01.03.2015 – ZATOKI SYDNEY

.

TEN NIEDZIELNY DZIEŃ BYŁ PRZEZNACZONY NA OBJAZD WSZYSTKICH ZATOK W SYDNEY. POGODA NIE BYŁA NAJLEPSZA. POCHMURNO, LEKKIE PRZEJAŚNIENIA, WISZĄCA GROŹBA DESZCZU. NIBY DOBRY CZAS NA ZWIEDZANIE, BO SŁOŃCE NIE PRAŻY, ALE JEST CIĄGŁA OBAWA,ŻE LUNIE DESZCZ.

NIEZRAŻENI DOSZLIŚMY PRZEZ WOOLOOMOLOO I KAWAŁEK PARKU DO CIRCULAR QUAY GDZIE MIESZCZĄ SIĘ KASY BILETOWE.

PRZESTUDIOWALIŚMY ROZKŁAD JAZDY ORIENTUJĄC SIĘ, JAKIE TRASY MOŻEMY ZROBIĆ I O KTÓREJ MNIEJ WIĘCEJ GODZINIE, ORAZ ILE TRWA REJS. MOŻNA PŁYNĄĆ RÓŻNYMI LINIAMI. BILETY KUPUJE SIĘ W KASIE, ALE MOŻNA TEŻ KUPIĆ NA PROMIE. CENY WAHAJĄ SIĘ W ZALEŻNOŚCI OD ODLEGŁOŚCI, ORAZ PRZEWOŹNIKA. NAS CAŁODZIENNY BILET KOSZTOWAŁ $A 24.

ABY OBJECHAĆ WSZYSTKIE ZATOKI TRZEBA ODBYĆ KILKA REJSÓW WRACAJĄC NA LĄD I ZMIENIAJĄC LINIE. WARTO TO ZROBIĆ, BO PODRÓŻOWANIE PO ZATOKACH TO CZYSTA PRZYJEMNOŚĆ. W KAŻDEJ PRZYSTANI, KIEDY PROM – STATECZEK PRZYBIJA DO BRZEGU WSIADAJĄ LUB WYSIADAJĄ LUDZIE, DLA KTÓRYCH JEST TO ŚRODEK KOMUNIKACJI TYPU TRAMWAJ CZY AUTOBUS.

MOŻNA PODZIWIAĆ PIĘKNE DOMY, WILLE, PLAŻE, ZATOCZKI Z PRZYCUMOWANYMI ŁÓDKAMI, NIEKIEDY NADBRZEŻNE BARY, SKLEPIKI. WYSIEDLIŚMY NA JEDNYM Z ZATOKOWYCH PRZYSTANKÓW – ABBOTSFORD – TRAFIAJĄC DO JAKIEGOŚ KLUBU SPORTOWEGO, CHYBA WIOŚLARSKIEGO. W BUDYNKU KLUBOWYM BYŁ TŁUM KLUBOWICZÓW SPOŻYWAJĄCYCH NIEDZIELNY LUNCH, ALE UDAŁO NAM SIĘ COŚ NAPIĆ.

PŁYNĄC Z POWROTEM W DALI WIDAĆ SYDNEY, STOPNIOWO PRZYBLIŻA SIĘ OPERA, MOST, CIEKAWE BUDYNKI NABRZEŻA. WIDOK, KTÓRY KAŻDORAZOWO URZEKA MALOWNICZOŚCIĄ, URODĄ, WIELKOŚCIĄ.

PONOWNIE PRZYBILIŚMY DO CIRCULAR QUAY, PRZESZLIŚMY SIĘ TROCHĘ PO NABRZEŻU CZEKAJĄC NA KOLEJNY PROM. LICZNE BARY I RESTAURACYJKI KUSZĄ „SZCZĘŚLIWYMI GODZINAMI” OFERUJĄC np. 2 DRINKI W CENIE JEDNEGO.

WODNE ŚRODKI LOKOMOCJI KURSUJĄ W MIARĘ CZĘSTO, WIĘC NIE CZEKAJĄC SPECJALNIE DŁUGO POPŁYNĘLIŚMY W DRUGĄ STRONĘ.

SIEDZIMY NA GÓRNYM POMOŚCIE I ROBIMY ZDJĘCIA. ROBI SIĘ TROCHĘ CHŁODNO.

 

[metaslider id=4118]

.

ZACHMURZYŁO SIĘ POCZĄTKOWO NA DALEKIM HORYZONCIE. PO UPŁYWIE KILKU MINUT CIEMNE CHMURY POKRYŁY CAŁE NIEBO. ZACZĘŁO LAĆ. WIĘKSZOŚĆ PASAŻERÓW WESZŁA DO ŚRODKA. PO PEWNYM CZASIE ULEWA PRZERODZIŁA SIĘ W MŻAWKĘ.

WYSIEDLIŚMY, ZASTANAWIAJĄC SIĘ, CO DALEJ GDYŻ POGODA BYŁA ZBYT NIEPEWNA, ABY POJECHAĆ DO OSTATNIEJ ZATOKI, KTÓRA NAM ZOSTAŁA DO OBEJRZENIA, DO WATSON BAY.

NA NABRZEŻU NATRAFILIŚMY NA WYSTĘPY ABORYGEŃSKIEGO ZESPOŁU MUZYCZNEGO KOOMURRI. KRÓTKI KONCERT PRZY UŻYCIU TUBYLCZYCH INSTRUMENTÓW. PODOBAŁO NAM SIĘ DO TEGO STOPNIA, ŻE KUPILIŚMY PŁYTĘ. ZNOWU ZACZĘŁO PADAĆ. KOLEJKĄ, KTÓREJ STACJA ZNAJDUJE SIĘ OBOK CIRCULAR QUAY, WRÓCILIŚMY DO HOTELU GDZIE CZEKAŁO NA NAS NASZE PYSZNE JEDZONKO Z CHIŃSKIEJ RESTAURACJI. KUCHNIA JEST ZAMYKANA O 22 –giej, WIĘC MIĘDZY 20:00 A 22:00 JEST KULINARNE APOGEUM, ALE UDAŁO NAM SIĘ ZDĄŻYĆ.

MIMO DESZCZU FAJNIE BYŁO PŁYWAĆ PO ZATOKACH.

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *