31.12.2015 / 01.01.2016 – SYLWEK

.

WSTALIŚMY PÓŹNO, KOŁO 10-tej. SPAŁO SIĘ FATALNIE, PEWNO DLATEGO, ŻE GNIETLIŚMY SIĘ NA JEDNYM ŁÓŻKU, ZAMIAST POŁOŻYĆ OSOBNO. DO TEGO OBOJE MIELIŚMY PROBLEM Z ZAŚNIĘCIEM, CO NAS NORMALNIE NIE SPOTYKA. W KAŻDYM RAZIE, PO ŚNIADANIU, W MIARĘ WYPOCZĘCI POSZLIŚMY NA ZWIEDZANIE.

NIESTETY MUZEUM I KOŚCIÓŁ Z WIEŻĄ, DWA NAJCIEKAWSZE OBIEKTY BYŁY “ZAWARTE”. W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ POWIEDZIANO NAM, ŻE ZAMEK MOŻNA ZWIEDZIĆ DZIŚ I JUTRO, NATOMIAST PODZIEMIA TYLKO DZISIAJ.
POSZLIŚMY WIĘC DO ZAMKU, ZOBACZYĆ CO I JAK, BO ILOŚĆ TURYSTÓW DOJEŻDŻAJĄCYCH Z PRAGI NA OGLĘDZINY MIELNIKA JEST OGROMNA I MOŻNA MIEĆ PROBLEM Z ZAŁAPANIEM SIĘ NA ZWIEDZANIE TEGO, BĘDĄCEGO W  PRYWATNYCH RĘKACH I BARDZO ROZREKLAMOWANEGO MIEJSCA.
NA CAŁE SZCZĘŚCIE DWIE OSOBY TO NIE GRUPA I UDAŁO NAM SIĘ ZWIEDZIĆ ZAMEK PO 10-ciu MINUTACH CZEKANIA, KUPUJĄC BILETY DLA SENIORÓW. NIE MIELIŚMY PRZEWODNIKA, ALE TO NAM TYLKO UŁATWIŁO SPRAWĘ, BO NIE MUSIELIŚMY DOSTOSOWYWAĆ SIĘ DO NIEGO I ZWIEDZANIE SZŁO TAK, JAK NAM SIĘ PODOBAŁO.
ZASKOCZENIEM DLA MNIE BYŁO TO, ŻE MOGŁEM ROBIĆ SPOKOJNIE ZDJĘCIA, CHOCIAŻ PRZY KASACH CHYBA MI MIGNĄŁ ZAKAZ TEGOŻ.
KOLEJNĄ, RZADKO SPOTYKANĄ W MUZEACH RZECZĄ BYŁ CAŁKOWITY BRAK NAPASTOWANIA ZWIEDZAJĄCYCH PRZEZ OBSŁUGĘ.
OGLĄDANIE ZAJĘŁO OKOŁO 90 min ALE NIE WESZLIŚMY DO PIWNIC Z WINAMI ANI DO PRZY ZAMKOWEJ, ZNANEJ Z PYSZNYCH TORTÓW CUKIERNI. WPADLIŚMY ZA TO NA 10 min DO RESTAURACJI NA SZYBKIEGO GRZAŃCA, BO ŁAPAŁ LEKKI MROZIK.
WYPIWSZY POBIEGLIŚMY Z POWROTEM DO INFORMACJI TURYSTYCZNEJ, ZOBACZYĆ ZNAJDUJĄCE SIĘ POD NIĄ, CIEKAWE DO ZWIEDZANIA LOCHY I BARDZO STARĄ, INTERESUJĄCĄ STUDNIĘ, KTÓRA ZAOPATRYWAŁA JESZCZE DO NIEDAWNA CAŁE MIASTECZKO.
TO ZWIEDZANIE ZABRAŁO NAM NAJWYŻEJ 30 min

NASYCENI WIEDZĄ WSKOCZYLIŚMY DO AUTA I POJECHALIŚMY PO TROCHĘ PIECZYWA I INNE ARTYKUŁY NA POSYLWESTROWE ŚNIADANIE, PONIEWAŻ WSZYSTKO GDZIE JAKO TAKO KARMIĄ, MIAŁO BYĆ  ZAMKNIĘTE W NOWY ROK DO PÓŹNEGO POŁUDNIA.

WRÓCIWSZY DO GOSPODY ZACZĘLIŚMY SIĘ PRZYGOTOWYWAĆ DO BALU.

O 17:55, MOŻE TROCHĘ ZA PÓŹNO, WYRUSZYLIŚMY. NAWIGACJA MÓWIŁA, ŻE POTRZEBNE NAM BĘDZIE 45 min. NA POKONANIE 38 km. TROCHĘ MNIE TO PRZESTRASZYŁO, BO NIE WIEDZIAŁEM JAK BĘDZIE Z PARKOWANIEM, ALE RUCH BYŁ ŻADEN I DOJECHALIŚMY NA 15 min. PRZED OTWARCIEM PODWOI.

MOJE PRZYPUSZCZENIA SIĘ SPRAWDZIŁY. PARKING OBOK GMACHU OPERY BYŁ PEŁEN I TRZEBA BYŁO CZEKAĆ NIE WIADOMO JAK DŁUGO AŻ SIĘ COŚ ZWOLNI. NA CAŁE SZCZĘŚCIE NA BARDZO SZEROKIM W TYM MIEJSCU CHODNIKU BYŁO JESZCZE MIEJSCE NA NASZ SAMOCHÓD,  CHOCIAŻ NIE WIEDZIELIŚMY, CZY JEGO ZAJĘCIE NIE WIĄŻE SIĘ Z MANDATEM …
STANĄŁEM. A CO TAM …

TEN WYJAZD NIE NALEŻAŁ DO NAJSZCZĘŚLIWSZYCH, BIORĄC POD UWAGĘ KONIECZNOŚĆ POKONANIA DODATKOWYCH 320 km I ROZBICIU WYŚWIETLACZA KOMÓRKI, CO MI SIĘ  PRZYDARZYŁO KILKA GODZIN WCZEŚNIEJ. DOSZEDŁEM DO WNIOSKU, ŻE LIMIT NIESZCZĘŚĆ NA TEN WYJAZD JUŻ WYCZERPAŁEM. I MIAŁEM  (JAK NA RAZIE) RACJĘ…

WESZLIŚMY.
CAŁĄ IMPREZĘ ZACZYNAŁA LAMPKA PROSECCO MIOL EXTRA DRY I TALERZ Z TRZEMA PRZYSTAWKAMI NA ZIMNO. (ZOBACZ MENU).
POTEM, PRZEZ CAŁY CZAS DO SAMEGO KOŃCA DONOSZONO RÓŻNE ZIMNE I GORĄCE ZAKĄSKO-PRZEKĄSKO-DANIA. DLA KAŻDEGO COŚ MIŁEGO. SUSHI, OSTRYGI – NA TE NIE UDAŁO NAM SIĘ ZAŁAPAĆ, SZYNKA PARMEŃSKA, POLĘDWICA WOŁOWA, SZKOCKI WĘDZONY ŁOSOŚ, WYBÓR SERÓW, FRANCUSKI PASZTET Z WĄTRÓBEK KACZKI, OWOCE MORZA, SERY, WĘDLINY, SAŁATKI I SAŁATY, GRILLOWANE WARZYWA W ZAPRAWIE OLEJOWEJ, MAŁE KAWAŁKI KURCZAKA NA KILKA SPOSOBÓW, ŚWIEŻE OWOCE EGZOTYCZNE I WIELE INNYCH WSPANIAŁOŚCI.
ALKOHOLU POD RÓŻNYMI POSTACIAMI LAŁ SIĘ  STRUMIENIAMI. NAM NAJBARDZIEJ SMAKOWAŁO WYMIENIONE WCZEŚNIEJ PROSECCO I PINOT GRIGIO 2014 (TERRE DI RAI, ITALY) …..
PRÓBOWAŁEM TEŻ GRZAŃCA I CZERWONE WINO, ALE POWRÓCIŁEM DO WŁOSKIEGO PINOT.
PO OKOŁO GODZINNYM ZASPOKAJANIU PRAGNIEŃ ROZPOCZĄŁ SIĘ PIERWSZY AKT PRZEDSTAWIENIA – OPERETKI “ZEMSTA NIETOPERZA”. BYŁ ON NAJDŁUŻSZY, DZIĘKI CZEMU LICZNE MIĘDZYNARODOWE TOWARZYSTWO ZDĄŻYŁO PRZETRAWIĆ PIERWSZY POSIŁEK I MOGŁO SIĘ UDAĆ NA KOLEJNY…. BUDYNEK OPERY PRASKIEJ JEST ŚWIETNIE PRZYSTOSOWANY DO TEGO TYPU IMPREZ, CO WRAZ Z BARDZO DOBRĄ ORGANIZACJĄ I OBSŁUGĄ ZAOWOCOWAŁO TOTALNYM ZADOWOLENIEM GOŚCI. A NIE JEST ŁATWO DOGODZIĆ PONAD TYSIĄC OSOBOWEMU TŁUMOWI LUDZI !!!
PO OSTATNIM, TRZECIM AKCIE W CZASIE KTÓREGO USŁYSZELIŚMY BAJECZNIE WKOMPONOWANE ARIE OPEROWE Z INNYCH DZIEŁ, WNIESIONO NA SALĘ SZAMPANA I AKTORZY WZNIEŚLI TOAST NOWOROCZNY ZA ZDROWIE LICZNEGO AUDYTORIUM…

 

TAŃCE NA SCENIE PO ZAKOŃCZONYM SPEKTAKLU

TAŃCE NA SCENIE PO ZAKOŃCZONYM SPEKTAKLU

.

ZESZLIŚMY NA DÓŁ, ZAHACZAJĄC PO DRODZE O STOŁY Z PRZYGOTOWANYMI PODCZAS OSTATNIEGO AKTU DOBROCIAMI KULINARNYMI, I PO CHWILI, Z NAPEŁNIONYMI KIELISZKAMI WKROCZYLIŚMY NA SCENĘ, KTÓRĄ BŁYSKAWICZNIE PRZEROBIONO NA PARKIET DO TAŃCÓW I MIEJSCE NA 10 OSOBOWĄ ORKIESTRĘ.

TAŃCE-HULAŃCE JUŻ SIĘ ZACZĘŁY. DOŁĄCZYLIŚMY, BAWIĄC SIĘ Z MIĘDZYNARODOWYM TOWARZYSTWEM DO DRUGIEJ Z MINUTAMI. PO WYPICIU POŻEGNALNEGO DRINKA (JA, MÓJ KIEROWCA NIE PIŁ WŁAŚCIWIE OD 21:00 NIC, A WCZEŚNIEJ PRAWIE NIC) WSKOCZYLIŚMY DO AUTA I ODJECHALIŚMY …

SYLWESTER W PRASKIEJ OPERZE MOŻEMY POLECIĆ KAŻDEMU W CIEMNO. JEDZENIE I NAPOJE W NIEOGRANICZONYCH ILOŚCIACH SERWOWANO PRZEZ CAŁY CZAS OD POCZĄTKU DO KOŃCA. OPERETKA Z WPLECIONYMI AKCENTAMI OPEROWYMI – FANTASTYCZNA. OBSŁUGA ŚWIETNA. CAŁE MENU BEZ ZARZUTU… 🙂

WOMBAT SZYBKO POKONAŁ LEKKO PRZYPRÓSZONY ŚNIEGIEM 38 km ODCINEK DO MELNIKA, MAJĄC NADZIEJĘ, ŻE ZAŁAPIE SIĘ JESZCZE NA OTWARTY BAL W NASZEJ GOSPODO-PENSJONACIE.

NIE POMYLIŁA SIĘ. GOŚCI NASZEGO GOSPODARZA JUŻ NIE BYŁO. WŁAŚNIE KOŃCZONO SPRZĄTANIE. WŁAŚCICIEL OCHOCZO NALAŁ NAM PROSECCO I JEGERMEISTRA. W TEN SPOSÓB WOMBAT SZYBKO UZUPEŁNIŁ, ŁYKNĄWSZY KILKA TOASTÓW PRZED SNEM, PRZYNAJMNIEJ TROSZKĘ CAŁO SYLWESTROWE BRAKI ALKOHOLOWE. O PŁACENIU NIE BYŁO MOWY…

WDRAPAWSZY SIĘ DO GÓRY, DO NASZEGO POKOIKU WPADLIŚMY KOŁO 5-tej W OBJĘCIA HYPNOSA …

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *