02.01.2015 – GEORGE TOWN

.

TO NASZ OSTATNI DZIEŃ W GEORGETOWN. USTALILIŚMY CO MAMY JESZCZE DO OBEJRZENIA. MECZET, DZIELNICĘ LITTLE INDIA, BUDYNEK STRAŻY POŻARNEJ ORAZ CHCIELIŚMY PÓJŚĆ TAM, GDZIE JESZCZE NIE BYLIŚMY. WYBRALIŚMY CZĘŚĆ NA ZACHÓD OD NASZEJ ULICY, ZA DWORCEM AUTOBUSOWYM.

ZACZĘLIŚMY OD ULICZNEGO TARGU NA KTÓRYM BYŁO WSZYSTKO. OD JEDZENIA DO UBRANIA. JEDLIŚMY  MANGO I JACKA FRUITA. TO OWOC ZUPEŁNIE NIEZNANY W POLSCE. JEST DUŻĄ ZIELONĄ KULĄ TROCHĘ PODOBNĄ DO ŚMIERDZĄCEGO DURANA. MA ZWARTY ŻÓŁTY MIĄŻSZ. NASZYM ZDANIEM JEST BARDZO DOBRY.
PO RAZ PIERWSZY TEŻ WSTĄPILIŚMY DO KAWIARNI, KTÓRYCH JEST TUTAJ DUŻO. NIESTETY JESTEŚMY KAWIARNIANO-NIEUŻYTECZNI GDYŻ NIE PIJEMY KAWY. CHCIAŁAM NAPIĆ SIĘ ZIELONEJ HERBATY. HERBATA – 5 RM, SOK Z OWOCÓW – 10, SMOOTHIE – 13.
ODNOSZĄC SIĘ DO NAPOJÓW TO WYDAJE SIĘ, ŻE NIE TYLKO ALKOHOL JEST DROGI, ALE TAKŻE INNE NAPOJE. PORZĄDNE SOKI OWOCOWE TO 9,89 RM, NAPOJE OWOCOWE OKOŁO 5. WODA, KTÓRĄ WSZYSCY PIJĄ I KTÓRA JEST MOIM ZDANIEM OKROPNA, KOSZTUJE W MAŁEJ BUTELCE OKOŁO 2 RM. PUSZKOWEJ WODY SODOWEJ LUB MINERALNEJ Z BĄBELKAMI TRZEBA SIĘ NASZUKAĆ.

ZACHWYCIŁA MNIE ŚWIĄTYNIA NA LEBUH CHULIA NOSZĄCA OBECNIE NAZWĘ HAN JIANG ANCESTRAL TEMPLE. ZNANA JEST JAKO ŚWIĄTYNIA TEOCHEW. LUD TEN PRZYBYŁ DO MALEZJI Z CHIN. WSPÓLNOTA TEOCHEWÓW UFUNDOWAŁA ŚWIĄTYNIĘ W 1863 ROKU. POŚWIĘCONA JEST TAOISTYCZNEMU BOGU PÓŁNOCY, KTÓREGO POSĄŻEK ZNAJDUJE SIĘ W PIERWSZEJ CZĘŚCI ŚWIĄTYNI. FANTASTYCZNIE ZDOBIONA, MAJĄCA 2 OŁTARZE O OLBRZYMIEJ SYMBOLICE. PRZEPIĘKNE POSTACI NA DRZWIACH. DOKŁADNE OPISY DREWNIANYCH RZEŹBIEŃ, PORCELANOWYCH ZDOBIEŃ, ZASAD DZIAŁANIA ŚWIATŁA WYKORZYSTYWANYCH PRZY BUDOWIE ŚWIĄTYNI. TRUDNO ROZPISYWAĆ SIĘ O ISTOCIE JAKIEGOŚ ZABYTKU, MOŻNA TO ZNALEŹĆ W PRZEWODNIKACH. ISTOTNYM W MOJEJ OCENIE JEST WRAŻENIE JAKIE DANA RZECZ ROBI, JAK DO NAS PRZEMAWIA, CZYM ZACHWYCA. TEN OBIEKT MNIE PORUSZYŁ.

PODCZAS SZEREGU WĘDRÓWEK PO MIEŚCIE WIELOKROTNIE PODCHODZILIŚMY DO MECZETÓW. MALEZJA W WIĘKSZOŚCI JEST WYZNANA ISLAMSKIEGO. WEJŚCIE DO MECZETU NIEMOŻLIWE GDY ODBYWAJĄ SIĘ MODLITWY, A ŻE WIERNI CZĘSTO SĄ WZYWANI DO ZŁOŻENIA HOŁDU BOGU MIELIŚMY TAKIE SZCZĘŚCIE, ŻE DO ŻADNEGO NIE UDAŁO NAM SIĘ WEJŚĆ. ZAGLĄDALIŚMY TYLKO.

GEORGE TOWN - LITTLE INDIA

GEORGE TOWN – LITTLE INDIA

.

LITTLE INDIA NAS ROZCZAROWAŁA. WRACAJĄC, WSTĄPILIŚMY DO NASZEJ RESTAURACJI ŁAMIĄC ZASADĘ, ŻE NIE JEMY DWA RAZY W TYM SAMYM MIEJSCU. JADŁAM  ZNOWU WARZYWA Z KREWETKAMI, ALE INNE NIŻ WCZORAJ. BAKŁAŻAN, OKRA, BÓB I PARĘ INNYCH ZIELONYCH FASOLOWATYCH WARZYW, KTÓRYCH NAZW NIESTETY NIE ZNAM. BYŁA TO ŚREDNIA PORCJA ZA 15 LUB 18 RM.  PIETRUSZKA JADŁ KURCZAKA W JAKIEJŚ MAZI MNIEJ WIĘCEJ W TAKIEJ SAMEJ CENIE. SMAKOWAŁO MU. RESTAURACJĘ BARDZO POLECAMY. ADRES: 18 LEBUH CARNARVON. NIESTETY NIE UDAŁO NAM SIĘ ZOBACZYĆ DOMU SUN YAT SENA – CHIŃSKIEGO DZIAŁACZA MIESZKAJĄCEGO TUTAJ KIEDYŚ. PODESZLIŚMY POD WSKAZANY ADRES. DOM BYŁ OPUSZCZONY A NAPIS GŁOSIŁ, ŻE JEST DO WYNAJĘCIA. POPOŁUDNIU ODBYLIŚMY SPACER PO ZACHODNIEJ CZĘŚCI MIASTA. WSTĄPILIŚMY DO HINDUISTYCZNEJ ŚWIĄTYNINAGARATHAR SIVAN TEMPLE, W KTÓREJ ZACZYNAŁA SIĘ AKURAT JAKAŚ CEREMONIA. DWÓCH MĘŻCZYZN PRZEPASANYCH BIAŁYMI SARI WYNIOSŁO POSĄŻEK JAKIEGOŚ BÓSTWA, DZWONIĄC DZWONECZKAMI, PALĄC KADZIDŁA. CEREMONIA BYŁA CIEKAWA ALE NIE ROZUMIELIŚMY JEJ IDEI. ŚWIĄTYNIE HINDUISTYCZNE SĄ BARDZO BARWNE, ZDOBIONE KWIATAMI CZĘSTO SZTUCZNYMI, WIZERUNKI BÓSTW SĄ WIELOKOLOROWE, PEŁNO JEST CZERWIENI, ZŁOTA.

.

GDZIEŚ W GEORGE TOWN

GDZIEŚ W GEORGE TOWN

.

DOSZLIŚMY DO KOLEJNEGO ULICZNEGO JEDZENIA NA JALAN PERAK, OBOK STADIONU SPORTOWEGO. ZDECYDOWALIŚMY SIĘ NA DEGUSTACJĘ NIEZLICZONEJ ILOŚCI MAŁYCH PRZEKĄSEK NABITYCH NA DREWNIANE SZPIKULCE, KTÓRE SAMEMU ZANURZA SIĘ W GOTUJĄCEJ WODZIE. WODA JEST W DUŻYM POJEMNIKU, KTÓREGO BRZEGI WYSTAJĄ POZA OTWÓR NA ŚRODKU STOŁU, A SAM POJEMNIK MIEŚCI SIĘ POD STOŁEM. TAKIE UMIESZCZENIE POJEMNIKA Z GOTUJĄCĄ WODĄ POWODUJE, ŻE JEST  DOSTĘPNA DLA WSZYSTKICH SIEDZĄCYCH WOKÓŁ STOŁU.

 

... NIEZLICZONA ILOŚĆ PRZEKĄSEK, KTÓRE ZANURZA SIĘ W WODZIE ...

… NIEZLICZONA ILOŚĆ PRZEKĄSEK, KTÓRE ZANURZA SIĘ W WODZIE …

.

DO TEJ PORY SĄDZIŁAM, ŻE TAKIE URZĄDZENIE JEST STOSOWANE W RESTAURACJACH KOREAŃSKICH. TRUDNO OCENIĆ CO SIĘ JE, MOŻNA JEDYNIE WNIOSKOWAĆ LUB PYTAĆ O TO SPRZEDAWCÓW.

WRACAJĄC OSTATNI RAZ PRZESZLIŚMY NASZĄ ULICĄ NA KTÓREJ TĘTNIŁO ŻYCIE. MIESZKAŃCY AZJI WIECZOREM, KIEDY ROBI SIĘ CHŁODNIEJ WYLEGAJĄ NA ULICE.

 

JEDEN Z GEORGE TOWN HOWKERS

JEDEN Z GEORGE TOWN HOWKERS

.

SPACERUJĄ CAŁYMI RODZINAMI, ZATRZYMUJĄC SIĘ W KOLEJNYCH JADŁODAJNIACH NA KOLACJĘ, POGAWĘDKI, RELAKS. ULICA DŁUGO ŻYJE W NOCY.

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *