13.02.2016 – AGRA

.

W MIARĘ WYSPANI I PEŁNI WERWY DOJECHALIŚMY O 6 Z MINUTAMI DO AGRY. CZEKA NAS DZISIAJ NIEZŁY MARATON POZNAWCZY. W CIĄGU KILKUNASTU GODZIN MUSIMY ZOBACZYĆ TO SŁYNNE NA CAŁY ŚWIAT MIEJSCE.

NAJPIERW JEDNAK TRZEBA BYŁO WRZUCIĆ DO JAKIEJŚ PRZECHOWALNI NASZE NIEDUŻE BAGAŻE. SZYBKO ZNALAZŁEM PRZECHOWALNIĘ, ALE NIE WZBUDZIŁA ONA MOJEGO ENTUZJAZMU. RZECZY KŁADZIE SIĘ TU NA DOŚĆ ŁATWO DOSTĘPNYCH DLA WSZYSTKICH PÓŁKACH, BEZ MOŻLIWOŚCI PRZYPIĘCIA ICH DO CZEGOKOLWIEK. NIE WSPOMINAJĄC NAWET O JAKIEJŚ ZAMYKANEJ SZAFCE. W TEJ SYTUACJI NIE MOGŁEM RYZYKOWAĆ POZOSTAWIENIA TUTAJ MOJEGO PASA, W KTÓRYM NOSZĘ CAŁY OSPRZĘT ELEKTRYCZNY I ELEKTRONICZNY (KOMPUTER, OKABLOWANIE, BATERIE, PAMIĘCI, ETC). BARDZO MNIE TO ZMARTWIŁO, BO TO ZNACZYŁO NOSZENIE PRZEZ CAŁY DZIEŃ DODATKOWYCH 5+ kg.

OPERACJA ODDAWANIA BAGAŻU POSZŁA SPRAWNIE I JESZCZE PRZED 7:00 BYLIŚMY GOTOWI DO ROZPOCZĘCIA ZWIEDZANIA.

ZARAZ TEŻ POJAWIŁO SIĘ KILKU CHĘTNYCH NA CAŁODNIOWE OBWIEZIENIE NAS RIKSZAMI PO MIEŚCIE. NIE MAJĄC ZBYT DUŻO CZASU BEZ DŁUŻSZYCH CEREGIELI WYNEGOCJOWALIŚMY CENĘ 600 RUPOLI ZA CAŁODZIENNE ZWIEDZANIE I RUSZYLIŚMY W DROGĘ DO GŁÓWNEJ ATRAKCJI AGRY – TADŹ MAHAL-u. DOJAZD ZABRAŁ GÓRA 30 MINUT.

UMÓWIENI Z RIKSZA-DRIVEREM ZA 3 GODZINY RUSZYLIŚMY DO KOLEJKI PO BILETY. MIMO WCZESNEJ PORY – KILKA MINUT PRZED 8:00 – PRZY KASACH KRĘCIŁO SIĘ JUŻ SPORO ZWIEDZACZY-OGLĄDACZY. POMIĘDZY NIMI PRZEMYKALI tzw. “OFICJALNI PRZEWODNICY” GOTOWI ZA 1000 RUPOLI UŁATWIĆ CI OGLĄDANIE NAJPIĘKNIEJSZEGO GROBOWCA ŚWIATA – TAJ MAHAL. PONIEWAŻ NASZ POSTÓJ W AGRZE TRWAŁ TYLKO KILKANAŚCIE GODZIN, DAŁEM SIĘ SKUSIĆ NA PRZEWODNIKA ZA 400 RUPI. TROCHĘ UŁATWIŁO NAM TO ZWIEDZANIE, BO PO PIERWSZE GOŚCIU PRZYSPIESZYŁ NASZE PRZEJŚCIE PRZEZ BRAMKI OCHRONY; A GDY SIĘ OKAZAŁO, ŻE NIE MOGĘ WEJŚĆ Z KOMPUTEREM TO BŁYSKAWICZNIE SKIEROWAŁ MNIE WE WŁAŚCIWYM KIERUNKU DO PRZECHOWALNI NA POSTERUNKU POLICJI (STOJĄC PRZODEM DO KAS BILETOWYCH PO LEWEJ W ODLEGŁOŚCI OKOŁO 200 METRÓW). BILETY WSTĘPU SĄ TUTAJ NAJDROŻSZE ZE WSZYSTKICH JAKIE KUPILIŚMY W INDIACH – 750 RUPOLI / os. ZWIEDZENIE TRWAŁO 180 MINUT. FAKTYCZNIE Z “PRZEWODNIKIEM” JEST SZYBSZE, BO ON PROWADZI CIĘ OD RAZU DO MIEJSCA, Z KTÓREGO STRZELISZ NAJFAJNIEJSZE FOTY. DO TEGO WYGANIA BEZPARDONOWO LUDZI Z KADRU I ROBI WSZYSTKO BY JAK NAJPRĘDZEJ POKAZAĆ CI WSZYSTKO I SIĘ ULOTNIĆ …
PRZYPUSZCZAM, ŻE NIE MA ZNACZENIA ILE ZAPŁACISZ ZA OPROWADZANIE. NA POCZĄTKU DOWIESZ SIĘ, ŻE WYCIECZKA BĘDZIE TRWAŁA TAK DŁUGO, JAK DŁUGO BĘDZIESZ ZWIEDZAĆ CAŁY OBIEKT. ALE JUŻ PODCZAS OGLĄDANIA OPROWADZACZ ZROBI WSZYSTKO BY ZŁAPAĆ JESZCZE KILKA OKAZJI ZAROBIENIA, SKRACAJĄC DO MINIMUM DEDYKOWANY TOBIE CZAS. DUŻO TEŻ BĘDZIE ZALEŻAŁO OD WASZEGO WSPÓLNEGO ZROZUMIENIA  SIĘ, BO NIE ZAWSZE JEST ONO CAŁKIEM HALO …

ZAKOŃCZYWSZY PORANNE ZWIEDZANIE SPOTKALIŚMY SIĘ Z UMÓWIONYM RIKSZARZEM I WOMBACIK KAZAŁ JECHAĆ DO WYBRANEJ PRZEZ NIEGO RESTAURACJI W HOTELU SANIYA PALACE NA ŚNIADANIE. FAJNIE WYBRAŁA. POSIŁEK – OCZYWIŚCIE NA DACHU, Z KTÓREGO WIDOK NA TAJ MAHAL BYŁ MEGA WYPASIONY – NIESTETY JEDZENIE MU NIE DORÓWNYWAŁO. NIEZŁE, ALE SPODZIEWALIŚMY SIĘ LEPSZEGO.

NAJEDZENI WSKOCZYLIŚMY DO NASZEGO ŚRODKA LOKOMOCJI I WYZNACZYLIŚMY KOLEJNY CEL – GROBOWIEC ITMAD-UD-DAULA.
ALE, ALE, COŚ MI SIĘ ZDAJE, ŻE NIE JEDZIEMY TAM GDZIE CHCEMY. GOŚCIU CHYBA ZMIENIŁ NAM KOLEJNOŚĆ ZWIEDZANIA. ZATRZYMALIŚMY POJAZD I PO KRÓTKIEJ DYSKUSJI DAŁEM KIEROWCY 250 RUPOLI I SP(…)ADAJ. KILKA MINUT PÓŹNIEJ MKNĘLIŚMY – TYM RAZEM NOŻNIE NAPĘDZANĄ RIKSZĄ – DO WYBRANEGO PRZEZ NAS CELU ZA UZGODNIONE 50 RUPI. TROCHĘ BALIŚMY SIĘ O NASZĄ SIŁĘ POCIĄGOWĄ. BYŁ TO NIE PIERWSZEJ MŁODOŚCI, CHUDY JAK MORCINKOWSKA SZKAPA RIKSZO-ROWERZYSTA, KTÓRY PRZY NIEZBYT DUŻYCH WZNIESIENIACH SCHODZIŁ Z SIODEŁKA I W 38 STOPNIOWYM UPALE PCHAŁ Z UPOREM SWOJĄ RIKSZĘ WYPEŁNIONĄ NAMI NA SZCZYT GÓRKI. TAM CIĘŻKO DYSZĄC WSKAKIWAŁ Z ULGĄ ZA KIEROWNICĘ I BOHATERSKO ZASUWAŁ DO PRZODU. MIELIŚMY POWAŻNY DYLEMAT. NIE BYLIŚMY PEWNI, CZY LEPIEJ BYŁO ZATRUDNIĆ CZŁOWIEKA, CZY TEŻ POCZEKAĆ CHWILĘ DŁUŻEJ I WSKOCZYĆ DO MOTO-RIKSZY. UZNALIŚMY JEDNAK, ŻE ZROBILIŚMY DOBRZE, BO KTO INNY BYŁBY CHĘTNY DO JAZDY W TYM UPALE ROWEROWĄ-RISZĄ? NA KONIEC DZIADEK ZA TO, ŻE NIE PADŁ NAM PO DRODZE I NAPRAWDĘ CIĘŻKO PRACOWAŁ OTRZYMAŁ OD NAS 60 % NAPIWEK.

.

... CHUDY JAK MORCINKOWSKA SZKAPA RIKSZO-ROWERZYSTA ...

… CHUDY JAK MORCINKOWSKA SZKAPA RIKSZO-ROWERZYSTA …

.
POSZLIŚMY MOSTEM PRZEZ RZEKĘ DO WIDOCZNEGO Z DALEKA MAUZOLEUM ITMAD-UD-DAULA. SPACER ZAJĄŁ ZE 30 MINUT. PRZY WEJŚCIU OKAZAŁO SIĘ, ŻE TRZEBA KUPIĆ BILETY WSTĘPU, CHOCIAŻ WSZĘDZIE SĄ NAPISY MÓWIĄCE, IŻ DLA TYCH, KTÓRZY MAJĄ BILET Z TEGO SAMEGO DNIA Z TAJ MAHALU WSTĘP JEST BEZPŁATNY. (POTEM OKAZAŁO SIĘ, ŻE NIE BEZPŁATNY TYLKO Z LEKKĄ ZNIŻKĄ). MEGA WKURZENI, UWAŻAJĄC, ŻE KTOŚ NAS TU CHCE WYRYĆKAĆ, OLALIŚMY ZWIEDZANIE TEGO OBIEKTU. NO BO ILE GROBOWCÓW MOŻNA ZWIEDZAĆ JEDNEGO DNIA? DO ZOBACZENIA BYŁ JESZCZE SŁYNNY CZERWONY FORT I MOŻE JAKIŚ PUNKT, Z KTÓREGO MOŻNA BY STRZELIĆ NIEZŁĄ FOTĘ TAJ MAHALU W BLASKU ZACHODZĄCEGO SŁOŃCA.

DO CZERWONEGO FORTU KAWAŁ DROGI, A TU JUŻ PO 14-tej I RUCH NA ULICACH GĘSTNIEJE. ZACZĘLIŚMY IŚĆ WE WŁAŚCIWYM KIERUNKU, ALE UPŁYNĘŁO SPORO CZASU NIM UDAŁO NAM SIĘ ZŁAPAĆ RIKSZĘ ZA ODPOWIEDNIĄ CENĘ …

W CZERWONYM FORCIE DZIKIE TŁUMY. PRAWIE TYLE CO W TAJ MAHALU. BILETY TYM RAZEM, PO OKAZANIU TYCH Z TAJ MAHAL, BYŁY TROCHĘ TAŃSZE. JAK ZWYKLE Z BILETAMI DOSTALIŚMY PRZEWODNIKA AUDIO. PECH. MOJE URZĄDZENIE MA PROBLEM. JEDNAK NIE CHCE MI SIĘ WRACAĆ I WYMIENIAĆ NA INNE.
ZWIEDZANIE FORTU ZAJMUJE SPORO CZASU. TRZEBA NIEŹLE GONIĆ BY ZDĄŻYĆ WSZYSTKO ZOBACZYĆ W 120 – 150 MINUT. WARTO ZDECYDOWANIE. MOŻNA STĄD Z KILKU MIEJSC STRZELIĆ FAJNE SELFIE Z TAJ MAHAL-em W DALEKIEJ PERSPEKTYWIE.

GDY WRESZCIE WYSZLIŚMY ZACZĘLIŚMY OD RAZU SZUKAĆ CHĘTNEGO DO PODWIEZIENIA NAS DO PARKU “TAJ NATURE WALK“. OCZYWIŚCIE ZA NASZĄ CENĘ. DOŚĆ SZYBKO UDAŁO NAM SIĘ ZŁAPAĆ PRZEJAZD I NIEDŁUGO POTEM BYLIŚMY U WRÓT PARKU. WSTĘP NIESTETY PŁATNY – 100 RUPOLI.
SPĘDZILIŚMY TUTAJ PRAWIE DWIE GODZINY. NAJPIERW SZUKAJĄC IDEALNEGO PUNKTU NA FOTOGRAFOWANIE ZACHODZĄCEJ KLARY, A POTEM CZEKAJĄC NA JEJ ZAJŚCIE, … CO JA GODOM, CO JA GODOM, ZEJŚCIE…
NIESTETY ZACHÓD DO SPEKTAKULARNYCH NIE NALEŻAŁ.  NATOMIAST DOŚĆ WIDOWISKOWO PRZEDSTAWIAŁA SIĘ NASZA EWAKUACJA Z OGRODU. ZAMKNĘLI GO NIE WIEDZIEĆ CZEMU PRZED 18-tą I MUSIELIŚMY FORSOWAĆ PŁOT, CO WZBUDZIŁO SPORĄ SENSACJĘ. WYOBRAŹCIE SOBIE TYLKO – DWA SKS-y NA PŁOCIE !!!!

DO AGRA FORT RAILWAY STATION DOJECHALIŚMY SZYBKO. MIELIŚMY SPORO CZASU NA ZJEDZENIE CZEGOŚ W JEDNEJ Z ULICZNYCH JADŁODAJNI STOJĄCYCH NA WPROST STACJI. WYBÓR NIE POWALAŁ, ALE ZNALEŹLIŚMY COŚ CO WYGLĄDAŁO NIE NAJGORZEJ. NAŻARCI POSZLIŚMY NA POSZUKIWANIE UZDATNIACZY DO LOKALNEGO WHISKACZA I WODY-SODY. NIE BYŁO TO ŁATWE, BO BEZPOŚREDNIO KOŁO DWORCA NIE ZNALEŹLIŚMY ŻADNEGO SKLEPU Z INTERESUJĄCYMI NAS NAPOJAMI. MOŻLIWOŚĆ NABYCIA TAKOWYCH NADARZYŁA SIĘ PO PRZEJŚCIU OKOŁO 300 m NA PRAWO OD DWORCA. ZNAJDZIECIE TUTAJ RÓŻNEGO RODZAJU SKLEPIKI, JADŁODAJNIE I TEGO TYPU MNIEJ LUB BARDZIEJ POTRZEBNE MIEJSCA. JEST ICH TU SPORO I PRĘDZEJ CZY PÓŹNIEJ KUPISZ TO CZEGO SZUKASZ ZA ROZSĄDNĄ CENĘ. PRZY OKAZJI MOŻNA WPAŚĆ I ZOBACZYĆ JEDEN Z NAJWIĘKSZYCH MECZETÓW W INDIACH – JAMA MASJID (NIE BYLIŚMY).

NA DWORCU JAK ZWYKLE TŁUMY. MAJĄC CZAS, PRZY OKAZJI SPRAWDZILIŚMY SOBIE NA TABLICY WYŚWIETLAJĄCEJ REZERWACJE W SHNELLZUGACH JAK WYGLĄDAMY NA LIŚCIE. ODEBRALIŚMY BAGAŻ Z PRZECHOWALNI I ZAOPATRZENI WE WSZYSTKO CZEKALIŚMY NA NASZ POCIĄG … CZEKALIŚMY,  CZEKALIŚMY, CZEKALIŚMY … WRESZCIE PO PONAD GODZINNYM SPÓŹNIENIU PRZYJECHAŁ. RUSZYLIŚMY DO VARANASI

GENERALNIE UWAŻAM AGRĘ ZA STOSUNKOWO BRZYDKIE MIASTO, ZAWŁASZCZONE PRZEZ NASTAWIONYCH NA SZYBKI ZAROBEK CWANIACZKÓW. GŁÓWNIE MOTO-RIKSZARZY, ALE NIE TYLKO. JEDNODNIOWY POBYT TUTAJ WYDAJE MI SIĘ JEDNAK ZBOCZENIEM. CHYBA, ŻE NIE JESTEŚMY FANAMI ZWIEDZANIA. WTEDY I JEDEN DZIEŃ TO ZA DUŻO.

 .

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *