29.03.2014 – Z SANTO DOMINGO DO PUNTA CANA

 .

NASTĘPNEGO DNIA RANO WYBRALIŚMY SIĘ DO CHIŃSKIEJ DZIELNICY GDYŻ Z TEJ OKOLICY ODJEŻDŻAŁ AUTOBUS DO NASZEGO OSTATNIEGO ETAPU PODRÓŻY. DO PUNTA CANA – RZEKOMO NAJPIĘKNIEJSZEGO PLAŻOWEGO ODCINKA DOMINIKAŃSKIEGO WYBRZEŻA.

PO ZEBRANIU POTRZEBNYCH INFORMACJI I ZJEDZENIU PYSZNEGO, TANIEGO ŚNIADANIA W EXPRESO COSECHA, ZWIEDZILIŚMY JESZCZE PO DRODZE DO HOTELU PARĘ RUIN, SKLEPÓW I KATEDRĘ POD WEZWANIEM ŚW. MARII DE LA ENCARNACIÓN. PIERWSZY KAMIEŃ POD BUDOWĘ KATEDRY POŁOŻYŁ W 1514 DIEGO KOLUMB. PONOĆ JEGO I JEGO OJCA PROCHY ZŁOŻONO W KRYPCIE TEGO KOŚCIOŁA. KONSTRUKCJĘ BUDYNKU ROZPOCZĘTO JEDNAK DOPIERO PO PRZYBYCIU DO MIASTA PIERWSZEGO BISKUPA, ALEJANDRA GERALDINIEGO W 1521 r. AŻ DO 1540 r. PRACOWAŁO TUTAJ LICZNE GRONO ARCHITEKTÓW. WIDAĆ TO WYRAŹNIE PATRZĄC NA GOTYCKIE SKLEPIENIE, ROMAŃSKIE ŁUKI I BAROKOWE ORNAMENTY. BRAK FUNDUSZY NIE POZWOLIŁ TEŻ NA BUDOWĘ WIEŻY. WNĘTRZE KATEDRY JEST DALEKIE OD ORYGINAŁU, BO ZOSTAŁO ZAMIENIONE W PUNKT DOWODZENIA PRZEZ DRAKE’A – SŁYNNEGO PIRATA. ON I JEGO LUDZIE OGRABILI BAZYLIKĘ I ZDEWASTOWALI JĄ MOCNO PRZED ODPŁYNIĘCIEM. IMPONUJĄCE SKLEPIENIE I 14 KAPLIC PRZYCIĄGA UWAGĘ. KATEDRA PRIMADA DE AMÉRICA  BYŁA OSTATNIM ZABYTKIEM ZWIEDZANYM PRZEZ NAS NA DOMINIKANIE. POŁOŻONA TUŻ KOŁO NASZEGO HOTELU ADRES: Calle Isabel La Católica PRZY Parque Colón Tel: + 1 809 685 2302; OTWARTE: Pn. – Sob. 8:00 – 17:00; WSTĘP: 60 PTYSI, DZIECI DO 12 LAT DARMO. CZAS ZWIEDZANIA: 15-20 min.

PO POWROCIE DO HOTELU TRZEBA BYŁO SZYBKO SIĘ SPAKOWAĆ I DOJECHAĆ NA 15:00 Z BAGAŻAMI PONOWNIE DO MIEJSCA ODJAZDU AUTOBUSÓW DO PUNTA CANA. IDĄC DO TAKSÓWKI KUPUJEMY JESZCZE NA ROGU W MINI SKLEPIKU NAJWIĘKSZE WIDZIANE W ŻYCIU AWOKADO. ŁAPIEMY TAKSÓWKĘ I PO USTALENIU CENY NA 150 PTYSI WYJEŻDŻAMY Z PIĘKNEJ KOLONIALNEJ DZIELNICY TEGO MIASTA.

SANTO DOMINGO – ROBOTY NA STARÓWCE

.

EXPRESO BÁVARO (W SANTO DOMINGO MA KILKA MIEJSC POSTOJU. NAJBLIŻEJ ZONY KOLONIALNEJ JEST PRZYSTANEK PRZY Parque Enriquillo NA Calle Ravelo) – AUTOBUSY ZALEŻNIE OD SEZONU ODJEŻDŻAJĄ RAZ LUB KILKA RAZY DZIENNIE. UWAGA! NIE MOŻNA REZERWOWAĆ ANI KUPOWAĆ WCZEŚNIEJ BILETÓW. TRZEBA BYĆ NA PRZYSTANKU NA GODZINĘ PRZED PLANOWANYM ODJAZDEM. JEDZIE JAK BŁYSKAWICA I ZA 3 GODZINY JEST NA MIEJSCU. W AUTOBUSIE KIEROWCA PUSZCZA MUZYKĘ, A PO CHWILI FILM. WYSUWAJĄ SIĘ MONITORY Z SUFITU. WSZYSTKO ZA JEDYNE US$ 8,7. DOJEŻDŻAMY DO BÁVARO I OCZYWIŚCIE NIE WIEMY GDZIE MAMY WYSIĄŚĆ. WSZYSCY NAM POMAGAJĄ. KIEROWCA WYSADZA NAS JUŻ ZA OSTATNIM PRZYSTANKIEM NA STACJI BENZYNOWEJ I JESZCZE PYTA LUDZI Z ULICY CZY WIEDZĄ GDZIE JEST TEN GUESTHOUSE LAS PIEDRAS, KTÓREGO SZUKAMY.

PODJEŻDŻAJĄ PIŹDZIKO-TAXSÓWKI I CHCĄ NAS WIEŹĆ. TYLE, ŻE NIE WIEDZĄ DOKĄD. WRESZCIE JEDEN TWIERDZI, ŻE ZNA MIEJSCE. OK. USTALAMY CENĘ NA 50 PTYSI OD OSOBY I JEDZIEMY. PO KILKUSET METRACH STAJEMY W BOCZNEJ ULICZCE PRZED WYSOKIM MUREM Z DUŻĄ METALOWĄ BRAMĄ. BRAMA I MUR WYGLĄDAJĄ JAK ZABEZPIECZENIE ZNAJDUJĄCEGO SIĘ W ŚRODKU WIĘZIENIA. ŻADNEGO OŚWIETLENIA, NAPISU, DZWONKA. W ŻELAZNEJ BRAMIE MAŁE DRZWICZKI UCHYLAJĄ SIĘ TYLKO PO TO, ABY WYPUŚCIĆ JAKIEGOŚ NIESZCZĘŚNIKA (PO 150 LATACH WIĘZIENIA?). GUANTANAMO CZY CO ….? DZWONIMY, DZWONIMY DO “TWIERDZY”… I NIC. JEDEN Z KIEROWCÓW PIŹDZIKA TWIERDZĄC ŻE TO TU, WZIĄŁ NUMER TELEFONU OD PIETRUSZKI I ZADZWONIŁ. PO CHWILI MALUTKIE DRZWI W WIELKIEJ BRAMIE OTWORZYŁY SIĘ I ZOSTALIŚMY ZAPROSZENI DO ŚRODKA PRZEZ BARDZO CZARNĄ, BARDZO MILE UŚMIECHNIĘTĄ PANIĄ.

BED & BREAKFAST OKAZUJE SIĘ BYĆ W ŚRODKU BARDZO STYLOWY. TWIERDZA ZBUDOWANA JEST Z KAMIENIA, DO POSZCZEGÓLNYCH POKOI PROWADZI BIEGNĄCY NAOKOŁO – NIE BARDZO WIADOMO JAK TO NAZWAĆ – KRUŻGANEK ? – KORYTARZ ? Z JEDNEJ STRONY OGRANICZA GO WYSOKI MUR Z DRUGIEJ MUR STANOWIĄCY ŚCIANY APARTAMENTÓW. POKOJE PRZYPOMINAJĄ JASKINIE LUB WCZESNOŚREDNIOWIECZNE POMIESZCZENIA. NAM NASUNĘŁO SIĘ NATYCHMIAST SKOJARZENIE Z MIEJSCOWOŚCIĄ GALARA LEŻĄCĄ W HISZPANII, GDZIE CAŁE MIESZKANIA MIESZCZĄ SIĘ JASKINIACH. POKOJE, ŁAZIENKA URZĄDZONE BARDZO STYLOWO. NIEKTÓRE MAJĄ BALKONY I TAKI POKÓJ BYŁ NASZYM UDZIAŁEM. CAŁOŚĆ DOPEŁNIA OBROŚNIĘTE BUJNĄ ROŚLINNOŚCIĄ PATIO. W GŁĘBI USYTUOWANA JEST OWALNA KUCHNIA, W KTÓREJ PRZYRZĄDZANE SĄ POSIŁKI DLA GOŚCI I DOMOWNIKÓW. PRZED NIĄ STOLIKI. W CENĘ WLICZONE JEST ŚNIADANIE W DOWOLNIE USTALONYM STYLU. NA PEWNO “TWIERDZA” ROBI WRAŻENIE. WŁAŚCICIELEM, TWÓRCĄ, POMYSŁODAWCĄ HOSTELU JEST NIEMIEC OŻENIONY Z DOMINIKANKĄ. ICH DZIECI SĄ PRZEPIĘKNE. TO ONA PROWADZI CAŁY INTERES HOSTELOWY. FLORIAN, Z KTÓRYM NASTĘPNEGO DNIA JEMY DWUGODZINNE ŚNIADANIE, A WŁAŚCIWIE GADAMY O DOMINIKANIE, ŻYCIU, I JEGO KOLEJACH LOSU, OPOWIADA NAM O SPECYFICE DOMINIKANY. O DOBRYCH, PRYWATNIE BUDOWANYCH PRZEZ KONCERNY DROGACH POTRZEBNYCH IM DO PRZEWOŻENIA SUROWCÓW; O TYM W CZYICH RĘKACH SĄ POSZCZEGÓLNE BRANŻE PRZEMYSŁOWE, O SZKOLNICTWIE. ON SAM ZAJMUJE SIĘ ROBIENIEM ŚLUBNYCH ZDJĘĆ I ORGANIZOWANIEM WYCIECZEK. PONIEWAŻ CHCEMY ZOBACZYĆ HIT DOMINIKANY – WYSPĘ SAONĘ, PYTAMY O CENĘ.  PROPONOWANE PRZEZ NIEGO US$ 120 OD OSOBY WYDAJE NAM SIĘ DROGO ZA JEDNODNIOWĄ WYCIECZKĘ, ACZKOLWIEK WIEMY ŻE NA WYSPĘ TRZEBA JECHAĆ SPORO KILOMETRÓW AUTOBUSEM , A POTEM ŁÓDKĄ LUB KATAMARANEM.

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Komentarze :

  1. Deb0308Tor

    Niestety, nie zgadzam się z powyższymi wypowiedziami. Osobiście korzystam z innych rozwiązań i póki co się nie zawiodłam. Nie wiem, dlaczego przedmówcy mają tak złe doświadczenia…

    Deb0308 – Warto to zaglądać:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *