02.03.2016 – WRACAMY Z INDII

.

POBUDKA PRZED 4:00 RANO NIGDY MNIE NIE RAJCOWAŁA. ZASPANI, TROCHĘ SIĘ GUZDRALIŚMY. ZAMIAST O 4:15 WYSZLIŚMY O 4:30. SAMOLOT MAMY O 6:50, ALE TRZEBA DOJECHAĆ KAWAŁ DROGI DO LOTNISKA. DZIEŃ WCZEŚNIEJ PRZEPROWADZIŁEM SZEREG WYWIADÓW Z TAKSÓWKARZAMI W w/w SPRAWIE. ROZPIĘTOŚĆ CEN I CZASU POTRZEBNEGO DO DOJAZDU Z NASZEGO HOTELU NA LOTNISKO O 4:00 RANO BYŁA DOŚĆ SZEROKA. WAHAŁA SIĘ POMIĘDZY 450 A 600 RUPOLI, A CZASOWO MIĘDZY 30 A 60 min.

HOTEL CHCIAŁ NAM DAĆ TAKSÓWKARZA ZA 600. ODMÓWIŁEM.
LEDWO WYSZLIŚMY PRZED BUDYNEK ZOSTALIŚMY NATYCHMIAST ZAUWAŻENI PRZEZ PRZEJEŻDŻAJĄCĄ TAKSÓWKĘ I 5 min  PÓŹNIEJ MKNĘLIŚMY W KIERUNKU LOTNISKA … @ 450 RUPOLI-GŁUPOLI.
PRAWIE 40 min ZAJĘŁA SZYBKA JAZDA PUSTYMI ULICAMI. GDY MINĘŁO 30 min, ZACZĄŁEM SIĘ NIEPOKOIĆ, BO NIGDZIE NIE WIDZIAŁEM ŚLADÓW BLISKOŚCI LOTNISKA. NIEPOTRZEBNIE. DOJECHALIŚMY ZGODNIE Z PLANEM …

ILOŚĆ SECURITY NA LOTNISKU LEKKO OSZAŁAMIA, ALE WSZYSTKIE KONTROLE PRZEBIEGAJĄ BARDZO SPRAWNIE. BAGGAGE DROP-OFF DZIAŁA BEZ ZARZUTU. PO 20 MINUTACH OD WEJŚCIA NA LOTNISKO MAMY W RĘKACH KARTY POKŁADOWE NA CAŁY LOT. MUSIMY JESZCZE PRZEJŚĆ PRZEZ OSTATNIE SECURITY I ODPRAWĘ PASZPORTOWĄ. ODPRAWA IDZIE BARDZO OPORNIE. PRZYPOMINA MI TO KONTROLĘ BEZPIECZEŃSTWA WE FRANKFURCIE KIEDY LATA TEMU WRACALIŚMY Z FILIPIN. TEŻ TAK SIĘ GRZEBALI. CZEKAMY W OKOŁO 30 OSOBOWEJ KOLEJCE PONAD 45 min. JAKIEŚ DZIEWCZYNY Z OŚCIENNEGO KRAJU NABIJAJĄ SIĘ Z HINDUSÓW PROWADZĄCYCH ODPRAWĘ, MÓWIĄC, ŻE GDYBY JEDLI MNIEJ OSTRO, TO PRACOWALIBY WYDAJNIEJ NIE MAJĄC PARCIA NA ODWŁOK … ?

WRESZCIE NASZA KOLEJ. ZOSTAJEMY OBFOTOGRAFOWANI, NASZE DOKUMENTY SPRAWDZONE I VOILÀ !!! MOŻEMY ZANURZYĆ SIĘ W GĄSZCZ DUTY FREE, W CELU SPOŻYTKOWANIA TYCH KILKU, OBIJAJĄCYCH SIĘ PO NASZYCH KIESZENIACH BEZ ŻADNEGO CELU LOKALNYCH ŚRODKÓW PŁATNICZYCH. NIESTETY, NIE JEST TO ŁATWE,  BO MAMY ZNIKOMĄ ILOŚĆ RUPOLASÓW. UDAJE MI SIĘ RZUTEM NA TAŚMĘ POZBYĆ 200 RUPI – W ZAMIAN DOSTAJĘ MAŁPKĘ CZERWONEGO JASIA WĘDROWNICZKA. DOBRE I TO.

ODLATUJEMY PRAWIE PUNKTUALNIE. CZEKA NAS DZIŚ PODRÓŻNICZY “BLITZKRIEG” – ZACZYNAMY O 6:50 W MUMBAJOWIE, BY JUŻ O 14 Z MINUTAMI BYĆ W WARSZAWCE.
W ISTAMBULE JESTEŚMY O CZASIE. UFF, MOŻEMY SPOKOJNIE ODDAĆ SIĘ NASZYM ULUBIONYM ZAJĘCIOM NA TYM LOTNISKU. SZYBKO ROBIMY KONIECZNIE ZAKUPY I JESZCZE MAMY CHWILĘ BY PODELEKTOWAĆ SIĘ TURECKIM SŁODKOŚCIAMI – RACHATŁUKUM (TURKISH DELIGHT).

SAMOLOT DO KRAJU JEST PRAWIE PEŁEN. ZNOWU NAS KARMIĄ. TURECKIE LINIE LOTNICZE MAJĄ MOIM ZDANIEM ZNAKOMITE JEDZENIE. CZERWONE WINO REWELKA. OBSŁUGA BARDZO MIŁA. PRZY OKAZJI POZNAJEMY KILKORO FAJNYCH LUDZI Z NASZEGO KRAŃCA POLSKI.
PODRÓŻ MIJA JAK Z BICZA STRZELIŁ.

.

WARSZAWA - OKĘCIE - WRÓCILIŚMY ...

WARSZAWA – OKĘCIE – WRÓCILIŚMY …

.

ZASTANAWIAMY SIĘ CZY NASZ BAGAŻ BĘDZIE TYM RAZEM GRZECZNIE NA NAS CZEKAŁ W WARSZAWIE.
JEST. ALE DLA RÓWNOWAGI OKAZUJE SIĘ, ŻE ZOSTAWIŁEM NA SIEDZENIU SAMOLOTU IDIOTEN-APARAT. CHOLERA. WIECZNIE TA “ROZTERKA MŁODZIEŃCZA”. ZAWRACAM. WIEM, ŻE MNIE NIE PRZEPUSZCZĄ DO SAMOLOTU, ALE CHCĘ ZNALEŹĆ KOGOŚ KTO MI POMOŻE. WPADAM NA DWÓCH GOŚCI Z OBSŁUGI LOTNISKA. WYŁUSZCZAM SPRAWĘ. KARZĄ MI CZEKAĆ. WŁAŚNIE ZOSTALI WEZWANI DO ODBIORU JAKIEGOŚ CZARNEGO APARATU Z SAMOLOTU TURKISH AIRLINES. JESTEM JEDNAK TROSZKĘ SZCZĘŚCIARZEM …
BAGAŻE ODEBRANE, I GŁUPOPSTRYK W KIESZENI. MOŻEMY IŚĆ. MUSIMY JESZCZE TYLKO PODEJŚĆ DO KAS TURKISHA I DOWIEDZIEĆ SIĘ CO ROBIĆ DALEJ W SPRAWIE ZAGUBIONEGO NA POCZĄTKU WYPRAWY BAGAŻU. POWINNIŚMY DOSTAĆ JAKIEŚ DROBNE, NA POKRYCIE DOKONANYCH Z KONIECZNOŚCI ZAKUPÓW.

PO ZAŁATWIENIU TEGO IDZIEMY NA POBLISKI DWORZEC KOLEJOWY I ŚMIGAMY DO STOLICY. TU NIESTETY MUSIMY CZEKAĆ PONAD 2 GODZINY NA POCIĄG DO KATOWIC. KAWA W STARBUCKS JEST DROGA, ALE NAPRAWDĘ NIEZŁA. DO TEGO MAJĄ WI-FI. CZAS MINĄŁ BŁYSKAWICZNIE…

PO MIESIĘCZNEJ PRZERWIE LĄDUJEMY W DOMU PLANOWO. I O DZIWO, ZWYKLE OBRAŻONA KOCICA PRAWIE NATYCHMIAST NAS AKCEPTUJE …

.

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *