20.03.2014 – W HAMBURGU (FREE WALKING TOUR, KUNST HALE, CLUBBING)

.

ZERWALIŚMY SIĘ SKORO ŚWIT, CZYLI ok. 9:30. ZJEDLIŚMY POZOSTAŁOŚCI Z PRZYGOTOWANEGO NA DROGĘ JEDZENIA I PRZED 11:00 BYLIŚMY NA MIEJSCU ZBIÓRKI FREE WALKING TOUR. JEDZĄC KOLACJĘ ZDECYDOWALIŚMY SIĘ SKORZYSTAĆ Z DARMOWEGO 3 GODZINNEGO SPACERU PO MIEŚCIE, W CZASIE KTÓRYCH PRZEWODNIK POKAZUJE I OPOWIADA O KILKUNASTU INTERESUJĄCYCH PUNKTÓW HAMBURGA. BIERZE ZA TO TYLKO NAPIWKI. ZAZNACZA NAWET NA POCZĄTKU WYCIECZKI, ŻE JEŚLI KTOŚ NIE CHCE, TO NIE MUSI PŁACIĆ.

ZEBRAŁA SIĘ SPORA GRUPKA CHĘTNYCH. PO WYPEŁNIENIU KRÓCIUTKIEJ ANKIETY I USTALENIU JĘZYKA JAKIM POSŁUGIWAĆ SIĘ BĘDZIE PRZEWODNIK, OKOŁO GODZINY 11:20 18 OSOBOWA GRUPA POD OPIEKĄ AMERYKANINA MIESZKAJĄCEGO TUTAJ OD 18 LAT ROZPOCZĘŁA ZWIEDZANIE.

NA POCZĄTEK BRAD 15 min WYKŁADEM NAKREŚLIŁ HISTORIĘ MIASTA. POTEM KOLEJNO PRZECHODZILIŚMY DO NAJWAŻNIEJSZYCH ZABYTKÓW HAMBURGA (RATUSZA, KOŚCIOŁÓW, BUDYNKÓW PRZEDSIĘBIORSTW SPEDYCYJNYCH, MIEJSCA OD KTÓREGO ZACZĄŁ SIĘ NAJWIĘKSZY POŻAR MIASTA CZY TEŻ DAWNYCH MAGAZYNÓW PORTOWYCH). ZWIEDZANIE TRWAŁO PRAWIE 3 GODZINY. UZNALIŚMY, ŻE PRZEWODNIK SIĘ NAPRACOWAŁ, ZA CO DOSTAŁ OD NAS 15 € NAPIWKU. Z NASZYCH OBSERWACJI WYNIKAŁO, ŻE TYLKO PARA HISZPAŃSKA DAŁA W MIARĘ PRZYZWOITY TRINKGELD. NIEJEDNOKROTNIE PODRÓŻUJĄC ZETKNĘLIŚMY SIĘ Z TAKĄ FORMĄ PŁATNOŚCI. NIBY COŚ JEST ZA DARMO, ALBO ZOSTAŁO WCZEŚNIEJ ZAPŁACONE ALE… CZEMU NIE DAĆ NAPIWKU JEŻELI USŁUGA JEST DOBRZE WYKONANA? A MOŻE JEST TO NOWOCZESNA FORMA WYCIĄGANIA PIENIĘDZY? WSZYSTKO ZALEŻY OD OKOLICZNOŚCI.

NA KONIEC KUPILIŚMY U PRZEWODNIKA @ 11 € NA OSOBĘ, NAZWIJMY TO „BILET” POZWALAJĄCY NA WZIĘCIE UDZIAŁU W tzw. PUB CRAWLINGU, CZYLI WAŁĘSANIU SIĘ W GRUPIE PO KLUBACH NOCNYCH SŁYNNEJ DZIELNICY ROZPUSTY ST. PAULI. ZA TE 11 € MASZ PRAWO DO WYPICIA ZA DARMO PIERWSZYCH 5 DRINKÓW W PIĘCIU PIERWSZYCH KNAJPACH. TYLE TYLKO, ŻE W NIEKTÓRYCH PABACH DRINK KOSZTUJE 0,99 € …

PO ROZSTANIU SIĘ Z GRUPĄ POSZLIŚMY POWOLI OGLĄDAJĄC MIASTO W KIERUNKU NAJWAŻNIEJSZEGO TUTAJ MUZEUM – KUNSTHALLE. ZWIEDZANIE KUNSTHALLE TO KOLEJNE 3 GODZINY. CIEKAWA, WARTA ZOBACZENIA GALERIA. BARDZO PRZEJRZYSTA. NIESTETY SPORA JEJ CZĘŚĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA DLA ZWIEDZAJĄCYCH. SZKODA, BO MIEŚCI SIĘ TAM PONOĆ NAJWIĘKSZY ZBIÓR PRAC ANDY WARCHOLA… WSTĘP 16 €. PO WYJŚCIU Z GALERII POSTANOWILIŚMY ZREZYGNOWAĆ Z POWROTU DO NASZEGO HOTELU PRZED CLUBBINGIEM I WRÓCILIŚMY NA ULICZKĘ REKOMENDOWANĄ WCZEŚNIEJ PRZEZ PRZEWODNIKA BY COŚ ZJEŚĆ.

NIESTETY, NAJLEPSZE PONOĆ MIEJSCE, GDZIE MOŻNA W HAMBURGU ZJEŚĆ TRADYCYJNE RYBNE DANIE BYŁO ZAMKNIĘTE. OBOK NIEGO INNA, TEŻ WSPOMNIANA WCZEŚNIEJ RESTAURACYJKA OKAZAŁA SIĘ BYĆ PEŁNA. ZMUSIŁO NAS TO DO ZJEDZENIA SPECJAŁU KUCHNI NIEMIECKIEJ W MIEJSCU O WDZIĘCZNEJ NAZWIE KARTOFFELKELLER. ZJEDLIŚMY DANIE SKŁADAJĄCE SIĘ Z TRZECH RÓŻNYCH KAWAŁKÓW RYB Z PYRAMI Z PATELNI. POPIJANE PIWEM. PRZECIĘTNE. W BUDKACH NAD BAŁTYKIEM W POLSCE SMAKUJE MI LEPIEJ. TO WSZYSTKO ZA 38 €.

POWOLI TRZEBA SIĘ BYŁO ZBIERAĆ DO CLUBBINGU. MUSIELIŚMY POJECHAĆ METREM NA PLAC BEATLESÓW, GDZIE PRZY METALOWYM SILHOUETTE SŁYNNEJ CZWÓRKI MIAŁ CZEKAĆ NA NAS PRZEWODNIK. BYLIŚMY PRZED CZASEM, WIĘC TROCHĘ SIĘ PRZESZLIŚMY ULICĄ SEX ROZKOSZY. WSZĘDZIE STOJĄ FACECI WYGLĄDAJĄCY NA ZNUDZONYCH I KIWAJĄ SIĘ WOKÓŁ WŁASNEJ OSI. WRÓCILIŚMY NA MIEJSCE ZBIÓRKI. NASZ PRZEWODNIK – TYM RAZEM HISZPAN – JUŻ CZEKAŁ. OKAZAŁO SIĘ, ŻE NA RAZIE JESTEŚMY JEDYNYMI CHĘTNYMI NA CLUBBING, I…, ŻE JEŚLI NIKT WIĘCEJ SIĘ NIE ZJAWI TO DOSTANIEMY Z POWROTEM PIENIĄDZE I BĘDZIEMY MOGLI ROBIĆ CO CHCEMY… DELIKATNIE MÓWIĄC PODNIOSŁA SIĘ NAM ADRENALINA. OŚWIADCZYLIŚMY FACETOWI, ŻE TO NIE JEST OK. RANO POWIEDZIANO NAM, IŻ SPOTKANIE O 21:30 ROZPOCZYNA PUB CRAWL. NIKT NIE WSPOMNIAŁ, ŻE BĘDZIE TO ZALEŻNE OD ILOŚCI CHĘTNYCH. USTAWILIŚMY SOBIE CAŁY DZIEŃ TAK BY NIE NARUSZYĆ WCZEŚNIEJSZEGO PLANU ZWIEDZANIA, A TERAZ OKAZUJE SIĘ, ŻE MOGLIŚMY SPOKOJNIE ROZŁOŻYĆ TEN CZAS INACZEJ. BARDZIEJ EFEKTYWNIE. HISZPAŃSKI PRZEWODNIK USPOKAJAJĄC, PODPROWADZIŁ NAS DO PIERWSZEGO KLUBU I ZAORDYNOWAŁ SZNAPSA MÓWIĄC, ŻE BĘDZIEMY TUTAJ CZEKAĆ MAX 15/20 min NA EWENTUALNĄ RESZTĘ GRUPY. BAR MIAŁ NAZWĘ KLUB 99 (€ centów). WSZYSTKO TUTAJ TYLE KOSZTOWAŁO – 0,99 € CZYTAJ 1 €. LIKIERY, WÓDKA, KONIAK, TEQUILA, I INNE CIĘŻKIE ALKOHOLE PODAWANE SĄ TU W 0,25 dcl PLASTIKOWYCH NAPARSTKACH. TYLEŻ SAMO KOSZTUJE BUTELKA 0,33 PIWA LUB 0,2 litra PROSECCO (OCZYWIŚCIE POŁOWA TO LÓD). SZYBKO SIĘ UPORALIŚMY ZE SZNAPSAMI I ZAORDYNOWALIŚMY, WOMBACIK PROSECCO, A JA OCZYWIŚCIE PIWO…

CLUBBING W HAMBURGU

CLUBBING W HAMBURGU

.

AKURAT KOŃCZYLIŚMY DRUGĄ KOLEJKĘ, KIEDY DOBILI DO NAS JESZCZE TRZEJ KLUBOWICZE. FAJNI NIEMIECCY CHŁOPCY – JEDEN, ŁUKASZ, URODZONY W GLIWICACH. BŁYSKAWICZNIE NADROBILI DYSTANS DRINKOWY I PRZESZLIŚMY DO KOLEJNEGO WÓDOPOJU, O NAZWIE TROCHĘ SOWIECKO BRZMIĄCEJ … “ROSCHINSKY’S“. NA SZCZĘŚCIE TYLKO NAZWA BYŁA ROSYJSKA. ZDECYDOWANIE CIEKAWSZE OD PIERWSZEGO KLUBU WNĘTRZE, LEPSZE DRINKI I OBSŁUGA. NO I PIŁKARZYKI, W KTÓRE ZACZĘLIŚMY GRAĆ PO WSTĘPNYM ZAPOZNANIU SIĘ. CHŁOPCY PRACUJĄ W HAMBURGU JAKO INŻYNIEROWIE PRZY BUDOWIE NOWEJ FILHARMONII. PONIEWAŻ SĄ Z RÓŻNYCH MIEJSC, TO WE CZWARTEK WIECZOREM ROBIĄ SOBIE WSPÓLNE WIECZORY PRZED WEEKENDAMI, NA KTÓRE ŚMIGAJĄ DO RODZIN. POSZWENDALIŚMY SIĘ JESZCZE RAZEM Z GODZINĘ PO SANKT PAULI I TRZEBA BYŁO WRACAĆ DO HOTELU BO OSTATNI POCIĄG KOŃCZY JEŹDZIĆ O PÓŁNOCY. MIELIŚMY TEŻ DOŚĆ DWUNASTOGODZINNEGO ŁAŻENIA I TROCHĘ BYLIŚMY ZMĘCZENI.

KLUBY W CZWARTEK PRZED 24:00 BYŁY MOCNO PUSTAWE CO TEŻ CZYNIŁO WYCIECZKĘ NUDNAWĄ. FAJNIE NATOMIAST BYŁO POZNAĆ NOWYCH LUDZI, A PRZECIEŻ O TO CHODZI W CLUBBINGU…

.

► ZOBACZ FOTY ◀︎

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *