13.02.2016 – AGRA

.

RANO, SPÓŹNIENI W GRANICACH 30-40 MINUT, CO W INDIACH, NIE JEST ŻADNYM SPÓŹNIENIEM DOCIERAMY DO AGRY.
DEPONUJEMY BAGAŻ W DWORCOWEJ PRZECHOWALNI I ZOSTAJEMY OTOCZENI PRZEZ RIKSZARZY, KTÓRZY OFERUJĄ SWOJE USŁUGI. OCZYWIŚCIE PO CENACH SPECJALNYCH TYLKO DLA NAS.

AGRA TO NAJSŁYNNIEJSZY ZABYTEK INDII, CZYLI TADŹ MAHAL, ALE JEST TAKŻE CZERWONY FORT.
RIKSZARZE NAJBARDZIEJ CHCĄ ZOSTAĆ WYNAJĘCI NA CAŁY DZIEŃ I WOZIĆ KLIENTA ZA TAKĄ CENĘ JAK CHCĄ I TAM GDZIE ONI CHCĄ, O CZYM MIELIŚMY SIĘ OKAZJĘ PRZEKONAĆ. TARGUJĄC SIĘ, OPIERAMY SIĘ NA DANYCH Z LP, KTÓRY PODAJE MNIEJ WIĘCEJ ŚREDNIE CENY DLA RÓŻNYCH USŁUG. NIE ZAWSZE JEDNAK TO JEST ADEKWATNE DO PANUJĄCYCH CEN, SZCZEGÓLNIE, JEŻELI POSŁUGUJESZ SIĘ WYDANIAMI SPRZED 2 CZY 3 LAT. A MOŻE PO PROSTU JEST TO BRAK UMIEJĘTNOŚCI NEGOCJOWANIA. MOIM ZDANIEM NIE MOŻNA CEN W INDIACH PRZELICZAĆ NA ZŁOTÓWKI. TRZEBA JE PRZELICZAĆ W STOSUNKU DO WARTOŚCI NABYWCZEJ RUPII. PRZEJAZD ZA np. 200 RUPII – CZYLI MNIEJ WIĘCEJ 12 ZŁOTYCH NIE TYLE OZNACZA 12 ZŁOTYCH, TYLKO CO MOŻNA ZA 200 RUPII W INDIACH DOSTAĆ. JAKIE JEDZENIE, ARTYKUŁY SPOŻYWCZE, UBRANIE.
W KOŃCU PO TARGACH USTALILIŚMY KWOTĘ 600 RUPII ZA PRZEWÓZ DO TAJ MAHAL, POTEM FORTU ORAZ PARKU. W SUMIE PARĘ GODZIN. RIKSZARZE OPERUJĄ POJĘCIEM POŁOWY DNIA LUB CAŁEGO DNIA, ALE ONO NIE JEST ADEKWATNE.

DOJEŻDŻAMY DO JEDNEGO Z WEJŚĆ TAJ MAHAL, SKĄD DOCIERAMY DO KAS. CENA BILETU DLA NIE HINDUSÓW TO 750 RUPI. PO DRODZE, OCZYWIŚCIE, ZACZEPIŁ NAS KOLEJNY TURYSTO-ŁOWCA, PROPONUJĄC OPROWADZENIE PO MONUMENCIE I POKAZANIE FANTASTYCZNYCH MIEJSC, Z KTÓRYCH MOŻNA ZROBIĆ, OCZYWIŚCIE UNIKATOWE ZDJĘCIA. PIETRUSZKA ZDECYDOWAŁ SIĘ NA PRZEWODNIKA, ZAWZIĘCIE Z NIM NEGOCJUJĄC CENĘ. PRZEWODNIK RWAŁ WŁOSY Z GŁOWY, ALE ULEGŁ NA KWOTĘ 400 RUPII.

PO BARDZO SKRUPULATNEJ KONTROLI, PODCZAS KTÓREJ PIETRUSZKA ZOSTAJE ZMUSZONY DO ODDANIA SWOJEGO PASA Z NAJBARDZIEJ WARTOŚCIOWYMI SKŁADNIKAMI NASZEGO BAGAŻU DO PRZECHOWALNI, WCHODZIMY W ŚCISŁY OBSZAR KOMPLEKSU.

PIERWSZE SPOJRZENIE NA TAJ MAHAL PADA Z PERSPEKTYWY, WIDAĆ GO Z ODDALI. JEST PIĘKNY, ZBUDOWANY W IDEALNYCH PROPORCJACH. BIELI BUDYNKU, HARMONII KSZTAŁTÓW NIC NIE ZAKŁÓCA. PODCHODZIMY BLIŻEJ. WCHODZIMY DO ŚRODKA.

RZEKOME FANTASTYCZNE MIEJSCA, Z KTÓRYCH ROBI SIĘ ZDJĘCIA BEZ ZAKŁÓCANIA PRZEZ INNYCH ZWIEDZAJĄCYCH, W ISTOCIE SĄ POKAZYWANE PRZEZ WSZYSTKICH PRZEWODNIKÓW. Z DRUGIEJ STRONY KAŻDY Z OPROWADZACZY USIŁUJE ZAROBIĆ JAKIŚ GROSZ.

WYCHODZIMY OKOŁO 9 RANO I KAŻEMY SIĘ ZAWIEŚĆ DO RESTAURACYJKI W HOTELU SANIYA PALACE .

JEST TU PARĘ STOLIKÓW USTAWIONYCH NA DACHU, SKĄD ROZCIĄGA SIĘ WSPANIAŁY WIDOK NA SŁYNNY ZABYTEK, KTÓRY WŁAŚNIE OGLĄDNĘLIŚMY. SIEDZIMY, JEMY, WGAPIAMY SIĘ W MONUMENT URZECZENI JEGO URODĄ, PRÓBUJĄC NA ZAWSZE ZACHOWAĆ JEGO OBRAZ.

CZAS RUSZAĆ DO CZERWONEGO FORTU. PO DRODZE JEDNAK CHCIELIŚMY JESZCZE ZOBACZYĆ MAUZOLEUM ITMAD-UD-DAULA.
NASZ RIKSZARZ ZACZĄŁ ROBIĆ PROBLEMY CHCĄC JECHAĆ NIE TAK JAK ZDECYDOWALIŚMY, WIĘC WYSIEDLIŚMY PŁACĄC 250 RUPII. ZŁAPALIŚMY RIKSZĘ ROWEROWĄ. JADĄC BARDZO DŁUGO NOŻNIE NAPĘDZANĄ RIKSZĄ DOTARLIŚMY DO MIEJSCA SKĄD DALEJ MIELIŚMY IŚĆ PIECHOTĄ. ŻAL NAM BYŁO RIKSZARZA, WIĘC DALIŚMY MU WIĘCEJ NIŻ USTALIŚMY. DLA MNIE WYSIŁEK TEGO RIKSZARZA BYŁ TAK DUŻY, ŻE OBIECAŁAM SOBIE, IŻ JUŻ WIĘCEJ Z TEGO RODZAJU RIKSZY NIE SKORZYSTAM.

.

AGRA - ŚMIECIÓWKI PO INDYJSKU ...?

AGRA – ŚMIECIÓWKI PO INDYJSKU …?

.

DROGA DO ITMAD-UD-DAULA, KTÓRĄ MUSIELIŚMY JESZCZE POKONAĆ BYŁA DŁUGA, W KURZU. POWRÓT TEŻ NIE BYŁ PRZYJEMNY, A DO TEGO OKAZAŁO SIĘ, ŻE NASZ BILET Z MAUZOLEUM NIE DAJE NAM PRAWA DO DARMOWEGO OGLĄDANIA TEGO OBIEKTU, A JEDYNIE MINIMALNĄ ZNIŻKĘ. W SUMIE CAŁOŚĆ NIE BYŁA WARTA ZACHODU.

RIKSZĄ, TYM RAZEM MOTOROWĄ DOTARLIŚMY WRESZCIE DO FORTU. FORTY BUDZĄ ZAWSZE DUŻE EMOCJE. OLBRZYMIE, ZABUDOWANE. POWINNY SWOIM WYGLĄDEM OKREŚLAĆ POTĘGĘ WŁADCY I BUDZIĆ GROZĘ. FORT W AGRZE TAKI JEST. LICZNE PAŁACE, WSPANIAŁE KOMNATY DZIEDZIŃCE. PO PARU GODZINACH WYCHODZIMY.

NA ZAKOŃCZENIE POBYTU W AGRZE PODJECHALIŚMY DO TAJ NATURE WALK. PARK GDZIE SPACERUJĄ HINDUSKIE ZAKOCHANE PARY, RZADKO ODWIEDZAJĄ CUDZOZIEMCY. JEST ZADBANY, ŁADNIE ZAGOSPODAROWANY. Z PUNKTÓW WIDOKOWYCH ROZTACZA SIĘ PANORAMA TAJ MAHAL. NIESTETY ZACHÓD SŁOŃCA NIE BYŁ SPEKTAKULARNY, BO NIEBO BYŁO ZACHMURZONE.

Z PARKU POJECHALIŚMY OD RAZU NA DWORZEC. MUSIELIŚMY POTWIERDZIĆ NASZE BILETY. ZNOWU BYLIŚMY NA LIŚCIE OCZEKUJĄCYCH, CHYBA NA 4 I 5-tym MIEJSCU. MIEJSCA DOSTALIŚMY BEZ PROBLEMU. PONOĆ DO 50 MIEJSCA NA LIŚCIE OCZEKUJĄCYCH MIEJSCE JEST PEWNE. TYM RAZEM MIELIŚMY DWA ŁÓŻKA W PRZEJŚCIU. PRZED ODJAZDEM POSZLIŚMY COŚ ZJEŚĆ DO JADŁODAJNI PRZED DWORCEM. JEDZENIE PRZECIĘTNE – „NADMUCHANY” PLACEK CHLEBOWY, SOSY. DOŚĆ TANIE.

 .

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *