25.02.2016 – HAMPI – POZNAJEMY INNY ŚWIAT

.

POBUDKA O 5 NAWET Z DUŻYMI MINUTAMI NIGDY NIE BYŁA ANI WOMBATA ANI MOJĄ SPECJALNOŚCIĄ. ALE CZASEM TRZEBA.

RIKSZA JUŻ CZEKAŁA. DOJAZD ZABRAŁ NAM JAKIEŚ 30 min. ZATRZYMALIŚMY SIĘ KOŁO SPOREJ ŚWIĄTYNI HINDUSKIEJ – SRI PRASANNA VIRUPAKSHESHWARA SWAMY TEMPLE, W KTÓREJ JUŻ TRWAŁY JAKIEŚ OBRZĘDY. OMIJAJĄC WEJŚCIE NASZ PRZEWODNIK POPROWADZIŁ NAS DO CZĘŚCIOWO ZRUJNOWANEJ ŚWIĄTYNI OBOK. TUTAJ TRZEBA BYŁO ZACZĄĆ SIĘ WSPINAĆ. NA SZCZYCIE SIEDZIAŁA JUŻ JEDNA OSOBA. PO CHWILI JEDNAK ZACZĄŁ SIĘ ROBIĆ LEKKI TŁOK. PODOBIEŃSTWO DO WSCHODÓW NAD  BAGANEM OGROMNE. TYLE TYLKO, ŻE NIE WIDAĆ ŻADNYCH STERCZĄCYCH STUP I NIE PRZEPŁYWAJĄ MAJESTATYCZNIE BALONY. SĄ ZA TO TEŻ NIEŹLE WBIJAJĄCE SIĘ W BŁĘKIT NIEBA  SKALNE-OTOCZAKI.

GDY SPEKTAKL DOBIEGŁ KOŃCA ZESZLIŚMY NA DÓŁ ZOBACZYĆ TĘTNIĄCĄ ŻYCIEM ŚWIĄTYNIĘ, KTÓREJ NIE MIELIŚMY CZASU ZALICZYĆ IDĄC DO GÓRY.
CIEKAWA. SZCZEGÓLNIE TYLNA PARTIA, LEŻĄCA TUŻ ZA MUREM. PÓŁ GODZINNY SPACEREK WYSTARCZY.

TERAZ POJECHALIŚMY JESZCZE DO 5 MIEJSC LEŻĄCYCH PO DRODZE DO NASZEJ SYPIALNI. BYŁY TO:

PODZIEMNA ŚWIĄTYNIA ŚIWY, WIEŻA OBSERWACYJNA MOHAMMADAN, MOHAMADDENS QUARTERS, BAZAR PAN SUPARI I ŚWIĄTYNIA ELLAMMA

ZOSTAWILIŚMY KIEROWCĘ NA PÓŁTOREJ GODZINY I POSZLIŚMY DO PRZYHOTELOWEJ RESTAURACJI NA ŚNIADANIE. ZE WZGLĘDÓW STRATEGICZNYCH WZIĘLIŚMY SANDWICZE – NASZ PLAN PRZEWIDUJE WYSZUKIWANIE INTERESUJĄCYCH MIEJSC, A NIE NAWET NAJWSPANIALSZYCH WYCHODKÓW.
NOWY POKÓJ DLA NAS BYŁ JUŻ GOTOWY. SPRAWDZIŁEM. ZDECYDOWANIE BLIŻSZY TEMU, CO MIELIŚMY DOSTAĆ. PRZENIEŚLIŚMY GRATY.

POTEM POJECHALIŚMY Z NASZYM PRZEWODNIKIEM NA DALSZE ZWIEDZANIE. W SUMIE ZALICZYLIŚMY TEGO DNIA WSZYSTKIE WAŻNIEJSZE MIEJSCA, DO KTÓRYCH WSTĘP JEST JAK NA RAZIE DARMOWY. RAZEM ZAJĘŁO TO OKOŁO 5 GODZIN (WRAZ Z PRZEJAZDAMI).

PO TEJ KOLEJNEJ DAWCE EMOCJI KULTURALNYCH POSTANOWILIŚMY ZROBIĆ SOBIE 2 GODZINNĄ SJESTĘ. NIE DA SIĘ UKRYĆ, ŻE ŻAR LEJĄCY SIĘ Z NIEBA TROCHĘ NAS WYMĘCZYŁ.

.

HAMPI - DZISIAJ ZWIEDZAMY ZA DARMO ...

HAMPI –  W JEDNEJ ZE ŚWIĄTYŃ …

.

RIKSZA PODJECHAŁA PO NAS PONOWNIE OKOŁO 17:30 I PRZEWIOZŁA NAS NIEDALEKO, DO WEJŚCIA NA NADRZECZNĄ “PROMENADĘ” CIĄGNĄCĄ SIĘ WZDŁUŻ RZEKI. SPACEROWALIŚMY TĘDY PRZEZ 90, MOŻE 120 min PODZIWIAJĄC ŚLADY ARCHITEKTONICZNE ŻYJĄCYCH TU ONGIŚ LUDZI. WIDZIELIŚMY ŚWIĄTYNIE: ACHYUTA RAYAS, VARAHA, VISHNU (RANGANATHA), NARASIMHA, HASTAGIRI RANGANATHA, SREE KODANDARAMA, SREE SURYA NARAYANA I YANTHRODHARAKA SRI PRANA DEVARU; MONOLIT NANDI I BAZAR ACHYUTARAYABYLIŚMY PRZY OKAZJI ŚWIADKAMI PIĘKNIE ZACHODZĄCEGO SŁOŃCA  NAD RZEKĄ I ŚWIĄTYNIĄ VIRUPAKSHA.

PO SPEKTAKLU WRÓCILIŚMY DO WIOSKI, RZUCILIŚMY OKIEM NA BAZAR WOKÓŁ GŁÓWNEJ ULICZKI I UDALIŚMY SIĘ NA KOLACJĘ W NASZYM HOTELU. POSIŁKI TUTAJ UZNALIŚMY ZA WARTE GRZECHU. CZULIŚMY SIĘ BEZPIECZNI I USATYSFAKCJONOWANI PODANYM ŻAREŁKIEM.

.

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *