07.02.2015 – BAGAN – MOUNT POPA – THAZI

.

RANO, O 9–tej TAKSÓWKA CZEKA POD HOTELEM I JEDZIEMY DO THAZI. NASZ KIEROWCA DOBRAŁ SOBIE DO TOWARZYSTWA KOLEGĘ.

THAZI TO JEDEN Z WAŻNIEJSZYM WĘZŁÓW KOLEJOWYCH W BIRMIE. STAMTĄD MAMY ZAMIAR WOLNYM, WIDOKOWYM POCIĄGIEM DOJECHAĆ DO SHWENYAUNG ( SHWANYAUNG, SHWENYAUNG, SHWANYAUNG, SHWENYAUNG), KTÓRE JEST MIEJSCEM PRZESIADKOWYM DO INLE LAKE LUB DO RANGUNU. ZAMIERZAMY Z SHWENYAUNG POJECHAĆ DO TAUNGGYI, A POTEM NOCNYM AUTOBUSEM Z TAUNGGYI DO RANGUNU. ODLEGŁOŚĆ JEST NIEWIELKA WIEC MAMY NADZIEJĘ NA JAKIEGOŚ TUK-TUKA LUB TAKSÓWKĘ.

W DRODZE DO THAZI CHCEMY OBEJRZEĆ MOUNT POPA. NA WULKANICZNEJ SKALE ZNAJDUJE SIĘ SIEDZIBA I SANKTUARIUM 37 NAJWAŻNIEJSZYCH NATÓW, CZYLI DUCHÓW, A PRZEDE WSZYSTKIM MATKI DUCHÓW, KTÓRA BYŁA OGRZYCĄ I UMARŁĄ Z TĘSKNOTY PO TYM JAK STRACONO JEJ MĘŻA, Z KTÓRYM MIAŁA DWÓCH SYNÓW. JAK GŁOSI LEGENDA OBOJE STALI SIĘ DUCHAMI I ŻYJĄ RAZEM NA MOUNT POPA, A ICH SYNOWIE, TAKŻE STRACENI RÓWNIEŻ PRZEISTOCZYLI SIĘ W NATY. NATY TO DUCHY, MAJĄCE INDYWIDUALNE CECHY, WŁAŚCIWOŚCI, HISTORIĘ, WYWODZĄCE SIĘ Z ANIMIZMU. MOGĄ ODNOSIĆ SIĘ DO PRZYRODY, OPIEKI NAD KIMŚ LUB CZYMŚ, CZY TEŻ DZIAŁAŃ LUDZKICH. POCZĄTKOWO WIERZONO, ŻE ZAMIESZKUJĄ LASY, RZEKI. WIEKI TEMU LUDNOŚĆ WIOSEK ZACZĘŁA SKŁADAĆ IM OFIARY, ABY ZAPEWNIĆ OPIEKĘ NATÓW NAD WIOSKĄ I WSZYSTKIMI JEJ MIESZKAŃCAMI.

MITOLOGIA NATÓW JEST DOŚĆ ZAWIŁA, PEŁNA MROCZNYCH ZDARZEŃ. NIE MAJĄ TAK ZUPEŁNIE DOBREGO CHARAKTERU, WIĘC ABY NIE CZYNIŁY KRZYWDY CZY TEŻ WSPIERAŁY TRZEBA SKŁADAĆ IM OFIARY. MOGĄ TO BYĆ OWOCE, KWIATY. KULT NATÓW JEST NADAL AKTUALNY W BIRMAŃSKIM SPOŁECZEŃSTWIE. FUNKCJONUJE RÓWNOLEGLE Z BUDDYZMEM. NATY MAJĄ SWOJE ŚWIĘTA. NA PRZYKŁAD W GRUDNIU PODCZAS PEŁNI KSIĘŻYCA CZY TEŻ NA PRZEŁOMIE MAJA I CZERWCA.

 

PIERWSZY ETAP PRODUKCJI OLEJU PALMOWEGO ...

PIERWSZY ETAP PRODUKCJI OLEJU PALMOWEGO …

.

PIERWSZY PRZYSTANEK TO PROPOZYCJA NASZEGO KIEROWCY, ABY ZATRZYMAĆ SIĘ W PRZYDROŻNYM, NAZWIJMY TO SKANSENIE. WIDAĆ, ŻE MIEJSCE JEST BARDZO TURYSTYCZNE. NA DOŚĆ DUŻEJ PRZESTRZENI MIEJSCOWA LUDNOŚĆ POKAZUJE PRODUKCJĘ ALKOHOLU – BIRMAŃSKIEJ WHISKY, KOSMETYKÓW – PRZEDE WSZYSTKIM TANAKI I RĘKODZIEŁ.

WSZYSTKO BARDZO ŁADNIE ZAARANŻOWANE, NASTAWIONE NA SPRZEDAŻ PRODUKOWANYCH WYROBÓW. SĄ STOŁY, MIEJSCA DO SIEDZENIA. ZOSTAJEMY POCZĘSTOWANI HERBATĄ I NASZĄ ULUBIONĄ SAŁATKĄ Z LIŚCI HERBATY Z ORZESZKAMI. NIC NIE KUPUJEMY, ALE POZOSTAWIAMY KWOTĘ 1 000 KAYATÓW. ROZMAWIAM Z KIEROWCĄ, PYTAM O TO CZY MA NARZECZONĄ, GDZIE EWENTUALNIE BĘDZIE MIESZKAŁ PO ŚLUBIE. ODPOWIADA, ŻE U TEŚCIÓW. TAKA JEST TRADYCJA, ALE BĘDĄ CHCIELI MIEĆ WŁASNY DOM, CO WYMAGA OCZYWIŚCIE WYRZECZEŃ I OSZCZĘDZANIA. PYTAM, CO SIĘ STANIE JAK TEŚCIOWA NIE BĘDZIE DOBRA DLA NIEGO, CO BĘDZIE W RAZIE KONFLIKTU. OTRZYMUJĘ PEŁNĄ ZGORSZENIA ODPOWIEDŹ, TO NIE MOŻLIWE, JESTEŚMY BUDDYSTAMI, STOSUJEMY SIĘ DO ZASAD, SZANUJEMY SIĘ. BIRMA JEST JEDNYM Z BASTIONÓW BUDDYZMU THERAWADA, TAKIE WYPOWIEDZI NIE SĄ BEZ POKRYCIA.
DOJEŻDŻAMY DO MOUNT POPA GDZIE CZEKA NAS WEJŚCIE PO 777 SCHODACH.

ZACZYNAMY WCHODZIĆ. PIETRUSZKA OD RANA ŹLE SIĘ CZUJE. MA OBJAWY PODOBNE DO MOICH SPRZED TRZECH DNI. WCHODZIMY BARDZO WOLNO. NA KAŻDYM PÓŁPIĘTRZE PIETRUSZKA KŁADZIE SIĘ NA ŁAWKACH, A JA SIEDZĘ I CZEKAM AŻ MU SIĘ POLEPSZY. W KOŃCU DOCIERAMY NA SAMĄ GÓRĘ GDZIE JEST SIĘ ŚWIĄTYNIA BUDDYJSKA. PO DRODZE OGLĄDAMY RÓŻNE POMIESZCZENIA, W KTÓRYCH SIEDZĄ LUB STOJĄ NATY. SĄ PRZEDSTAWIANE JAKO LUDZKIE POSTACI, UBRANE W KOLOROWE LUB CIEMNE STROJE CZASEM Z PRZYPISANYMI IM ATRYBUTAMI. ICH TWARZE O OSTRYCH RYSACH NIEKIEDY SIĘ UŚMIECHAJĄ NIEKIEDY SĄ WYKRZYWIONE. NIEKTÓRE MAJĄ DEMONICZNY, A NAWET KRWIOŻERCZY WYGLĄD. CAŁOŚĆ JEST BARDZO EKSPRESYJNA, BARWNA. W ŚWIĄTYNI JEST BARDZO DUŻO LUDZI. SIEDZĄ PRZED NATAMI, SKŁADAJĄ IM OFIARY.

NATY - DUCHY MAJĄCE INDYWIDUALNE CECHY

NATY – DUCHY MAJĄCE INDYWIDUALNE CECHY

.

MOUNT POPA NIE MUSI SIĘ PODOBAĆ ZE SWOJĄ NIEZLICZONĄ ILOŚCIĄ SCHODÓW, LUDZI, POMIESZCZENIAMI, W KTÓRYCH NATY WYGLĄDAJĄ NIECO GROTESKOWO, ALE WYDAJE MI, ŻE WARTO JEST OBEJRZEĆ TO TAK ZNACZĄCE KULTUROWO SANKTUARIUM, MIEJSCE PIELGRZYMEK. WIARA W ODDZIAŁOWYWANIA DUCHÓW JEST NIEODŁĄCZNYM ELEMENTEM ŻYCIA BIRMAŃCZYKÓW PRAGNĄCYCH ICH PRZYCHYLNOŚCI.
SPOGLĄDAMY NA PIĘKNY WIDOK, JESZCZE RAZ NA NATY I PO OKOŁO 2 GODZINACH WSIADAMY DO SAMOCHODU I JEDZIEMY POD JEDYNY HOSTEL THAZI WSKAZANY W LONELY PLANET. JAZDA TRWA OKOŁO 2, 5 GODZINY. HOSTEL JEST TROCHĘ MROCZNY. POKÓJ MA KSZTAŁT PROSTOKĄTA BEZ OKIEN. JEST DUŻY, ŁAZIENKA (Z OKIENKIEM), TAKŻE, ALE CAŁOŚĆ NADAJE SIĘ TYLKO NA JEDNĄ NOC. CENA 20 000 KAYATÓW.

 

“GUEST HOUSE MOON LIGHT” STOI PRZY GŁÓWNEJ DRODZE

.

WYCHODZIMY OBEJRZEĆ MIASTO, JEGO GŁÓWNĄ ULICĘ. OBOK HOSTELU ZNAJDUJE SIĘ INNY GUEST HOUSE WONDERFUL, O KTÓRYM PRZEWODNIK NIE WSPOMINA. OGLĄDAMY ŁADNIEJSZY POKÓJ, KTÓREGO CENA ZA NOC WYNOSI MNIEJ, BO 15 000 KYATÓW. WŁAŚCICIELKA SPRAWIA SYMPATYCZNE WRAŻENIE.

STOJĄCY OBOK

STOJĄCY OBOK “WONDERFUL GUEST HOUSE” ZROBIŁ NA NAS DOBRE WRAŻENIE

.

PRZECHODZIMY NA DRUGĄ STRONĘ GŁÓWNEJ ULICY I KIERUJEMY SIĘ W STRONĘ STACJI KOLEJOWEJ. NIE JEST DALEKO. BILET MOŻNA KUPIĆ DOPIERO WCZEŚNIE RANO, PRZED ODJAZDEM POCIĄGU.

ZAMÓWIONA W HOSTELU ZA KWOTĘ 9500 KYATÓW KOLACJA NIE JEST NA MIARĘ RESTAURACJI Z JEDNĄ GWIAZDKĄ MICHELINA, ALE MÓWI SIĘ TRUDNO. KUPUJEMY ZA 1 400 KYATÓW COŚ DO PICIA – WYBÓR JEST MAŁY – I KŁADZIEMY SIĘ SPAĆ.

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *