17.02.2016 – Z WARANASI DO KADŻURAHO (KADŹURAHO)

.

RANO PIETRUSZKA BYŁ LEKKO WYCOFANY, JA NATOMIAST RZEŚKA JAK PORANEK W GÓRACH, CO BYŁO BARDZO PRZYJEMNYM UCZUCIEM. TAK ODŚWIEŻONA NIGDY JESZCZE NIE BYŁAM. PIETRUSZKA NATOMIAST, OKREŚLAŁ SIEBIE JAKO SPOWOLNIONEGO. KŁADLIŚMY TO NA KARB SPOŻYTEGO LASSI.
PISZĘ TO PO TO, ABY OPISAĆ NASZE DOŚWIADCZENIA. A TAKŻE, ABY PRZESTRZEC PRZED PRÓBOWANIEM SILNIEJSZEGO LASSI, JEŻELI SĄ TO PIERWSZE LUB JEDNORAZOWE EKSPERYMENTY. NASZE DOŚWIADCZENIA NIE BYŁY NEGATYWNE W TYM SENSIE, ŻE NIE ODCZUWALIŚMY PRZYKRYCH SENSACJI, ALE TEŻ NIE BYŁY TO DOŚWIADCZENIA FASCYNUJĄCE, CZY JAKOŚ SPECJALNIE PRZYJEMNE. OCZYWIŚCIE, KAŻDY REAGUJE INACZEJ, ALE ZAWSZE TRZEBA MIEĆ MARGINES BEZPIECZEŃSTWA I BYĆ Z KIMŚ, A NIE EKSPERYMENTOWAĆ SAMEMU ALBO W NIEZNANYM TOWARZYSTWIE.

POZBIERALIŚMY SIĘ SZYBKO, BO W POŁUDNIE MIELIŚMY SAMOLOT DO KADŹURAHO. ZAREKOMENDOWANY PRZEZ HOTEL RIKSZARZ – TEN SAM, KTÓRY WOZIŁ NAS POPRZEDNIEGO DNIA – DOWIÓZŁ NAS NA LOTNISKO ZA KWOTĘ 600 RUPI. DROGA ZAJĘŁA OKOŁO GODZINY.OKAZAŁO SIĘ, ŻE LOT ODBYWA SIĘ PRZEZ AGRĘ. W SUMIE OKOŁO 2,5 GODZINY, Z KRÓTKIM POSTOJEM W AGRZE.

LOTNISKO W KADŹURAHO POŁOŻNE JEST W ODLEGŁOŚCI PARU KILOMETRÓW OD CENTRUM MIASTA. DOJAZD DO MIASTA NIE JEST PROBLEMEM. PYTANIE TYLKO ZA ILE. WSZYSTKO ZALEŻY OD UMIEJĘTNOŚCI TARGOWANIA.

NASZ HOTEL O NAZWIE ZEN TO BUDYNEK PRZY GŁÓWNEJ ULICY, OTOCZONY OGRODEM SPRAWIAJĄCYM ZANIEDBANE WRAŻENIE, CHOCIAŻ STANOWI ON ELEMENT REKLAMY MAJĄCY PRZYCIĄGAĆ POTENCJALNYCH KLIENTÓW. POKOJE WYCHODZĄ NA KRUŻGANEK, GDZIE SĄ STOŁY Z KRZESŁAMI. WŚRÓD KRZEWÓW WIDAĆ KUCHNIĘ.
DOSTALIŚMY DUŻY POKÓJ Z LODÓWKĄ, LUSTREM I TOALETKĄ. ALE NIE MA KRZESEŁ ABY USIĄŚĆ, ANI STOLIKA, CHOCIAŻ WIELKOŚĆ POKOJU POZWALA NA TO. MOŻE, DLATEGO, ŻE STOŁY SĄ NA ZEWNĄTRZ.

ZOSTAWILIŚMY NASZE BAGAŻE  I RUSZYLIŚMY NA MIASTO. KHAJURAHO TO DWIE DUŻE ULICE NA KRZYŻ. TROCHĘ SKLEPIKÓW I RESTAURACJI. WIELE Z NICH REKLAMUJE SIĘ JAKO SPECJALIŚCI OD KUCHNI WŁOSKIEJ. NO CÓŻ, KLIENT NASZ PAN.

.

KHAJURAHO – DROŻSZY Z DWÓCH MONOPOLOWYCH JAKIE TU ZNALEŹLIŚMY

.

OBESZLIŚMY WSZYSTKO I POCZULIŚMY GŁÓD. NAWET TRAFILIŚMY NA SKLEP Z WINAMI ORAZ Z SKLEP Z MOCNYMI ALKOHOLAMI. KUPILIŚMY WINO ZA 400 RUPI I POSZLIŚMY COŚ JEŚĆ. ZACZĘLIŚMY OD WYWIADU, POLEGAJĄCEGO NA PRZEJRZENIU MENU PARU RESTAURACJI. WYBÓR PADŁ NA BLUE SKY RESTAURANT.
NIE MOŻNA POWIEDZIEĆ ABY RESTAURACJA MIAŁA DUŻO KLIENTÓW, CHOCIAŻ JEJ POŁOŻENIE I KUCHNIA ZASŁUGIWAŁY NA TO.
MNIE WSZYSTKO, A W SZCZEGÓLNOŚCI CURRY Z ORZESZKÓW BARDZO SMAKOWAŁO. CO PRAWDA CZUŁAM JE POTEM CAŁĄ W NOC NA ŻOŁĄDKU, ALE NIE TRZEBA BYŁO SIĘ TAK OBJADAĆ. WINO BYŁO NIE DO PICIA. ZAPŁACILIŚMY OKOŁO 800 RUPI ZA KOLACJE.

.

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *