04.02.2015 – BAGAN. DZIEŃ DRUGI

     DOBRZE WYSPANI POBIEGLIŚMY NA ŚNIADANIE. PODAJĄ JE W DUŻEJ SALI OBOK RECEPCJI. JAK ROZUMIEM JEST TEŻ TUTAJ RESTAURACJA OTWARTA WIECZORAMI.
ŚNIADANIE W STYLU LEKKO UBOGIEGO SZWEDZKIEGO STOŁU NIE OSZAŁAMIA. JEST JEDNAK ZUPEŁNIE PRZYZWOITYM, SOLIDNYM POSIŁKIEM.
PO ZJEDZENIU UDALIŚMY SIĘ Z WOMBATEM PO ELEKTRO-PIŹDZIKA. NA WSZELKI WYPADEK SPYTAŁEM W RECEPCJI, CZY ICH CENA – 12 000 KIPOLI @ DZIEŃ – OBOWIĄZUJE TEŻ GOŚCI HOTELU, BO WYGLĄDA NA WYSOKĄ. OKAZAŁO SIĘ, ŻE TAK, WIĘC NIE MIELIŚMY WYJŚCIA – TRZEBA BYŁO KOPNĄĆ SIĘ DO MIASTECZKA GDZIE WCZEŚNIEJ WIDZIELIŚMY TAKIE WYNALAZKI W ZNACZNIE NIŻSZEJ CENIE.

     PO DRODZE, JUŻ W NYAUNG U, WSTĄPILIŚMY DO NAPOTKANEGO MINI BIURA OBSŁUGI TURYSTÓW I SPYTALIŚMY O MOŻLIWOŚĆ TRANSPORTU DO THAZI VIA MOUNT POPA (PUPPA). ZAOFEROWANO NAM PRYWATNY SAMOCHÓD Z KIEROWCĄ ZA US$ 80. POWIEDZIELIŚMY, ŻE SIĘ ZASTANOWIMY I POSZLIŚMY DALEJ ODWIEDZAJĄC JESZCZE KILKA HOSTELI I GUEST HOUSÓW USIŁUJĄCYCH CZASEM ODWAŻNIE NAZYWAĆ SIĘ HOTELAMI. ZAGLĄDAŁEM DO ŚRODKA, BO PO PIERWSZE CHCIAŁEM POZNAĆ TUTEJSZĄ NIEMAŁĄ BAZĘ NOCLEGOWĄ, A PO DRUGIE CIEKAWIŁO MNIE O ILE PRZEPŁACILIŚMY NASZ NOCLEG. ROZPIĘTOŚĆ CEN JEST DUŻA. OD US $ 7 DO 25. JEDNAK ŻADNE Z WIDZIANYCH MIEJSC NIE MIAŁO TAK DUŻYCH POKOI JAK W NASZYM BUDYNKU HOTELOWYM, NIE WSPOMINAJĄC STANDARDU I CISZY JAKĄ GWARANTUJE ODLEGŁOŚĆ MIEJSCA W KTÓRYM ŚPIMY OD GŁÓWNYCH TRAKTÓW. OGÓLNIE RZECZ BIORĄC BYLIŚMY ZADOWOLENI Z TEGO CO ZOBACZYLIŚMY.

     KAWAŁEK DALEJ ZNALEŹLIŚMY ODPOWIADAJĄCY NAM WEHIKUŁ ZA 8000 KIPOLI. SPYTAŁEM WYNAJMUJĄCEGO GOSTKA CZY JEST PEWIEN, ŻE TEN ELEKTRO-PIŹDZIK UNIESIE NAS DWOJE. POPATRZYWSZY NA WOMBATA STWIERDZIŁ, ŻE SPOKO WODZA…
RUSZYLIŚMY. PIERWSZA NA NASZEJ TURYSTYCZNEJ TRASIE BYŁA PAGODA SHWEZIGON.

 

W ŚWIĄTYNI SHWEZIGON

W ŚWIĄTYNI SHWEZIGON

.
TO BARDZO WAŻNY, CIEKAWY I DUŻY KOMPLEKS. SPĘDZILIŚMY TUTAJ OKOŁO 90 min. DO ZOBACZENIA JEST KILKA RÓŻNEGO RODZAJU BUDYNKÓW I STUP. MOŻNA TEŻ PRZYCZAIĆ SIĘ BY STRZELIĆ JAKĄŚ FOTĘ KRĘCĄCYM SIĘ TU LUDZIOM.

WYRUSZYLIŚMY DALEJ KIERUJĄC SIĘ NA “STADA” MNIEJSZYCH I WIĘKSZYCH ŚWIĄTYŃ “PASĄCYCH SIĘ” W WYSOKICH TRAWACH BAGANU I JEGO OKOLIC. DOŚĆ SZYBKO DOJECHALIŚMY DO STAREGO BAGANU I ZACZĘLIŚMY ZWIEDZANIE OD PAGÓD LEŻĄCYCH NIEDALEKO RUIN PAŁACU KRÓLEWSKIEGO. OGLĄDNĘLIŚMY PAGODĘ MAHA BODHI (MAHABODHI).

NASTĘPNIE PODJECHALIŚMY DO JEDNEJ ZE ŚWIĄTYŃ STOJĄCYCH NA WPROST PAŁACU.

 

POMIĘDZY ZABYTKAMI MOŻNA SIĘ PRZEMIESZCZAĆ LOKALNYM ŚRODKIEM LOKOMOCJI

POMIĘDZY ZABYTKAMI MOŻNA SIĘ PRZEMIESZCZAĆ LOKALNYM ŚRODKIEM LOKOMOCJI

.

SHWEGUGYI (SHWE GU GYI) – NAZYWANA TEŻ “PAGODA NAN-U” (NANDAW OO PAYA), CO W WOLNYM TŁUMACZENIU ZNACZY “PAGODA NA WPROST PAŁACU)” – CHOCIAŻ MNIEJSZA OD NAJBARDZIEJ ZNANYCH DAWNYCH (I OBECNYCH) MIEJSC KULTU BAGANU, MA W SOBIE COŚ, CO PRZYCIĄGA WIELU OGLĄDACZY I CHYBA WIERNYCH, BO STOI OBOK NIEJ SPORO STRAGANÓW.

SCHODAMI WCHODZIMY NA DZIEDZINIEC, A Z NIEGO DALEJ, DO WNĘTRZA. ZWIEDZAJĄC, W PEWNEJ CHWILI DOSTRZEGAM, ŻE JESTEM SAM. WOMBAT GDZIEŚ SIĘ ZAPODZIAŁ. ZNAJDUJĘ GO NA DZIEDZIŃCU. ŹLE SIĘ CZUJE. MA MDŁOŚCI. ODCHODZIMY TROCHĘ NA BOK I ….

PODCHODZĄ JAKIEŚ KOBIETY. DAJĄ MI WIADERKO Z ŁOPATKĄ POKAZUJĄC GDZIE MOGĘ WYRZUCIĆ NIECZYSTOŚCI.

WOMBAT PO, POCZUŁ SIĘ ŚWIETNIE. SZCZEGÓLNIE GDY PRZEPŁUKAŁ GARDŁO WODĄ. SPRZEDAWCY PYTAJĄ CZY CZEGOŚ NIE TRZEBA. SĄ BARDZO MILI I POMOCNI. DZIĘKUJEMY I ODJEŻDŻAMY. MOJA PARTNERKA PSYCHICZNIE CZUJE SIĘ FATALNIE. TAKIE COŚ PRZYTRAFIŁO JEJ SIĘ PIERWSZY RAZ. JEST ZAAMBARASOWANA.

PO KILKUSET METRACH TRAFIAMY NA KOLEJNE MIEJSCE KULTU. TO THAT BYIN NYU (THATBYINNYU). OGLĄDAMY NIBY TAKIE SAME, A JEDNAK INNE WIZERUNKI BUDDY.

POTEM PONOWNIE WSIADAMY NA NASZEGO ELEKTRO-RUMAKA. OGLĄDAJĄC CORAZ TO INNE ŚWIĄTYNIE POKONUJEMY KILOMETRY PEŁNYCH GRZĄSKIEGO PIASKU DRÓG, WYMAGAJĄCYCH LEPSZYCH NIŻ MOJE UMIEJĘTNOŚCI JAZDY NA JEDNOŚLADZIE …

KRĄŻĄC PO OKOLICY NIE SPOTYKAMY ZBYT WIELU TURYSTÓW Z INNYCH KRAJÓW. SĄ TU OCZYWIŚCIE LUDZIE Z CAŁEGO ŚWIATA. ALE NIE WIDAĆ PRAKTYCZNIE WCALE WIĘKSZYCH NIŻ DWU, TRZY-OSOBOWE GRUPY Z PRZEWODNIKAMI. A I TYCH JEST NIEWIELE.

PO KOLEJNYCH WIELU GODZINACH ZAWRACAMY DO HOTELU. NA CHWILĘ ZATRZYMUJEMY SIĘ JESZCZE RAZ W SHWEGUGYI BY OGLĄDNĄĆ ZACHÓD SŁOŃCA. ROZPOZNAJĄCY NAS HANDLARZE OBU PŁCI PYTAJĄ SIĘ WOMBATA CZY CZUJE SIĘ LEPIEJ. CIESZĄ SIĘ USŁYSZAWSZY, ŻE DOBRZE…

 

WIECZÓR W BAGANIE

WIECZÓR W BAGANIE

.

     OGLĄDANIE ZACHODU NIE TRWA ZBYT DŁUGO, BO PRZED 19:00 MUSZĘ ODDAĆ NASZ POJAZD. ZOSTAWIAM WOMBATA W NASZYM DOMKU I ODWOŻĘ JEDNOŚLAD. WRACAJĄC KUPUJĘ NAPOJE I  KOLACJĘ ZŁOŻONĄ Z KILKU DAŃ @ 5 000 KIPOLI …

WIECZÓR KOŃCZY POWOLNA SESJA INTERNETOWA W HOTELOWYM FOYER  …

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *