27.03.2014 – Z PUERTO PLATA DO SANTO DOMINGO

.

RANO WSTAJEMY SKORO ŚWIT. MUSIMY, BO NIE MAMY ZA DUŻO CZASU. PRZED NAMI WYCIECZKA NA GÓRĘ IZABELI. MUSIMY SIĘ DOSTAĆ DO STACJI KOLEJKI LINOWEJ ZWANEJ TU TELEFERICO. WJECHAĆ NA GÓRĘ. ZWIEDZIĆ PARK NARODOWY – OGRÓD BOTANICZNY, DOSTAĆ SIĘ Z POWROTEM DO HOTELU, ODEBRAĆ Z NIEGO SPAKOWANE WCZEŚNIEJ BAGAŻE I DOJECHAĆ NA PRZYSTANEK AUTOBUSÓW. TO WSZYSTKO PRZED 11:30, BO O 12:00 WYJEŻDŻAMY DO STOLICY… 

PO ZJEDZENIU ŚNIADANIA I SPAKOWANIU BAMBETLI WYCHODZIMY Z HOTELU I POSTANAWIAMY PIESZO DOSTAĆ SIĘ DO KOLEJKI LINOWEJ. JEST POŁOŻONA DOŚĆ DALEKO OD CENTRUM MIASTA, ALE MY O TYM JESZCZE NIE WIEMY. DOWIEDZIELIŚMY SIĘ DOPIERO PO DOŚĆ SZYBKIM, OKOŁO PÓŁGODZINNYM MARSZU. WEJŚCIE DO KOLEJKI POPRZEDZONE JEST NIESPODZIANKĄ. W POCZEKALNI, PRZED PRZEJŚCIEM DO WAGONIKU TRZECH DOMINIKAŃCZYKÓW WITA CIĘ KONCERTEM. OCZYWIŚCIE ŚPIEWAJĄ I GRAJĄ ALBO MERENGĘ ALBO BACHATĘ. PO KILKU MINUTACH ZESPÓŁ KŁANIA SIĘ NADSTAWIAJĄC KAPELUSZA …

CHWILĘ PÓŹNIEJ JEDZIEMY KOLEJKĄ LINOWĄ NAD PARKIEM NARODOWYM. SAMA GÓRA (793 m WYSOKOŚCI) TO POLSKI LICHEŃ Z JEZUSEM CHRYSTUSEM I PIĘKNYM PARQUE NACIONAL ISABEL DE TORRES, W KTÓRYM ATRAKCJAMI SĄ WODOSPADY, MOSTKI, ZIELONE ZAKĄTKI. NA PEWNO WARTE OBEJRZENIA. SZCZEGÓLNIE ROZTACZAJĄCY SIĘ NA KILKA STRON ŚWIATA WIDOK. MIASTO WIDZIANE PRZEZ OPARY PORANNEJ MGŁY, PODNOSZĄCEJ SIĘ Z TEGO OGROMNEGO SKUPISKA ZIELENI FAKTYCZNIE WYGLĄDA JAKBY BYŁO SKĄPANE W SREBRNEJ POŚWIACIE. BARDZO RELAKSUJĄCE.

O UMÓWIONEJ GODZINIE ZJEŻDŻAMY TRAMWAJEM I WSKAKUJEMY DO CZEKAJĄCEJ JUŻ NA NAS PRZEDPOTOPOWEJ HONDY ACCORD. ZA 250 PTYSI JEDZIEMY DO HOTELU, TAM ŁADUJEMY NASZE TORBY I PODWIEZIENI ZOSTAJEMY POD LEKKO WYPASIONY DWORZEC AUTOBUSOWY. BILETY SPRZEDAJE SIĘ NA GODZINĘ PRZED ODJAZDEM. KUPUJEMY I CZEKAJĄC NA PRZEWÓZ KORZYSTAMY Z DARMOWEGO DOSTĘPU DO WI-FI  (JEST NA KAŻDYM MIJANYM PO DRODZE DO SANTO DOMINGO DWORCU FIRMY CARIBE TOURS).

PUERTO PLATA CHYBA SŁUSZNIE CIESZY SIĘ OPINIĄ MIASTA MAŁO CIEKAWEGO. WYDAWAŁO SIĘ NAM SENNE I POZBAWIONE UROKU. OBOK PUERTO PLATA LEŻĄ MIEJSCOWOŚCI, GDZIE W RESORTACH TAKICH JAK PLAYA DORADA, CZY COSTA DORADA ZATRZYMUJĄ SIĘ TURYŚCI. WSZYSTKIE OKOLICZNE HOTELE DYSPONUJĄ 100 000 MIEJSC HOTELOWYCH! PONOĆ JEST TO RAJ DLA SERFINGOWCÓW. MIASTO – MIEJSCE LĄDOWANIA KOLUMBA, POZOSTAJE BEZ WĄTPIENIA W ICH CIENIU. OPUSZCZAMY BEZ ŻALU ZANIEDBANY, ALE MIŁY HOTEL I JEDZIEMY DO STOLICY…

PO DOJECHANIU BARDZO FAJNYM AUTOBUSEM LINII CARIBE TOURS ZA 330 PTYSI OD CZŁOWIEKA NA MIEJSCE, tzn. NA GŁÓWNY DWORZEC AUTOBUSOWY STOLICY, OPUSZCZAMY POJAZD I SPOKOJNIE ODMAWIAMY WSZYSTKIM TAKSÓWKARZOM, KTÓRZY RZUCILI SIĘ NA NAS JAK REKINY. PO KILKU MINUTACH KIEDY ROBI SIĘ WOKÓŁ LUŹNO, PODCHODZI DO NAS JAKIŚ CZŁOWIECZEK I PROPONUJE PODWIEZIENIE DOKĄD TYLKO CHCEMY. USTALAM CENĘ NA 150 PTYSI I VOILA … !!! JEDZIEMY DOŚĆ DŁUGO, ALE FACET ZNA SIĘ NA RZECZY I DOWOZI NAS PRAWIE POD SAM HOTEL. DALEJ SIĘ NIE DA… SANTO DOMINGO TO DWA ŚWIATY. ZONA COLONIAL I RESZTA. PO RAZ PIERWSZY SPOTYKAMY SIĘ Z OKREŚLENIEM STARÓWKI ZONA COLONIAL. TO BARDZO PIĘKNA STARÓWKA. KOMPLEKS HISTORYCZNYCH BUDYNKÓW Z OKRESU OD 1495 DO MNIEJ WIĘCEJ XIX WIEKU. SŁYNNA CALLE DE DAMAS, KTÓRĄ CHODZIŁA ŻONA NAMIESTNIKA CZYLI NAMIESTNIKOWA I JEJ DWÓRKI; PIĘKNE DOMY MIESZCZAN, KOŚCIOŁY. ZWIEDZILIŚMY WSPANIALE URZĄDZONY PAŁAC KRÓLEWSKI. WARTO OBEJRZEĆ KOMNATY KRÓLA, KRÓLOWEJ, GABINETY, SALE JADALNE. WIDZIELIŚMY TAKŻE MIESZCZCE SIĘ W POBLIŻU MUZEUM KRÓLEWSKIE. UKAZUJE CZAS EKSPANSJI I PODBOJU ZE WSZYSTKIMI SŁUŻĄCYMI DO TEGO DOBRAMI MATERIALNYMI. OBYDWA OBIEKTY SĄ PEŁNE EKSPONATÓW NA WYSOKIM POZIOMIE. KOŚCIOŁY, KATEDRA RÓWNIEŻ ROBIĄ WRAŻENIE.

MIESZKAMY NA JEDNEJ Z GŁÓWNYCH ULIC ZONY – CALLE ISABEL LA CATÓLICA. POŁOŻENIE HOTELU O NAZWIE CASA DEL SOL – FANTASTYCZNE. DOSTAJEMY NAGRODĘ OD LOSU ZA TEN OKROPNY POPRZEDNI HOTEL. WSPANIAŁY POKÓJ W HISZPAŃSKIM STYLU Z DUŻYM ŁÓŻKIEM, STOŁEM, KRÓLEWSKIMI KRZESŁAMI I BALKONEM. WIDOK Z BALKONU MIELIŚMY NA COŚ, CO PRZYPOMINAŁO OGRODY WERSALSKIE. PÓŁOKRĄGŁE KAMIENNE ŁAWECZKI, TRAWNICZKI, GAZONY, WAZONY. MNIE SIĘ TO OD RAZU Z TYMI Z WERSALU KOJARZYŁO.

.

SANTO DOMINGO – WIDOK Z BALKONU MIELIŚMY NA COŚ, CO PRZYPOMINAŁO OGRODY WERSALSKIE …

.

PO ROZPAKOWANIU POSZLIŚMY OGLĄDAĆ TO, CO JESZCZE MOŻNA BYŁO ZOBACZYĆ PRZED ZAPADNIĘCIEM CIEMNOŚCI. POSNULIŚMY SIĘ TROCHĘ PO ULICACH STAREGO MIASTA. PRZY OKAZJI WYMIENILIŚMY W KANTORZE OBOK DOMU $. KURS TAKI SOBIE, ALE W SUMIE NIEZŁY (RÓG CALLE PADRE BILLINI / CALLE ISABEL LA CATÓLICA). PO JAKIMŚ CZASIE TRAFILIŚMY NA GŁÓWNY TRAKT STARÓWKI – CALLE EL CONDE. TUTAJ W RESTAURACJI DAMA IMPERIAL ZJEDLIŚMY DANIE DLA DWOJGA. PÓŁMISEK MORSKICH PRZYSMAKÓW. NA KONIEC NAPILIŚMY SIĘ DAIQUIRI.

NA TEJ ULICY JEST PEŁNO PIZZY, MAKARONÓW, HAMBURGERÓW, KURCZAKÓW, SAŁAT. DO WYBORU DO KOLORU. MYŚLĘ JEDNAK, ŻE JEDZENIE PIZZY NA DOMINIKANIE TO NIEPOROZUMIENIE. PO ZAOPATRZENIU SIĘ W ODPOWIEDNIE ŚRODKI USYPIAJĄCE KOŁO PÓŁNOCY USIEDLIŚMY NA NASZYM SKĄPANYM W NIEBIESKIM ŚWIETLE BALKONIE. SIEDZĄC TAK PODŚWIETLENI POŚRÓD ROŚLINNOŚCI I POPIJAJĄC TUTEJSZE PROCENTY, WYGLĄDAMY RZECZYWIŚCIE JAK DWA ZABYTKI. MAM NADZIEJĘ, ŻE KLASY ZEROWEJ :)

.

>     ZOBACZ FOTY    <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *