06.05.2011 – SABANG

 

WSTAJEMY KOŁO 5:00.

JEST ZA WCZEŚNIE NA ROBIENIE ZDJĘĆ WSCHODZĄCEGO SŁOŃCA. DAJE NAM TO CZAS NA PORANNE OCEANICZNE ABLUCJE I POPŁYWANIE. PIĘKNY WSCHÓD SŁOŃCA ZOSTAJE UWIEŃCZONY I RUSZAMY PONOWNIE W DROGĘ KOŁO 8:00… ZAŁOGA CAŁY CZAS ŁAPIE ŚWIEŻE MAKRELE. NAJLEPIEJ IDZIE TO KARŁOWATEJ SIOSTRZE DOWÓDCY… JEST NAPRAWDĘ ŚWIETNA. GDY ONA MA NA KONCIE 4 SZTUKI, DWAJ POZOSTALI ŁOWCY MOGĄ SIĘ POCHWALIĆ ZALEDWIE JEDNĄ.

JEST 9:00. PODPŁYWAMY DO JAKIEJŚ WYSEPKI I PONOWNIE SNORKUJEMY. TUTAJ NIE JEST TAK FAJNIE JAK PRZY POPRZEDNIEJ WYSEPCE. KORALOWCE SĄ MNIEJ CIEKAWE, POŁOŻONE GŁĘBIEJ PRZEZ CO DLA NAS MNIEJ DOSTĘPNE. WODA OCZYWIŚCIE POZWALA WIDZIEĆ NA KILKA METRÓW W GŁĄB BEZ PROBLEMU. WIDAĆ MNIEJ CIEKAWYCH OKAZÓW RYB I PŁYWAJĄ ONE GŁĘBIEJ PRZEZ CO SĄ TRUDNIEJSZE DO ŚLEDZENIA…

.

WSCHÓD SŁOŃCA WIDZIANY Z CAGNIPY

WSCHÓD SŁOŃCA WIDZIANY Z CAGNIPY

 

DZISIEJSZE ŚNIADANIE JEST O TYLE RÓŻNE OD WCZORAJSZYCH POSIŁKÓW, ŻE Z MORZA DOSTAJEMY TYLKO SAME GRILLOWANE RYBY. DWA RODZAJE TYM RAZEM. JARZYN JEST TEŻ WYRAŹNIE MNIEJ. KAPITAN TŁUMACZY MĘTNIE BRAKI W NASZEJ APROWIZACJI…

DOCHODZI 11:00 GDY “WÓDZ” MÓWI, ŻE PRZED NAMI WIDAĆ SABANG… JESTEŚMY ZASKOCZENI… PROSZĘ, BY W TEJ SYTUACJI POPŁYNĄŁ DALEJ DO NAJBLIŻSZEJ BEZLUDNEJ WYSEPKI BYŚMY MOGLI SOBIE JESZCZE PONURKOWAĆ… MÓWI, ŻE NIE MA ŻADNEJ W POBLIŻU… SYTUACJA STAJE SIĘ LEKKO NIEPRZYJEMNA… CZUJEMY SIĘ OSZUKANI. TERAZ ROZUMIEMY DLACZEGO DOSTAWALIŚMY TAK MAŁO NA ŚNIADANIE… NASZ “KAPITAN” ZAPLANOWAŁ SOBIE POKONANIE CAŁEJ DROGI JAK NAJSZYBCIEJ, A NIE JAK BYŁO UMÓWIONE – WIECZOREM…

DOBIJAMY DO BRZEGU…

RAZEM Z PANIAMI SCHODZĘ NA PLAŻY Z ŁODZI I IDZIEMY SZUKAĆ NOCLEGU. NAJPIERW IDZIEMY OK 1 km W LEWO SPRAWDZIĆ NOCLEGI PROPONOWANE PRZEZ LONELY PLANET. ANI MICHI’S COTTAGE, ANI KOLEJNY TARAW LODGE AND RESTAURANT – OBA POŁOŻONE NA SAMYM SKRAJU OSADY ZUPEŁNIE NAS NIE PRZEKONUJĄ. WRACAJĄC ZATRZYMUJEMY SIĘ JESZCZE I PYTAMY O CENĘ W WYPASIONYM OŚRODKU DALUYON BEACH & MOUNTAIN RESORT – CENA ADEKWATNA DO TEGO CO DOSTAJESZ (TRZEBA SIĘ TARGOWAĆ) ALE DO STRAWIENIA. SZUKAMY DALEJ I ZNAJDUJEMY BARDZO DOBRE MIEJSCE ZWANE GREEN VERDE.

TU DOSTAJEMY DWA OSOBNE DOMKI NA PALACH – KAŻDY Z ŁAZIENKĄ PO 800 P.

WRACAMY DO ŁODZI I PO JEJ PODPŁYNIĘCIU BLIŻEJ NASZEGO NOWEGO LOKUM WYŁADOWUJEMY SIĘ… TERAZ TRZEBA SIĘ ROZLICZYĆ… I TU ZACZYNAJĄ SIĘ PROBLEMY. KAPITAN CHCE BYŚMY MU DALI W SUMIE 34.000 P… ZATKAŁO NAS… TO JUŻ NAWET NIE BEZCZELNOŚĆ, TO PRÓBA GWAŁTU… MÓWIĘ MU, ŻE CHYBA GO NIE ROZUMIEMY, A ON POWTARZA SWOJE… TWIERDZI, ŻE PRZEDWCZORAJ WIECZOREM UMÓWILIŚMY SIĘ NA 34 000 P… ŻE SAMO PALIWO KOSZTOWAŁO FORTUNĘ, MUSI OPŁACIĆ DUŻĄ ZAŁOGĘ, itp. NA CAŁE SZCZĘŚCIE MAM CIĄGLE W KOMÓRCE SMSY DO DRUGIEGO WŁAŚCICIELA ŁODZI, Z KTÓRYM KORESPONDOWAŁEM SMS-OWO. POKAZUJĘ JE “KAPITANOWI – OSZUSTOWI”, WYPŁACAMY MU NALEŻNĄ RESZTĘ (W TYM ROZGARDIASZU ZAPOMINAM O TYM, IŻ UREGULOWAŁEM KOSZT NAPOI, A WIĘKSZOŚĆ Z NICH BYŁA WLICZONA W KOSZTY)… ZOSTAWIAMY AWANTURUJĄCEGO SIĘ OSZUSTA, MÓWIĄC MU, ŻE JEŚLI NIE ZNIKNIE NATYCHMIAST, TO ŚCIĄGNIEMY TU JAKIEGOŚ ICHNIEGO GLINIARZA. ZNIKA OD RAZU…

(DOBRA RADA: JEŚLI NIE CHCESZ MIEĆ KŁOPOTÓW TEGO TYPU ZAWSZE ALBO SPISZ JAKĄŚ FORMĘ UMOWY, LUB CO MOŻE ŁATWIEJSZE NAPISZ SMS-A Z CENĄ, WYŚLIJ DO GOŚCIA I POPROŚ BY CI ODPOWIEDZIAŁ POTWIERDZENIEM (WYSTARCZY OK). UCHRONI CIĘ TO PRZED RÓŻNEGO RODZAJU  MIGLANCAMI…

(UWAGA. NIE DAJ SIĘ OSZUKAĆ!!! – TEN FACET JEST WŁASCICIELEM KILKU ŁODZI – ARMAN V, TO JEDNA  Z NICH – JEGO FIRMA TO: ISLAND TOUR BOAT RENTAL. NAZYWA SIĘ MASEARDO R VILLARAZA; BANANGAY MASAGANA EL NIDO, PALAWAN)

ZOSTAWILIŚMY BAGAŻE W NASZYCH “APARTAMENTACH” I POSZLIŚMY “NA MIASTO”… WŁAŚCIWIE SĄ TO DWIE “ULICE” – A RACZEJ DROGI. JEDNA CIĄGNIE SIĘ OD MOLA W PRAWO (PATRZĄC OD STRONY LĄDU), DRUGA TO DROGA WYJAZDOWA Z OSADY. PRZY MOLO SKUPIA SIĘ CAŁE ŻYCIE OSADY: JEST TARG, TRANSPORT, NO I OCZYWIŚCIE NAJWAŻNIEJSZE MIEJSCE – TU ZACZYNA SIĘ NASZA PODRÓŻ W KIERUNKU PODZIEMNEJ RZEKI – NAJWIĘKSZEJ ATRAKCJI TEGO MIASTECZKA.

DOTARCIE DO RZEKI ZACZYNA SIĘ OD KUPNA BILETU NA ŁÓDŹ (DOWOŻĄCĄ) tzw. BANKA, I NA BILET UPRAWNIAJĄCY DO WEJŚCIA NA KOLEJNĄ ŁÓDŹ – TĘ WPŁYWAJĄCĄ DO PODZIEMI… (ALTERNATYWIE MOŻNA IŚĆ TAM NA PIECHOTĘ 5,2 km W JEDNĄ STRONĘ – WTEDY ODPADA OPŁATA ZA BANKĘ – ALE ZA TO MASZ MOŻLIWOŚĆ POZNANIA NOWYCH KUMPLI – MAŁPY, I ZOBACZYĆ FAUNĘ I FLORĘ LASÓW DESZCZOWYCH).

PIERWSZA ŁÓDŹ (MOTOROWA) PO PRZEPŁYNIĘCIU OK 2 km WYSADZA NAS NA PIASZCZYSTEJ PLAŻY, Z KTÓREJ IDZIEMY DALEJ DESKAMI POKRYTĄ ŚCIEŻKĄ JAKIMŚ RODZAJEM DŻUNGLI. KIERUJEMY SIĘ W STRONĘ PODZIEMNEJ RZEKI. PO KILKU MINUTACH DOCHODZIMY DO MIEJSCA, W KTÓRYM USTALA SIĘ KOLEJNOŚĆ PRZEJAŻDŻKI JASKINIAMI PODZIEMNEJ RZEKI I DAJE INSTRUKCJE Z TYM ZWIĄZANE. WOKÓŁ KRĘCĄ SIĘ MAŁPY CHĘTNE NA WSZELKI POKARM (NIE NALEŻY ICH KARMIĆ I TRZEBA UWAŻAĆ BY NIE UKRADŁY NAM CZEGOŚ). PODPŁYWA  ŁÓDŹ DLA NAS. ZAKŁADAMY HEŁMY I WSIADAMY. UWAGA!! – OSOBY SIEDZĄCE W PIERWSZYM RZĘDZIE MAJĄ ZADANIE. DOSTAJĄ PODŁĄCZONY DO AKUMULATORA REFLEKTOR I SĄ ODPOWIEDZIALNE ZA OŚWIETLANIE OBIEKTÓW OPISYWANYCH PRZEZ PRZEWODNIKA – STERNIKA, WIOŚLARZA. JEŚLI CHCESZ ROBIĆ ZDJĘCIA SIADAJ TAM WŁAŚNIE, NAJLEPIEJ Z PARTNEREM, KTÓRY BĘDZIE WSPÓŁDZIAŁAŁ Z TOBĄ OPERUJĄC LAMPĄ. WPŁYWAMY DO JASKIŃ TWORZĄCYCH JEDNĄ Z NAJDŁUŻSZYCH ZNANYCH PODZIEMNYCH RZEK ŚWIATA (8,2 km) I NALEŻĄCĄ DO ŚWIATOWEGO DZIEDZICTWA UNESCO…

.

PŁYNIEMY NAJDŁUŻSZĄ PODZIEMNĄ RZEKĄ ŚWIATA ...

PŁYNIEMY NAJDŁUŻSZĄ PODZIEMNĄ RZEKĄ ŚWIATA …

 

PŁYNIEMY OK 2 km W GŁĄB PODZIWIAJĄC NIETOPERZE O NIE NIETOPERZOWYM WYGLĄDZIE ŚPIĄCE WŚRÓD KOLOROWO MIENIĄCYCH SIĘ STALAKTYTÓW I STALAGMITÓW. WYCIECZKA TRWA OK. 30 min. DLA MNIE BYŁA OK, ALE NIE WSTRZĄSAJĄCA – WIDZIAŁEM W ŻYCIU KILKA JASKIŃ. ALE PO RAZ PIERWSZY PŁYNĄŁEM ŁÓDKĄ POD ZIEMIĄ… PO POWROCIE DO SABANGU ZACZYNAMY NAJPIERW WYPYTYWAĆ SIĘ O JUTRZEJSZY TRANSPORT NA LOTNISKO W PUERTO PRINCESA, PÓŹNIEJ SZUKAĆ JAKIEGOŚ MIEJSCA DO ZJEDZENIA WIECZORNEGO POSIŁKU. WYPYTUJEMY KIEROWCÓW ZGROMADZONYCH WOKÓŁ MOLO O PRZEJAZD NA LOTNISKO. NIE PASUJE NAM JEEPNEY I SZUKAMY OSOBISTEGO BUSIKA. STOI ICH TU KILKA. ZACZYNAM PERTRAKTACJE, ALE NIE JESTEM W STANIE UZYSKAĆ LEPSZEJ CENY NIŻ 3000 P CO WYDAJ MI SIĘ B. DROGO. UZGADNIAMY JEDNAK Z JEDNYM Z KIEROWCÓW, ŻE JEŚLI NIE DAMY JESZCZE DZISIAJ ZNAĆ O ZMIANIE PLANÓW, TO JUTRO RANO ON NAS WIEZIE ZA TRÓJKĘ. LONELY PLANET WSPOMINA, ŻE NIE MA W SABANGU ŻADNEJ GODNEJ POLECENIA RESTAURACJI. WYBIERAMY WIĘC RESTAURACJĘ PRZY NASZYM “OŚRODKU” GREEN VERDE.

CAŁY KOMPLEKS – CZTERY CHATKI DLA TURYSTÓW I RESTAURACJA ODDZIELONE SĄ OD BRZEGU MORZA 2 m PIASZCZYSTĄ ŚCIEŻKĄ… KOMPLEKS JEST OBSŁUGIWANY W CAŁOŚCI PRZEZ JEDNĄ W MIARĘ LICZNĄ RODZINĘ. DOSTAJEMY KILKA INTERESUJĄCYCH LOKALNYCH DAŃ: CIEKAWYCH I SMACZNYCH, ALE BEZ SUPER REWELACJI… PRZY OKAZJI PYTAM SIĘ, CZY BY NAS NIE ZAWIEŹLI NA LOTNISKO ZA 2500 P (W TYM PALIWO, OCZYWIŚCIE)… ZGADZAJĄ SIĘ… GORĄCO POLECAMY TO MIEJSCE (CZYSTO, SCHLUDNIE, DOBRE CENY, UPRZEJMI LUDZIE WYZNAJĄCY JAKĄŚ DLA MNIE NIEZNANĄ RELIGIĘ)

POTEM JESZCZE KRÓTKI WIECZORNY SPACEREK PO GŁÓWNEJ ULICY OSADY W CELU NABYCIA CHŁODNEJ COLI. WRACAJĄC WSTĘPUJEMY JESZCZE NA KREWETKI DO JADŁODAJNI*, BARU*, RESTAURACJI* (* – WYBIERZ CO CHCESZ) STRATEGICZNIE UMIESZCZONEJ NA PRZECIĘCIU DROGI WYJAZDOWEJ Z MIASTECZKA I PIASZCZYSTEJ “PROMENADY“. NIE POLECAMY TEGO MIEJSCA. 🙁 🙁

.

ZACHÓD SŁOŃCA NAD PLAŻĄ W SABANGU

ZACHÓD SŁOŃCA NAD PLAŻĄ W SABANGU

 

PRZY RUMIE I COLI CHWILĘ GADAMY I IDZIEMY SPAĆ… ŁÓŻKO WYGODNE… (WAŻNE: W SABANGU ENERGIA ELEKTRYCZNA JEST BARDZIEJ LIMITOWANA NIŻ W EL NIDO – DOSTARCZAJĄ OD 18:00 DO 22:30, CZASEM 23:00.)

NIE ZAPOMNIJ O BATERIACH !!!. TAK SAMO JAK W EL NIDO W ŁAZIENCE NIE MA BIEŻĄCEJ CIEPŁEJ WODY… ŁAZIENKA TO MIEJSCE Z UMYWALKĄ, MUSZLĄ KLOZETOWĄ I PRYSZNICEM. MUSZLA NIE MA SPŁUCZKI. SPŁUKUJESZ NABIERAJĄC Z PRYSZNICA WODĘ DO WIADERKA…

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *