czołówka wpisu-wodospad

15.11.2019 – A TAK NIE CHCIAŁAM JECHAĆ DO BAÑOS …

.

RANO ZEBRALIŚMY SIĘ DOŚĆ SZYBKO. NIESTETY W COMMUNITY HOSTEL BANOS NIC SIĘ NIE ZWOLNIŁO. TRZEBA BYŁO ZMIENIĆ MIEJSCE SPANIA. WYNAJĘLIŚMY POKÓJ W HOSTALU CASA D’MATHIAS, O RÓWNIE WYSOKIM RANKINGU CO TEN, KTÓRY WŁAŚNIE OPUSZCZALIŚMY, ALE ZNACZNIE TAŃSZY BO, ZA POKÓJ ŁAZIENKĄ PŁACILIŚMY US$ 19.

ZROBILIŚMY ŚNIADANIE Z RESZTEK TEGO CO NAM ZOSTAŁO I WYRUSZYLIŚMY DO NOWEJ NOCLEGOWNI. KOLEJNA ZMIANA ŚWIETNEJ OBSŁUGI COMMUNITY HOSTEL POŻEGNAŁA NAS, ZAPRASZAJĄC ABYŚMY WPADLI NA KAWĘ, HERBATĘ, PIWO. BARDZO MIŁE.

ZNOWU KILKASET METRÓW TASZCZYLIŚMY NASZE BAGAŻE …

HOSTAL CASA D’MATHIAS MIEŚCI SIĘ TUŻ PRZY DWORCU AUTOBUSOWYM. ZDEPONOWALIŚMY RZECZY W RECEPCJI – CHECK IN BYŁ CHYBA DOPIERO O 14-tej – I RUSZYLIŚMY NA ZAPLANOWANĄ NA 10:30 WYCIECZKĘ SZLAKIEM WODOSPADÓW.

W MIEŚCIE JEST WIELE AGENCJI OFERUJĄCYCH W ZASADZIE TE SAME ATRAKCJE. RÓŻNIĄ SIĘ TROCHĘ CENAMI I PROGRAMEM WYCIECZEK. ALE NIEWIELE.
NAJCZĘŚCIEJ SĄ TO WYCIECZKI DO WODOSPADÓW, DO CASA DEL ARBOL, DŻUNGLI, LUB WIOSKI AMAZOŃSKIEJ, BO MIASTO NAZYWANE JEST BRAMĄ AMAZONII. JEST TEŻ COŚ DLA LUDZI LUBIĄCYCH ATRAKCJE CZYSTO AKROBATYCZNE – TYROLKI, RAFTING, WSPINACZKI, WISZĄCE MOSTY itp.
ZA SPOKOJNĄ, tzw. PÓŁDNIOWĄ WYCIECZKĘ, ZAKOŃCZONĄ NAJWIĘKSZĄ CHYBA NATURALNĄ ATRAKCJĄ OKOLICY – WODOSPADEM EL PAILON DEL DIABLO, PŁACILIŚMY US$ 6 OD OSOBY.

NASZ WYCIECZKOWY AUTOBUS – O ILE MOŻNA TAK GO NAZWAĆ, MIAŁ DZIWNĄ KONSTRUKCJĘ, IDEALNIE ZDAJĄCĄ EGZAMIN PODCZAS ZWIEDZANIA. POWYCINANE Z OBU STRON OKNA, SIEDZENIA W RZĘDACH I MAŁE DRZWICZKI DLA KAŻDEGO RZĘDU PASAŻERÓW, ZAPEWNIAŁY WIDOK TRASY, POWIEW ŚWIEŻEGO POWIETRZA, MOŻLIWOŚĆ ROBIENIA ZDJĘĆ. POJAZD WYGLĄDAŁ BARDZO SYMPATYCZNIE .

TRASA SZLAKIEM WODOSPADÓW OBEJMOWAŁA DUŻE KASKADY WODNE NA RZECE PASTAZA: DE AGOYAN, MANTO DE LA NOVIA I KOŃCZYŁA SIĘ NA NAJWIĘKSZYM HICIE, CZYLI EL PAILON DEL DIABLO. DODATKIEM BYŁY ATRAKCJE SPORTOWE I JEDZENIOWE.

NAJPIERW OGLĄDA SIĘ DUŻY WODOSPAD DE AGOYAN I MANTO DE LA NOVIA. AUTOBUS ZATRZYMUJE SIĘ TAKŻE PRZY DWÓCH LUB TRZECH MAŁYCH WODOSPADZIKACH, KTÓRYCH NAZW NIE PAMIĘTAM. FAJNY BYŁ TAKI NIBY WODOSPAD SPADAJĄCY WPROST NA DROGĘ. TRZEBA BYŁO WYSIĄŚĆ Z POJAZDU I PRZEJŚĆ POD KAPIĄCĄ WODĄ JAK POD PRYSZNICEM.

PIERWSZY PRZYSTANEK Z ATRAKCJAMI SPORTOWYMI MIELIŚMY OBOK WODOSPADU DE AGOYAN. MOŻNA WEJŚĆ, ZA US$ 1 OD OSOBY, DO KLATKI, KTÓRA JEST PRZECIĄGANA NA DRUGI BRZEG NAD SPIENIONĄ WODĄ. BYŁO FAJNIE, A KLATKA, CO MIAŁO DODAĆ GROZY, ZATRZYMAŁA SIĘ POŚRODKU RZEKI.

NASTĘPNY PRZYSTANEK TO GRATKA DLA DLA MIŁOŚNIKÓW “LATANIA”. W SPECJALNEJ UPRZĘŻY TRAWERSOWALI NA DRUGI BRZEG RZEKI UŻYWAJĄC ZIP LINE. JEST TU TEŻ HUŚTAWKA PODOBNA DO TEJ, TESTOWANEJ WCZORAJ PRZEZ PIETRUSZKĘ NA TORRE AL CIELO, OBOK CASA DEL ARBOL. KLATKA W KTÓREJ PASAŻEROWIE OBRACANI SĄ DO GÓRY NOGAMI. WYDAWAŁO MI SIĘ, ŻE HUŚTAWKA NA TORRE AL CIELO OPERUJE NA WIĘKSZEJ PRZESTRZENI PRZEZ TO JEST LEPSZA. TAK CZY SIAK KAŻDY MÓGŁ ZNALEŹĆ COŚ DLA SIEBIE. POSTÓJ TUTAJ TRWA 40 – 45 min.

.

Most wiszący obok wodospadu el Pailon

BAÑOS DE AGUA SANTA – MOST PROWADZĄCY DO WODOSPADU EL PAILON

.

TROCHĘ DALEJ WSTĄPILIŚMY DO MANUFAKTURY SŁODKICH WYROBÓW ARTYSTYCZNYCH. GŁÓWNIE PRZERABIANO W NIEJ GUJAWĘ. W WIELKICH KADZIACH MIESZANO CZERWONY MUS Z TEGO OWOCU. NASTĘPNIE UFORMOWANY NAJCZĘŚCIEJ W PROSTOKĄTY, ZASTYGAŁ TWORZAC COŚ POŚREDNIEGO MIĘDZY GALARETKĄ A MARMOLADĄ. ZAPAKOWANY W CELOFANIK TRAFIA DO ODBIORCÓW.
BYŁA TEŻ TRZCINA CUKROWA, Z KTÓREJ WYCISKANO SOK ZA POMOCĄ URZĄDZENIA PRZYPOMINAJĄCEGO IMADŁO. NIE UŻYWA SIĘ TU JAKIŚ SUPER MASZYN. WSZYSTKO OPIERA SIĘ NA NATURALNYCH PRODUKTACH I PRACY RĘCZNEJ.
ZOSTALIŚMY POCZĘSTOWANI WYROBEM Z GUJAWY. KUPILIŚMY TEŻ PARĘ MARMOLADEK DO SKOSZTOWANIA PRZEZ INNYCH W POLSCE.

W KOŃCU DOTARLIŚMY DO EL PAILON DEL DIABLO.

DO WODOSPADU TRZEBA PODEJŚĆ OD PARKINGU GDZIE ZATRZYMUJE SIĘ AUTOBUS.
NAJPIERW IDZIEMY WZDŁUŻ RZEKI, POTEM DROGĄ KTÓRA WZNOSI SIĘ I OPADA. PRZECHODZI SIĘ TAKŻE PRZEZ WISZĄCY MOST. WSZYSTKO W BARDZO ŁADNEJ SCENERII. DUŻO KRZEWÓW, DRZEW, GÓRY.
PO KILKUNASTU MINUTACH TAKIEGO MARSZU DOCHODZI SIĘ DO MAŁYCH, WĄSKICH STOPNI PROWADZĄCYCH W DÓŁ.
ZNAK, ŻE WODOSPAD BLISKO.
TRZEBA UWAŻAĆ PRZY SCHODZENIU, BO STOPNIE SĄ ŚLISKIE. POTEM KOŃCZĄ SIĘ SCHODY. DROGA ŁAGODNIE SCHODZI W DÓŁ. CZASEM TRAFIĄ SIĘ JESZCZE JAKIEŚ STOPNIE. OD STRONY WODOSPADU JEST KAMIENNY MUREK WYKUTY W SKAŁACH GO OTACZAJĄCYCH.
PATRZĄC NA LEWO MOŻNA DOSTRZEC KASKADY WODY. IM NIŻEJ, TYM BARDZIEJ SPEKTAKULARNY WIDOK SPIENIONEJ WODY. NA SAMYM DOLE JEST PLATFORMA POZWALAJĄCA NA OGLĄDANIE WODOSPADU W PEŁNEJ KRASIE. WIDOK JEST OSZAŁAMIAJĄCY. SPADAJĄCE Z WYSOKICH SKAŁ KŁĘBY BIAŁEJ PIANY ROZBIJAJĄCE SIĘ U ICH PODNÓŻA. TRZEBA BYŁO DOBRZE SIĘ NAMACHAĆ ABY ZEJŚĆ NA DÓŁ I POTEM DO GÓRY I ZNOWU NA DÓŁ ALE NAPRAWDĘ WARTO, BO WIDOK SPADAJĄCEJ WODY Z RÓŻNYCH POZIOMÓW JEST WSPANIAŁY.

PO WYCIECZCE TRWAJĄCEJ OKOŁO 4 GODZIN WRÓCILIŚMY DO NASZEGO HOSTELU. PRZENIEŚLIŚMY RZECZY Z RECEPCJI DO POKOJU.
W ODRÓŻNIENIU OD NOWOCZESNEGO COMMUNITY HOSTEL, HOSTAL D’MATHIAS JEST W ZUPEŁNIE INNYM STYLU. MOŻNA POWIEDZIEĆ TRADYCYJNYM, STYLIZOWANYM NA STAROHISZPAŃSKI.
NASZ POKÓJ NA I p. MIAŁ NIEZLICZONĄ ILOŚCIĄ WIESZAKÓW NA ŚCIANACH. ZDOBYWAŁ PIERWSZE MIEJSCE NA ŚWIECIE W RANKINGU POKOI Z WIESZAKAMI. MIĘDZY POKOJEM A ŁAZIENKĄ KORYTARZYK, A W NIM PO JEDNEJ STRONIE ŁAWA NA WALIZKI, PO DRUGIEJ SZAFA Z PÓŁKAMI, PRZEGRÓDKAMI, CZĘŚCIĄ DO WIESZANIA UBRAŃ.
ŁÓŻKA, STOLIK, DUŻE OKNO. ŚCIANY W CEGLE. DREWNIANA PODŁOGA. US$ 19 ZA NOC.

NA DOLE, NA PARTERZE JEST KUCHNIA, MIEJSCA DO JEDZENIA, OBSŁUGI KOMPUTERA, RECEPCJA. DO TEGO JESZCZE JEDNA ZADASZONA KUCHNIA Z PAROMA STOLIKAMI, Z ARCHITEKTONICZNEGO PUNKTU WIDZENIA BĘDĄCA WERANDĄ.
W OBU KUCHNIACH, NA KORYTARZACH, W POKOJACH SZEREGI ZAKAZÓW. CO WOLNO W POKOJU, W KUCHNI, JAK NALEŻY ZAMYKAĆ DRZWI, CO ROBIĆ Z ŻYWNOŚCIĄ, A CO NIE I INNE.
CZYTAŁAM TE NAPISY Z LEKKIM PRZESTRACHEM. NIE BYŁAM PEWNA CZY PODOŁAM TYM WSZYSTKIM OGRANICZENIOM I POTRAFIĘ SIĘ ZACHOWAĆ JAK NALEŻY. MOŻE IM NIE SPROSTAM I CO WTEDY? NIE MOGŁAM SIĘ JEDNAK ZA DŁUGO ZASTANAWIAĆ, BO MUSIELIŚMY SZYBKO WYJŚĆ ABY ZDĄŻYĆ DO BASENÓW, A PO DRODZE NA DWORZEC AUTOBUSOWY.

MIELIŚMY NASTĘPNEGO DNIA JECHAĆ DO GUAYAQUIL.
NA DWORCU AUTOBUSOWYM KILKA STANOWISK SPRZEDAJE BILETY RÓŻNYCH PRZEWOŻNIKÓW W RÓŻNE STRONY. WYGLĄDAJĄ JAK KOMÓRKI Z OKNEM. ZDECYDOWANYM UŁATWIENIEM SĄ WYPISANE Z PRZODU KAŻDEGO OKNA DESTYNACJE I GODZINY ODJAZDÓW.

KUPILIŚMY BILETY NA godz. 14-tą.

POTEM POSZLIŚMY DO BALNEARIO EL SALADO – BASENÓW Z TERMALNYMI WODAMI. TE BASENY POLECONO NAM W HOSTELU JAKO NIE BARDZO DROGIE – WSTĘP US$ 3 OD OSOBY. KOMPLEKS OBEJMUJE CZTERY BASENY. JEDEN Z BARDZO CIEPŁĄ WODĄ. POZOSTAŁE Z CIEPŁĄ, LETNIĄ I ZIMNĄ. MIESZCZĄ SIĘ NAJBLIŻEJ WULKANU TUNGURAHUA, STĄD TA BARDZO CIEPŁA WODA. WOKOŁO POKRYTE TRAWĄ, KRZEWAMI SKAŁY, WZNIESIENIA O RÓŻNEJ WYSOKOŚCI.

SIEDZIELIŚMY PO SZYJĘ W CIEPŁEJ WODZIE USPOKAJAJNI ZIELONYM OTOCZENIEM. NIEWIARYGODNIE DUŻA PRZYJEMNOŚĆ. WEJŚCIE WARTE 3 DOLARÓW, CHOCIAŻ ZAPLECZE SANITARNE SŁABE. KABINY DO PRZEBIERANIA CZASY ŚWIETNOŚCI MAJĄ DAWNO ZA SOBĄ. PRYSZNICE RÓWNIEŻ MAŁO CIEKAWE.
BASENY CZYNNE SĄ DO 21-szej. PRZY WEJŚCIU JEST MAŁY BAR ALE NIE SKORZYSTALIŚMY.

KIEDY DOSZLIŚMY Z POWROTEM DO CENTRUM BYŁO JUŻ CIEMNO. BAÑOS TĘTNIŁO ŻYCIEM. WSZYSTKIE MOŻLIWE LOKALE BYŁY OTWARTE. OŚWIETLONE ULICE PEŁNE LUDZI. WESZLIŚMY DO RESTAURACJI O NAZWIE CIMARRÓN BY PAPPARDELLE.

WYBÓR DAŃ WYMAGAŁ FACHOWEJ POMOCY KELNERA, BO NIE WIEDZIELIŚMY CO OZNACZAJĄ POSZCZEGÓLNE NAZWY I CO SIĘ SKŁADA NA POTRAWĘ. NA PRZEKĄSKĘ WZIĘŁAM KAWAŁECZEK KASZANKI Z GRILLA. NA DRUGIE DANIE TEŻ WZIĘLIŚMY MIĘSO. KOTLET Z GRILLA O ŚREDNICY 40 cm, SPADAŁ Z TALERZA. BYŁ ZNAKOMITY.

ZDECYDOWANIE WARTO BYŁO PRZYJECHAĆ DO BANOS.
PODCZAS TYCH DWÓCH DNI MIELIŚMY DUŻO ATRAKCJI. WSZYSTKIE NAM SIĘ PODOBAŁY, BYŁY CIEKAWE, ZABAWNE, PRZYJEMNE. BAWILIŚMY SIĘ ŚWIETNIE. DO TEGO WYGODNE SPANIE ZA NIEZBYT DUŻE PIENIĄDZE, DWIE ZJEDZONE DOBRE KOLACJE NO I JESZCZE JUTRO ZWIEDZANIE KOŚCIOŁA.
I POMYŚLEĆ, ŻE NIE CHCIAŁAM PRZYJECHAĆ DO BAÑOS BO WYDAWAŁO MI SIĘ, ŻE TUTEJSZE ATRAKCJE BĘDĄ PRZECIĘTNE, NIEZBYT CIEKAWE WIĘC LEPIEJ JECHAĆ GDZIE INDZIEJ.

POMYLIŁAM SIĘ BARDZO.

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.–

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *