01/02.01.2016 – NOWY ROK I POWRÓT …

.

ZERWALIŚMY SIĘ WYSPANI SKORO ŚWIT, KOŁO 12:00 …

ZA OKNEM PIĘKNA POGODA – TRZEBA IŚĆ SIĘ PRZEWIETRZYĆ, ROZPROSTOWAĆ NOGI, WYPIĆ HERBATKĘ I MOŻE COŚ JESZCZE …
SPACERKIEM OBESZLIŚMY POBLISKI RYNEK I STARE MURY MIEJSKIE. PO JAKICHŚ 45 min DOTARLIŚMY DO ZAMKU OD STRONY RZEKI, A WŁAŚCIWIE DWÓCH, BO TUŻ U JEGO STÓP WEŁTAWA WPADA DO ŁABY.
TYM RAZEM MIELIŚMY CZAS BY ODWIEDZIĆ PEŁNE WINA PIWNICE ZAMKOWE I SŁYNNĄ CUKIERNIĘ. JEDNO I DRUGIE CIEKAWE. CIASTKA I TORTY W CUKIERNI WYGLĄDAJĄ WSPANIALE I WARTO CZEGOŚ SPRÓBOWAĆ.
RADOŚĆ Z HERBATKI BYŁA TYM WIĘKSZA, ŻE NORMALNIE PEŁNY LOKAL – ZWIEDZANIE ZAMKU JEST W KAŻDYM PROGRAMIE NIEMIECKICH TURYSTÓW STACJONUJĄCYCH W NIEDALEKIEJ PRADZE, BYŁ NIEZBYT ZATŁOCZONY.

WRACAJĄC DO NASZEGO HOSTELU ZATRZYMALIŚMY SIĘ JESZCZE PRZED NOČNÍ BAR DÍRA BY ROZGRZAĆ SIĘ TROCHĘ. TROCHĘ NAS ZASKOCZYŁY ZAMKNIĘTE DRZWI MIMO JAKICHŚ LUDZI WEWNĄTRZ, BO DZIEŃ WCZEŚNIEJ POWIEDZIANO NAM, ŻE BAR BĘDZIE OTWARTY…

OTWARŁA NAM STARSZA PANI, MÓWIĄC, IŻ MIEJSCE JEST ZAMKNIĘTE Z POWODU PRYWATNEJ IMPREZKI. CHYBA MIELIŚMY DEBILNE WYRAZY TWARZY I PANI NAJWYRAŹNIEJ DOSZŁA DO WNIOSKU, ŻE JEJ NIE ROZUMIEMY. POPROSIŁA WIĘC KOGOŚ, BY NAM WYTŁUMACZYŁ SYTUACJĘ PO ANGIELSKU. POWIEDZIELIŚMY, ŻE ROZUMIEMY, A PRZYSZLIŚMY BO WCZEŚNIEJ ZAPEWNIANO NAS IŻ BAR BĘDZIE OTWARTY I NIE BĘDZIE PROBLEMU Z DRINKAMI. ALE NIE MA SPRAWY, JUŻ ZNIKAMY …
JEDNAK FACET, DOWIEDZIAWSZY SIĘ, ŻE CHODZI TYLKO O SZYBKIEGO JAGERMEISTERA ZAPROSIŁ NAS DO ŚRODKA. ZAMÓWILIŚMY … I DOSTALIŚMY PO SZKLANECZCE, A PO CHWILI PRZYNIESIONO NAM DWA TALERZE Z TRADYCYJNYM CZESKIM DANIEM NOWOROCZNYM – PLASTREM SZYNKI I SOCZEWICĄ. O PROTESTACH NIE BYŁO MOWY… – GORĄCO POLECAMY TO MIEJSCE 🙂 🙂

 

MELNIK - TRADYCYJNE CZESKIE DANIE NOWOROCZNE W 'NOČNÍ BAR DÍRA'

MELNIK – TRADYCYJNE CZESKIE DANIE NOWOROCZNE W ‘NOČNÍ BAR DÍRA’

.

NIECHCĄCY NAJEDZENI – ZA FRIKO OCZYWIŚCIE, I WSPARCI NAPOJEM UŁATWIAJĄCYM TRAWIENIE
POSZLIŚMY ODPOCZYWAĆ DALEJ … 🙂 🙂

PÓŹNYM WIECZOREM WYSKOCZYLIŚMY JESZCZE DO POBLISKIEJ KNAJPY U CÍSAŘE (JEDNEJ Z NIEWIELU, OTWARTEJ W NOWY ROK). ZJEDLIŚMY: WOMBAT KOTLET SAVOIE (SAVOY?) – KOTLET WIEPRZOWY W PANIERCE ZIEMNIACZANEJ, A JA WĄTRÓBKĘ PO CZESKU. PRZECIĘTNE DANIA W KNAJPIE PRZYPOMINAJĄCEJ PÓŹNEGO GIERKA. OBSŁUGA OK.

NASTĘPNEGO DNIA RANO TRZEBA BYŁO WRACAĆ…
NIESTETY, ZACZĘTE OD ZAPOMNIENIA PRZEZE MNIE DOKUMENTÓW I PIENIĘDZY PASMO SZKÓD MIAŁO CIĄG DALSZY… JUŻ W POLSCE, ZATRZYMUJĄC SIĘ NA RONDZIE KOŁO PRUDNIKA, WPADŁEM W LECIUTKI POŚLIZG I STUKNĄŁEM DELIKATNIE W TOYOTKĘ – JEJ WŁAŚCIWIE NIC SIĘ NIE STAŁO, NAM TROSZECZKĘ …

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *