21.02.2016 – BHOPAL I ADŹANTA

.

W WAGONIE PRAWIE PUSTO. NOC JEST JEDNAK MĘCZĄCA. SPOWODOWANA KŁOPOTAMI ŻOŁĄDKOWYMI. MOJE SĄ JUŻ MINIMALNE, ALE PIETRUSZKA SPĘDZIŁ DUŻĄ CZĘŚĆ NOCY W TOALECIE. JEST ZMĘCZONY. NASZE KOLEJOWE PRZYGODY, W SUMIE DWA DNI W POCIĄGU TEŻ NIE PRZYCZYNIAJĄ SIĘ DO RADOSNEGO NASTROJU. MYŚLĘ, ŻE TO NIE JEST ŻADNE ZATRUCIE, ALE EFEKT INDYJSKIEGO KLIMATU I KUCHNI, KTÓREJ JESTEŚMY FANAMI I NIE OSZCZĘDZAMY NA OSTROŚCI DAŃ. MOŻE ZBYT DUŻA ILOŚĆ PRZYPRAW – SZCZEGÓLNIE, ŻE PROSIMY O OSTRE JEDZENIE, POWODUJE NASZE SENSACJE ŻOŁĄDKOWE.

RIKSZĄ ZA 800 RUPI DOJEŻDŻAMY Z DWORCA W JALGAONIE DO JASKIŃ ADŹANTY. TO JAK NA RIKSZĘ DUŻA ODLEGŁOŚĆ, COŚ OKOŁO 70-80 km. OD RAZU ROZRABIAM W PARU KROPLACH WODY TĘ OKROPNĄ SMECTĘ. INNE ŚRODKI NAM NIE POMOGŁY. USTALAMY Z JEDNYM Z TAKSÓWKARZY JAZDĘ DO AURANGABADU. AUTOBUS JEDZIE 4 GODZINY ZA GROSZE. MY ZA TAKSÓWKĘ MAMY PŁACIĆ 2200 RUPI I MAMY NADZIEJĘ, ŻE JAZDA BĘDZIE CO NAJMNIEJ O POŁOWĘ KRÓTSZA.
ZOSTAWIAMY BAGAŻ I IDZIEMY OGLĄDAĆ JASKINIE. GROTY UŁOŻONE W KSZTAŁCIE PODKOWY BYŁY ZAMIESZKIWANE PRZEZ BUDDYJSKICH MNICHÓW, RZEMIEŚLNIKÓW, ARTYSTÓW.

JEST OKROPNY UPAŁ, DUSZNO. POWOLI POKONUJEMY SCHODY PROWADZĄCE DO KOLEJNYCH JASKIŃ. ROBIĄ WRAŻENIE. PIĘKNE FRESKI NA ŚCIANACH. TO NIESAMOWITE JAK ZOSTAŁY WYKUTE W MASYWACH SKALNYCH. JEDNE SALE SŁUŻYŁY DO MODLITWY, INNE TO KLASZTORY POSIADAJĄCE WERANDY I CELE. W NIEKTÓRYCH SĄ MALOWIDŁA ŚCIENNE, POSĄGI.

JESTEŚMY CORAZ BARDZIEJ WYKOŃCZENI, BO DO WIELU JASKIŃ WCHODZI SIĘ PO SCHODACH, RAZ W GÓRĘ, RAZ W DÓŁ. PRZY 13-tej JASKINI PROPONUJĘ ODWRÓT. PIETRUSZKA, LEKKO ZIELONKAWY NA BUZI, Z ŻALEM PRZYTAKUJE.
TO PIERWSZY RAZ, KIEDY NIE ZWIEDZAMY CZEGOŚ DO KOŃCA. ALE CHOCIAŻ MAMY POJĘCIE O ADŹANCIE.

.

AJANTA - W JEDNEJ ZE ŚWIĄTYŃ

AJANTA – W JEDNEJ ZE ŚWIĄTYŃ

.

W TAKSÓWCE MARZĘ O CZYSTYM, CHŁODNYM, ŁADNYM POKOJU Z BIAŁA POŚCIELĄ. I O KROMCE CHLEBA Z MASŁEM Z POLSKĄ SUCHĄ KIEŁBASĄ KRAKOWSKĄ. NIE WIEM, DLACZEGO NIE JEDZĄC KIEŁBASY AKURAT MAM TAKĄ NA NIĄ OCHOTĘ.

DOJEŻDŻAMY DO NASZEGO HOTELU – YASH EXECUTIVE I … MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ. POKÓJ JEST WŁAŚNIE TAKI, ALE NIE MA CHLEBA Z KIEŁBASKĄ.

W HOTELOWEJ RESTAURACJI ZAMAWIAMY TOSTA Z KURCZAKIEM, PROSZĄC,  O ZGROZO, ABY NIE BYŁ OSTRY.
WYLEGUJEMY SIĘ DO RANA NASTĘPNEGO DNIA W ŁÓŻKU, CO NAM TYLKO DOBRZE ROBI.

.

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *