04.02.2015 – BAGAN

ŚNIADANIE JEMY W HOTELOWEJ RESTAURACJI. KAWA, HERBATA, MAKARON, RYŻ, KIEŁBASKI, JAJKO, TOSTY. PRZECIĘTNE. WMUSZAM W SIEBIE KROMKĘ CHLEBA.

PO ŚNIADANIU RUSZAMY W DROGĘ. IDZIEMY POŻYCZYĆ MOTOROWERO-PODOBNY POJAZD ELEKTRYCZNY. ZACZYNAMY OD SPRAWDZENIA KOLEJNYCH BIUR TURYSTYCZNYCH, ABY PORÓWNAĆ CENY I MOŻLIWOŚĆ PRZEJAZDU Z BAGANU DO THAZI. DECYDUJEMY SIĘ NA TAKSÓWKĘ, BO NIE MA BEZPOŚREDNIEGO TRANSPORTU AUTOBUSOWEGO Z BAGANU DO THAZI PRZEZ MOUNT POPA (PUPPA), KTÓRĄ CHCEMY OBEJRZEĆ PO DRODZE. BIURA OFERUJĄ RÓŻNE CENY US$ 100, 150. TRAFIAMY DO BIURA PROWADZONE PRZEZ DWIE SYMPATYCZNE DZIEWCZYNY. BIURO ZNAJDUJE SIĘ PO PRAWEJ STRONIE ULICY PROWADZĄCEJ OD NASZEGO HOTELU W STRONĘ MARKETU W NYAUNG U, MAJĄC ZA PLECAMI STARY BAGAN, MNIEJ WIĘCEJ NA WYSOKOŚCI ZNAJDUJĄCEGO SIĘ PO LEWEJ STRONIE HOSTELU PAN CHERRY. TUTAJ CENA TAKSÓWKI Z KIEROWCĄ ANGLOJĘZYCZNYM WYNIOSŁA US$ 80. BYŁA NAJNIŻSZA I ODPOWIADAŁA POSIADANYM PRZEZ NAS INFORMACJOM INTERNETOWYM W TYM ZAKRESIE.

W WYPOŻYCZALNI SĄ DWA TYPY ELEKRO-ROWERÓW. JEDNO I DWUOSOBOWE RÓŻNIĄCE SIĘ JEDYNIE MOCĄ. OBA TYPY MAJĄ DWA SIEDZENIA. RÓŻNICA JEST W CENIE. SŁABSZE KOSZTUJĄ TANIEJ. ZA NAMOWĄ WŁAŚCICIELA, KTÓRY UWAŻA, ŻE JESTEŚMY LECCY, DECYDUJEMY SIĘ NA TEN SŁABSZY ZA CENĘ 8000 KYATÓW NA DZIEŃ. PIERWSZE METRY JAZDY NIE SĄ ZŁE, ALE POTEM JEST TYLKO GORZEJ. BAGAN NA PIASZCZYSTE PODŁOŻE. DOJAZD DO ŚWIĄTYŃ PROWADZI PIASZCZYSTYMI DROGAMI ODCHODZĄCYMI OD ASFALTOWEJ DROGI GŁÓWNEJ. JEDZIEMY W KIERUNKU STAREGO BAGANU. TAM JEST NAJWIĘKSZE SKUPISKO ŚWIĄTYŃ.

 

NYAUNG U - PAGODA SHWEZIGON

NYAUNG U – PAGODA SHWEZIGON

.

PO DRODZE WSTĘPUJEMY DO SHWEZIGON PAYA, POCHODZĄCEJ Z WCZESNEGO OKRESU BAGANU. TO MIEJSCE PIELGRZYMEK I ŚWIĄT BUDDYSTÓW. ZBUDOWANA ZOSTAŁA Z PIASKOWCA A JEJ KSZTAŁT BYŁ W PÓŹNIEJSZYCH OKRESACH NAŚLADOWANY. WEWNĄTRZ SCENY DŻATAKI, UNIKATOWE FIGURY BUDDY, LWÓW A PRZEDE WSZYSTKIM KRÓLA NATÓW THAGYAMINA. NATY SĄ BARDZO WAŻNYM ELEMENTEM KULTURY BIRMY. JUŻ SAM KRÓL ANAWRAHTA SZANOWAŁ ISTNIENIE 37 NATÓW. FUNKCJONUJĄ RÓWNOLEGLE Z BUDDYZMEM. NALEŻY JE SZANOWAĆ, SKŁADAĆ OFIARY ABY BYŁY PRZYCHYLNE.

OBCHODZĘ ŚWIĄTYNIĘ PAROKROTNIE WOKOŁO SPOSTRZEGAJĄC CORAZ TO NOWE SZCZEGÓŁY, ROZWIĄZANIA KONSTRUKCYJNE, ZDOBIENIA, FIGURY. CAŁOŚĆ ROBI DUŻE WRAŻENIE, JEST PIĘKNA. PRZECHODZĄC WZDŁUŻ STUPY, WIDZĘ JAK MNICH BUDDYJSKI POKAZUJE COŚ TURYSTKOM. ZATRZYMUJĘ SIĘ I SPOSTRZEGAM, ŻE WSKAZUJE NA OTWÓR W KAMIENNEJ PŁYCIE GDZIE W STOJĄCEJ WODZIE ODBIJA SIĘ SZCZYT STUPY – HTI. CHARAKTERYSTYCZNE DLA BIRMAŃSKIEJ ARCHITEKTURY ZWIEŃCZENIE STUPY W KSZTAŁCIE PARASOLKI. BIAŁY PARASOL BYŁ KIEDYŚ SYMBOLEM MONARCHII, JEJ SUWERENNOŚCI, NATOMIAST W ZNACZENIU BUDDYJSKIM BIAŁA PARASOLKA CHRONI PRZED WYDARZENIAMI POWODUJĄCYMI CIERPIENIE, DAJE WSPARCIE, OTACZA OPIEKĄ. RAZEM Z KWIATEM LOTOSU STANOWIĄ JEDNE Z OŚMIU SZCZĘŚLIWYCH SYMBOLI BUDDYJSKICH I REPREZENTUJĄ ZARÓWNO BEZPIECZEŃSTWO I OCHRONĘ, JAK I OTWARTOŚĆ WE WSZYSTKICH KIERUNKACH. SZCZĘŚLIWE SYMBOLE ODNOSZĄ SIĘ DO CIAŁA.
I TAK PARASOL TO GŁOWA BUDDY A KWIAT LOTOSU TO JĘZYK BUDDY. NATOMIAST POZYCJA LOTOSU SYMBOLIZUJE IDEALNĄ RÓWNOWAGĘ MYŚLI.
WIELOŚĆ PARASOLEK UMIESZCZANYCH JEDNE NAD DRUGIMI SYMBOLIZUJE KOSMOLOGIĘ NIEBA A TAKŻE OBECNOŚĆ BUDDY. DZWONECZKI NA PARASOLU WZYWAJĄ WIERNYCH DO MODLITW A SAME PARASOLE BYWAJĄ ZE ZŁOTA, SREBRA, OKRASZONE KAMIENIAMI W TYM DIAMENTAMI, SYMBOLIZUJĄCYMI NIEZNISZCZALNOŚĆ.

CIERPLIWE CZEKAM AŻ PIĘĆ DZIEWCZYN ZROBI OKOŁO DWUSTU UJĘĆ. JEST TO ABSOLUTNE CUDEŃKO. STWORZYĆ NA ZIEMI WIZERUNEK TEGO CO NIEDOŚCIGŁE I NAJWYŻSZE. PATRZĘ I TEŻ CHCĘ TO UWIECZNIĆ APARATEM. LECĘ PO CHWILI PO PIETRUSZKĘ, KTÓRY NA SUPER OBIEKTYW I KAŻĘ MU SPOŻYTKOWAĆ CAŁY TALENT JAKI MA NA UTRWALENIE TEGO. TA ŚWIĄTYNIA WYDAJE MI SIĘ TAKA INNA OD POZOSTAŁYCH TUTAJ.

 

NYAUNG U - SHE MYET HNA

NYAUNG U – SHE MYET HNA

.

JEDZIEMY DALEJ.

DOJEŻDŻAMY DO STAREGO BAGANU I ZWIEDZAMY: PAGODY: MYET TAW PYAY, ATWIN ZIGON, ŚWIĄTYNIE THAT BYIN NYU (THAT BYINNYU PHAYA, THATBYINNYU), MAHA BODHI I WYKOPALISKA NA TERENIE DAWNEGO PAŁACU KRÓLEWSKIEGO (NIECIEKAWE).

W ARCHITEKTURZE BAGANU WYRÓŻNIA SIĘ OKRES WCZESNY OD 850 DO 1110 ROKU I PÓŹNY OD ROKU 1110 DO 1300. OKRES WCZESNY TO BUDOWLE JEDNOPIĘTROWE W OSI POZIOMEJ, Z PÓŁKOLISTYMI SKLEPIENIAMI. OKRES PÓŹNIEJSZY TO BUDOWA W PIONIE, NA BAZIE WIELOKĄTNEJ PODSTAWY, NA KTÓREJ ZNAJDUJĄ SIĘ WŁAŚCIWE ŚWIĄTYNIE. NIEKTÓRE DWUPIĘTROWE. STOSOWANE SĄ KOLEBKOWE SKLEPIENIA.

ŚWIĄTYNIE BUDOWANO NA DWÓCH PODSTAWOWYCH PLANACH, WEDŁUG KTÓRYCH TWORZONO KOLEJNE WARIANTY. WARIANT PIERWSZY TO CEGLANY RDZEŃ OTOCZONY PRZEZ SKLEPIONY KORYTARZ. RDZEŃ POZWALA NA UMIESZCZENIE CZTERECH NISZ Z WIZERUNKAMI BUDDY UPAMIĘTNIAJĄCYMI CZTERY NAJWAŻNIEJSZE WYDARZENIE Z JEGO ŻYCIA: NARODZINY, OŚWIECENIE, PIERWSZE KAZANIE, ŚMIERĆ; ALBO Z WIZERUNKAMI CZTERECH OSTATNICH BUDDÓW. MOŻE BYĆ MIEJSCE DLA PIĄTEGO BUDDY, MAITREJI, KTÓRY NADEJDZIE. WARIANT DRUGI TO OTWARTA SKLEPIONA PRZESTRZEŃ W CENTRUM. STRUKTURA ŚWIĄTYNI JEST PIONOWA – PIRAMIDA 2, 3 TARASÓW, NA KTÓRYCH UMIESZCZONA JEST STUPA LUB WISMANA, CZYLI WIEŻA O WYPUKŁYCH ŚCIANACH. CHARAKTERYSTYCZNE DLA BAGANU SĄ TAKŻE ŚWIĄTYNIE NA PLANIE PIĘCIOKĄTA. TE, NA KTÓRE MOŻNA WCHODZIĆ OFERUJĄ ZAWSZE PIĘKNY WIDOK. MOŻE BYĆ MNIEJ LUB BARDZIEJ ŁADNY, BARDZIEJ INTERESUJĄCY, ALE NIGDY, PRZENIGDY NIE JEST TAK, BY BYŁ NIECIEKAWY; NIE WART UWAGI.

JEDZIEMY DALEJ Z UPALI TEIN DO SHWEGU GYI. POJAZDEM ZARZUCA. PARĘ RAZY STAJEMY OBOJE NA RÓWNE NOGI. KOŁA BUKSUJĄ. CORAZ BARDZIEJ SIĘ BOJĘ. SKRĘCAMY I ZACZYNA SIĘ JAZDA JAK PO PLAŻY. KOLEJNY ZAKRĘT I PRZÓD ROWERU NAGLE STAJE, BO KOŁA GRZĘZNĄ W PIASKU, A JA WYPADAM Z ZA PLECÓW PIETRUSZKI I PRZEWRACAM SIĘ NA PIASEK. ELEKTRO-ROWER PRAWIE LEŻY NA MNIE.

DALSZĄ CZĘŚĆ DROGI POKONUJĘ NA PIECHOTĘ.

ŚWIĄTYNIA SHWEGU GYI. JEST PIĘKNA. NA JEJ DZIEDZIŃCU ORAZ DRODZE PROWADZĄCEJ DO NIEJ PEŁNO KOBIET SPRZEDAJĄCYCH ROZŁOŻONE NA ZIEMI PAMIĄTKI. WOKÓŁ NICH BAWIĄ SIĘ MAŁE DZIECI. WCHODZĘ NA KOLEJNE POZIOMY. PATRZĘ W OKOŁO. CZUJĘ SIĘ CORAZ GORZEJ. PO ŚNIADANIU WYDAWAŁO MI SIĘ, ŻE MI SIĘ POPRAWIA, ALE TO NIE NASTĄPIŁO. NIE MAM ŻADNYCH OBJAWÓW POZA NUDNOŚCIAMI. SCHODZĘ W DÓŁ PRZYSIADAJĄC NA MURKU OTACZAJĄCYM ŚWIĄTYNIE TAK, ABY BYĆ WIDOCZNA. PO CHWILI PIETRUSZKA PODCHODZI DO MNIE. MÓWIĘ MU, ŻE CZUJĘ SIĘ KOSZMARNIE I ŁUPS ! DWA RAZY CHLUSTA ZE MNIE ZAWARTOŚĆ MOJEGO ŻOŁĄDKA. CZUJĘ SIĘ PODLE, BO ZANIECZYŚCIŁAM TEREN WOKÓŁ ŚWIĄTYNI. PIETRUSZKA PRZYNOSI WODĘ, A HANDLUJĄCE KOBIETY DAJĄ MU ŁOPATKĘ I POJEMNIK NA PIASEK. POKAZUJĄ GDZIE GO ZNAJDZIE I DOKĄD WYNIEŚĆ NIECZYSTOŚCI. MOJA NIEDYSPOZYCJA ZOSTAJE SPRZĄTNIĘTA. CZUJĘ SIĘ NATYCHMIAST LEPIEJ.

JEDZIEMY DALEJ OGLĄDAJĄC INNE NIE ZAWSZE OZNAKOWANE ŚWIĄTYNIE. PO PARU GODZINACH WRACAMY Z POWROTEM DO ŚWIĄTYNI SHWEGU GYI NAZYWANEJ TEŻ “NAN-U PAYA” ABY PODZIWIAĆ ZACHÓD SŁOŃCA.

KIEDY TAM DOCIERAMY, KOBIETY ZE ŚWIĄTYNI PYTAJĄ JAK SIĘ CZUJĘ I MNIE POZDRAWIAJĄ. BARDZO MIŁE.

TO DRUGI ZACHÓD SŁOŃCA, KTÓRY OGLĄDAMY. SŁOŃCE ZACHODZI MIĘDZY GODZINĄ 17.30 A 18.30. GROMADZI SIĘ TŁUM LUDZI. PODJEŻDŻAJĄ AUTOBUSY Z TURYSTAMI, KTÓRZY WCHODZĄ PO DOŚĆ STROMYCH SCHODACH NA GÓRĘ. WSZYSCY CHCĄ MIEĆ JAK NAJLEPSZY WIDOK. LUDZIE KRĘCĄ SIĘ, PRZEMIESZCZAJĄ, ROZGLĄDAJĄ, NIEKIEDY WSPINAJĄ NA WYSTAJĄCE ELEMENTY STUPY, ABY MIEĆ DOBRY WIDOK. MY TEŻ PRZYMIERZAMY SIĘ DO NAJLEPSZEGO MIEJSCA SKĄD MOŻNA ROBIĆ ZDJĘCIA. ZACHÓD SŁOŃCA JEST POWOLNY. CHOWANIE SIĘ SŁOŃCA ZA HORYZONT TRWA DŁUGO. ALE TO NIE JEST KONIEC SPEKTAKLU, CHOĆ WIELE OSÓB UWAŻA, ŻE TAK. TRZEBA WYCZEKAĆ AŻ POJAWI SIĘ CZERWONA POŚWIATA. WTEDY JEST NAJPIĘKNIEJ.

WRACAMY DO HOTELU. JA Z DUSZĄ NA RAMIENIU, ŻE ZNOWU SIĘ WYWRÓCIMY. ZOSTAJĘ W HOTELU A PIETRUSZKA ODDAJE POJAZD. MUSI ON BYĆ ODDANY NA CZAS, BO WYPOŻYCZALNIE SĄ CZYNNE DO OKREŚLONEJ GODZINY, NAJCZĘŚCIEJ DO 18 LUB 19–tej. SPÓŹNIENIE POWODUJE NALICZANIE WYNAJMU JAK ZA NASTĘPNY DZIEŃ, NIE MÓWIĄC O KONIECZNOŚCI DOŁADOWANIA.

 

WIECZÓR W BAGANIE

WIECZÓR W BAGANIE

.

WRACAJĄC PIETRUSZKA KUPUJE KURCZAKA, SAŁATKĘ Z LIŚCI HERBATY, WODĘ I COCA-COLĘ W OBAWIE, ŻE ZOSTANIEMY W HOTELU, BO NIBY NIE WIADOMO, CO ZE MNĄ. CZUJĘ SIĘ DOBRZE, ZJADAM TROCHĘ KURCZAKA I SAŁATKI. TE SAŁATKI Z LIŚCI HERBATY SĄ ZAWSZE DOBRE. CENA KOLACJI W PUDEŁKU TO 5000 KYATÓW. LODÓWKA W POKOJU UMOŻLIWIA ZAKUP WIĘKSZEJ ILOŚCI NAPOI. PRZECIĘTNIE CENA NAPOJU W BUTELCE CZY PUSZCE TO 800 KYATÓW. WYDAJEMY RELATYWNIE DUŻO NA NAPOJE GAZOWANE, KTÓRE SĄ DROGIE W STOSUNKU DO ZWYKŁEJ WODY W BUTELCE. PODLICZAJĄC, DZISIAJ TO KWOTA 8700 KYATÓW, ALE JEST BARDZO CIEPŁO I TRZEBA STALE COŚ PIĆ. PIETRUSZKA NIEUSTRASZENIE IDZIE KOLEJNY WIECZÓR DO RECEPCJI CZATOWAĆ NA INTERNET. WRACA NIEDŁUGO, BO INTERNET ALBO JEST ALBO NIE, KAŻDY TO WIE …

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *