07.07.2013 – DZIEŃ PIERWSZY – POROS

.

NIESTETY PROGNOZA POGODY, KTÓRĄ KAPITAN DOSTAŁ O ŚWICIE NIE ZA BARDZO BYŁA DOBRA DLA NAS, WYBIERAJĄCYCH SIĘ CYKLADZIĆ I MUSIELIŚMY WYBRAĆ WARIANT “B” PODRÓŻY, KIERUJĄC SIĘ NA PELOPONEZ…

PO ŚNIADANIU, ROZLUŹNIENI, WYPOCZĘCI I NAJEDZENI, PRZY WIEJĄCEJ 5-tce OPUSZCZAMY ATENY KIERUJĄC SIĘ NA POROS…

WYCHODZIMY Z MARINY I RZUCIWSZY OSTATNI RAZ OKIEM NA ATENY, POWOLI PŁYNIEMY NA ŻAGLACH. ZAŁOGA SPRAWDZA WYPOSAŻENIE ŁODZI I DZIAŁANIE ELEKTRONIKI, KTÓRĄ JEST NASZPIKOWANA, TESTUJĄC WSZYSTKIE, TAK PRZYDATNE DO SPOKOJNEGO ŻEGLOWANIA URZĄDZENIA…

PO NIEDŁUGIM CZASIE ODDALONY O 35 MIL MORSKICH OD NASZEGO MIEJSCA POSTOJU W ATENACH POROS, WYŁANIA SIĘ ZZA OPATULONEGO TIULEM MGŁY HORYZONTU.

OK 17:00 CUMOWALIŚMY DO NABRZEŻA.

NA WYSPACH GRECKICH FAJNE JEST TO, ŻE JUŻ KILKA METRÓW OD NABRZEŻA ZNAJDUJĄ SIĘ BUDYNKI WSZELKIEGO RODZAJU RESTAURACYJEK, TAWERN, SKLEPIKÓW, KOŚCIÓŁKÓW, DAWNYCH BUDYNKÓW ADMINISTRACYJNYCH, HOTELIKÒW I KAFEJEK Z POMIESZCZENIAMI MIESZKALNYMI NA GÓRNYCH PIĘTRACH. WŁAŚNIE DO TAKIEGO MIEJSCA WIATRY NEPTUNA PRZYGNAŁY NAS LEKKIM TRUCHTEM TEGO NIEDZIELNEGO POPOŁUDNIA.

ZACUMOWALIŚMY 2 m OD STOLIKA TAWERNY. WIETRZĄCY KASĘ WŁAŚCICIEL OD RAZU PRZYBIEGŁ POMÓC NAM W PRZYBIJANIU. POMAGAŁA NAM TEŻ WYDATNIE ZAŁOGA KOŁYSZĄCEGO SIĘ OBOK JACHTU Z MIESZANĄ, KANADYJSKO NIEMIECKO I JESZCZE JAKOŚ BARDZIEJ MIĘDZYNARODOWĄ ZAŁOGĄ. WSZYSCY BYLIŚMY CZUJNIE OBSERWOWANI PRZEZ PRZYSTANIOWEGO FUTRZAKA ZWIERZAKA…

CHWILĘ PÓŹNIEJ TAWERNOWY ZAPROSIŁ NAS NA OBIAD. ZGODZILIŚMY SIĘ WSPANIAŁOMYŚLNIE, TYM BARDZIEJ, ŻE NASZ KAPITAN PAMIĘTAŁ TĘ RESTAURACJĘ Z POPRZEDNIEGO REJSU. USTALILIŚMY TYLKO, IŻ JEDZENIE MA BYĆ NA 20:00 I WYBRALIŚMY INTERESUJĄCE NAS RYBY. PO TYM WSZYSTKIM ZOSTALIŚMY POCZĘSTOWANI UZO NA DOBRY POCZĄTEK …

KAPITAN ZOSTAŁ NA POKŁADZIE, A MY Z PROKTOSIAMI POSZLIŚMY SIĘ PRZEJŚĆ WZDŁUŻ NABRZEŻA I ODCHODZĄCYCH OD NIEGO ULICZEK…

Poros – grecka wyspa o powierzchni 31 km² położona 48 km od portu w Pireusie w archipelagu Wysp Sarońskich. Oddziela ją od Peloponezu 200-metrowej szerokości kanał. Na wyspie żyje ponad 3780 mieszkańców w większość mieszkających w stolicy wyspy – Poros. Poza stolicą na wyspie jest jeszcze osada Ágios Nektários, zamieszkała przez 101 osób. Poros składa się z dwóch połączonych ze sobą mostem wysp: Sphairi i Sferia. Poros to także jedna z greckich gmin, w skład której wchodzi także jedno z miast położone na stałym lądzie, Kyaní Aktí (213 mieszkańców). Łączna powierzchnia gminy wynosi 49,6 km², a populacja 3993 mieszkańców.
Osadnictwo na wyspie rozpoczęło się już w epoce brązu. Groby odkryte na wyspie były poświęcone Mykeńczykom i są datowane na 1000 lat p.n.e.
W czasach Bizantyjskich Poros oraz okoliczne wyspy były miejscem częstych ataków piratów. Wyspa podobnie jak cała Grecja była okupowana przez Turków.

.

THE SAILOR TABEPNA - - ZAPAMIĘTAJCIE TO MIEJSCE - TU NIE WARTO JEŚĆ !!!

THE SAILOR TABEPNA – ZAPAMIĘTAJCIE TO MIEJSCE – TU NIE WARTO JEŚĆ !!!

.

PO DRODZE UDAŁO SIĘ NAM TROSZKĘ UZUPEŁNIĆ ZAPASY I ZASIĘGNĄĆ JĘZYKA W SPRAWIE PORANNEJ DOSTAWY RYB…

MIASTECZKO ŚWIECIŁO PUSTKAMI MIMO, MOŻE Z POWODU, NIEDZIELI… ALE I TAK KILKA SKLEPIKÓW, BARY, TRAFIKI I TAWERNY STAŁY OTWOREM…

ZABYTKI: … Neoklasyczna wieża zegarowa zbudowana w 1927 r.; Muzeum archeologiczne, postawione w miejscu antycznego sanktuarium Posejdona; Świątynia poświęcona Posejdonowi zbudowana przez lokalnych mieszkańców w 520 roku p.n.e.; Budynek Greckiej Akademii Marynarki Wojennej z 1827 roku…”

POROS BYŁO DLA MNIE PIERWSZYM GRECKIM MIASTECZKIEM, KTÓRE ZOBACZYŁEM Z BLISKA… URZEKA KOLORYTEM, BRAKIEM RUCHU KOŁOWEGO.

           WRÓCILIŚMY Z OBCHODU MIASTECZKA KOŁO 19 Z MINUTAMI… SKĄPANY POTOKAMI SŁOŃCA NIE CZUŁEM GORĄCA. NASZ STÓŁ JUŻ BYŁ GOTOWY A GUCIO – SZEF, ZACZĄŁ NAS POGANIAĆ, TWIERDZĄC ŻE NA 20:00 ZAMÓWILIŚMY RYBĘ – DANIE GŁÓWNE, CZYLI  ŻE PRZYSTAWKI POWINNY BYĆ GOTOWE O 19:00. PROTESTY NA NIC SIĘ ZDAŁY. GUCIO ZMUSIŁ NAS DO ROZPOCZĘCIA JEDZENIA. PODAŁ JAKO STARTER: STARĄ, STERANĄ ŻYCIEM OŚMIORNICĘ, GUMOWE KALMARY, ODMROŻONE KREWETKI I SAŁATKĘ GRECKĄ…
NIE BYLIŚMY ZADOWOLENI …

NA DRUGIE, GŁÓWNE DANIE, DOSTALIŚMY PIECZONĄ RYBĘ.

           MALUTKI ZGRZYT NASTĄPIŁ PRZY PŁACENIU RACHUNKU… POWIEDZIAŁEM WŁAŚCICIELOWI, IŻ JADŁEM W JEGO KNAJPIE 13, 8 I 5 LAT TEMU, I ŻE PO RAZ PIERWSZY DOSTAŁEM TAK NIEDOBRE JEDZENIE… BARDZO SIĘ MITYGOWAŁ, PRZEPRASZAJĄC, I  OFERUJĄC NAM DODATKOWĄ OŚMIORNICĘ …
NIE UDAŁO MU SIĘ JEDNAK NAS PRZEKONAĆ… – JEDZENIE BYŁO NIEDOBRE

NAWET TOWARZYSZĄCY NAM CAŁY CZAS KOCI SIERŚCIUCH, Z KAPIĄCYM GŁODEM WZROKIEM NIE RUSZYŁ SIĘ NA POZOSTAWIONE PRZEZ NAS RESZTKI JEDZENIA…

THE SEA FOOD SPECIALISTS THE SAILOR TABEPNA – ZAPAMIĘTAJCIE TO MIEJSCE – TU NIE WARTO JEŚĆ !!!

           POSZLIŚMY TROCHĘ SIĘ PRZEWIETRZYĆ, POTEM WRÓCILIŚMY NA ŁÓDKĘ. WYSPAĆ SIĘ…
NIESTETY BYŁO TO UTRUDNIONE, BO KANADYJSKO-NIEMIECKO-JAKAŚ TAM ZAŁOGA NA ŁODZI OBOK, ROBIŁA DO 5-tej RANO TYLE HAŁASU, ŻE CZĘŚĆ NASZEJ ZAŁOGI NIE ZMRUŻYŁA OCZU …
.
 .

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *