22.02.2016 – ELURA (ELLORA) I AURANGABAD

.

WYSPANI, PEŁNI ENERGII DO ŻYCIA, Z BIEGUNKĄ ODCHODZĄCĄ W ZAPOMNIENIE DZIĘKI ZASTOSOWANIU NOWYCH LEKÓW W POSTACI ZWIĘKSZONEJ PORCJI LOKALNEGO WHISKACZA, ZESZLIŚMY NA ŚNIADANIE DO RESTAURACJI LOTUS. WOMBAT ZAŻYCZYŁ SOBIE TOSTY Z JAJKAMI NA TWARDO, A JA POPROSIŁEM O SANDWICZA Z SEREM.

DOŚĆ PÓŹNO, BO PO 12:00 BYLIŚMY WRESZCIE GOTOWI NA DZISIEJSZE ZALICZENIE ODDALONEJ O OKOŁO 19 km OD AURANGABADU ELURY. KOLEJNYCH WYKUTYCH W SKAŁACH PONAD 30 ŚWIĄTYŃ, WPISANYCH NA LISTĘ DZIEDZICTWA ŚWIATOWEGO. NAJPIERW, JAK ZAWSZE TRZEBA BYŁO ZNALEŹĆ ŚRODEK TRANSPORTU  W ODPOWIEDNIEJ CENIE. DZIEŃ WCZEŚNIEJ TAKSÓWKARZ Z AURANGABADU DOWOŻĄC NAS DO HOTELU PROPONOWAŁ CAŁY DZIEŃ ZWIEDZANIA OBEJMUJĄCY 3 OBIEKTY: ELURĘ, TWIERDZĘ LALBAGH I tzw. TAJ MAHAL DLA UBOGICH – BIBI – KA – MAQBARA ZA   1500 RUPOLI. WYDAWAŁO NAM SIĘ TO DUŻO, TYM BARDZIEJ, ŻE wg MAPY DO GROBOWCA BYŁO TYLKO 700 m, A DO TWIERDZY, KTÓRA LEŻY BARDZO WYSOKO I DALEKO NIE WIADOMO CZY JEST MOŻLIWOŚĆ WEJŚCIA I CZY CZASOWO JEST DO ZALICZENIA JEDNEGO DNIA RAZEM Z ELURĄ.

NA SKRZYŻOWANIU PRZED HOTELEM STOJĄ RIKSZE MOTOROWE. PODESZLIŚMY SZUKAJĄC KOGOŚ CHĘTNEGO NA JAZDĘ ZA 300 RUPI. NIESTETY, CENY W NASZEJ EDYCJI LONELY PLANET AKTUALNE BYĆ MOŻE 3 LATA TEMU, SĄ DZISIAJ ABSOLUTNIE Z INNEJ GALAKTYKI. CHĘTNYCH ZA 800 NA “CAŁY DZIEŃ” (CZYTAJ 6 GODZIN) BYŁA CAŁA MASA. DOWÓZ ZA 300 NIKOMU NIE ODPOWIADAŁ. JUŻ DAWNO ZAUWAŻYŁEM, IŻ TAKSÓWKARZE W AZJI MAJĄ DZIWNE PODEJŚCIE DO ŻYCIA. WOLĄ STAĆ I NIC NIE ZAROBIĆ, NIŻ POJECHAĆ ZA ICH ZDANIEM ZA NISKĄ OPŁATĘ. BYŁO BY TO WYTŁUMACZALNE, GDYBY WSZYSCY TRZYMALI CENĘ CO JEST NIEMOŻLIWE PRZY TUTEJSZEJ OGROMNEJ KONKURENCJI. ZAWSZE ZNAJDZIE SIĘ KTOŚ, KTO POJEDZIE TANIEJ.
ZNALAZŁ SIĘ I TYM RAZEM. TRWAŁO TO NAJWYŻEJ 5 MINUT. GUCIO MIAŁ JUŻ CO PRAWDA DWÓCH PASAŻERÓW, ALE TO NICZEGO NIE ZMIENIAŁO.

NA MIEJSCU BYLIŚMY PO GODZINIE. UMÓWIŁEM SIĘ Z KIEROWCĄ NA POWRÓT ZA 300 RUPOLI I ZGODZIŁEM SIĘ ZAPŁACIĆ ZA CZEKANIE 100 RUPI.

POSZLIŚMY ZWIEDZAĆ. WSTĘP 250 / os. GROTY SĄ ZGRUPOWANE W TRZECH CZĘŚCIACH. PIERWSZA, NAJWIĘKSZA SKŁADA SIĘ Z 16 JASKIŃ. NAJWAŻNIEJSZA, # 16 JEST POŁOŻONA NAJBLIŻEJ WEJŚCIA.

DO POŁOŻONYCH W ŚRODKU I TYCH NA KOŃCU OGROMNEGO TERENU TRZEBA SIĘ UDAĆ UŻYWAJĄC SHUTTLE BUSU. OCZYWIŚCIE ZAHARTOWANI W TURYSTYCZNYCH BOJACH I TRACKERZY MOGĄ SIŁOWAĆ SIĘ Z NATURĄ. PRZEJAZD KOSZTUJE 20 RUPOLI OD ŁBA I TRWA OKOŁO 7 MINUT. PODWIEZIENI ZOSTALIŚMY DO MAŁEJ, OSTATNIEJ GRUPY JASKINIO-ŚWIĄTYŃ.
JEST ICH TU 5. ŚRODKOWA GRUPA 13 ŚWIĄTYŃ ZOSTAŁA PRZEZ NAS POMINIĘTA, BO NIE STARCZYŁO CZASU. WYJECHALIŚMY Z ELURY JUŻ PO ZAMKNIĘCIU, PO 17-tej.
WIDZĄC JAK JEST PÓŹNO NIE CHCIELIŚMY NAWET JECHAĆ DO FORTU, TYLKO KAZALIŚMY SIĘ WIEŹĆ PROSTO DO BIBI – KA – MAQBARA. INACZEJ MÓWIĄC TAJ MAHALU DLA UBOGICH.
DOJECHALIŚMY PRAWIE NA ZAMKNIĘCIE. ZMIERZCHAŁO. BILET KOSZTOWAŁ 100 RUPI OD ŁBA I 25 ZA FOTOGRAFOWANIE.

.

AURANGABAD - BIBI – KA – MAQBARA tzw. TAJ MAHAL DLA UBOGICH

AURANGABAD – BIBI – KA – MAQBARA tzw. TAJ MAHAL DLA UBOGICH

.

PO OBEJRZENIU GROBOWCA POSZLIŚMY W  KIERUNKU HOTELU WYCHODZĄC Z ZAŁOŻENIA, ŻE 700 METRÓW,  O KTÓRYCH WSPOMINA MAPKA NASZEJ “SYPIALNI” TO DYSTANS DO POKONANIA NA NOGACH. BYLIŚMY TROCHĘ ZDZIWIENI FAKTEM, JAK MAŁO LUDZI UMIE WSKAZAĆ NAM KIERUNEK. ZROBIŁO SIĘ CIEMNO. MIELIŚMY DOŚĆ. RIKSZARZE CHCIELI NAM POMÓC ZA CO NAJMNIEJ 100 RUPOLI. MY Z KOLEI NIE WIDZIELIŚMY MOŻLIWOŚCI ZAPŁACENIA WIĘCEJ NIŻ 30 RUPOLASÓW ZA KILKASET METRÓW. W PEWNYM MOMENCIE ZATRZYMALI SIĘ PRZY NAS DWAJ CHŁOPCY NA MOTORYNCE I SPYTALI CZY NIE POTRZEBUJEMY POMOCY. WYJAŚNILIŚMY SYTUACJĘ. OKAZAŁO SIĘ, ŻE DO HOTELU JEST KOŁO 7 km I MUSIMY ZAPŁACIĆ CO NAJMNIEJ PO 15 RUPOLI ZA tzw. RIKSZĘ DO PODZIAŁU Z INNYMI. ZATRZYMAŁ SIĘ JEDNAK PRZY NAS JAKIŚ RIKSZARZ. WSZYSTKO ZOSTAŁO WYTŁUMACZONE I UZGODNIONE ŁĄCZNIE Z PODANIEM NAM NA „W RAZIE CZEGO” NUMERU TELEFONU JEDNEGO Z TYCH UCZYNNYCH LUDZI. CENA ZA PRZEJAZD USTALONA NA 70 RUPI BYŁA ABSOLUTNIE ADEKWATNA DO USŁUGI.

PRZED HOTELEM ZOSTAWIŁEM WOMBATA I POSZEDŁEM SZUKAĆ COLI DO DRINKOSA-LECZNIKOSA. CHODZĄC ZA NIĄ TRAFIŁEM DO ODDALONEGO O 300 m RODZAJU SUPERMARKETU.
DZIWNE MIEJSCE (Z MOJEGO PUNKTU WIDZENIA). WIELKOŚCIOWO TAKI NASZ LIDL X 2. PRZED WEJŚCIEM CIĘ SKANUJĄ – NIE MAM POJĘCIA PO CO. WEWNĄTRZ 4/5 TO UBRANIA, ARTYKUŁY CODZIENNEGO UŻYTKU I ŚRODKI CZYSTOŚCI. 1/5 ZAJMUJE SPOŻYWKA. WYBÓR NA SPOŻYWCZYM ŻADEN. TRZY RODZAJE SERA. W TYM W TYM DWA DO SMAROWANIA. CHIPSY. TROCHĘ WARZYW I OWOCÓW, MASŁO, DŻEMY, NAPOJE (OCZYWIŚCIE BEZALKOHOLOWE) I TO BY BYŁO NA TYLE. CHCIAŁEM KUPIĆ COŚ LECIUTKIEGO NA ŚNIADANKOSA I NIE ZNALAZŁEM  NIC POZA CHIPSAMI, WSTRĘTNYM SERKIEM DO SMAROWANIA I MIĘKKIM SEREM W PLASTERKACH.
KAŻDA KASA MA NAD SOBĄ NADZORCĘ, KTÓRY SPRAWDZA ZAKUPIONY TOWAR POD WZGLĘDEM ZGODNOŚCI CENY, ILOŚĆ ARTYKUŁÓW ORAZ ILOŚĆ PLASTIKOWYCH SIATEK.
PO PRZEJŚCIU TEJ KONTROLI CZEKA NAS JESZCZE SPRAWDZENIE ZGODNOŚCI WYNOSZONYCH ARTYKUŁÓW NA BRAMCE PRZY DRZWIACH. NIE DO WIARY !!!

TA NIEPRAWDOPODOBNA ROZRYWKA ZAKOŃCZYŁA NASZ POBYT W AURANGABADZIE. JUTRO LECIMY DO HAJDERABADU.

.

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *