25.02.2016 – HAMPI

.

BLADYM, A WŁAŚCIWIE CIEMNYM ŚWITEM, WYCHODZIMY Z DOMU. HAMPI JEST JESZCZE UŚPIONE. NASZ KIEROWCA JUŻ CZEKA. JEDZIEMY PODZIWIAĆ WSCHÓD SŁOŃCA. PO OKOŁO 20 MINUTACH JAZDY JESTEŚMY PRZED ŚWIĄTYNIĄ SRI PRASANNA VIRUPAKSHESHWARA SWAMY. PRZECHODZIMY OBOK I ZACZYNAMY SIĘ WSPINAĆ NA SKAŁĘ. USADAWIAMY SIĘ TAK, ABY JAK NAJLEPIEJ WSZYSTKO WIDZIEĆ. PO CHWILI OKAZUJE SIĘ, ŻE AMATORÓW WSCHODU SŁOŃCA JEST ZNACZNIE WIĘCEJ.
SPEKTAKL BARDZO ŁADNY ALE NIE TAK SPEKTAKULARNY JAK W BAGANIE.

OGLĄDAMY JESZCZE MIJANĄ ŚWIĄTYNIĘ, W KTÓREJ TRWAJĄ PORANNE MODLITWY I JEDZIEMY DALEJ. KIEROWCA ZAWOZI NAS DO PODZIEMNEJ ŚWIĄTYNI ŚIWY, BARDZO CIEKAWEJ ZE WZGLĘDU NA POŁOŻENIE PONIŻEJ POZIOMU ZIEMI.  POTEM WIEŻA OBSERWACYJNA MOHAMMADAN, MOHAMADDENS QUARTERS, BAZAR PAN SUPARI  – JEDNO Z CZTERECH GŁÓWNYCH TARGOWISK KRÓLESTWA I ŚWIĄTYNIA ELLAMMA. WYCZYTAŁAM, ŻE STOLICA KRÓLESTWA MIAŁA W 1500 ROKU OKOŁO 500.000 MIESZKAŃCÓW CO DAWAŁO JEJ TRZECIE MIEJSCE W ŚWIECIE, PO PEKINIE I PARYŻU.

.

HAMPI - CZEKAJĄC NA WSCHÓD SŁOŃCA

HAMPI – CZEKAJĄC NA WSCHÓD SŁOŃCA

.

WRACAMY DO HOSTELU. SKŁADAMY NASZE RZECZY TAK, ABY PRZEPROWADZKA ODBYŁA SIĘ W  MIARĘ SZYBKO I IDZIEMY NA ŚNIADANIE. MIŁĄ NIESPODZIANKĄ JEST ZACIENIONY TARAS I BOGATY WYBÓR ZESTAWÓW ŚNIADANIOWYCH. KAŻDY OFERUJE SOK, KAWĘ, HERBATĘ I 2 JAJKA W RÓŻNEJ POSTACI. DO TEGO SAŁATKA, POMIDORY, DŻEM. NAPRAWDĘ FAJNE. ŚNIADANIE JEST WLICZONE W CENĘ POKOJU.

KIEROWCA JUŻ NA NAS CZEKA I ZACZYNAMY OBJAZD PO TYM CO HAMPI MA DO ZAOFEROWANIA.
JEST BARDZO CIEPŁO. UMAWIAMY SIĘ, ŻE W GODZINACH KIEDY ZACZYNA SIĘ NAJWIĘKSZY UPAŁ tj. OKOŁO 12.30-13.30 WRÓCIMY DO HOSTELU. WRACAMY PO PARU GODZINACH, KOŁO 14-tej. TERAZ POKÓJ ODPOWIADA NASZEJ REZERWACJI. DUŻY, MA STOLIK, FOTELIKI, MEBEL, KTÓRY CHYBA JEST KOMODĄ NA KTÓREJ MOŻNA POŁOŻYĆ RZECZY, DUŻY WIATRAK, KLIMATYZACJĘ.

MAMY JUŻ SWOJE MIEJSCE GDZIE KUPUJEMY WODĘ. WŁAŚCIWIE TO PIETRUSZKA ZADZIERZGNĄŁ WIĘZY Z PEWNĄ PANIĄ MAJĄCĄ SKLEPIK DO TEGO STOPNIA, ŻE PRZECHOWUJE NAM ONA OWOCE I PŁYNY W SWOJEJ LODÓWCE.

PO POŁUDNIU ZNOWU WYRUSZAMY. KIEROWCA PODWOZI NAS W MIEJSCE, Z KTÓREGO MAMY ROZPOCZĄĆ SAMODZIELNY SPACER.
IDZIEMY HAMPI BAZAREM DO  KOŃCA. PO SCHODACH WCHODZIMY NA WZGÓRZE.

PRZED NAMI MAJESTATYCZNY BYK NANDI OBSERWUJĄCY BACZNIE KRÓLESTWO. WIERZCHOWIEC I STRAŻNIK SZIWY. JEGO FIGURA TCHNIE SIŁĄ. MIJAMY ŚWIĄTYNIE HANUMAN I POWERFUL HANUMAN. IDZIEMY DALEJ PRZEZ TEN KSIĘŻYCOWY KRAJOBRAZ. DOCIERAMY DO CAŁEGO KOMPLEKSU ZABYTKOWYCH ŚWIĄTYŃ. KOLEJNO PRZECHODZIMY OBOK HASTAGIRI RANGANATHA TEMPLE, VARAHA TEMPLE, SREE KODANDARAMA TEMPLE, POŁOŻONE WŚRÓD TYSIĄCA GŁAZÓW.

WIDZIMY CHARAKTERYSTYCZNE MANADAPY CZYLI POMIESZCZENIA O DACHU WSPARTYM NA WIELU  FILARACH. MOGŁY STANOWIĆ PRZEDSIONEK ŚWIĄTYŃ, OBIEKTY SAKRALNE NA ICH TERENIE, SANKTUARIA.  GROMADZILI SIĘ TU WIERNI, ODBYWAŁY TAŃCE RELIGIJNE.

WSPANIAŁY WIDOK. PRZYSIADAMY NA CHWILĘ. KRAJOBRAZ JEST TUTAJ ZUPEŁNIE INNY NIŻ TO, CO DOTĄD WIEDZIELIŚMY. TO PRZEZ TE OLBRZYMIE KAMIENIE, OBELISKI. JEDNE GŁADKIE I OKRĄGŁE, INNE O NIEREGULARNYCH KSZTAŁTACH.

SCHODZIMY DO RZEKI I DROGĄ WZDŁUŻ NIEJ DOCHODZIMY DO HAMPI. REWELACYJNY SPACER.
ROBIMY RYTUALNY JUŻ OBCHÓD DZIELNICY HANDLOWEJ I WRACAMY DO HOSTELU. UDAJE NAM SIĘ USIĄŚĆ NA TARASIE, NA DACHU. MAMY FANTASTYCZNY WIDOK – OŚWIETLONĄ GOPURĘ VIRUPAKSZY.

.

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

Komentarze :

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *