czołówka-wpisu-góry

16.11.2019 – Z BAÑOS DO GUAYAQUIL

.

POZOSTAWIWSZY BAGAŻE W RECEPCJI HOSTELU, POSZLIŚMY W STRONĘ KOŚCIOŁA.

PO DRODZE MIJALIŚMY ŚWIEŻO UPIECZONE ŚWINKI MORSKIE WYSTAWIONE DO SPRZEDAŻY PRZED SKLEPEM.  SAMA NIE WIEM CZY OKROPNE CZY SMAKOWITE.

JEDNA Z DRÓG DO BAZYLIKI POD PATRONATEM MATKI BOŻEJ RÓŻAŃCOWEJ (NUESTRA SEÑORA DEL ROSARIO) PROWADZI PRZEZ ŁADNY SKWER POŁOŻONY W CENTRUM MIASTA. 

KOŚCIÓŁ ZBUDOWANO W NEOGOTYCKIM STYLU Z CZARNEJ SKAŁY WULKANICZNEJ. TUBYLCY WIERZĄ, ŻE W JEDNYM Z WODOSPADÓW UKAZAŁA SIĘ MATKA BOSKA I TO DLA NIEJ POSTAWIONO BAZYLIKĘ. W ŚRODKU OBRAZY PRZEDSTAWIAJĄCE CUDA DOKONYWANE PRZEZ MARYJĘ.
BUDYNEK NIE JEST DUŻY. KAMERALNY, NASTROJOWY. WARTO OBEJRZEĆ.
OBOK SANKTUARIUM Z FIGURĄ MATKI BOSKIEJ STOI MAŁE MUZEUM. W PAŹDZIERNIKU ORGANIZUJĄ TU FESTIWAL KU CZCI MATKI BOSKIEJ.

W BAÑOS BARDZO DOBRZE MA SIĘ PRZEMYSŁ CUKIERKOWY.

LICZNE SKLEPY ZE SŁODYCZAMI PRZYCIĄGAJĄ WITRYNAMI, W KTÓRYCH KRÓLUJĄ WYROBY Z KARMELU PRODUKOWANEGO NA BAZIE TRZCINY CUKROWEJ.

W CO DRUGIM SKLEPIKU MOŻNA ZOBACZYĆ JAK RÓŻNOKOLOROWE PASMA KARMELU ZAWIESZONE NA HAKU ROZCIĄGANE SĄ PRZEZ PRZEZ SILNYCH FACETÓW. KAPITALNIE WYGLĄDA JAK CIĄGNĄ CORAZ TO CIEŃSZE PASMA, ZWIJAJĄ JE I ZNOWU ROZCIĄGAJĄ.

Z TEGO ROBI SIĘ SETKI SŁODKICH PRZYSMAKÓW O RÓŻNYCH KSZTAŁTACH.
WYGLĄDAJĄ PYSZNIE.

O godz. 13:10 RUSZYLIŚMY AUTOBUSEM DO GUAYAQUILU. BILET KOSZTOWAŁ US$ 10 OD OSOBY.

PIĘKNA TRASA.
PO OBU STRONACH ZIELONE ŁĄKI, POLA, WULKANY, MASYWNE GÓRY POROŚNIĘTE KRZAKAMI, DRZEWAMI, OTULONE W KŁĘBIASTYCH CHMURACH. ZA KAŻDYM ZAKRĘTEM DROGI ZMIENIAŁY SIĘ SZCZEGÓŁY. RAZ BYŁO WIDAĆ WIĘCEJ GÓR, ZABUDOWY, RAZ CHMUR. POTEM GÓRY ZROBIŁY SIĘ MNIEJ WYSOKIE ALE DROGA POZOSTAWAŁA NADAL ŁADNA.

DO AUTOBUSU CO CHWILĘ KTOŚ WSIADAŁ. ZATRZYMYWALIŚMY SIĘ CZĘSTO. W RIOBAMBA PRAWIE WSZYSCY WYSIEDLI. PRZYSTANEK DALEJ AUTOBUS ZNOWU SIĘ ZAPEŁNIŁ. JAZDA ZACZĘŁA SIĘ DŁUŻYĆ.

.

Baños de Aqua Santa - ulica

BAÑOS DE AGUA SANTA – SPACER PO GŁÓWNEJ ULICY MIASTECZKA

.

SZUKALIŚMY JAKIEGOŚ NOCLEGU NA JEDNĄ NOC W GUAYAQUIL.
NIE CHCIAŁAM NOCOWAĆ TAM GDZIE POPRZEDNIO, BO NIE PODOBAŁ MI SIĘ ANI POKÓJ ANI DZIELNICA. BYŁO TEŻ DALEKO OD CENTRUM. ZAREZERWOWALIŚMY ZA US$ 19,50 (US$ 16 + VAT = 19,50) HOSTEL RESIDENCIAL TURÍSTICO RIO GUAYAS. OCENA 8 NA BOOKING COM. OBIEKT CHWALONY ZA POŁOŻENIE.

DO GUAYAQUIL PRZYJECHALIŚMY O 20-tej. ZAMIAST 6-ciu JECHALIŚMY 7 GODZIN.

DWORZEC AUTOBUSOWY W GUAYAQUIL WYDAWAŁ NAM SIĘ DUŻY.  JASNO OŚWIETLONY. SĄ PUNKTY Z JEDZENIEM. PRZECHODZILIŚMY TYLKO PRZEZ NIEGO WIĘC NIE WIEMY JAK FUNKCJONUJE.

TAKSÓWKĄ ZA US$ 6 DOJECHALIŚMY NA MIEJSCE.

HOSTEL MIEŚCI SIĘ PONURYM BUDYNKU BEZ WINDY, PRZY SZEROKIEJ DWUPASMOWEJ ULICY.
NASZ POKÓJ BYŁ JAWNYM DOWODEM NA TO, JAK DUŻA SIŁA PRZEKONYWANIA TKWI W DOBRYCH ZDJĘCIACH. US$ 19.60 TO CHYBA ZA DUŻO ZA TO CO W NIM BYŁO. A WŁAŚCIWIE CZEGO W NIM NIE BYŁO. BYŁY TRZY ŁÓŻKA, KRZESŁO, TV. I ŁAZIENKA – NIESTETY Z LETNIĄ WODĄ.
CAŁOŚĆ W DOŚĆ BRUDNYM STYLU.

POTRZEBOWALIŚMY RUCHU PO TYM WIELOGODZINNYM SIEDZENIU W AUTOBUSIE. CHCIELIŚMY TEŻ COŚ ZJEŚĆ.
W RECEPCJI POWIEDZIANO ABYŚMY PO WYJŚCIU Z HOSTELU SKRĘCILI W LEWĄ STRONĘ I SZLI PROSTO.
POSZLIŚMY NIESPECJALNIE OŚWIETLONĄ ULICĄ. LUDZI BYŁO NIEWIELE. W PEWNYM MOMENCIE ZNALEŹLIŚMY SIĘ NA TYŁACH WIELKIEGO TARGOWISKA. POZAMYKANE KRAMY, PEŁNE ŚMIECI PRZEJŚCIA MIĘDZY NIMI, GRUPKI MĘŻCZYZN, CIEMNO, PONURO.
ZROBIŁO SIĘ TROCHĘ NIEPRZYJEMNE.

MINĘLIŚMY, NA SZCZĘŚCIE BEZ PRZESZKÓD, TEN WIELKI BAZAR, PRZESZLIŚMY NA DRUGĄ STRONĘ JAKIEJŚ SZEROKIEJ ULICY I ZNALEŹLIŚMY SIĘ NA BULWARZE MALECON 2000. NA DOKŁADKĘ W TEJ JEGO CZĘŚCI, GDZIE KIOSKI Z JEDZENIEM CIĄGNĘŁY SIĘ RZĘDEM.

BYLIŚMY TAK URADOWANI, ŻE ZNOWU DALIŚMY SIĘ NABRAĆ NA ZDJĘCIA. TYM RAZEM JEDZENIA – NIE POMNI NA TO, ŻE NAJPIERW JE SIĘ OCZAMI.
JESZCZE JAKOŚ OPARLIŚMY SIĘ POTRAWOM REKLAMOWANYM NA PIERWSZYM KRAMIE, ALE JUŻ NIE NA DRUGIM. ZE ŚCIAN BUDKI PATRZYŁY NA NAS FOTKI DAŃ TAK DOBRZE WYGLĄDAJĄCYCH, ŻE  BEZ CHWILI ZASTANOWIENIA ZAMÓWILIŚMY COMBO Z OWOCAMI MORZA I SAŁATKĄ.

CZEKAJĄC NA ZAMÓWIENIE USIEDLIŚMY PRZY JEDNYM Z LICZNYCH STOLIKÓW NA JASNO OŚWIETLONYM BULWARZE. NIE POWIEM – LUDZI BYŁO DUŻO.
PO PARU CHWILACH OCZEKIWANIA DOSTALIŚMY DUŻY TALERZ WYPEŁNIONY PO BRZEGI. SMAŻONE W GŁĘBOKIM TŁUSZCZU KAWAŁKI RYB, KREWETEK, OTWARTE MUSZLE, SAŁATKA. POŁOWĘ TALERZA STANOWIŁY FRYTKI, KTÓRE PRZYKRYWAŁY POKROJONĄ W PASKI SAŁATĘ. FRYTEK BYŁO STANOWCZO ZA DUŻO. OPRÓCZ TEGO CHIPSY Z BANANÓW I SAŁATKA.,
SMAK CAŁOŚCI MÓGŁBY BYĆ LEPSZY. ALE I TAK BYLIŚMY PRAWIE ZADOWOLENI. ZA MORSKO-RYBNE PRZYSMAKI SPRZEDAWANE W BUDKACH ZAPŁACISZ US$ 8 – 18. DANIA Z KURCZAKA SĄ OCZYWIŚCIE TAŃSZE.

PRZESZLIŚMY SIĘ JESZCZE KAWAŁEK BULWAREM I WRÓCILIŚMY DRUGĄ STRONĄ ULICY DO HOTELU, OMIJAJĄC TARGOWISKO, NA KTÓRYM – CO BYŁO WIDAĆ, ZACZYNAŁO SIĘ NOCNE ŻYCIE.

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.–

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *