19.02.2016 – KHAJURAHO – JHANSI – PROLOG PODRÓŻY ZE SRACZKĄ

.

WSTALIŚMY NORMALNIE. SZYBCIUTKO SPAKOWALIŚMY SWOJE ŚMIECI I ZJADŁSZY ŚNIADANKO – POZOSTAŁOŚĆ PO WCZORAJSZYM OBIEDZIE WYBIEGLIŚMY JESZCZE NA OSTATNIE ZAKUPY. WRÓCILIŚMY PO 30 MINUTACH, ZABRALIŚMY RZECZY I WYSZLIŚMY NA DROGĘ, BY ZŁAPAĆ JAKIEGOŚ MOTO-RIKSZARZA. PO CHWILI JUŻ MKNĘLIŚMY NA STACJĘ KOLEJOWĄ.

TO DŁUGA TRASA.  8,5 km, ALE NAWET NIE DYSKUTOWAŁEM Z RIKSZARZEM, KIEDY ZAŻYCZONO SOBIE ZA KURS 100 RUPI.
DWORZEC KHAJURAHO MA TYLKO DWA PERONY. ZA TO SĄ CO NAJMNIEJ NA 15 m SZEROKIE. CAŁOŚĆ SPRAWIA WRAŻENIE DWORCA NA POLACH ELIZEJSKICH. NIESAMOWITE.

POCIĄG DO JHANSI JEST TRZY RAZY DZIENNIE (RANO, KOŁO 12:30 I WIECZOREM). NIE PODAJĘ CZASÓW, BO TO I TAK UŁUDA. NIE TRZEBA NIC REZERWOWAĆ. NIE MA TEŻ ZNIŻEK DLA SENIORÓW, ALE ZA TO BILET KOSZTUJE 45 RUPI / os. TANIEJ NIŻ TAXI Z CENTRUM MIASTECZKA NA DWORZEC … 🙂

POCIĄG ZJAWIŁ SIĘ O CZASIE. PRAWIE PUSTY. ZA TO CAŁY USŁANY SKORUPKAMI Z ORZESZKÓW ZIEMNYCH. USIEDLIŚMY CZUJNIE WZDŁUŻ KORYTARZA. NA WPROST SIEBIE, KAŻDE NA SWOIM KRZESEŁKU. JESZCZE PRZED RUSZENIEM POJAWIŁ SIĘ CZŁOWIEK Z MIOTEŁKĄ I LEKKO ZMIÓTŁ PODŁOGI. RUSZYLIŚMY ZADOWOLENI Z KOMFORTU.  PUSTO, W MIARĘ CZYSTO, SPOKOJNIE. NIE TRWAŁO TO DŁUGO. JUŻ NA KOLEJNEJ STACJI STARAŁY SIĘ DOSTAĆ DO TEGO POCIĄGU CHYBA CAŁE INDIE. I TAK BYŁO DO KOŃCA …

NA DOMIAR ZŁEGO COŚ ZACZĘŁO SIĘ DZIAĆ NIEZBYT FAJNEGO Z NASZYMI ŻOŁĄDKAMI. MNIE BRAŁO TROCHĘ MNIEJ, WOMBATA ATAKOWAŁO SZYBCIEJ …

NARESZCIE W OKOLICACH 20:00 DOJECHALIŚMY. TOTALNIE WYMĘCZENI CIĄGLE USIŁUJĄCYMI WEJŚĆ NAM NA KTÓRĄŚ Z CZĘŚCI CIAŁA LUDZI. NA SZCZĘŚCIE PRZEZ CAŁĄ DROGĘ NASZE ŻOŁĄDKI NIE STWARZAŁY PROBLEMÓW. NA DWORCU W JHANSI KILKORO Z NASZYCH TOWARZYSZY PODRÓŻY BARDZO CHCIAŁO MIEĆ Z NAMI ZDJĘCIE. TRZEBA BYŁO ZROBIĆ MAŁY SHOW…

.

JHANSI - DWORZEC KOLEJOWY

JHANSI – DWORZEC KOLEJOWY

.

OD DWORCOWYCH POLICJANTÓW DOWIEDZIELIŚMY SIĘ, ŻE HOTEL KTÓREGO SZUKAMY JEST W ODLEGŁOŚCI 5 km. PYTAŁEM, BY USTALIĆ PRZYPUSZCZALNĄ CENĘ RIKSZY. W NASZYCH NOTATKACH BYŁO POWIEDZIANE, IŻ HOTEL JEST KOŁO DWORCA, ALE NIKT NIE POTRAFIŁ GO WSKAZAĆ. MIELIŚMY DOŚĆ. ZA KILKA GODZIN JEDZIEMY DALEJ. NIE MA CZASU NA ZGADYWANKI. ZACZEPIAJĄCY KIEROWCA MOTO-RIKSZY CHCIAŁ 50 RUPOLI, CO JUŻ WSKAZYWAŁO, ŻE MIEJSCE NIE JEST ODDALONE O WIĘCEJ NIŻ 2 km. KAZALIŚMY SIĘ  WIEŹĆ BEZ TARGOWANIA.

FAKTYCZNIE, TULSI HOTEL STOI OKOŁO 1200 METRÓW OD DWORCA. Z ZEWNĄTRZ AZJATYCKO-KICZOWATO-NOWOCZESNY W ŚRODKU PRZECIĘTNY. OBSŁUGA W RECEPCJI NIE ZACHWYCA. CENA 55 ZŁOTYCH ZA DOBĘ. TANIO, ALE POKOJE SPRAWIAJĄ WRAŻENIE ZANIEDBANYCH; WI-FI NA DRUGIM PIĘTRZE NIE ŁAPIE SYGNAŁU; WODA W PRZAŚNEJ ŁAZIENCE ZIMNA, A PSY SZCZEKAJĄ CAŁĄ NOC… CIĘŻKO ZASNĄĆ. HOTEL MA TEŻ RESTAURACJĘ. ZUPEŁNIE DOBRĄ. DUŻY OBIAD DLA 2 OSÓB TO PLUS MINUS US $ 12.

.

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *