICZNYCH SKLEPACH (I NA TARGU) MOŻNA KUPIĆ ZESTAWY DO KANAPEK, SKŁADAJĄCE SIĘ Z SERA ŻÓŁTEGO I SZYNKI, SAMĄ SZYNKĘ, BIAŁE SERY, PARÓWKI, JAJKA, POMIDORY, AWOKADO.
CENY RZĘDU US$ 2-4 ZA PRODUKT. POMIDORY, CEBULA PONIŻEJ DOLARA. AWOKADO W GRANICACH 1-go. Z RYB – PUSZKOWANY TUŃCZYK. INNYCH NIE WIDZIELIŚMY.

DUŻO PIEKARNI KUSI RÓŻNYMI CHLEBAMI, BUŁKAMI, CIASTKAMI. ZWOLENNICY SŁODKICH ŚNIADAŃ ZNAJDĄ W NICH PYSZNOŚCI.

MOŻNA DOSTAĆ MOCNY ALKOHOL, WINO, PIWO. CENY MOCNIEJSZEGO ALKOHOLU ZACZYNAJĄ SIĘ OD US$ 20 ZA BUTELKĘ.
WINA RELATYWNIE NAJDROŻSZE. NAJLEPIEJ KUPOWAĆ JE W SKLEPACH MONOPOLOWYCH. CHYBA SĄ DWA TAKIE SKLEPY. W RESTAURACJACH CENA PIWA JEST TROCHĘ WYŻSZA NIŻ W SKLEPIE – US$ 2-5. COCA-COLA 1,5.

PO WYSPIE MOŻNA PORUSZAĆ SIĘ OCZYWIŚCIE PIESZO,WYNAJĘTYM ROWEREM LUB TAKSÓWKĄ. 

TAKSÓWKI W OKREŚLONE MIEJSCA MAJĄ STAŁE CENY np. WYCIECZKA W GŁĄB WYSPY KOSZTUJE US$ 60. OPŁACA SIĘ DZIELIĆ TRANSPORT Z  INNYMI OSOBAMI.
SĄ MIEJSCA GDZIE TRUDNO DOTRZEĆ NA PIECHOTĘ. NA PRZYKŁAD OŚRODEK ROZMNAŻANIA ŻÓŁWI.

NAJDROŻSZE SĄ WYCIECZKI OFERUJĄCE NIE TYLKO DOJAZD DO MIEJSC, DO KTÓRYCH NIE MOŻNA DOJECHAĆ SAMEMU, ALE PRZEDE WSZYSTKIM TE, POŁĄCZONE Z NURKOWANIEM CZY PŁYWANIEM Z RURKĄ. CZĘSTO Z POSIŁKIEM W OFERCIE. WSZYSTKO ZALEŻY OD MIEJSCA, KTÓRE CHCE SIĘ OBEJRZEĆ I CZASU JAKI JEST NA TO PRZEWIDZIANY.
WYCIECZKI CAŁODNIOWE TO KWOTY RZĘDU US$ 120 – 180 OD OSOBY.
MOIM ZDANIEM TRZEBA CHODZIĆ OD BIURA DO BIURA I SIĘ TARGOWAĆ, BO OFERTY SĄ RÓŻNE.

BYLIŚMY PÓŹNYM WIECZOREM ZAPYTAĆ O WYCIECZKĘ W JEDNEJ Z AGENCJI. MIAŁA TRWAĆ OD 8 RANO DO 11 LUB 12 W POŁUDNIE. NIE PAMIĘTAM DOKŁADNIE. CENA US$ 100 OD OSOBY. STARGOWALIŚMY US$ 20 OD OSOBY W CIĄGU 2 min. OCZYWIŚCIE “SUPER CENA” TYLKO DLA NAS. BYŁAM ZDZIWIONA, TAK KRÓTKIM CZASEM WYCIECZKI W STOSUNKU DO CENY. TRASA PRZEBIEGAŁA WZDŁUŻ KAWAŁKA WYBRZEŻA I OBEJMOWAŁA JEDNĄ PLAŻĘ, JEDNO WYJŚCIE NA BRZEG BY PODZIWIAĆ PTAKI I SNORKOWANIE.

INNĄ RZECZĄ SĄ WIELODNIOWE REJSY. TYCH LEPIEJ SZUKAĆ PRZED WYJAZDEM W INTERNECIE. TRZEBA JEDNAK BARDZO DOKŁADNIE SPRAWDZAĆ OFERTY. JAKA JEST TRASA, ILE POSIŁKÓW, ILE WEJŚĆ DO WODY, W JAKICH MIEJSCACH.

MIĘDZY WYSPAMI KURSUJĄ PROMY.
WSZYSTKIE PROWADZĄ DO SANTA CRUZ I PRZEZ SANTA CRUZ. TRUDNO JEST POPŁYNĄĆ NA SANTA CRUZ CZY IZABELĘ I WRÓCIĆ TEGO SAMEGO DNIA NA SAN CRISTOBAL. ABY ODWIEDZIĆ INNE WYSPY TRZEBA PLANOWAĆ WYCIECZKĘ Z NOCLEGIEM.

NA SAN CRISTOBAL MOŻNA SNORKOWAĆ CZY NURKOWAĆ NIE WYPŁYWAJĄC W MORZE. WIDZIAŁAM NA PLAŻY LOBERIA ORAZ W MIEJSCU PRZED PUNTA CAROLA, WIDOCZNYM JAK IDZIE SIĘ TRASĄ Z CENTRUM INTERPRETACYJNEGO, SNORKUJĄCYCH LUDZI.
DLA MIŁOŚNIKÓW SNORKINGU MOŻE TO JEST ZA MAŁO, ALE ZNAWCY BYLI ZADOWOLENI..

PO ŚNIADANIU POSZLIŚMY JESZCZE RAZ NAD MORZE POPATRZEĆ NA USZANKI GALAPAGOSKIE, KTÓRYCH UROKOWI NIE DA SIĘ OPRZEĆ. WRACAJĄC RZUCILIŚMY OKIEM NA SKLEPY Z PAMIĄTKAMI I TRZEBA BYŁO ZBIERAĆ SIĘ NA LOTNISKO.

SAMOLOT ODLATYWAŁ O godz. 13:58. WYSTARCZYŁO BYĆ GODZINĘ PRZED ODLOTEM. NIE BARDZO NAM SIĘ CHCIAŁO IŚĆ Z BAGAŻAMI, WIĘC ZAMÓWILIŚMY TAKSÓWKĘ ZA DOLARA OD OSOBY.

Z GALAPAGOS WRACALIŚMY DO GUAYAQUIL SKĄD O 17.30 LECIELIŚMY DO QUITO.

W GUAYAQUIL MIELIŚMY OKOŁO 3 GODZIN PRZERWY KTÓRE WYKORZYSTALIŚMY NA DOŁADOWANIE TELEFONÓW, MAŁY POSIŁEK I WYPICIE HERBATY W JEDNYM Z BARÓW NA LOTNISKU. LOT TRWAŁ 50 MINUT.

W QUITO ZATRZYMALIŚMY SIĘ W APARTAMENTOS COLONIAL HOME NA STARYM MIEŚCIE. HOSTEL OFERUJE TRANSFER Z LOTNISKA W CENIE MNIEJ WIĘCEJ TAKIEJ SAMEJ JAK TAKSÓWKA CZYLI US$ 25. CZEKALIŚMY NA KIEROWCĘ JAKIEŚ 30 MINUT. JUŻ MIELIŚMY WSIADAĆ DO TAKSÓWKI, KIEDY SIĘ POJAWIŁ. Z LOTNISKA DO HOSTELU JECHALIŚMY ok. 50 min.

WYSIADAMY NA WĄSKIEJ, STROMEJ ULICY O NAZWIE GALAPAGOS PRZED METALOWYMI DRZWIAMI. PIETRUSZKA AŻ PRZYSIADŁ NA ZIEMI PO WYJŚCIU Z SAMOCHODU. ZAWRÓCIŁO MU SIĘ W GŁOWIE. QUITO LEŻY NA WYSOKOŚCI 2800 -3100 m PONAD POZIOMEM MORZA.

ZA DRZWIAMI, JAK TO TUTAJ BYWA, DOMOSTWO. PODWÓRKO Z CZTERECH STRON OTOCZONE BUDYNKAMI, Z RÓŻNYMI WEJŚCIAMI, SCHODKAMI, PRZEJŚCIAMI PROWADZĄCYMI DO POSZCZEGÓLNYCH APARTAMENTÓW.

.

QUITO, APARTAMENTOS COLONIAL HOME, EKWADOR

QUITO – KUCHNIA W APARTAMENTOS COLONIAL HOME

.

NASZ LOKAL SKŁADAŁ SIĘ Z KUCHNI I SYPIALNI. OBA POMIESZCZENIA PRZESTRONNE. KUCHNIA WYPOSAŻONA  W PODSTAWOWE SPRZĘTY: LODÓWKĘ, CZTEROPALNIKOWĄ KUCHENKĘ, MIKROFALĘ, SUSZARKĘ DO NACZYŃ BEZ OCIEKACZA, GARNEK, PATELNIĘ. BRAKUJE CZAJNIKA ABY ZAGOTOWAĆ WODĘ NA HERBATĘ. TAKŻE DUŻEJ MISKI. NA PRZYKŁAD NA SAŁATĘ. SĄ TYLKO DWA DUŻE I DWA MAŁE TALERZE, DWA KUBKI I DWIE SZKLANKI. NIE MA WIĘC ZA BARDZO GDZIE POŁOŻYĆ RÓŻNYCH PRODUKTÓW ŻYWNOŚCIOWYCH – WĘDLIN, SERA, POMIDORÓW, itp.

W ŁAZIENCE BRAK WIESZAKA, NA KTÓRYM MOŻNA BY POWIESIĆ UBRANIE. TO BARDZO DUŻY MANKAMENT. PÓŁECZKA NAD TOALETĄ WISI ZA WYSOKO I WŁAŚCIWIE NIE WIADOMO CZEMU SŁUŻY. SZAFKA NAD UMYWALKĄ JEST ZBYT WĄSKA I MAŁO CO SIĘ W NIEJ MIEŚCI.
W KUCHENNYM ZLEWOZMYWAKU I W UMYWALCE ŁAZIENKOWEJ JEST TYLKO ZIMNA WODA.

TO SĄ MANKAMENTY TEGO APARTAMENTU, ALE CAŁOŚĆ JEST CZYSTA, SPRAWIA MIŁE WRAŻENIE I JEST WARTA SWOJEJ CENY – US$ 23,50 ZA NOC.

WYSZLIŚMY  ROZEJRZEĆ SIĘ PO  OKOLICY, ZOBACZYĆ CZY, I CO DA SIĘ ZJEŚĆ O TEJ PORZE. TRUDNO BYŁO ZNALEŹĆ CZYNNY LOKAL CZY SKLEP. 

MIJALIŚMY JEDEN PRAWIE OBOK NASZEGO MIESZKANIA. NIEWIELE W NIM BYŁO. JAKIEŚ NIEZBYT ŁADNE WARZYWA, ALE OBSŁUGA MIŁA. POBŁĄKALIŚMY SIĘ TROCHĘ PO ULICACH, STWIERDZAJĄC ŻE NIEWIELE ZDZIAŁAMY. BYŁO PUSTO, ŻADNYCH RESTAURACJI, BARÓW
OD CZASU DO CZASU MIJALIŚMY KOGOŚ NA ULICY.

KIEDY O 20:30 WESZLIŚMY DO JAKIEJŚ CIĄGLE CZYNNEJ RESTAURACJI, OKAZAŁO SIĘ ŻE JUŻ NIC NIE MAJĄ DO JEDZENIA, CHOCIAŻ OTWARCI SĄ DO 21-szej.

SKOŃCZYLIŚMY NA KURCZAKU W KFC. NIE JADŁAM TAKIEGO CZEGOŚ OD 10-ciu, ALBO I WIĘCEJ LAT.
WRACAJĄC WSTĄPILIŚMY NA ZAKUPY DO MIJANEGO MAŁEGO SKLEPIKU. OBEJRZELIŚMY GRUNTOWNIE OFERTĘ. KUPILIŚMY POMIDORY, CEBULĘ, A W SZAFO-LODÓWCE ZNALEŹLIŚMY ŁADNIE WYGLĄDAJĄCY BIAŁY SER.
WSKAZANO NAM TEŻ DRUGI, SPOŻYWCZY SKLEP ZA ROGIEM.

NIE ZAUWAŻYLIŚMY GO POPRZEDNIO.
TĘTNIŁ ŻYCIEM I GŁÓWNIE MĘSKIMI KLIENTAMI, KUPUJĄCYMI W NIM PIWO, PITE PÓŹNIEJ W POBLISKIEJ BRAMIE. W SKLEPIKU BYŁO WSZYSTKO. TYLE CHODZILIŚMY, A TU POD BOKIEM TAKI SKLEP !!!
NIESTETY, CAŁA TA DROGA Z KFC PRZEZ SKLEPIKI I ZAKUPY ZAJĘŁA TYLE CZASU, ŻE KURCZAK I FRYTKI ZROBIŁY SIĘ ZIMNE. KURCZAKA MOŻNA BYŁO PODGRZAĆ ALBO ZJEŚĆ NA ZIMNO, ALE FRYTKI ZROBIŁY SIĘ JAK ROZCIĄGNIĘTA GUMA…

.

>     ZOBACZ FOTY    <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *