08.05.2011 – BANAUE I OKOLICE

 

DOJECHALIŚMY DO BANAUE PO ok. 7 GODZ. JAZDY (ok. 390 km) WCZESNYM RANKIEM, TROCHĘ NIEDOSPANI ALE GOTOWI DO ZWIEDZANIA. NASZ KIEROWCA OKAZAŁ SIĘ RÓWNIEŻ BARDZO DOBRYM, MYŚLĄCYM PRZEWODNIKIEM. WIEDZĄC JAKIE MAMY POTRZEBY ZAWIÓZŁ NAS DO ODPOWIEDNIEGO MOTELO HOTELU – UYAMI’S GREEN VIEW LODGE. BEZ ŻADNYCH SZALEŃSTW, ALE ŚWIETNIE POŁOŻONY I CZYSTY, Z CAŁY CZAS DOSTĘPNĄ GORĄCĄ WODĄ W ŁAZIENKACH ZA 800 P / POKÓJ. OD RAZU ZMYLIŚMY NASZE CIAŁA Z 24 GODZINNEJ OTOCZKI NIEŚWIEŻOŚCI I ZMĘCZENIA. POTEM ZJEDLIŚMY ŚNIADANIE. KIEROWCA W TYM CZASIE ZAŁATWIŁ DLA NAS POJAZD POTRZEBNY DO ZWIEDZANIA TARASÓW A SOBIE SPANIE.

PERTRAKTACJE Z KIEROWCĄ, KTÓRY MIAŁ NAS OBWIEŹĆ PO CAŁYM “ZAGŁĘBIU” RYŻOWYCH TARASÓW DOPROWADZIŁY DO OBNIŻENIA CENY Z 3300 P NA 2800 P. MOŻE DAŁO BY SIĘ UCIĄĆ WIĘCEJ… – ALE BIORĄC POD UWAGĘ, ŻE WYJECHALIŚMY ok. 7:00 A WRÓCILIŚMY OK. 18:00 UWAŻAM CENĘ ZA OK

NASZ NOWY KIEROWCA – JAK ZWYKLE ŚWIETNY, WSPÓŁPRACOWAŁ Z NAMI CAŁY CZAS WZOROWO. POZWOLIŁ MI JECHAĆ, DO MOMENTU GDY WJECHALIŚMY NA WERTEPY, NA DACHU SWOJEGO BUSA.

NIESŁYCHANIE UŁATWIŁO MI TO ROBIENIE ZDJĘĆ.

ZOBACZYLIŚMY NAPRAWDĘ PIĘKNE KRAJOBRAZY, CHOCIAŻ NIESTETY, NIE JEST TO NAJLEPSZA PORA ROKU DO ZWIEDZANIA TARASÓW RYŻOWYCH TEGO REGIONU. MIMO WSZYSTKO WARTO ZOBACZYĆ TO, CO, I JAK LUDZIE UPRAWIAJĄ OD PONAD 2000 LAT NA WYSOKOŚCI PONAD 1500 m n.p.m… NIE DZIWOTA, ŻE NAZYWAJĄ JE ÓSMYM CUDEM ŚWIATA.

 

BANAUE - WIDOK NA CENTRUM

BANAUE – WIDOK NA CENTRUM

 

NASZE ZWIEDZANIE TARASÓW ZACZĘŁO SIĘ OD JAZDY DO PUNKTU WIDOKOWEGO W BANAUE. POTEM ZAWRÓCILIŚMY I POJECHALIŚMY DO BATAD (ok. 15 km JAZDY I 3 km PIESZO). NA POCZĄTKU DROGA BYŁA WYBETONOWANA, ALE MNIEJ WIĘCEJ W POŁOWIE JAZDY JEZDNIA SKOŃCZYŁA SIĘ I ZACZĘLIŚMY POWOLNIE POSUWAĆ SIĘ DO CELU POKONUJĄC KOLEJNE WERTEPY. JESZCZE DOBRZE PRZED MIEJSCEM DOCELOWYM ZATRZYMALIŚMY SIĘ NA CHWILĘ W WISZĄCYM NAD WĄWOZEM NA SAMYM SKRAJU DROGI SKLEPIE Z PAMIĄTKAMI. WYGLĄDA NA TO ŻE SPRZEDAJĄ TU TYLKO SWOJE WŁASNE WYROBY RĘKODZIELNICZE. GORĄCO POLECAM. NA KOŃCU DROGI OPUSZCZAMY NASZ “AUTOBUS” – BĘDZIE NA NAS CZEKAŁ.

.

BANAUE - RYŻOWE TARASY

BANAUE – RYŻOWE TARASY

 

MAMY UDAĆ SIĘ PIESZO DO NIEDOSTĘPNEJ DLA AUT POŁOŻONEJ WŚRÓD TARASÓW RYŻOWYCH WIOSKI BATAD I DALEJ DO WODOSPADU NAZYWANEGO TAPPIYAH (TAPPIA) – BATAD. JEST DOŚĆ DUSZNO – BĘDZIE PADAĆ… JEDNO Z NAS ZOSTAJE BO PRZED NAMI DŁUGA, CIĘŻKA DROGA. BIERZEMY SOBIE ZA 800 P PRZEWODNIKA (UWAGA!!! – MOŻNA SWOBODNIE IŚĆ BEZ PRZEWODNIKA. TAK NAPRAWDĘ MOŻE BYĆ ON POTRZEBNY TYLKO DO PRZEJŚCIA ODCINKA POMIĘDZY WIOSKĄ A WODOSPADEM. JEŻELI WIDAĆ DUŻO LUDZI IDĄCYCH NA SZLAK NIE WIDZĘ PROBLEMU. W WIOSCE NALEŻY SKRĘCIĆ W LEWO I IŚĆ W KIERUNKU SZKOŁY. PRZED NIĄ SKIEROWAĆ SIĘ WZDŁUŻ ŚCIEŻKI W PRAWO W DÓŁ I IŚĆ CAŁY CZAS NIE GUBIĄC JEJ). GDY SCHODZILIŚMY PRZEWODNIK MÓWIŁ NAM, ŻE CAŁA WYCIECZKA – TAM I Z POWROTEM ZAJMIE NAM 2,5 godz. OKAZAŁO SIĘ JEDNAK, IŻ SAMO ZEJŚCIE NA DÓŁ ZABRAŁO NAM 2 godz. NIE SPIESZYLIŚMY SIĘ – ROBILIŚMY ZDJĘCIA, TROCHĘ FILMOWALIŚMY. NO I LEKKO KROPIŁO. ZEJŚCIE DO WIOSKI JEST MAŁO CIEKAWE (ok. 3 km). NATOMIAST WIDOK Z NIEJ JEST NAPRAWDĘ WSPANIAŁY.

.

IMG_9855WEB

 

DALSZA TRASA PROWADZI W DUŻEJ CZĘŚCI W POPRZEK TARASÓW I TO JEST NAPRAWDĘ WARTE PRZEŻYCIA. MOŻNA DOKŁADNIE ZAPOZNAĆ SIĘ Z BUDOWĄ TYCH DŁUGOWIECZNYCH OBIEKTÓW. NA SAMYM DOLE OBIECYWANO NAM – MIJANI TURYŚCI – WSPANIAŁE PRZEŻYCIA… NASZE ODCZUCIA SĄ AMBIWALENTNE. WODOSPAD JEST WYSOKI. WODA NADAJE SIĘ DO KĄPIELI, JEŚLI KTOŚ LUBI DOBRZE CHŁODNĄ. SPADAJĄC Z DUŻĄ SIŁĄ UTWORZYŁA SPOREJ WIELKOŚCI DOŚĆ GŁĘBOKIE JEZIORKO. W NIM I WOKÓŁ NIEGO ZEBRAŁA SIĘ CHYBA CAŁA, DZIECIĘCO MŁODZIEŻOWA POPULACJA WIOSKI I TROCHĘ TURYSTÓW. OPUSZCZAJĄCA ZBIORNIK WODA PRZECHODZI W SZEROKĄ STRUGĘ, WIJĄCĄ SIĘ PODOBNIE JAK NASZE GÓRSKIE RZEKI W WYPEŁNIONYM GŁAZAMI I KAMIENIAMI KORYTEM. MYŚLĘ, ŻE GDY JEST UPAŁ TO MIEJSCE JEST ZBAWIENNE… WRACALIŚMY 3 GODZINY. NIE TYLKO DLATEGO, ŻE DROGA JEST ŻMUDNA I OSTRO IDZIE W GÓRĘ. KILKA RAZY ZŁAPAŁ NAS ZAPOWIADANY WCZEŚNIEJ PRZEZ PRZEWODNIKA DESZCZ. CHŁODNE PIWO PO DOTARCIU Z POWROTEM NA SZCZYT DO MIEJSCA ZWANEGO “PUNKTEM WIDOKOWYM” BYŁO ZBAWIENNE.

WSIADAMY PONOWNIE CAŁĄ CZWÓRKĄ DO NASZEGO PRYWATNEGO JEEPNEYA I JEDZIEMY Z POWROTEM.

CHWILĘ ZWIEDZAMY MIASTECZKO. ŁĄCZĘ SIĘ INTERNETEM ZE ŚWIATEM BY PRZERZUCIĆ TROCHĘ ZDJĘĆ DO NETU. ŁĄCZE JEST STRASZNIE WOLNE. ALE NIESTETY PRZEZ ok. GODZINĘ NIE BYŁO PRĄDU W MIASTECZKU. SPECJALISTYCZNY SKLEP KOMPUTEROWY ZAMKNIĘTO, I CHOCIAŻ PRĄD WRÓCIŁ DOŚĆ SZYBKO, JUŻ NIE OTWARTO…

IDZIEMY DO NASZEGO HOSTELO – HOTELU NA OBIAD. OKAZUJE SIĘ, ŻE WŁAŚCICIELKA, KTÓRA ZRESZTĄ JEST ŚWIETNIE ZARZĄDZAJĄCYM MANAGEREM, NIE ZNALAZŁA NA RYNKU OBIECANEGO MI “BALUTA” (BALUT) – PRZYSMAK FILIPIŃSKIEJ ULICY… UGOTOWANE ZAPŁODNIONE JAJO KACZKI KRZYŻÓWKI, W OKOŁO 18 DNIU INKUBACJI Z EMBRIONEM PRAWIE W PEŁNI ROZWINIĘTYM ALBO JUŻ PISKLĘCIEM WEWNĄTRZ JAJKA. JE SIĘ GO TWORZĄC OTWÓR W SKORUPCE, DODAJĄC SOLI I OCTU I WYPIJAJĄC TAK OTRZYMANĄ MIESZANKĘ. POTEM POŁYKA SIĘ PISKLĘ… BY ZBYTNIO NIE STRASZYĆ NABYWCY WYGLĄDEM TEGO CO JE, BALUT JEST POWSZECHNIE SPRZEDANY I DOSTĘPNY NA ULICY PO ZMROKU. WIELKA SZKODA, BO BYŁEM GOTÓW SPRÓBOWAĆ JAK SMAKUJE…

(UWAGA!!! JEDZENIE NIEDOBRE – ODRADZAMY; ZWRÓĆ UWAGĘ NA TO CZY CHCĄ CIĘ OBCIĄŻYĆ DODATKOWĄ OPŁATĄ ZA ŁADOWANIE BATERII. MY NIE PŁACILIŚMY).

PO ZJEDZENIU NIECIEKAWEGO OBIADU POSZLIŚMY DO MIASTA ZNALEŹĆ COŚ LEPSZEGO DO JEDZENIA… NA TEJ SAMEJ ULICY, PO PRZECIWNEJ STRONIE RYNKU TRAFILIŚMY DO HOSTELU? W KAŻDYM RAZIE BYŁ TO RODZAJ HOTELU. TUŻ OBOK, W TEJ SAMEJ WNĘCE PO PRAWEJ, ZNAJDUJE SIĘ SKLEP KOMPUTEROWY. TUTAJ WYBÓR BYŁ ZDECYDOWANIE CIEKAWSZY. ZJEDLIŚMY JAKIEGOŚ PTAKA KURCZAKA I SAŁATKĘ – NIE PAMIĘTAM Z CZEGO – SORRY. ALE TO MIEJSCE MOŻEMY SPOKOJNIE POLECIĆ KAŻDEMU. W TYM HOSTELU, JAK ZAUWAŻYLIŚMY NIEŹLE KROILI ZA ŁADOWANIE BATERII…

 

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *