26.02.2015 – AYERS ROCK I SYDNEY

.

RANO, WYSPAWSZY SIĘ W MIARĘ PRZYZWOICIE, POSTANAWIAMY SKORZYSTAĆ Z KUCHNI NASZEGO OŚRODKA I ZROBIĆ SOBIE DUŻE ŚNIADANIE. ZWALNIAMY POKÓJ, ALE NIE WYCHODZIMY Z OŚRODKA, BO ZA BARDZO NIE MAMY GDZIE. POZA TYM STĄD JEST TRANSFER NA LOTNISKO.

SAMOLOT MAMY O GODZINIE 14–tej. W RECEPCJI ZNAJDUJE SIĘ ROZKŁAD JAZDY AUTOBUSÓW Z ODNIESIEMY DO GODZIN ODLOTU SAMOLOTÓW, CZYLI O JAKIEJ GODZINIE NALEŻY WYJECHAĆ, ABY ZDĄŻYĆ NA SWÓJ LOT. Z REGUŁY JEST TO WYPRZEDZENIE DWUGODZINNE.

Z NASZYM DOBYTKIEM JEDZENIOWYM ZAJMUJEMY STOLIK PRZED KUCHNIĄ I ZACZYNAMY PRZYGOTOWYWAĆ ŚNIADANIE. MAMY MIĘSO KUPIONE POPRZEDNIEGO DNIA – CHYBA W PROTEŚCIE PRZECIWKO CENOM PANUJĄCYM W NASZYM OŚRODKU – KTÓRE TRZEBA USMAŻYĆ. WIELKOŚĆ KUCHNI I JEJ WYPOSAŻENIE JEST IMPONUJĄCE. PRZYWODZI NA MYŚL KUCHNIĘ W RESTAURACJI. 

ŚNIADANIE PO CHWILI JEST GOTOWE. MOŻE TROCHĘ ZBYT PRAŻY SŁOŃCE JAK NA TAK CIĘŻKI POSIŁEK, ALE I TAK NIE MOŻEMY TEGO ZABIERAĆ DO SAMOLOTU. OBOK NAS CHŁOPAKI ROBIĄ MAKARON, JAJKA, PARÓWKI. PARASOLE ZAPEWNIAJĄ CIEŃ.

AUTOBUS ZAWOZI NAS NA LOTNISKO GDZIE CZEKAMY NA SAMOLOT. PO WEJŚCIU DO BUDYNKU LOTNISKA PRZECHODZI SIĘ OD RAZU DO POCZEKALNI. MIMO, ŻE ODPRAWA JEST DOPIERO PRZY ODLOCIE, Z POCZEKALNI NIE MOŻNA JUŻ WYJŚĆ NA ZEWNĄTRZ. POZOSTAJE OGLĄDANIE SKLEPU Z PAMIĄTKAMI I KAWA W BUFECIE LOTNISKOWYM.

W SYDNEY LĄDUJEMY OKOŁO 16-tej.

[metaslider id=4172]

.

Z LOTNISKA KOMUNIKACJĄ MIEJSKĄ CHCEMY SIĘ DOSTAĆ DO DZIELNICY KINGS CROSS, GDZIE MIEŚCI SIĘ NASZ HOSTEL. W INFORMACJI NA LOTNISKU DOSTAJEMY MAPĘ I WSKAZÓWKI DOJAZDU. KOMUNIKACJA JEST PROSTA. JAZDA KOLEJKĄ Z JEDNĄ PRZESIADKĄ. TRZEBA ZMIENIĆ LINIĘ. NA PRZYSTANKU O NAZWIE DZIELNICY, CZYLI KING CROSS WCHODZIMY NA ULICĘ, KTÓRA OD RAZU NAM SIĘ PODOBA. PIĘKNE STYLOWE STARE DOMY OCIENIONE DRZEWAMI TO BAYSWATER Rd. DOCHODZIMY DO BACKPACKERS HOSTELU. POKAŹNY STYLOWY DOM Z DUŻĄ ILOŚCIĄ POKOI. 

ŻYCIE TOCZY SIĘ W KUCHNI I PRZYLEGŁYM PATIO, GDZIE PRZY STOŁACH WSZYSCY SIĘ SPOTYKAJĄ.

PANUJE DUŻY REŻIM. KUCHNIA ZAMYKANA JEST O 22-giej, I OD TEJ PORY OBOWIĄZUJE CISZA NOCNA. NASZ POKÓJ MIEŚCI SIĘ NA PIĘTRZE. DRZWI WYCHODZĄ NA OKALAJĄCY PIĘTRO NI TO BALKON NI TO KRUŻGANEK SKĄD WIDAĆ KUCHNIĘ, PATIO, TŁUM LUDZI PRZYRZĄDZAJĄCYCH JEDZENIE.

ZAŁATWIAMY FORMALNOŚCI I WYCHODZIMY. PRZECHODZIMY POD KULTOWĄ REKLAMĄ COCA-COLI. CHODZIMY PO ULICACH PEŁNYCH KLUBÓW, BARÓW, PUBÓW, ZAGLĄDAMY DO SKLEPÓW, MIJAMY BARY. DOCHODZIMY DO DUŻEGO CENTRUM HANDLOWEGO. ZROBIŁO SIĘ PÓŹNO I NIE BARDZO MAMY OCHOTĘ SIĘ RUSZAĆ DALEJ. KUPUJEMY JEDZENIE NA KOLACJĘ ORAZ ŚNIADANIE I WRACAMY DO HOSTELU.

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *