11.04.2016 – LECIMY NA CYPR (LARNAKA)

.

POMYSŁ  NA WYJAZD NA CYPR POJAWIŁ SIĘ ZUPEŁNIE NIESPODZIEWANIE. ZOBACZYŁAM PROMOCJĘ LOTÓW. DLA JEDNEJ OSOBY TAM I Z POWROTEM CENA BYŁA TROCHĘ PONIŻEJ 200 zł. ZDECYDOWALIŚMY SIĘ SZYBKO. JESZCZE PRZED WYLOTEM DO INDII. DO PODRÓŻY ZAPROSILIŚMY NASZYCH PRZYJACIÓŁ ZWANYCH PIESZCZOTLIWIE RUDYMI.

W DNIU WYLOTU ZOSTALIŚMY ZAPROSZENI PRZEZ NICH NA LEKKI LUNCH. BARSZCZYK Z RUSKIMI NALEŚNIKAMI. INACZEJ MÓWIĄC, NALEŚNIKI Z FARSZEM TAKIM JAK DO RUSKICH PIEROGÓW, LUB RUSKI FARSZ W NALEŚNIKACH. BYŁO DOBRE.

PO POŻEGNANIU MAMY RUDEJ, PSÓW I KANARKA DOJECHALIŚMY NA LOTNISKO. ODPRAWA RESTRYKCYJNA. PRZED WYLOTEM ZADAŁAM SOBIE TRUD I DOKŁADNIE PRZECZYTAŁAM CO I W JAKICH ILOŚCIACH MOGĘ PRZEWIEŹĆ. WIZZAIR NIE PISZE JEDNAK, ŻE PŁYNY, ŻELE, KREMY, SZAMPONY, BALSAMY, CZY NAWET ALKOHOL W POJEMNOŚCI DO 100 ml SĄ WKŁADANIE PRZEZ CELNIKÓW DO PLASTIKOWEGO WORECZKA, A TO CO SIĘ NIE MIEŚCI MUSI ZOSTAĆ WYRZUCONE. TAKI LOS SPOTKAŁ NIESTETY PARĘ KOSMETYKÓW RUDEJ. MNIE PRZEPUSZCZONO BEZ STRAT.

PO 3 GODZINACH LOTU ZNALEŹLIŚMY SIĘ W LARNACE. WYCHODZĄC PO KONTROLI PASZPORTÓW DOSTRZEGLIŚMY CZŁOWIEKA Z AGENCJI WYNAJMUJĄCEJ SAMOCHODY (RIGHT CARS) TRZYMAJĄCEGO KARTKĘ  Z NAZWISKIEM PIETRUSZKI. CZEKAŁ NA NAS, WYŁOWIŁ  Z TŁUMU I ZAWIÓZŁ DO BIURA GDZIE SPORZĄDZILIŚMY UMOWĘ NAJMU. PO RAZ PIERWSZY AGENCJA WYNAJMU SAMOCHODÓW TAK ŁADNIE SIĘ ZACHOWAŁA W STOSUNKU DO NAS.

CHWILĘ PÓŹNIEJ JECHALIŚMY NASZYM AUTEM DO LARNAKI. DZIĘKI NAWIGACJI BEZPROBLEMOWO DOTARLIŚMY DO HOTELU, A NAWET GO MINĘLIŚMY, CO WYSZŁO NAM TYLKO NA DOBRE. ZAWRÓCIWSZY, PRZEJEŻDŻALIŚMY BOWIEM OBOK OŚWIETLONEJ TAWERNY W KTÓREJ SIEDZIAŁO DUŻO LUDZI.
 W RECEPCJI HOTELU LARCO TEŻ BYŁ TŁUM. WSZYSCY CZEKALI NA PRZYDZIAŁ ZAREZERWOWANYCH POKOI. POSTALIŚMY TROCHĘ W KOLEJCE, A ŻE WOLNO TO SZŁO, UZNALIŚMY, ŻE LEPIEJ BĘDZIE PÓJŚĆ NAJPIERW NA KOLACJĘ DO w/w TAWERNY (VALIA’S SOUVLAKI) A POTEM ZAŁATWIAĆ FORMALNOŚCI.

.

LARNAKA - W TAWERNIE OBOK HOTELU LARCO

LARNAKA – W TAWERNIE OBOK HOTELU LARCO

.

USIEDLIŚMY PRZY STOLIKU. PO CHWILI PRZYSZEDŁ BARDZO SYMPATYCZNY KELNER. TROCHĘ POGAWĘDZIŁ I DAŁ NAM MENU. JAK TO ZWYKLE BYWA W TAKICH SYTUACJACH, WYDAWAŁO NAM SIĘ ŻE ZJEMY WSZYSTKO CO JEST W KARCIE. W KILKA MINUT DOSZLIŚMY DO POROZUMIENIA I ZMNIEJSZYLIŚMY LICZBĘ DAŃ. JEDNAK WCIĄŻ BYŁO TEGO ZA DUŻO. ALE JAKOŚ DALIŚMY RADĘ. POLECAMY GORĄCO TO MIEJSCE ?★??

KIEDY WRÓCILIŚMY DO HOTELU, RECEPCJA BYŁA PUSTA I BEZ PROBLEMU DOSTALIŚMY KLUCZE DO NASZYCH POKOI.

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *