15.07.2013 – PARALIO ASTROS

.

POBUDKA JAK ZWYKLE KOŁO 8:00…

CZĘŚĆ ZAŁOGI PRZYGOTOWUJE ŚNIADANIE, CZĘŚĆ POMAGA PRZY MANEWRACH… PO WYJŚCIU Z PORTU, CIĄGLE BĘDĄC W FIORDZIE (PONOĆ JEDYNYM W GRECJI?) ZASTANAWIAMY SIĘ, CZY JEŚĆ W KUBRYKU, CZY CZEKAĆ. MORZE JEST MOCNO POFALOWANE I NIEŹLE WIEJE, WIĘC CZEKAMY ZE ŚNIADANIEM… PŁYNIEMY. PO NIECAŁEJ GODZINIE WODA SIĘ TROCHĘ USPOKAJA I MOŻEMY PŁYNĄĆ JEDZĄC NA POKŁADZIE…

MORZE SIĘ SFLAUCIŁO, JAK TO OKREŚLIŁA PROKTOSIA. KORZYSTAJĄC Z TEGO KĄPIEMY SIĘ NA OTWARTYM MORZU. SKACZEMY DO WODY, PŁYWAMY. KTO CHCE, JEST CIĄGNIĘTY ZA JACHTEM NA LINIE – FAJNE ZABAWY W CIEPŁEJ WODZIE. CZADOWO …

POWOLI MIJAJĄ GODZINY…

WRESZCIE DOPŁYWAMY DO PORTU ZWANEGO PARALIA TIROU (TYROS). NIE BARDZO NAM SIĘ TU PODOBA. TO KOLEJNY NIEWIELKI, POŁOŻONY W ZATOCZCE PORCIK BEZ DOSTĘPU DO WODY I PRĄDU. PO WEJŚCIU DOŃ MIMO TEGO, ŻE JEST W NIM MIEJSCE DECYDUJEMY SIĘ PŁYNĄĆ DALEJ DO PARALIO ASTROS.

PŁYNIEMY NA ŻAGLACH. PONOWNIE ROBI SIĘ WIETRZNIE. DOPŁYWAMY PO GODZINIE Z HAKIEM. OKOŁO 16:30 CUMUJEMY. ZROBILIŚMY DZISIAJ 42 MILE.

WARUNKI DOBIJANIA TRUDNE – WIATR I DESZCZ. ALE NASZA ZAŁOGA SPRAWNIE POKONUJE TE TRUDNOŚCI. PO SZYBKIM KILKUNASTOMINUTOWYM CUMOWANIU WYSKAKUJEMY NA BRZEG. PRZY CUMOWANIU POMAGALI NAM POLAK I ANGLIK. PRZY NABRZEŻU JEST TEŻ JACHT Z AUSTRALIJSKĄ ZAŁOGĄ. ROZMAWIAM Z NIMI CHWILĘ. JEDNA Z DZIEWCZYN POCHODZI Z ALICE SPRINGS …

CHOCIAŻ LOCJA MÓWI IŻ W PORCIE NIE MA WODY, ZNAJDUJEMY PODŁĄCZENIE DOSYĆ DALEKO OD NABRZEŻA JACHTOWEGO, PRZY CZĘŚCI KEI DO KTÓREJ CUMUJĄ RYBACY I REALIZUJEMY POMYSŁ NASZEGO KAPITANA ŁĄCZĄC WĘŻE Z KILKU JACHTÓW I PO KOLEI BUNKRUJĄC WODĘ.

PADA DROBNY DESZCZ. IDĘ WYRZUCIĆ ŚMIECI I PRZEJŚĆ SIĘ PO MIASTECZKU. NIESTETY WOMBACIK COŚ ZACZYNA CHRYPIEĆ I CZUĆ SIĘ NIESWOJO. NIE CHCE ZE MNĄ IŚĆ.

ASTROS WYGLĄDA NA TYPOWO WYPOCZYNKOWE NADMORSKIE MIASTECZKO Z ŁADNĄ PLAŻĄ I STOJĄCYMI POWYŻEJ ŚREDNIOWIECZNYMI RUINAMI TWIERDZY. MA SPORY PORT SKŁADAJĄCY SIĘ Z DWÓCH CZĘŚCI. POMIĘDZY NIMI JEST DOŚĆ DUŻA PIASZCZYSTA PLAŻA. NA WYSOKOŚCI PLAŻY PARCZEK. DALEJ ZACZYNAJĄ SIĘ DOMY. PIERWSZY RZĄD TO PRAKTYCZNIE SAME RESTAURACYJKI Z WIDOKIEM NA MORZE. POMIĘDZY NIMI A DRUGIM RZĘDEM BUDYNKÓW JEST PIĘKNA ULICZKA ZE SKLEPAMI, BUTIKAMI I RESTAURACYJKAMI. BRAKUJE TU JEDNAK WIĘKSZEGO MARKETU, MAŁE SKLEPIKI SPOŻYWCZE MAJĄ MOCNO OGRANICZONY WYBÓR. PRZECINAJĄC “PASAŻ HANDLOWY” ULICZKĄ PROWADZĄCĄ POZA OSADĘ, TUŻ ZA NIM, NA ROGU NASTĘPNEJ PRZECZNICY, ZNAJDUJE SIĘ NIEDUŻA WINIARNIA Z DOSYĆ DOBRYMI, NIEDROGIMI MIEJSCOWYMI WINAMI.

KONTYNUUJĄC SPACER ULICZKĄ IDĄCĄ POZA MIASTO, MOŻNA SKRĘCIĆ W PRAWO NA SCHODKI PROWADZĄCE DO GÓRNEJ CZĘŚCI MIASTECZKA. TAM ZNAJDUJE SIĘ KOŚCIÓŁ I GÓRUJĄCA NAD NIM BRYŁA TWIERDZY. I TAM POSZEDŁEM.

TWIERDZA JEST W NIEZŁYM STANIE. MA NAWET DWA CZY TEŻ TRZY BUDYNKI W MIARĘ KOMPLETNE – ZE STROPAMI I DACHAMI. ROZTACZA SIĘ STĄD PIĘKNY WIDOK NA CAŁĄ OKOLICĘ – WARTO TU WEJŚĆ I STRZELIĆ PARĘ FOTEK.

ROBIĄC JE OTRZYMAŁEM SMS-a Z WIADOMOŚCIĄ O ŚMIERCI JANKA P. ZASTANAWIAM SIĘ JAK TO PRZEKAZAĆ WOMBATOWI … KOSZMAR.

NA KOLACJĘ ZSZEDŁEM SCHODAMI ZACZYNAJĄCYMI SIĘ PRZY TWIERDZY IDĄCYMI PROSTO DO CENTRUM (NAJKRÓTSZA DROGA) ROBIĄC PO DRODZE TROCHĘ ZAKUPÓW. CIĄGLE KROPI…

.

PARALIO ASTROS - WIECZÓR NA GŁÓWNEJ PROMENADZIE HANDLOWEJ

PARALIO ASTROS – WIECZÓR NA GŁÓWNEJ PROMENADZIE HANDLOWEJ

.

PO PYSZNEJ KOLACJI Z KREWETKAMI I BIAŁYM WINEM WYBRALIŚMY SIĘ Z PROKTOSIAMI NA PRZECHADZKĘ GŁÓWNĄ PROMENADĄ HANDLOWĄ BY UZUPEŁNIĆ ZAPASY. BYŁO TRUDNO, ALE DALIŚMY RADĘ… WE WCZEŚNIEJ WSPOMNIANEJ WINIARNI PO DEGUSTACJI NABYLIŚMY DWIE BUTELKI BIAŁEGO I JEDNĄ CZERWONEGO WINA (MERLOT 2007) ZA JEDYNE 16 € !!! PO POWROCIE JESZCZE JAKIŚ CZAS PROWADZIMY ŻYCIE SOCJALNE NA DECKU … WOMBACIK TROCHĘ BARDZIEJ ZACZĄŁ CHRYPIEĆ – ZA MAŁO CHYBA SPOŻYWA… NIC JEJ NIE POWIEDZIAŁEM …

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *