11.02.2016 – DŹODHPUR (JODHPUR) – DZIEŃ DRUGI

.

WYSPANI ZA WSZYSTKIE CZASY POSZLIŚMY POZNAWAĆ LEPIEJ MIASTO. ZACZĘLIŚMY OD NAJBLIŻEJ NAS POŁOŻONEGO JASWANT THADA – MAUZOLEUM WYSTAWIONEMU MAHARADŻY JASWANT-owi SINGH-owi II PRZEZ JEGO SYNA SARDARA SINGHA. CIEKAWE ILE BUDOWANO TEN NIEDUŻY – WIELKOŚCI MAŁEGO PANTEONU, ALE BARDZO PIĘKNY – CENOTAF. DOJŚCIE DOŃ Z NASZEGO LUKSUSOWEGO GUEST HOUSE-u ZAJĘŁO OKOŁO 30 min. IDĄC MOGLIŚMY PODZIWIAĆ W PEŁNEJ KRASIE TUTEJSZY FORT – WAROWNIĘ I CIĄGNĄCE SIĘ WOKÓŁ KILOMETRY POTĘŻNYCH MURÓW. OCZYWIŚCIE MOGLIŚMY SKORZYSTAĆ Z RIKSZY, ALE JAK SZALEĆ TO SZALEĆ. TROCHĘ SPACERU W PEŁNYM SŁOŃCU POPRAWI NASZE APETYTY.

WSTĘP DO MAUZOLEUM JEST PŁATNY. KOSZTUJE 30 RUPOLI. ROBIENIE ZDJĘĆ 25. ZWIEDZANIE GROBOWCA ZAJMUJE OD 30 DO 60 min. WARTO ZALICZYĆ.
TUŻ PRZED WEJŚCIEM JEST OGROMNY TARAS, Z KTÓREGO ROZTACZA SIĘ MEGA PANORAMA. GŁÓWNIE NA FORT.
OBOK STOJĄ RIKSZARZE GOTOWI OSKUBAĆ KAŻDEGO TURYSTĘ.

CHCIELIŚMY DOSTAĆ SIĘ DO PAŁACU UMAID BHAVAN. ZACZĘLIŚMY NEGOCJACJE. TROCHĘ TO TRWAŁO. WRESZCIE CENA SPADŁA Z 500 DO 200 RUPI. SAM PRZEJAZD. BEZ CZEKANIA. FAKTYCZNIE ODLEGŁOŚĆ POMIĘDZY MAUZOLEUM A PAŁACEM NIE JEST MAŁA. DOŚĆ SZYBKI PRZEJAZD TRWAŁ DOBRE 25 min. GOŚCIU WYSADZIŁ NAS PRZED BRAMĄ WEJŚCIOWĄ DLA TURYSTÓW. TUŻ PRZY WEJŚCIU ZNAJDUJE SIĘ RODZAJ BARU. MOŻNA TU UGASIĆ PRAGNIENIE np. JOGURTEM, SOKIEM ALBO COLĄ.

BY SIĘ DOSTAĆ DO PAŁACU TRZEBA NIESTETY NABYĆ BILET (100 RUPI / os.). NAWET JEŚLI JEST SIĘ POLAKIEM, A CO ZA TYM IDZIE, KRAJANEM GŁÓWNEGO DEKORATORA TUTEJSZYCH WNĘTRZ, KTÓREGO NAZWISKO PRZEWIJA SIĘ PRZED OCZAMI ZWIEDZAJĄCYCH, OD MOMENTU PRZEKROCZENIA PAŁACOWYCH ODRZWI, DO CHWILI, KIEDY ZOSTANĄ ONE ZATRZAŚNIĘTE, PO OPUSZCZENIU PRZEZ NICH TEGO WSPANIAŁEGO, CIĄGLE UŻYWANEGO PAŁACU. JEGO CZĘŚĆ PRZEZNACZONO NA WYKWINTNY HOTEL. “NA RESZCIE POKOI” ŻYJE OBECNY WŁAŚCICIEL – GAJ SINGH.

ZWIEDZANIE ZAJMUJE MAKSYMALNIE 60 min, CHYBA, ŻE JESTEŚ WIELKIM FANEM STEFANA NORBLINA I CHCESZ PRZYSWOIĆ WSZYSTKO, CO SERWUJĄ TUTEJSZE MEDIALNE ŚRODKI  PRZEKAZU. W TYM WYPADKU DODAJ 30 min EXTRA.

PO WYJŚCIU Z BUDYNKU WARTO JESZCZE RZUCIĆ OKIEM NA STAJNIĘ AUTOMOBILOWĄ MAHARADŻY. NIE SPODZIEWAJMY SIĘ ZBYT WIELE,  ALE KILKA PEREŁEK LEŻĄCYCH WŚRÓD WIEPRZY DA SIĘ ZOBACZYĆ. JEST TU NAPRAWDĘ PARĘ OKAZÓW GODNYCH UWAGI. JAK CHOĆBY ROLLS ROYCE PHANTOM 1927.
POZA HISTORYCZNYM PARKIEM SAMOCHODOWYM WARTO PODEJŚĆ OD FRONTU DO STOJĄCYCH PRZED PAŁACEM ODPOWIEDNIKÓW NASZYCH UŁANÓW (CHYBA). GRUPA WSPANIALE PREZENTUJĄCYCH SIĘ  JEŹDŹCÓW TWORZY KRÓTKI SZPALER POWITALNY (TAK MNIEMAM) DLA WAŻNYCH GOŚCI PANA DOMU I HOTELU.

PRZED BRAMĄ PAŁACU JEST PARKING, NA KTÓRYM CZEKAJĄ m.in. MOTO-RIKSZE. WZIĘLIŚMY TEGO SAMEGO GOŚCIA, KTÓRY NAS TU PODRZUCIŁ I PO USTALENIU CENY KAZALIŚMY SIĘ WIEŹĆ W OKOLICE tzw. DUŻEGO BAZARU ZNAJDUJĄCEGO SIĘ W POBLIŻU CENTRUM MIASTA.

PO 20 MINUTACH BYLIŚMY NA MIEJSCU. IDĄC POWOLI W KIERUNKU CENTRUM PRZECHODZĄC W PEWNYM MOMENCIE OBOK JAKIEGOŚ DZIWNEGO NAMIOTU, ZOSTALIŚMY DOŃ ZAPROSZENI NA INDYJSKI POCZĘSTUNEK. NA KILKU STOŁACH STAŁO SPORO RÓŻNEGO RODZAJU DOBRZE WYGLĄDAJĄCEGO JADŁA. OCZYWIŚCIE SKORZYSTALIŚMY Z ZAPROSZENIA I NAJEDLIŚMY SIĘ DO SYTA INDYJSKICH RÓŻNOŚCI. RYŻ MIELI WYŚMIENITY. DODATKI DO NIEGO JESZCZE LEPSZE. DOKŁADALIŚMY SOBIE, CIESZĄC TYM GOSPODARZY. OKAZAŁO SIĘ, ŻE CAŁA IMPREZA ZOSTAŁA ZORGANIZOWANA PRZEZ PANIE Z JAKIEGOŚ ZWIĄZKU (O ILE DOBRZE ZROZUMIAŁEM).
NIE NA ŻARTY NAŻARCI RUSZYLIŚMY DALEJ KIERUJĄC SIĘ CAŁY CZAS NA GHANTAGHAR CLOCK – “WIEŻĘ ZEGAROWĄ” – NAJLEPIEJ ROZPOZNAWALNY PUNKT JODHPURU.

SZLIŚMY, SZLIŚMY I SZLIŚMY …

.

JODHPUR - PRIYA HOTEL & RESTAURANT - JE SIĘ TU DOBRZE I TANIO ✮✮

JODHPUR – PRIYA HOTEL & RESTAURANT – JE SIĘ TU DOBRZE I TANIO ✮✮

.

TAK SOBIE SPACERUJĄC, CO CHWILA WPADALIŚMY NA COŚ CIEKAWEGO. A TO CZŁOWIEK, A TO ZWIERZE, A TO JAKAŚ CIEKAWA SCENKA. W NIEŹLE PREZENTUJĄCEJ SIĘ, DUŻEJ RESTAURACJI SPOTKALIŚMY CHIŃCZYKÓW POZNANYCH NA WIELBŁĄDACH W JAISALMERZE. OPCHANI WCZEŚNIEJ WESSANYMI HINDUSKIMI SPECJAŁAMI NIC TU NIE JEDLIŚMY. NASI ZNAJOMI TAK, I BARDZO IM SMAKOWAŁO. ZRESZTĄ SĄDZĄC PO TŁUMIE LOKALSÓW PRIYA HOTEL & RESTAURANT CIESZY SIĘ SPORYM POWODZENIEM. IDĄC DALEJ TĄ SAMĄ ARTERIĄ DOBRNĘLIŚMY DO JEDNEJ Z KULINARNYCH IKON TEGO MIASTA – SHAHI SAMOSA – ? ✮✮✮. WYTWARZA SIĘ TU I SPRZEDAJE SUPERZASTE HINDUSKIE ULICZNE PRZEKĄSKI W FORMIE PIEROŻKÓW I NAJRÓŻNIEJSZYCH ICH WARIACJI. WOKÓŁ KŁĘBI SIĘ TŁUM. 90% TO TUBYLCY. WSZYSCY CHCĄ ZJEŚĆ TANIE, PYSZNE SOMOZY

 .

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *