05.01.2015 – W KUALA LUMPUR

.

WYSPANI WSTALIŚMY PÓŹNO. TO NASZ PIERWSZY RAZ W KUALA. JEDZIEMY DO CITY AUTOBUSEM. CENA 1.9 RM OD LUDZIKA. OCZYWIŚCIE KIEROWCA BIERZE 2 RM I NIE WYDAJE RESZTY. DOJECHALIŚMY DO CENTRUM PO OKOŁO 30 min. ZACZĘLIŚMY CHODZIĆ PO BUKIT BINTANGU USIŁUJĄC TRAFIĆ NA JAKIEŚ MIEJSCOWE ULICZNE JEDZONKO. PRZECHODZĄC ULICAMI KUALA MA SIĘ WRAŻENIE SPACEROWANIA PO SUPER NOWOCZESNYM MIEŚCIE. CAŁY CZAS OTACZAJĄ NAS WIEŻOWCE. MNIEJ LUB BARDZIEJ NOWOCZESNE. PRZYTŁACZAJĄCE. CHODZIMY MAJĄC DO DYSPOZYCJI ŚREDNIEJ KLASY MAPĘ CENTRUM, WCHODZĘ WIĘC CO RUSZ DO CO LEPIEJ WYGLĄDAJĄCEGO HOTELU PROSZĄC O MAPĘ MIASTA. PO 3 GODZINACH MAMY 3 RÓŻNE,  W JAKIMŚ STOPNIU PRZYDATNE PLANY CENTRUM KUALA. W PEWNYM MOMENCIE JAKIŚ BIAŁY DŻENTELMEN,  WIDZĄC MNIE STUDIUJĄCEGO MAPĘ, PYTA CZEGO SZUKAMY. ROZMAWIAJĄC CHWILKĘ PRZY OKAZJI DOWIADUJEMY SIĘ, ŻE NAJLEPSZE ULICZNE ŻAREŁKO ZNAJDZIEMY NA JALAN ALOR.

RESTAURACJA NA JALAN ALOR

RESTAURACJA NA JALAN ALOR

.

TAM TEŻ KIERUJEMY NASZE KROKI. PO GODZINIE TRAFIAMY NA WŁAŚCIWE MIEJSCE. JEST JESZCZE PUSTAWO, ALE KRAMY JUŻ ZACZYNAJĄ SIĘ OTWIERAĆ. POWOLI PRZECHODZIMY WZDŁUŻ, ZACZEPIANI PRZEZ NAGANIACZY.

 

JALAN ALOR - ŻABIE UDKA

JALAN ALOR – ŻABIE UDKA

.

OGLĄDAJĄC CO CIEKAWSZE MENU, DECYDUJEMY SIĘ NA TAJSKIE JEDZONKO W THAI SEAFOOD SPECIALIST. JEST BARDZO DOBRE, CHOCIAŻ NIEZBYT TANIE. SAŁATKA Z MANGO I ZUPA Z KURCZAKIEM Z ZIELONEGO CURRY Z DODATKIEM MIĘTY, A NA POPITKĘ MROŻONA HERBATA. PYCHA. WOMBACIK WCHŁONĄŁ NATOMIAST TEŻ BARDZO DOBRĄ ZUPĘ TAJSKĄ Z OWOCAMI MORZA I JAKĄŚ SAŁATKĘ.

 

JALAN ALOR - THAI SEAFOOD

JALAN ALOR – THAI SEAFOOD

.

NAJEDZENI POWŁÓCZYLIŚMY SIĘ JESZCZE KILKA GODZIN BEZ CELU, SPALAJĄC TROCHĘ KALORII. UDAŁO NAM SIĘ W TEN SPOSÓB POKONAĆ POŁOWĘ ODLEGŁOŚCI DO HOTELU I ZAOSZCZĘDZIĆ NA AUTOBUSIE. :))

 

WIECZÓR W KUALA LUMPUR

WIECZÓR W KUALA LUMPUR

.

PO DOTARCIU DO DOMU SPAKOWALIŚMY WSZYSTKIE GRATY DZIELĄC JE NA TE POZOSTAJĄCE W HOTELU (CO UZGODNILIŚMY RANO W RECEPCJI) I TE JADĄCE Z NAMI DO LAOSU. JESZCZE TROCHĘ BLOGOWANIA I MYK, DO ŁÓŻKA…

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *