15.04.2016 – TRZEBA WRACAĆ …

.

ZNOWU TRZEBA BYŁO WCZEŚNIEJ WSTAĆ. JEMY POŻEGNALNE ŚNIADANIE W NASZYM HOTELU I JUŻ O 9 Z MINUTAMI JESTEŚMY W DRODZE DO LARNAKI. DZIEWCZYNY PODCZAS JAZDY STUDIUJĄ PRZEWODNIKI SZUKAJĄC JESZCZE JAKICHŚ MIEJSC, DO KTÓRYCH MOŻNA BY SIĘ BYŁO BEZPROBLEMOWO DOSTAĆ. POSTANAWIAMY ZJECHAĆ DO ZAMKU KOLOSSI LEŻĄCEGO KOŁO LIMASSOL.

TUŻ PRZED WEJŚCIEM NA TEREN ZAMKU PO LEWEJ JEST SKLEP Z PAMIĄTKAMI, W KTÓRYM MOŻNA TEŻ SIĘ CZEGOŚ NAPIĆ. SERWUJĄ TU m.in. LOKALNE, BARDZO SŁODKIE, 15%  WINO PODOBNE W SMAKU DO PORTO. JEST TO SŁYNNA, PRODUKOWANA PRZEZ JOANNITÓW OD ŚREDNIOWIECZA COMMANDARIA.

FORTECA KOLOSSI NIE JEST DUŻA, NATOMIAST CIEKAWA I SZYBKA DO ZWIEDZANIA. W ZASADZIE SĄ TO SAME MURY. WSZYSTKO PIĘKNIE ODRESTAUROWANE. PROBLEMEM MOGĄ BYĆ WYSOKIE SCHODY, KTÓRYCH JEST TU MEGA DUŻO. Z TARASU NA DACHU ROZPOŚCIERA SIĘ NIEZŁY WIDOK. OBOK WAROWNI SĄ TEŻ POZOSTAŁOŚCI DAWNYCH POMIESZCZEŃ GOSPODARCZYCH (RAFINERIA CUKRU). WSTĘP € 2,5 / os. (65 LAT – ZNIŻKA 50%). CZAS ZWIEDZANIA 30 min.

PRZY MAŁYM PARKINGU OBOK JEST TEŻ RESTAURACJA SERWUJĄCA ŚWIEŻY SOK Z LOKALNYCH POMARAŃCZY. PYSZNY (SZKLANKA € 3,0).

200 m DALEJ STOI MALUTKI STARY KOŚCIÓŁEK – AGIOS ANTONIOS. WARTY OGLĄDNIĘCIA WEWNĄTRZ I NA ZEWNĄTRZ.

RUSZAMY DALEJ. TYM RAZEM DZIEWCZYNY WYBRAŁY MIASTECZKO SŁYNNE Z KORONEK – LEFKARA. PONOĆ STALE PRACUJE TU W TYM ZAWODZIE PONAD 900 KOBIET. DOJEŻDŻAMY DO CENTRUM NIEWIELKIEJ KATO LEFKARA. PRZY SAMYM WJEŹDZIE, TUŻ OBOK DUŻEGO PARKINGU, ZNAJDUJE SIĘ XII w. KOŚCIÓŁEK BIZANTYJSKI POD WEZWANIEM MICHAŁA ARCHANIOŁA. IDĄC DALEJ MIJAMY TAWERNĘ POŁĄCZONĄ ZE SKLEPEM KORONKARSKIM I KILKA INNYCH PUNKTÓW HANDLUJĄCYCH GŁÓWNIE SŁYNNYMI KORONKAMI “LEFKARITIKA”. OSADA, BO TRUDNO NAZWAĆ TO MIASTECZKIEM, NA PEWNO NIE JEST WSIĄ. PRZECHADZAJĄC SIĘ WĄSKIMI ULICZKAMI NAPOTYKAMY GRUPĘ TURYSTÓW Z POLSKI. PODZIWIAJĄC TE KILKA ULICZEK DOCHODZIMY DO KOŚCIOŁA, PRZED KTÓRYM STOI OGROMNA AKACJA (?) JEST TAK DUŻA, ŻE MUSIANO JĄ PODEPRZEĆ CEGLANYM MURKIEM. KOŚCIÓŁ JEST NIESTETY ZAMKNIĘTY, ALE I TAK ROBI KOLOSALNE WRAŻENIE. JEST ONO WYWOŁANE KOLOREM DRZWI. WSZYSTKIE SĄ SZAFIROWO-NIEBIESKIE. NASZ POBYT W MIASTECZKU KOŃCZY UZUPEŁNIENIE PŁYNÓW W STRATEGICZNIE POŁOŻONYM “STAFILARIS COFFEE SHOP”. MAJĄ TU NIEZŁĄ KAWĘ I WINO DOMOWEJ ROBOTY.

JEDZIEMY DO KITI. XI-WIECZNY BIZANTYJSKI KOŚCIÓŁ PANAGIA TIS AGGELOKTISTIS ZNAJDUJE SIĘ WE WSI KITI POŁOŻONEJ 12 km OD LARNAKI. Wg. LUDOWEJ TRADYCJI MIESZKAŃCY KITION UCIEKAJĄC PRZED NAJAZDAMI ARABSKIMI PRZENIEŚLI SIĘ DO KITI I POSTANOWILI WYBUDOWAĆ TU KOŚCIÓŁ KU CZCI NAJŚWIĘTSZEJ MARII PANNY (PANAGIA). DRUGIEGO DNIA PRAC ODKRYLI, IŻ W NOCY FUNDAMENTY KOŚCIOŁA PRZENIESIONE ZOSTAŁY W INNE MIEJSCE. LUDZIE UWIERZYLI IŻ DOKONAŁA TEGO ARMIA ANIOŁÓW, STĄD NAZWA „AGGELOKTISTI” („ZBUDOWANY PRZEZ ANIOŁY”). KOŚCIÓŁ JEST PRZEPIĘKNY. NAPRAWDĘ. POZA XII I XIV w. MALOWIDŁAMI SĄ W NIM WSPANIAŁE BIZANTYJSKIE MOZAIKI Z VI w.. CZAS ZWIEDZANIA 30 min +; WSTĘP DARMOWY.

MAMY CIĄGLE TROCHĘ CZASU I MOŻEMY JESZCZE ZOBACZYĆ COŚ POZA CENTRUM LARNAKI. DECYDUJEMY SIĘ NA HALA SULTAN TEKKE, MUZUŁMAŃSKĄ ŚWIĄTYNIĘ, W KTÓREJ PONOĆ POCHOWANO CIOTKĘ MAHOMETA. SKŁADA SIĘ Z MECZETU, MAUZOLEUM, MINARETU I CMENTARZA. LEŻY NIEDALEKO LOTNISKA NA BRZEGU SŁONEGO JEZIORA. WIZYTUJĄC TO MIEJSCE SPOTYKAMY KOLEJNY RAZ POLSKĄ GRUPĘ NAPOTKANĄ W KATO LEFKARA. ZWIEDZANIE ZAJMUJE 20 min. WSTĘP BEZPŁATNY.

ZAWRACAMY DO CENTRUM LARNAKI. TUTAJ TEŻ JEST KILKA RZECZY DO ZOBACZENIA. PRZEDE WSZYSTKIM KOŚCIÓŁ AJOS (AJOZ) LAZAROS I FORT. NAJWAŻNIEJSZYM ZABYTKIEM MIASTA JEST AJOS LAZAROS Z IX w., POSTAWIONY PONAD KATAKUMBAMI GROBU ŚW. ŁAZARZA. WZNIÓSŁ GO CESARZ LEO IV. ŚWIĄTYNIA JEST JEDNYM Z NAJWSPANIALSZYCH ZABYTKÓW ARCHITEKTURY BIZANTYJSKIEJ. ODBUDOWANA W XVII w. POSIADA IKONOSTAS BĘDĄCY DOSKONAŁYM PRZYKŁADEM DRZEWORYTNICTWA. W KOŚCIELE TRZEBA OGLĄDNĄĆ SARKOFAG ŚW. ŁAZARZA I JEGO GRÓB W PODZIEMIACH. NIE ZAPOMNIJCIE O DUŻEJ, SREBRNEJ SKRZYNI STOJĄCEJ W GŁÓWNYM PRZEJŚCIU. SĄ TAM, JAK ROZUMIEM POZOSTAŁOŚCI SZCZĄTKÓW DOCZESNYCH ŚWIĘTEGO.

PRZESZLIŚMY JESZCZE ULICZKĄ ŁĄCZĄCĄ CERKIEW Z BRZEGIEM MORZA I NA PRZEDŁUŻAJĄCE JĄ MOLO. Z JEGO KOŃCA MOŻNA ZOBACZYĆ W CAŁEJ KRASIE FORT Z 1625 r. WYBUDOWANY PRZEZ TURKÓW. NIESTETY BYŁO ZA PÓŹNO NA ZWIEDZANIE MUZEUM ZNAJDUJĄCEGO SIĘ W FORCIE I INNYCH CIEKAWYCH MIEJSC W LARNACE.

.

WRACAMY DO KRAJU

DO ZOBACZENIA W KRAJU …

.

NASZ POBYT NA CYPRZE ZAKOŃCZYŁ OBIAD W RESTAURACJI PRZY ULICY PAVLOU VALSAMAKI. NIESTETY, CHYBA NIE TRAFILIŚMY NAJLEPIEJ. JEDZENIE TAKIE SOBIE. OŚMIORNICA MIAŁA TROCHĘ GUMOWYCH CZĘŚCI. W KALMARACH ZNALAZŁ SIĘ KAWAŁEK PAPIERU. PO REKLAMACJI PRZYNIESIONO TO SAMO DANIE Z JEDNYM ŚWIEŻO DODANYM KALMAREM. W EFEKCIE RESZTA ZROBIŁA SIĘ ZIMNA I NIEDOBRA. PO KOLEJNEJ REKLAMACJI NIEZBYT ZADOWOLONA KELNERKA (WŁAŚCICIELKA?) WRESZCIE PODAŁA DOBRE DANIE. NIEZŁE BIAŁE WINO. NIESTETY NIE WIEMY JAK SIĘ NAZYWA TO MIEJSCE (SPECIAL KEBAB HOUSE. CYPRUS FOOD?). LEŻY NA ULICY PAVLOU VALSAMAKI W DOŚĆ CHARAKTERYSTYCZNYM PUNKCIE, BO JEST TO OSTATNIA JADŁODAJNIA W CIĄGU RESTAURACJI, A PROSTOPADLE STOJĄCYM MUREM JAKIEGOŚ BUDYNKU. UŻYWA DUŻYCH, NIEBIESKICH PARASOLI REKLAMUJĄCYCH WODĘ KYKKOS. ZDECYDOWANIE ODRADZAMY ???

.

> ZOBACZ FOTY <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *