16.02.2016 – VARANASI – OSTATKI

.

MAMY DZISIAJ UMÓWIONE PRZEZ HOTEL DWA ZWIEDZANIA. GDY USŁYSZELIŚMY CENY ZA REJS ŁODZIĄ PO GANGESIE I ILE WYNIESIE OPŁATA ZA EWENTUALNY OBJAZD MOTO-RIKSZĄ BY ZOBACZYĆ KILKA ZABYTKÓW MIASTA, POSTANOWILIŚMY SKORZYSTAĆ Z USŁUG NASZEGO HOTELU I WYKUPILIŚMY TAM w/w PRZYJEMNOŚCI ZA ROZSĄDNE PIENIĄDZE – 450 RUPOLI.

ZERWANI Z ŁÓŻKA W ŚRODKU NOCY, BO KOŁO 5:30 ŚPIĄC CIĄGLE JAKOŚ DOCZŁAPALIŚMY DO NAJBLIŻSZEGO, JAIN GHATU GDZIE JUŻ CZEKAŁA NA NAS ŁAJBA Z WIOŚLARZEM. PRZEJAŻDŻKA ŁODZIĄ TRWAŁA 2 GODZINY. NIESTETY, A MOŻE STETY, NASZA BALIA MIAŁA NAPĘD RĘCZNY. DOBRĄ TEGO STRONĄ BYŁA WZGLĘDNA CISZA WOKÓŁ NAS, MINUSEM SZYBKOŚĆ PRZEMIESZCZANIA. “WZWÓD” SŁOŃCA BEZ REWELACJI. WYŁONIŁO SIĘ ZZA HORYZONTU W FORMIE SPOREGO DYSKU PRÓBUJĄCEGO PRZEBIĆ SIĘ PRZEZ FIRANKI Z MGŁY OKOŁO 6:50 .
LAWIRUJĄC WŚRÓD GROMADY RÓŻNEGO RODZAJU  RZECZNYCH POJAZDÓW PŁYWALIŚMY 2 GODZINY MIĘDZY GHATAMI, PO CZYM WRÓCILIŚMY DO HOTELU.

NASTĘPNE ZWIEDZANIE, TYM RAZEM RIKSZĄ, MIELIŚMY O 10-tej.
MŁODY, FAJNY KOLEŚ (MONU) POKAZAŁ NAM NAJPIERW TUTEJSZY UNIWEREK – BANARAS HINDU UNIVERSITY – Z OGROMNĄ ŚWIĄTYNIĄ NEW VISHWANATH MANDIR. JEST TO NAJWIĘKSZA ŚWIĄTYNIA SZIWY W WARANASI. OGLĄDNIĘCIE ZAJMUJE MAX 30 MINUT. WSTĘP WOLNY, JEŚLI NIE LICZYĆ DROBNEJ OPŁATY ZA SZATNIĘ DLA OBUWIA. W ŚRODKU NIE MOŻNA ROBIĆ ZDJĘĆ.

KOLEJNĄ ATRAKCJĄ BYŁA ŚWIĄTYNIA SANKAT MOCHAN HANUMAN. TUTAJ OCHRONA NIE POZWALA WNOSIĆ ŻADNEJ ELEKTRONIKI, APARATÓW FOTO TEŻ. TRZEBA JE ZAMKNĄĆ W METALOWYM SELFIE.  ODBIÓR PRZY WYJŚCIU. TO CIĄGLE SKUTKI ZAMACHU TERRORYSTYCZNEGO Z 2006 ROKU …
W ŚRODKU DUŻO LUDZI – NORMALKA W INDIACH. SĄ TEŻ MAŁPY, NA KTÓRE TRZEBA BARDZO UWAŻAĆ, BO MOŻE BYĆ NIEZBYT HALO. KRADNĄ CO SIĘ DA. KOLEJKI DO GURU (CZY TEŻ HOLY MAN-ów) SPORE. GDYBYŚMY CHCIELI SIĘ DO NICH PCHAĆ, TRZEBA BY BYŁO ZACZĄĆ OD KUPIENIA JADŁA I KWIATÓW DLA BÓSTW, A POTEM USTAWIĆ SIĘ W KOLEJCE DO HOLY MAN-a.
OGLĄDNIĘCIE ZAJĘŁO NAM OKOŁO 40 min.
ALE MOŻNA NA LUZIE ZROBIĆ W 20-25 MINUT.

PRZEJECHALIŚMY JESZCZE OBOK DUŻEJ, NIESTETY ZAMKNIĘTEJ ŚWIĄTYNI SHRI DURGA MANDIR (DURGA KUND MANDIR, ŚWIĄTYNIA MAŁP) I WSTĄPILIŚMY DO MALUTKIEGO ISKCON TEMPLE.

NADSZEDŁ CZAS NA OSTATNI PUNKT OBJAZDÓWKI – SPACER PO DZIELNICY MUZUŁMAŃSKIEJ. W DRODZE DO NIEJ POPROSILIŚMY KIEROWCĘ O KUPIENIE NAM WHISKACZA. W TEN SPOSÓB ZAOSZCZĘDZILIŚMY 150 RUPOLI.

DZIELNICĘ MUZUŁMAŃSKĄ WARANASI CHARAKTERYZUJE MEGA DUŻO KRAWCÓW I INNYCH POKREWNYCH IM ZAWODÓW, GŁÓWNIE HAFCIARZY. ROBIĄ TO CHYBA TYLKO MĘŻCZYŹNI. SIEDZĄ PO KILKU W MAŁYCH POMIESZCZENIACH WSZYWAJĄC RÓŻNE ELEMENTY OZDÓB. WYGLĄDA TO NIEPRAWDOPODOBNIE. TYLU FACETÓW POCHYLONYCH NAD PŁACHTAMI MATERIAŁÓW NASZYWAJĄCYCH NA NIE CEKINY, KORALIKI, KAMYKI, HAFTY etc.

OCZYWIŚCIE NIE SKOŃCZYŁO SIĘ NA OGLĄDANIU PRACUJĄCYCH PRZY ZDOBIENIU MATERIAŁÓW LUDZI. ZOSTALIŚMY ZAPROSZENI DO CZEGOŚ, CO W MOJEJ WYOBRAŹNI NOSIŁO KIEDYŚ NAZWĘ “SKLEPU BŁAWATNEGO”, CZYLI DO PUNKTU HANDLUJĄCEGO NAJLEPSZYMI I NAJBARDZIEJ CHARAKTERYSTYCZNYMI DLA INDII  MATERIAŁAMI. ZABAWILIŚMY TUTAJ DŁUŻSZĄ CHWILĘ SIEDZĄC W KUCKI W POMIESZCZENIU POKRYTYM W CAŁOŚCI TKANINAMI RÓŻNEGO KOLORU I FAKTURY, PIJĄC HERBATĘ  I USIŁUJĄC NIE KUPIĆ ZBYT WIELE.

DO HOTELU WRÓCILIŚMY KOŁO 14:00. W SUMIE PONAD 4 GODZINNA WYCIECZKA PO MIEŚCIE OKAZAŁA SIĘ NAD WYRAZ INTERESUJĄCA. MYŚLĘ, ŻE WARTO BYŁO SKORZYSTAĆ Z OFERTY HOTELU. POLECAM.

BALKON NASZEGO APARTAMENTU ŚWIETNIE NADAWAŁ SIĘ DO SPOŻYCIA KUPIONYCH, PO POWROCIE Z WYCIECZKI NIEDALEKO HOTELU ULICZNYCH PIEROŻKÓW Z RÓŻNYMI SOSAMI I UCZCZENIA TOASTEM IMIENIN WOMBACIKA.

WYSZLIŚMY PONOWNIE DO MIASTA PRZED 15:30. NIESTETY LUNĘŁO. NIEZBYT MOCNO, ALE JEDNAK. POSTANOWILIŚMY DOTRZEĆ NA OBIAD DO RESTAURACJI, W KTÓREJ DZIEŃ WCZEŚNIEJ PILIŚMY PIWO I GDZIE OBIECALIŚMY WRÓCIĆ NA OBIAD. PRZESTAŁO PADAĆ, WIĘC POZA WSKAKIWANIEM POD RÓŻNE ZADASZENIA W CELU ZASPOKOJENIA CHWILOWYCH ZACHCIANEK (PYSZNE ARABSKIE CIASTECZKA np. W SKLEPIKU O NAZWIE NIE DO PRZECZYTANIA) I POTRZEB ZAKUPOWYCH.

NA OBIADO-KOLACJĘ, ZWANĄ PRZEZ ANGOLI DINNEREM DOTARLIŚMY W OKOLICY 20-tej. WŁAŚCICIEL HOTELU SANKATHA GUEST HOUSE, AŻ PODSKOCZYŁ Z RADOŚCI I ZAPODAŁ – JEŚLI NAM NIE BĘDZIE SMAKOWAŁO, FIRMA PŁACI. NA TAKIE  DICTUM NIE BYŁO INNEGO WYJŚCIA. TYLKO SIADAĆ I ZAJADAĆ …
DO POSIŁKU ZAMÓWILIŚMY BUTELKĘ WINA @ 1 400 RUPOLI. TANIEJ SIĘ  NIE DAŁO, NO ALE ILE RAZY W ŻYCIU OBCHODZIMY IMIENINY W ŚWIĘTYM MIEŚCIE?
OBIAD RZECZYWIŚCIE BYŁ DOBRY, CHOCIAŻ NIE TAK OSTRO DOPRAWIONY JAK CHCIAŁEM. KOSZT 490 RUPI ?. SPOKOJNIE MOŻEMY POLECIĆ TO MIEJSCE. ✮✮✮? HOTEL RACZEJ TEŻ. WYGLĄDA W ŚRODKU DOBRZE, A I OPINIE GOŚCI BYŁY BARDZO POZYTYWNE.

.

WARANASI - NASZA KOLACJA W RESTAURACJI W SANKATHA GUEST HOUSE

WARANASI – NASZA KOLACJA W RESTAURACJI W SANKATHA GUEST HOUSE

.

WYCHODZĄC PRZYPOMNIAŁEM SOBIE, ŻE TUŻ OBOK JEST NAJSŁYNNIEJSZY W WARANASI (I NIE TYLKO TU) BLU LASSI SHOP. LASSI TO BARDZO POPULARNY W INDIACH NAPÓJ. ROBI SIĘ GO NA RÓŻNE SPOSOBY I SMAKI. BLUE LASSI SHOP W WARANASI JEST BARDZO DOBRZE ZNANY TURYSTYCZNEJ BRACI. POWODEM JEST CHYBA BARDZO DUŻA DBAŁOŚĆ WŁAŚCICIELA (MENAGO?) O KAŻDEGO KLIENTA. DO TEGO SKLEP MA REKOMENDACJE: LICENCJĘ RZĄDU I LONELY PLANET. W POMIESZCZENIU WIELKOŚCI JAKICHŚ 17 m2 JEST KILKA KANAP I STOLIK, PRZY KTÓRYM SIEDZĄ GOŚCIE POPIJAJĄC LASSI. SKLEP MA JESZCZE INNE ZAKĄTKI, GDZIE, ZALEŻNIE OD TEGO W JAKIM JESTEŚ NASTROJU I CZYM JEST WZMOCNIONE TWOJE LASSI, MOŻESZ SIĘ WYGODNIE ROZŁOŻYĆ NAWET NA DŁUŻEJ …
NA STOLICZKU ZNALAZŁEM MENU Z BARDZO DŁUGĄ LISTĄ RÓŻNORAKICH KOMBINACJI SMAKOWYCH. JEST ICH TU PONAD 100, W CENACH OD 40 DO … ???

POPROSIŁEM O “SPECIAL” LASSI. ZOSTAŁEM NAJPIERW DOKŁADNIE WYPYTANY O TO, Z JAKICH UŻYWEK KORZYSTAM. NA NEGATYWNĄ ODPOWIEDŹ DOTYCZĄCĄ PALENIA KOLEŚ NIEDOWIERZAJĄCO NA MNIE POPATRZYŁ I PONOWIŁ PYTANIE BY SIĘ UPEWNIĆ… CHYBA ?. (PRZYPUSZCZAM, ŻE PATRZĄC NA MNIE WIDZIAŁ ALBO JAKIEGOŚ NIEDOSZŁEGO GURU, LUB, CO BARDZIEJ PRAWDOPODOBNE PODSTARZAŁEGO HIPOLA ?. PRZYPOMNIAŁO MI SIĘ NATYCHMIAST,  JAK WE WSZYSTKICH LATACH 70-tych, IDĄC KIEDYŚ PRZEZ JEDEN Z KATOWICKICH PLACÓW, UBRANY W DZWONY, BARDZO KOLOROWY SWETEREK I Z PIĘKNĄ CHROMOWANĄ PACYFKĄ NA SZYI, ZOSTAŁEM ZACZEPIONY PRZEZ GRUPKĘ KOLESI I ZAPYTANY OD JAK DAWNA JESTEM W RUCHU. BEZ NAMYSŁU ODPOWIEDZIAŁEM, ŻE OD KILKU LAT. ZIOMALE Z ZACHWYTEM I SZACUNKIEM NA TWARZACH ODESZLI COŚ TAM SZEPCZĄC MIĘDZY SOBĄ. DOPIERO PO CHWILI KAPNĄŁEM SIĘ, ŻE PYTANIE “JAK DAWNO JESTEŚ W RUCHU” ODNOSIŁO SIĘ DO RUCHU HIPISOWSKIEGO, A NIE DO FIRMY “RUCH” W KTÓREJ WTEDY PRACOWAŁEM … ?)

WRACAJĄC DO ZAMAWIANIA SPECJALNEGO LASSI – KOLEŚ GDY SIĘ UPEWNIŁ,  ŻE JESTEM NIEPALĄCY, ZAPROPONOWAŁ LEKKIE LASSI OWOCOWE Z DODATKIEM JAGÓD I CZEGOŚ TAM JESZCZE ZA 250 RUPI.
PRZYGOTOWANIE NIESTETY TRWA, ALE NIE CZEKALIŚMY WIĘCEJ NIŻ 15 min.
WRESZCIE DOSTAŁEM PIĘKNIE WYGLĄDAJĄCY, KOLOROWY NAPÓJ W GLINIANYM NIEDUŻYM GARNUSZKU.
PACHNIAŁ PIĘKNIE, SMAKOWAŁ JESZCZE LEPIEJ … PO WYPICIU 4/5 MUSIAŁEM RESZTĘ DAĆ WOMBATOWI, KTÓRY PRZEZ CAŁY CZAS PATRZYŁ Z ZAZDROŚCIĄ JAK SIĘ OPYCHAM…
WYSZLIŚMY Z JOGURTOWEGO SKLEPU PO 40 min.

PO TYCH WSZYSTKICH SZALEŃSTWACH POSZLIŚMY OSTATNI RAZ NASYCIĆ OCZY WIDOKIEM NAJCIEKAWSZEGO MIEJSCA W CENTRUM STAREGO, ŚWIĘTEGO WARANASI – GHATU MANIKARNIKA. PŁONĄCE STOSY ROBIĄ W CIEMNOŚCIACH ZDECYDOWANIE WIĘKSZE WRAŻENIE NIŻ W CIĄGU DNIA. SĄ BARDZIEJ WIDOCZNE,  RZUCAJĄCE SIĘ W OCZY. NIE TYLKO ONE. LUDZIE TEŻ. I TO NIE TURYŚCI. TYCH O 22-giej PRAWIE NIE WIDAĆ.

TRZEBA BYŁO WRACAĆ. DO HOTELU MIELIŚMY NIECAŁE 2,5 km IDĄC NABRZEŻAMI-GATAMI. NIBY NIEDALEKO, ALE … GDZIEŚ TAK OKOŁO GODZINY PO SPOŻYCIU “SPECIAL” LASSI ZAUWAŻYŁEM, ŻE “GUBIĘ” KROKI. TROCHĘ MNIE TO ZANIEPOKOIŁO, BO PAMIĘTAŁEM DOBRZE OPISY SENSACJI, JAKIE MIELI RÓŻNI LUDZIE W WYNIKU PRZYSWOJENIA SPECJALNIE SKROJONEGO LASSI. NET JEST PEŁEN TEGO TYPU HISTORII. OD ŚMIESZNYCH PO TRAGICZNE … ZAPROPONOWAŁEM WIĘC WOMBATOWI PODJECHANIE POD NASZĄ SYPIALNIĘ MOTO-RIKSZĄ. MÓJ POMYSŁ NIE DOSTAŁ PRIORYTETU I ZACZĘLIŚMY IŚĆ BRZEGIEM GANGESU W KIERUNKU HOTELU. PRZYSPIESZYŁEM KROKU, CO SPOTKAŁO SIĘ Z KRYTYKĄ WOMBATA, ZOSTAWIANEGO PONOĆ NA PASTWĘ LOSU W CIEMNOŚCIACH, WŚRÓD TŁUMÓW SPACERUJĄCYCH PODOBNIE JAK MY TUBYLCÓW. I TAK SIĘ KULALIŚMY POWOLI DO PRZODU… W PEWNYM MOMENCIE, SCHODZĄCY Z KILKU SCHODÓW WOMBAT POPROSIŁ MNIE O POMOC, BO ZACZĘŁO MU SIĘ KRĘCIĆ W GŁOWIE. UŚWIADOMIŁEM SOBIE NATYCHMIAST, ŻE NIE TYLKO JA JESTEM LEKKO TYRPNIĘTY, I ŻE MUSIMY JAK NAJSZYBCIEJ DOTRZEĆ DO HOTELU HOLUJĄC SIĘ NAWZAJEM.

OBJAWY WPŁYWU LASSI NIE BYŁY PRZYKRE. ZACZĘŁY SIĘ OD TRACENIA JAŹNI NA MILISEKUNDĘ, CO, JAK WSPOMNIAŁEM WCZEŚNIEJ, POWODOWAŁO EFEKT “GUBIENIA” KROKU. Z BIEGIEM CZASU OKRESY “BRAKU KONTAKTU Z OTOCZENIEM” STAWAŁY SIĘ CORAZ CZĘSTSZE, CHOCIAŻ NIE WYDŁUŻYŁY SIĘ ZBYTNIO. CIEKAWE, ŻE DOPADAŁY MNIE ONE TYLKO WTEDY, GDY NIE SZEDŁEM. DLATEGO TEŻ, NA POCZĄTKU NASZEGO DŁUGIEGO SPACERU, IDĄC DOSYĆ SZYBKO MUSIAŁEM OD CZASU DO CZASU ZATACZAĆ KILKUMETROWEJ ŚREDNICY KOŁA, BY WOMBAT MÓGŁ ZA MNĄ NADĄŻYĆ …

POTEM JUŻ, GDY OKAZAŁO SIĘ, ŻE OBOJE “JESTEŚMY POD WPŁYWEM” TOCZYLIŚMY SIĘ DO PRZODU RAZEM. SZLIŚMY, SZLIŚMY, SZLIŚMY, A NASZEGO GHATU CIĄGLE NIE BYŁO WIDAĆ. WRESZCIE, KIEDY JUŻ BYŁEM PEWIEN, ŻE GO PRZEOCZYLIŚMY, ZOBACZYŁEM ZNAJOME, STROME SCHODY …

WOKÓŁ NAS WSZYSTKO FALOWAŁO. MIAŁEM WRAŻENIE, ŻE PŁYNĘ. FATALNE UCZUCIE. ZUPEŁNIE INNE NIŻ PO NADUŻYCIU ALKOHOLU. NIE BYŁEM W STANIE PRZEWIDZIEĆ JAK DŁUGO TEN IDIOTYCZNY STAN NIEWAŻKOŚCI BĘDZIE TRWAŁ I JAK BARDZO BĘDĘ MU PODATNY. WIEDZIAŁEM TYLKO, ŻE MUSIMY DOJŚĆ DO NASZEGO APARTAMENTU.

WSPINANIE SIĘ DO GÓRY STROMIZNĄ GHATU BYŁO KOSZMARNIE TRUDNE. MEGA WYSIŁEK. WŁAŚCIWIE PORUSZALIŚMY SIĘ NA CZTERECH, CO O TYLE BYŁO UŁATWIONE, ŻE MEGA SPADZISTE SCHODY POZWALAŁY NAM UTRZYMYWAĆ  CIAŁA PRAWIE PIONOWO.

NIE WIEM JAK DOTARLIŚMY DO SZCZYTU I JAK ZNALEŹLIŚMY DROGĘ DO HOTELU W BARDZO CIEMNYCH ZAUŁKACH. NIESTETY, BRAMĘ DO NASZEJ CZĘŚCI HOTELOWEJ ZASTALIŚMY ZAMKNIĘTĄ. TRZEBA BYŁO PODEJŚĆ DO RECEPCJI W INNYM BUDYNKU. NIBY NIEDALEKO, 50, MOŻE 60 m, ALE TO DŁUGA DROGA GDY WSZYSTKO CI FALUJE I CZUJESZ SIĘ NIE HALO. KAZANO NAM WRACAĆ I DZWONIĆ DO OPORU AŻ KTOŚ NAM OTWORZY. WRÓCILIŚMY I JAKIMŚ CUDEM ZNALAZŁEM NIEWIDOCZNY HACZYK BLOKUJĄCY FURTĘ. CO ZA ULGA …

CHWILĘ PÓŹNIEJ SIEDZIAŁEM W ŁAZIENCE. CZUŁEM SIĘ DOBRZE, TYLKO PRZED OCZAMI MIAŁEM MEGA FALUJĄCE – NA SZCZĘŚCIE TYLKO POZIOMO – ŚCIANY TEGO POMIESZCZENIA … SZYBKO SIĘ WYKĄPAŁEM I PACNĄŁEM DO WYRA …

.

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *