26.03.2014 – Z LAS TERRENAS DO PUERTO PLATA

.

NASTĘPNEGO DNIA RANO O 6-tej – PORA PO PROSTU TRAGICZNA – MIELIŚMY EKSPRES DO PUERTO PLATA – PIERWSZEGO MIEJSCA GDZIE DOBIŁ W 1942 KOLUMB. WYSZLIŚMY W ŚRODKU NOCY NA DROGĘ I CZEKAMY. PARU SZALEŃCÓW JUŻ O TEJ GODZINIE BIEGA. STOIMY. CIEPLUTKO, CIEMNIUTKO ALE NIKOGO NIE MA. JUŻ ZACZYNAMY SIĘ DENERWOWAĆ GDY WRESZCIE EXPRES PODJEŻDŻA. WSIADAMY I JEDZIEMY. EXPRES NIE OKAZAŁ SIĘ EKSPRESEM, BO ZATRZYMYWAŁ SIĘ BARDZO CZĘSTO. CZASAMI BYŁO W NIM TAK TŁOCZNO, ŻE MANAGER JECHAŁ STOJĄC NA STOPNIACH. WRESZCIE PO OKOŁO 4 GODZINACH JESTEŚMY W PUERTO PLATA. 

NA PRZEDMIEŚCIACH MIASTA WSIADA DO AUTOBUSU FACET. ZAGADUJE DO NAS, JAKO ŻE JESTEŚMY JEDYNYMI BIAŁASAMI W OKOLICY. MÓWI ŻE NAS WITA, PRACUJE W AGENCJI TURYSTYCZNEJ. PYTA, CO I JAK. MIMO DOŚĆ SKĄPO UDZIELANYCH INFORMACJI OFERUJE NAM HOTEL … WYSIADAMY Z AUTOBUSU, A FACIO NIE OPUSZCZA. CHCEMY SIĘ DOSTAĆ DO HOTEL MOUNTAIN VIEW. LOKALS WIDZĄC NASZE ZAWAHANIE ZACZYNA PRZYDUSZAĆ BARDZIEJ POWTARZAJĄC, ŻE OFEROWANY PRZEZEŃ HOTEL JEST W CENTRUM I BLISKO PLAŻY (TO AKURAT JEST DLA NAS CAŁKOWICIE OBOJĘTNE). ZATRZYMUJE JAKIŚ SAMOCHÓD I ZAPRASZA NAS DO ŚRODKA STAREJ HONDY ACCORD, MÓWIĄC ŻE TO JEGO KOLEŚ. PO USTALENIU CENY ZA DOJAZD JEDZIEMY DO ZACHWALANEGO MIEJSCA. HOTEL JEST RZECZYWIŚCIE W CENTRUM (HOTEL KEVIN, Calle Prof. Juan Bosch, Puerto Plata 57000, Dominikana). TO RODZINNY BIZNES. NIBY POKÓJ NIE NAJGORSZY, ALE JAKIŚ TAKI ZAPYZIAŁY, BUDYNEK HOTELU TAKŻE. ZASTANAWIAMY SIĘ, CO ROBIĆ, BO NIE JEST TO SYPIALNIA NASZYCH MARZEŃ. MAMY JEDNAK SPAĆ TYLKO JEDNĄ NOC. ZOSTAJEMY, PONIEWAŻ UDAJE NAM SIĘ UTARGOWAĆ DOBRĄ CENĘ (US$ 20).

ROZLOKOWAWSZY SIĘ W HOTELU POSZLIŚMY COŚ ZJEŚĆ. W PRZYJEMNEJ RESTAURACJI SKINA NA ROGU CALLE SEPARACIÓN I CALLE 12 DE JULIO, ZAMAWIALIŚMY JAK ZWYKLE DANIA, KTÓRE WYDAWAŁY SIĘ BARDZO MIEJSCOWE.

CHODZĄC PO MIEŚCIE OBEJRZELIŚMY “NASZ” WYBRANY UPRZEDNIO W NECIE HOTEL. Z WYGLĄDU BYŁ O NIEBO LEPSZY. CENA US$ 30. NIE ZAWSZE TRZEBA SIĘ ZDAWAĆ NA OPINIĘ LOKALSÓW. PUERTO PLATA POZA TYM, ŻE TUTAJ BYŁA PIERWSZA OSADA KOLUMBA MA DO ZAOFEROWANIA JEGO POMNIK, KATEDRĘ, FORTECĘ ORAZ GÓRĘ IZABELLI (NAZWA OCZYWIŚCIE NA CZEŚĆ KRÓLOWEJ HISZPAŃSKIEJ). NA GÓRĘ WJEŻDŻA SIĘ KOLEJKĄ LINOWĄ (TELEFERICO).

.

PUERTO PLATA – W FORTECY

.

POSILENI, NADMORSKIM BULWAREM DOSZLIŚMY DO FORTECY. JEST ONA STRATEGICZNIE ZLOKALIZOWANA I PIERWSZĄ W AMERYCE BUDOWANĄ NA WZÓR FORTEC EUROPEJSKICH. CIEKAWE MAŁE MUZEUM KOSZTUJE GROSZE. PO ZWIEDZANIU POSZLIŚMY DO KATEDRY, MIJAJĄC POMNIK WIELKIEGO ODKRYWCY. TRUDNO JĄ PORÓWNYWAĆ Z EUROPEJSKIMI KOŚCIOŁAMI. SKROMNA, NIE ROBIĄCA DUŻEGO WRAŻENIA.

KONTYNUUJĄC OGLĄDANIE MIASTA TRAFILIŚMY NA DWORZEC AUTOBUSOWY. MAMY ZAMIAR JUTRO RUSZYĆ EKSPRESEM CARIBE TOURS DO STOLICY SANTO DOMINGO. ZNAJĄC TUTEJSZE OBYCZAJE CHCIELIŚMY USTALIĆ GDZIE TEN EKSPRES MA JAKIŚ PRZYSTANEK I JAK Z BILETAMI. EKSPRES TO POWAŻNA SPRAWA. JAKOŚ PO PIĘĆDZIESIĘCIU ZAPYTANIACH DOTARLIŚMY DO WŁAŚCIWEGO MIEJSCA.

PYTAMY O GODZINY, A TU PODCHODZI FACET I MÓWI: “CZEŚĆ NIE POZNAJECIE MNIE?” JA JUŻ MYŚLAŁAM, ŻE TO JAKIŚ NACIĄGACZ “NA KOLEGĘ Z WOJSKA” – ŚCIEMA – JAK TO MŁODZIEŻ MÓWI. ALE ON PRZYPOMINA, ŻE NAS WIÓZŁ RANO DO HOTELU I ŻE JEST CARLO. FAKTYCZNIE. NATYCHMIAST UBIJAMY INTERES. MA NAS ZAWIEŹĆ JUTRO NA PRZYSTANEK AUTOBUSÓW ZBIERAJĄC SPOD EL TELEFERICO DE PUERTO PLATA.

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *