05.02.2015 – BAGAN. DZIEŃ TRZECI

.

KOLEJNY DZIEŃ W BAGANIE ZACZYNA SIĘ DOBRZE. NIE TRZEBA WSTAWAĆ Z KURAMI. WCZEŚNIE, BO OKOŁO 9:00 JEMY ŚNIADANIE. NIC SPECJALNEGO, ALE DAJE MOC NA CAŁY, BARDZO ZAJĘTY ZWIEDZANIEM DZIEŃ.

PO NAPEŁNIENIA BRZUCHÓW PĘDZĘ SZYBKIM TRUCHTEM WYNAJĄĆ EKO-POJAZD NA DZISIEJSZE ZWIEDZANIE. TYM RAZEM WYNAJMUJĘ TAŃSZY I DO TEGO SILNIEJSZY DWUKOŁOWIEC. WOMBACIK SIĘ UCIESZY…

CAŁYMI GODZINAMI ZWIEDZAMY KOLEJNE ŚWIĄTYNIE. JEST ICH TUTAJ OGROMNA ILOŚĆ. WYDAJE MI SIĘ, ŻE JESTEM NA FORUM ROMANUM, TYLE ŻE AZJATYCKIM… ALE TAK SAMO FASCYNUJĄCYM I ZDECYDOWANIE WIĘKSZYM NIŻ RZYMSKIE. DZISIAJ DOCIERAMY DO STUP ZDOBIONYCH WEWNĄTRZ MALOWIDŁAMI. WIDZIELIŚMY MIĘDZY INNYMI: HTILOMINLO, BULEDI (BULETHI), ANANDA PATHOANANDA OK KYAUNG.

 

PANORAMA WIDZIANA Z JEDNEJ ZE ŚWIĄTYŃ BAGANU

PANORAMA WIDZIANA Z JEDNEJ ZE ŚWIĄTYŃ BAGANU

.

W PEWNYM MOMENCIE JADĄC LANMADAW RD TRAFIAMY NA TABLICĘ INFORMUJĄCĄ O MOŻLIWOŚCI OGLĄDANIA ZACHODU SŁOŃCA Z ŁODZI. JEDZIEMY SPRAWDZIĆ CO TO JEST I ILE KOSZTUJE.

PIASZCZYSTĄ DROGĄ WJEŻDŻAMY DO WSI-OSIEDLA (LEYA)  MIJAMY KOLEJNĄ, WYGLĄDAJĄCĄ NA NOWSZĄ STUPĘ, KILKA ZABYTKOWYCH URZĄDZEŃ ROLNICZYCH I KIERUJĄC SIĘ DOBRZE WIDOCZNYMI ZNAKAMI ZATRZYMUJEMY SIĘ PRZED FURTKĄ PROWADZĄCĄ DO DUŻEJ POSIADŁOŚCI LEŻĄCEJ NA SKARPIE NAD BRZEGIEM RZEKI. OTWIERA NAM WŁAŚCICIEL, ZAPRASZAJĄC DO ŚRODKA I SADZA PRZY STOLIKU Z WIDOKIEM ZA MILION BAKSÓW NA LEŻĄCE W DOLE ROZLEWISKO AYEYARWADY. MAMY PRZED SOBĄ SZEROKĄ NA KILKA KILOMETRÓW I CIĄGNĄCĄ SIĘ AŻ PO HORYZONT OGROMNĄ PRZESTRZEŃ, W KTÓREJ DOMINUJE WODA. RZEKA ŻYJE. PŁYNĄ PO NIEJ RÓŻNE ŁODZIE, BARKI I TRATWO-DOMY. JEST TEŻ JAKIŚ SPORY WYCIECZKOWIEC. JAK TWIERDZI
NASZ ROZMÓWCA PŁYWAJĄ NIM TURYŚCI Z WYŻSZEJ PÓŁKI.

NASZ GOSPODARZ OKAZAŁ SIĘ BYĆ BARDZO PRZEDSIĘBIORCZYM. DOSTALIŚMY ZIMNE PIWO, DO KTÓREGO JEGO ŻONA PRZYNIOSŁA JAKIEŚ DOBRZE WYGLĄDAJĄCE ORZESZKI – BYŁO TO NAJTAŃSZE (POMIJAJĄC   SKLEPY) I JEDNOCZEŚNIE NAJLEPIEJ PODANE PIWO W BIRMIE.

ROZMAWIALIŚMY DOBRĄ GODZINĘ O DZISIEJSZYM CODZIENNYM ŻYCIU W BIRMIE. O KŁOPOTACH JAKIE SĄ ZE ZDOBYCIEM RÓŻNYCH POZWOLEŃ I LICENCJI. NASI GOSPODARZE CZEKAJĄ NA ZEZWOLENIE BY OTWORZYĆ RESTAURACJĘ JUŻ DWA LATA. NA RAZIE OFERUJĄ OGLĄDANIE ZACHODZĄCEJ KLARY Z POKŁADU TYPOWEJ DLA TEGO KRAJU ŁODZI MOTOROWEJ. WYNAJĘCIE TAKIEGO CUDA I PODZIWIANIE ZACHODU PRZEZ 90 min. NIEZALEŻNIE OD TEGO ILE OSÓB JEDZIE (OD 1 DO 8) KOSZTUJE 14 000 KICIUSIÓW.

SPYTALIŚMY CZY BYŁABY MOŻLIWOŚĆ ZJEDZENIA PRZED WYCIECZKĄ LOKALNIE PRZYGOTOWANEGO OBIADU I PO POTWIERDZAJĄCEJ ODPOWIEDZI UMÓWILIŚMY SIĘ NA NASTĘPNY DZIEŃ, ZAZNACZAJĄC, ŻE JESZCZE TEGO DNIA ZADZWONIMY I POWIEMY ILE OSÓB BĘDZIE Z NAMI. W HOTELU JUŻ WCZEŚNIEJ ZAPOZNALIŚMY SIĘ BLIŻEJ Z PARĄ AMERYKANÓW POCHODZENIA ROSYJSKIEGO I MIELIŚMY NADZIEJĘ NA WSPÓLNĄ WYPRAWĘ. TO OCZYWIŚCIE POZWOLIŁOBY NAM PODZIELIĆ KOSZT WYNAJĘCIA ŁODZI.

UMÓWIENI POMKNĘLIŚMY DALEJ NASZYM CHYBOTLIWYM ELEKTRYCZNYM RUMAKIEM… 😀

 

TUTAJ STRACIŁEM RÓWNOWAGĘ ...

TUTAJ STRACIŁEM RÓWNOWAGĘ …

.

ZWIEDZALIŚMY AŻ DO ZACHODU SŁOŃCA OGLĄDAJĄC WSZYSTKO CO BYŁO NA NASZEJ DRODZE. POTEM PODJECHALIŚMY DO ANANDA PATHO (CHYBA) NA OGLĄDANIE KOLEJNY RAZ ZACHODU SŁOŃCA. CHOCIAŻ DO ZEJŚCIA KLARY BRAKOWAŁO CIĄGLE SPORO MINUT NA WYSOKIEJ STUPIE BYŁ JUŻ TŁUM OGLĄDACZY I . SPOTKALIŚMY WŚRÓD NICH NASZYCH ZNAJOMYCH AMERYKANÓW I USTALILIŚMY, ŻE JESTEŚMY UMÓWIENI NA OBIAD I WYCIECZKĘ ŁODZIĄ NASTĘPNEGO DNIA.
OGLĄDANIE ZACHODZĄCEJ KLARY TRWA OKOŁO GODZINY. SAM MOMENT CHOWANIA SIĘ SŁOŃCA ZA HORYZONTEM TO SEKUNDY. ALE GRA ŚWIATEŁ I ZMIANA ZABARWIENIA CAŁEJ OKOLICY, SZCZEGÓLNIE PO ZNIKNIĘCIU Z POLA WIDZENIA ŚWIECĄCEJ KULI I SZYBKIE OTULANIE POWŁOKĄ NOCY STOJĄCYCH WSZĘDZIE PIRAMIDALNYCH W KSZTAŁCIE STUP JEST NAJCIEKAWSZE. WARTO POSIEDZIEĆ PÓŁ GODZINY DŁUŻEJ I ZOBACZYĆ CAŁY SPEKTAKL W CAŁOŚCI.
PO WIDOWISKU WRÓCILIŚMY SZYBKO DO HOTELU. W PLANIE MIELIŚMY KOLACJĘ W NAJLEPIEJ WEDŁUG LONELY PLANET OCENIANEJ TUTAJ RESTAURACJI – BLACK BAMBOO.

WCZEŚNIEJ MUSIAŁEM ODSTAWIĆ Z POWROTEM DO MIASTA NASZ DWUKOŁOWIEC, WRÓCIĆ, WYKĄPAĆ SIĘ I PRZEBRAĆ. A POTEM JESZCZE DOJŚĆ Z RÓWNIE ODŚWIEŻONYM WOMBATEM KAWAŁ DROGI DO JEDZONKA. RAZEM MUSIAŁEM POKONAĆ ZE 4 km PER PEDES.
ODSTAWIWSZY POJAZD UMÓWIŁEM SIĘ NA WYNAJEM BARDZO WCZEŚNIE RANO NASTĘPNEGO DNIA. CHCIELIŚMY CHOCIAŻ RAZ ZOBACZYĆ “WZWÓD”   SŁOŃCA W BAGANIE.
WRACAJĄC ZAJRZAŁEM OCZYWIŚCIE DO MOJEGO ULUBIONEGO SKLEPIKU PO NAPOJE. 🙂

WYKĄPANI I GŁODNI POSZLIŚMY DO W/W RESTAURACJI. SERWUJĄ W PIĘKNYM OGRODZIE INTERESUJĄCE LOKALNE JADŁO Z FRANCUSKĄ ELEGANCJĄ. PYCHOTA …

 

DANIA W

DANIA W “BLACK BAMBOO”

.

WŁAŚCICIELKĄ JEST FRANCUZKĄ. SERWOWANE JEDZENIE BARDZO RÓŻNI SIĘ OD TEGO, KTÓRE SPOTYKAMY NA CO DZIEŃ. I TO NIE AŻ TAK BARDZO SMAKIEM, CO WYGLĄDEM I FORMĄ PODANIA. SERWIS JEST ŚWIETNY. ZUPEŁNIE INNY NIŻ W KTÓREJKOLWIEK Z ODWIEDZONEJ PRZEZ NAS RESTAURACJI W CZASIE TEJ PODRÓŻY. DAŁBYM TEMU MIEJSCU 9 NA 10 PUNKTÓW GDYBY NIE JEDEN DROBNY SZCZEGÓŁ. NA JAKIEŚ 20 min. PRZED ZAMKNIĘCIEM LOKALU, OBSŁUGA ZACZĘŁA NAGLE SPRZĄTAĆ WSZYSTKO ZE STOLIKÓW PRZESZKADZAJĄC GOŚCIOM W JEDZENIU. I TO MOCNO…

WRÓCILIŚMY RAŹNO DO HOTELU. ZA KILKA GODZIN TRZEBA WSTAWAĆ I BIEC DO WYPOŻYCZALNI PO EKO-POJAZD …

.

>    ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *