21.08.2013 – JEDZIEMY DO WARDZI

.
            ZESZLIŚMY NA DÓŁ PRZED 8:00. PANI OFELIA BARDZO NARZEKAŁA NA NASZE TAK WCZESNE ŚNIADANIE. PRZYGOTOWYWAŁA STÓŁ DLA GOŚCI I NAJWYRAŹNIEJ NIE CHCIAŁA BY JEJ PRZESZKADZANO… NA PROŚBĘ WYDANIA NAM POSIŁKU USŁYSZELIŚMY: “… TO JA JUŻ NIE MOGĘ NAWET IŚĆ SPAĆ, BO WY CHCECIE MIEĆ POSIŁEK GOTOWY NA 8:00, A NIE TAK JAK JEST W NASZYM REGULAMINIE MIĘDZY 9:00 A 11:00 ?”

NA NIC SIĘ TO NIE ZDAŁO. ZA PRZYKŁADEM WOMBATA ZIGNOROWALIŚMY PROTESTY JEDNOOSOBOWEJ OBSŁUGI I KAŻDY ZJADŁ TO CO CHCIAŁ. PODANO: TWARDY SŁONY I OSTRY W SMAKU SER TYPU TWARÓG NA LIŚCIACH SAŁATY, SAŁATKĘ Z OGÓRKÓW I POMIDORÓW, JAJKA NA TWARDO, PRODUKT MORTADELO-PODOBNY W GRUBYCH PLASTRACH, JAKIEŚ SMAROWIDŁO DO CHLEBA I BIAŁE PIECZYWO. DO PICIA HERBATA CZARNA I ZIELONA LUB KAWA. TAKIE BYŁO KAŻDE NASZE ŚNIADANIE W TYM MIEJSCU. TAK SAMO ZOSTALI POTRAKTOWANI LUDZIE Z INNYCH POKOI, INNYCH NARODOWOŚCI …

PO ŚNIADANIU WYRUSZYLIŚMY NA NASZĄ PIERWSZĄ WYCIECZKĘ OBJAZDOWĄ – DO WARDZI. NASZ KIEROWCA, ZWIAD, MAJĄCY DO DYSPOZYCJI 6 OSOBOWEGO (+ KIEROWCA) VW OKAZAŁ SIĘ BARDZO FAJNYM, MIŁYM I POMOCNYM CZŁOWIEKIEM. NIE MÓWI CO PRAWDA PO ANGIELSKU, ALE Z NASZYM ROSYJSKIM I POLSKO-MIGOWYM DALIŚMY RADĘ… SZCZEGÓLNIE PO PIERWSZYM ŁYKU CZACZY (NASZYM, NIE KIEROWCY). BO PO DRODZE ZATRZYMALIŚMY SIĘ W PRZYDROŻNEJ RESTAURACYJCE KOŁO BORJOMI NA DRUGIE, PRAWDZIWIE GRUZIŃSKIE ŚNIADANIE. PROWADZONA PRZEZ 3 KOBITKI POSIŁKOWNIA MIAŁA WSZYSTKO CO NAS INTERESOWAŁO. CHACZAPURI Z SEREM, BAKŁAŻANY Z SOSEM ORZECHOWYM, CZACZĘ I B. ZIMNE PIWO. PO PÓŁGODZINNEJ PRZERWIE RUSZYLIŚMY DALEJ.

 

ŚNIADANIE W PRZYDROŻNEJ RESTAURACJI KOŁO BORJOMI

ŚNIADANIE W PRZYDROŻNEJ RESTAURACJI KOŁO BORJOMI

TWIERDZA CHERTWISI, NASZ NASTĘPNY POSTÓJ TO DOBRZE ZACHOWANE, WARTE ZOBACZENIA RUINY TWIERDZY CHERTWISI. TWIERDZA JEST PRZY SAMEJ DRODZE NA STROMYM WZNIESIENIU. JADĄC W KIERUNKU WARDZI PO LEWEJ. NAJPIERW WIDAĆ MURY NA GÓRZE I ZARAZ POTEM PO JEJ MINIĘCIU TRZEBA SIĘ ZATRZYMAĆ NA NIEDUŻYM PLACU-PARKINGU. PODEJŚCIE JEST DOSYĆ STROME ALE DOSTĘPNE DLA ŚREDNIO RUCHLIWYCH 65-latków. WSPINAJĄC SIĘ POWOLI OSIĄGNĘLIŚMY CEL PO 10 min.

TWIERDZA CHERTWISI POŁOŻONA NA WZNIESIENIU W ROZWIDLENIU DWÓCH RZEK TWIERDZA CHERTWISI KONTROLOWAŁA KIEDYŚ WĄWÓZ I WSZYSTKIE SZLAKI KOMUNIKACYJNE NIM PRZEBIEGAJĄCE. MOŻNA SIĘ O TYM PRZEKONAĆ PODZIWIAJĄC PANORAMĘ Z POZOSTAŁYCH PO WAROWNI MURÓW. CIĄGLE IMPONUJĄCĄ, DZISIAJ OPUSZCZONĄ, TWIERDZĘ ZDOBYŁ PONOĆ ALEKSANDER MACEDOŃSKI WRACAJĄC Z JEDNEJ Z WYPRAW NA WSCHÓD…

RUINY SĄ SPORE I CIEKAWE. ZAAWANSOWANE ZWIEDZANIE ZAJMUJE NAJWYŻEJ 50 min. WARTO PODEJŚĆ ZBOCZEM NA PRAWO OD TWIERDZY I STRZELIĆ STAMTĄD KILKA FAJNYCH ZDJĘĆ.

MIEJSCE JEST ZDECYDOWANIE BARDZO INTERESUJĄCE. DO TEGO NIE MA TU ŻADNYCH OPŁAT. DLA TYCH Z MIASTA OKAZJĄ MOŻE BYĆ SPOTKANIE OKO W OKO Z OSŁEM (I TO NIE Z OSŁEM – POSŁEM …)

TMOGVI – ZRUJNOWANA TWIERDZA NA LEWYM BRZEGU RZEKI KURA. NAZWA “TMOGVI” POCHODZI OD ORMIAŃSKIEGO SŁOWA “MOG” (մոգ) – ‘POGAŃSKI KAPŁAN’ LUB ‘MAGUS’ (WIELKI). ZBUDOWANA W IX w., ALBO WCZEŚNIEJ – BYŁ GŁÓWNĄ TWIERDZĄ KONTROLUJĄCĄ SZLAK HANDLOWY MIĘDZY ARMENIĄ A KARTLIĄ WOKÓŁ WĄWOZU RZEKI KURA. TWIERDZA TMOGVI NABRAŁA ZNACZENIA PO UPADKU POBLISKIEJ TWIERDZY MIASTA – TSUNDY, OKOŁO ROKU 900. NA POCZĄTKU XI w. TWIERDZA PRZESZŁA POD BEZPOŚREDNIĄ KONTROLĘ ZJEDNOCZONEGO KRÓLESTWA GRUZJI. TRZĘSIENIE ZIEMI W 1088 r. ZNISZCZYŁO ZAMEK. OD 1073 r. TWIERDZA TMOGVI BYŁA W RĘKACH RÓŻNYCH, ZNACZĄCYCH FEUDALNYCH RODZIN: KUABULISDZE, TORELI, MKHARGRZELI, SHALIKASHVILI I JAQELI. OD 1578 TWIERDZA NALEŻAŁA DO IMPERIUM OSMAŃSKIEGO. W 1829, TRAKTAT ADRIANOPOLSKI ODAŁ W RĘCE IMPERIUM ROSYJSKIEGO TWIERDZĘ I OTACZAJĄCY JĄ REGION.

ZAMEK TMOGVI ZBUDOWANY NA SZCZYTACH TRZECH GÓR OTACZA DŁUGI NA 150 m, I SZEROKI NA 3 m MUR. TWIERDZA JEST NATURALNIE CHRONIONA KLIFAMI. NA KAŻDYM WZGÓRZU POSTAWIONO SZEREG WIEŻ. TAJEMNY TUNEL ŁĄCZĄCY ZAMEK Z RZEKĄ POZWALAŁ NA DOSTĘP DO WODY NAWET PODCZAS OBLĘŻENIA.

PO NIEDŁUGIM CZASIE DOJECHALIŚMY DO WARDZI
PONIŻEJ DZIURAWYCH SKAŁ JEST PORZĄDNY PARKING Z RESTAURACJĄ, PAMIĄTKAMI (WSZYSTKO PO 5 GEL (LARI)), KASĄ BILETOWĄ etc. BILET KOSZTUJE 3 GEL (LARI) / os. UWAGA !!! ZA JEDNO LARI WIĘCEJ MOŻNA WYKUPIĆ DOJAZD DO WEJŚCIA DO KOMPLEKSU. WIERZCIE MI, NIE WARTO SIĘ MĘCZYĆ IDĄC SERPENTYNAMI… CZŁOWIEK SIĘ NAMĘCZY BEZ SENSU A TU PRZED NAMI MASĘ ŁAŻENIA…

ZWIEDZANIE KOMPLEKSU JASKIŃ TAK NAPRAWDĘ ZACZYNA SIĘ OD FRAGMENTU DAWNEGO MIEJSCA KULTU – OBECNIE PEŁNIĄCEGO ROLĘ BRAMY. ZA 15 GEL (LARI) / grupa MOŻNA TUTAJ ZNALEŹĆ PRZEWODNIKA MÓWIĄCEGO PO ANGIELSKU. DZIĘKI TEMU DOWIEMY SIĘ TROCHĘ NA TEMAT HISTORII GRUZJI, WARDZI, A PONADTO POZNAMY KILKA MIEJSC NIEDOSTĘPNYCH DLA PRZECIĘTNEGO ZWIEDZACZA… NASZA PRZEWODNICZKA, MŁODA DZIEWCZYNA, OPROWADZAŁA NAS PO DZIURACH W PIASKOWCU PRZEZ ok. 90 min.

ZWIEDZAJĄC NATKNĘLIŚMY SIĘ NA CIEKAWY,  LICZĄCY KILKASET LAT FRAGMENT SYSTEMU WODNO-KANALIZACYJNEGO KTÓRY TWORZĄ WYPALANE Z GLINY ODCINKI RUR.

NAJWAŻNIEJSZYM OBECNIE MIEJSCEM KULTU WARDZI JEST KOŚCIÓŁ ZAŚNIĘCIA MATKI BOSKIEJ (KOŚCIÓŁ WNIEBOWZIĘCIA). WYKUTY W KAMIENIU MA WEWNĘTRZNE WYMIARY: 8.2 m x 14.5 m x 9.2 m (WYSOKOŚĆ). ZARÓWNO ŚWIĄTYNIA JAK I NARTEKS SĄ BOGATO ZDOBIONE MALOWIDŁAMI. OBRAZY TE MAJĄ OGROMNE ZNACZENIE DLA HISTORII ROZWOJU MALOWIDEŁ ŚCIENNYCH ŚREDNIOWIECZNEJ GRUZJI. NA PÓŁNOCNEJ ŚCIANIE KOŚCIOŁA WIDNIEJĄ PORTRETY SURAMELIEGO RATI – GŁÓWNEGO FUNDATORA ŚWIĄTYNI, KRÓLA JERZEGO III I JEGO CÓRKI, TAMAR.

OBRAZY SĄ DATOWANE NA LATA 1184 – 1186. NA WYŻSZYCH PARTIACH ŚCIAN I SKLEPIENIACH WIDAĆ SERIĘ WYDARZEŃ Z ŻYCIA CHRYSTUSA: ZWIASTOWANIE, NARODZINY, PREZENTACJA W ŚWIĄTYNI, CHRZEST, PRZEMIENIENIE PAŃSKIE, WSKRZESZENIE ŁAZARZA, WJAZD DO JEROZOLIMY, OSTATNIA WIECZERZA, MYCIE NÓG, UKRZYŻOWANIE, ZSTĄPIENIE DO PIEKIEŁ, WNIEBOWSTĄPIENIE, ZEJŚCIE DUCHA ŚWIĘTEGO I ZAŚNIĘCIE MARYI PANNY.

ILUSTRACJE NA NIŻSZYM POZIOMIE PRZEDSTAWIAJĄ ŚWIĘTYCH I SŁUPNIKÓW. Z TYŁU, ZA OŁTARZEM WIDNIEJĄ NAMALOWANE POSTACI 12 APOSTOŁÓW. PRZECHODZĄC PRZEZ NARTEKS ZOBACZYSZ SCENY Z SĄDU OSTATECZNEGO, ŁONO ABRAHAMA, ANIOŁY PRZENOSZĄCE MEDALION Z KRZYŻEM ŚWIĘTYM I TRZEMA SCENAMI Z ŻYCIA ŚWIĘTEGO STEFANA. OBRAZY SĄ WYKONANE W TECHNICE AL SECCO I WSKAZUJĄ NA ZWIĄZKI POMIĘDZY CHRZEŚCIJAŃSTWEM ORIENTALNYM I BIZANCJUM. WIELE OBRAZÓW ZNISZCZYŁO TRZĘSIENIE ZIEMI W SAMCCHE W ROKU 1283.

W KOŚCIELE I WOKÓŁ NIEGO DZISIAJ TEŻ MIESZKAJĄ MNISI. ZE ŚWIĄTYNI WCHODZI SIĘ W KORYTARZE BIEGNĄCE W DWÓCH KIERUNKACH. JEDEN IDZIE DO STUDNI Z KTÓREJ CIĄGLE KORZYSTAJĄ MNISI, DRUGI WCHODZI W GŁĄB SKAŁY I PROWADZI KILKA PIĘTER WYŻEJ. TEN MA OKOŁO 800 m I JEST NAPRAWDĘ CIEKAWY. BĘDĄC TUTAJ MOŻNA SOBIE ŁATWIEJ WYOBRAZIĆ JAK KIEDYŚ SIĘ NIMI PORUSZANO I JAK SIĘ TU ŻYŁO. JEŚLI ZDAMY SOBIE SPRAWĘ Z TEGO, ŻE TRZĘSIENIE ZIEMI ZNISZCZYŁO TO SIEDLISKO W 2/3 I ŻE KIEDYŚ MOGŁO SIĘ W TYCH SKAŁACH UKRYĆ DO 60 000 LUDZI TO NASZ PODZIW DLA TEGO MIEJSCA ZDECYDOWANIE WZROŚNIE.

ZWIEDZAJĄC SPOTKALIŚMY LUDZI Z KRAKOWA …

WARDZIA JEST SUPER CIEKAWA I WARTA ZWIEDZANIA. CAŁKOWITY CZAS ZWIEDZANIA WRAZ Z PODJAZDEM OD KASY BILETOWEJ NA GÓRĘ OCENIAMY NA MAX 2:30 h. DODAJ 30-45 min JEŚLI NIE KORZYSTASZ Z BUSIKU. OGLĄDAJĄC WSZYSTKO I OBFOTOGRAFOWUJĄC DOKŁADNIE NIE ZMĘCZYLIŚMY SIĘ ZA BARDZO…

PO ZAKOŃCZENIU ZWIEDZANIA JASKIŃ POPEŁNILIŚMY BŁĄD… JADĄC DO WARDZI, TUŻ PRZED SKRĘTEM DO NIEJ MIJA SIĘ ZNAK ZE STRZAŁKAMI: WARDZIA I GÓRNA WARDZIA. ROZMAWIAJĄC Z PRZEWODNICZKĄ DOWIEDZIAŁEM SIĘ, ŻE TAM W GÓRNEJ WARDZI ODLEGŁEJ O OKOŁO 6 km JEST MONASTYR DO ZOBACZENIA… PO OPUSZCZENIU DOLNEJ WARDZI SKIEROWALIŚMY SIĘ DO GÓRNEJ. PRZEJECHALIŚMY OK. 4 km I … ZATRZYMALIŚMY SIĘ NA FURCIE ZAMKNIĘTEJ NA KŁÓDKĘ. PONIEWAŻ W POBLIŻU NIE BYŁO WIDAĆ NIKOGO, KTO MÓGŁBY UDZIELIĆ NAM JAKIEJKOLWIEK INFO, ZAWRÓCILIŚMY…

W DRODZE POWROTNEJ W OKOLICACH BORJOMI ZATRZYMALIŚMY SIĘ NA OBIAD W PRZYDROŻNEJ KNAJPCE POLECONEJ PRZEZ NASZEGO KIEROWCĘ, ZWIADA. PRAWIE NA PEWNO BYŁA TO RESTAURACJA “RVELI” (GPS 41.8698, 43.4179). JADŁODAJNIA JEST USYTUOWANA ok. 20 min OD CENTRUM BORJOMI PO PRAWEJ, JADĄC W KIERUNKU GORI… ZAMÓWILIŚMY SPORO LOKALNEGO JEDZENIA, BO NIESTETY GŁÓD NAS MOCNO ŚCISKAŁ. JEDZENIE ZA BARDZO NAS NIE ZACHWYCIŁO. SZCZEGÓLNIE RYBKI, BO TO NIE BYŁY RYBY, TYLKO JAKIEŚ MALUCHY RYBNE. JEDLIŚMY PODOBNE WCZEŚNIEJ I NAM NIE SMAKOWAŁY. TE TEŻ OKAZAŁY SIĘ NIEWYPAŁEM… LOKALNE SAŁATKI PYSZNE, A JEDNO Z DWÓCH MIĘS TROCHĘ TWARDAWE. BARANINA MI OSOBIŚCIE SMAKOWAŁA. GENERALNIE MIEJSCE GODNE POLECENIA.

ZA OKNEM LAŁO JAK Z CEBRA. PRZY STOŁACH SIEDZIAŁO SPORO LUDZI. MY NATOMIAST WCINALIŚMY WSZYSTKO POPIJAJĄC JEDZONKO WINEM I PIWEM. A NA KOŃCU LOKALNĄ CZACZĄ. WYCHODZĄC DZIEWCZYNY DOSTAŁY OD LOKALSÓW PÓŁ LITRA DOBRZE WYGLĄDAJĄCEJ CZACZY, KTÓRĄ OCZYWIŚCIE MUSIELIŚMY PRZYJĄĆ…

DO NASZEGO HOTELIKU-BURDELIKU DOJECHALIŚMY W DESZCZU KOŁO 19:30. KIEROWCA SPISAŁ SIĘ ŚWIETNIE. DO OBIECANYCH 200 GEL (LARI) DODALIŚMY MU 10% NAPIWKU NO I OCZYWIŚCIE PŁACILIŚMY W CZASIE WYCIECZKI ZA JEGO JEDZENIE. W HOTELU, NA ZADASZONYM TARASIE NA IV PIETRZE, CZEKAŁA JUŻ NA NAS RESZTA GRUPY. WYMIENILIŚMY SIĘ WRAŻENIAMI Z CAŁEGO DNIA JEDZĄC PRZYGOTOWANĄ PRZEZ NICH LEKKĄ KOLACJĘ: LAWASZ, SER, POMIDORY I POPIJAJĄC WINO…

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *