12.02.2016 – JODHPUR

.

DZIEŃ ZACZĘLIŚMY OD UDANIA SIĘ NA DWORZEC KOLEJOWY. MIELIŚMY KUPIONE W POLSCE BILETY NA POCIĄG NA TRASIE JODHPUR – AGRA, ALE BYLIŚMY NA TAK ZWANEJ LIŚCIE OCZEKUJĄCYCH. WYSOKIE MIEJSCA W PIERWSZEJ DZIESIĄTCE W ZASADZIE GWARANTOWAŁY NAM JAZDĘ. ZAWSZE JEST JEDNAK JAKIEŚ ALE, TYM BARDZIEJ, ŻE BYŁO TO NASZE PIERWSZE POWAŻNE ZETKNIĘCIE Z SYSTEM MIEJSCOWYCH KOLEI. NA DWORCU PO SPRAWDZENIU WSZYSTKIEGO KAZANO NAM PRZYJŚĆ PO POŁUDNIU, ABY DOWIEDZIEĆ SIĘ CZY I JAKIE MAMY MIEJSCA.

WRÓCILIŚMY Z POWROTEM DO MIASTA, AMBITNIE POKONUJĄC DOŚĆ DUŻĄ ODLEGŁOŚĆ NA PIECHOTĘ. ZGIEŁK, KURZ, RUCH TYPOWE DLA MIAST W INDIACH. ŚNIADANIE POSTANOWILIŚMY ZJEŚĆ W BODAJ NAJSŁYNNIEJSZEJ W RADŻASTANIE BUDCE Z JAJKAMI, ZNAJDUJĄCEJ SIĘ PRZY WEJŚCIU DO SADAR MARKETU. JAK ZAPEWNIA LP, WŁAŚCICIEL BIZNESU – OMLET MAN, SERWUJE TYLKO JAJKA W RÓŻNYCH ODSŁONACH, PRZERABIAJĄC DZIENNIE 1000 -1500 JAJEK.
SIEDZĄC NA TABORECIKACH – PRAWIE NA ŚRODKU ULICY, CZEKALIŚMY NA NASZE DANIA. RZECZYWIŚCIE FACET WIE, CO ROBIĆ Z JAJKAMI. MOJA KANAPKA Z JAJKAMI MASALA BYŁA ZNAKOMITA. KANAPKA PIETRUSZKI MIAŁA OPRÓCZ JAJEK DUŻĄ ILOŚĆ JAKICHŚ WARZYW. TEŻ BYŁA DOBRA, BO KOSZTOWAŁAM. RENOMA JAJKOWEGO PANA W PEŁNI ZASŁUŻONA.

NASTĘPNE PARĘ GODZIN CHODZILIŚMY PO MIEŚCIE OGLĄDAJĄC KOLEJNY RAZ CIEKAWE BUDYNKI, ŚWIĄTYNIE, STUDNIĘ W ŚRODKU MIASTA. DOTARLIŚMY DO POŁOŻONEGO NIEDALEKO NASZEGO HOSTELU JODHPUR HERITAGE HAVELI GUEST HOUSE Z RESTAURACJĄ MIESZCZĄCĄ SIĘ NA DACHU BUDYNKU. POPROSILIŚMY O COŚ DO PICIA. NIC NIE JEDLIŚMY, BO ZROBIŁO SIĘ BARDZO GORĄCO. WIDOK FORTU BYŁ ZACHWYCAJĄCY.

JA ODDAŁAM SIĘ KORESPONDENCJI W SPRAWIE ZALANIA NASZEGO MIESZKANIA W POLSCE. DOSTALIŚMY WIECZOREM INFORMACJĘ W TEJ SPRAWIE I TRZEBA BYŁO PODJĄĆ JAKIEŚ DZIAŁANIA.

KOLEJNY RAZ POSZLIŚMY NA DWORZEC, ABY SPRAWDZIĆ NASZE BILETY. KAZANO NAM PRZYJŚĆ ZA OKOŁO GODZINĘ. POCZEKALIŚMY I ODEBRALIŚMY BILETY Z PRZYDZIELONYMI NUMERAMI ŁÓŻEK.

.

JODHPUR - KOLEJKA U FRYZJERA

JODHPUR – KOLEJKA U FRYZJERA

.

KIERUJĄC SIĘ  W STRONĘ NASZEGO LOKUM WSTĄPILIŚMY DO RESTAURACJI JHANKAR CHOTI HAVELI. MIJALIŚMY JUŻ TEN LOKAL. SPRAWIAŁ DOBRE WRAŻENIE. MNIE SIĘ TEŻ WYDAWAŁO, ŻE MA JEDZENIOWĄ REKOMENDACJĘ LP. OBEJRZELIŚMY CAŁY BUDYNEK WYCHODZĄC NA TARAS NA DACHU, ALE ZDECYDOWALIŚMY SIĘ JEDNAK ZJEŚĆ W PATIO NA PARTERZE. STOLIKI WŚRÓD  DRZEW I KRZEWÓW MIAŁY SWÓJ UROK. JEDZENIE DOBRE. PŁACILIŚMY 424 RUPIE.

DOSZLIŚMY DO HOSTELU, ZABRALIŚMY NASZE RZECZY I TRZECI RAZ TEGO DNIA RUSZYLIŚMY NA DWORZEC KOLEJOWY. POŻEGNALIŚMY PRZEDTEM NASZEGO ZNAJOMEGO Z TEL AVIV-u, KTÓRY PRZYGOTOWYWAŁ SIĘ DO SZABASU.

DWORZEC PEŁEN LUDZI. STALE ZAPOWIADAJĄ POCIĄGI. CZĘŚĆ, W TYM NASZ, SĄ SPÓŹNIONE. PO OKOŁO 50 MINUTACH OCZEKIWANIA WSIADAMY. NASZ AC-2 TIER TO CZTERY ŁÓŻKA W OTWARTYM PRZEDZIALE ORAZ ŁÓŻKA W PRZEJŚCIU (JEDNE NAD DRUGIMI). DO TEGO PODUSZKA, KOC, DWA PRZEŚCIERADŁA. CZYSTE. ŁÓŻKA W OTWARTYM PRZEDZIALE I W PRZEJŚCIACH ODDZIELA OD CIEKAWSKICH PRZECHODZĄCYCH KORYTARZEM KOTARA. BARDZO DOBRZE TO WSZYSTKO WYGLĄDA.
ZNUŻONA PO CAŁODZIENNYM CHODZENIU PO MIEŚCIE I TAM I POWROTEM NA DWORZEC, ZASYPIAM PRAWIE OD RAZU.

.

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *