09.01.2015 – PHONSAVAN – PHU KENG JARS QUARY – KHOUN

.

O 8:20 BYLIŚMY W UMÓWIONEJ AGENCJI, CZYLI TUŻ ZA DWOMA ROGAMI OD NASZEJ STAJNI. NIEBO CAŁE ZACHMURZONE, ALE NA SZCZĘŚCIE NIE PADAŁO. SZYBKO POBIEGLIŚMY DO ZAUWAŻONEJ PRZEZ WOMBATA POPRZEDNIEGO DNIA PIEKARNI NA WÓZKU I KUPILIŚMY BAGIETKĘ – JEDNĄ Z NIEWIELU DOBRYCH RZECZY POZOSTAŁEJ TU PO KOLONISTACH FRANCUSKICH. W LEŻĄCEJ PO PRZECIWNEJ STRONIE DROGI GARKUCHNI, O KTÓREJ WSPOMINAŁEM WCZORAJ, NABYLIŚMY DROGĄ KUPNA DWIE WYSMAŻONE DOBRZE KIEŁBASKI I TOFU O WYGLĄDZIE STAREJ, ZIELENIEJĄCEJ ŚWIŃSKIEJ MIELONKI ORAZ TROCHĘ ZIELSKA. MIELONKA – TOFU, KTÓRA DZIEŃ WCZEŚNIEJ NIE PODOBAŁA SIĘ WCALE A WCALE WOMBATOWI ZOSTAŁA NAGLE OKRZYKNIĘTA WSPANIAŁOŚCIĄ, A PO PRZYPRAWIENIU OSTRYM CHILI I DODANIU POZOSTAŁYCH INGREDIENTÓW DO BAGIETKI ZMIENIONEJ PRZEZ NAS W 2 PYSZNE SANDWICZE, ZJEDZONA NATYCHMIAST. ZDĄŻYLIŚMY JESZCZE WYPIĆ PO HERBACIE, GDY PODJECHAŁ WYNAJĘTY BUSIK. PUNKTUALNIE.


WYCIECZKĘ ROZPOCZĘŁA OKOŁO 35, MOŻE 40 min. JAZDA DO WRAKU SOWIECKIEGO DZIAŁA SAMOBIEŻNEGO, NAZYWANEGO PRZEZ LOKALSÓW “RUSSIAN TANK” – POZOSTAŁOŚCI PO BRATNIEJ POMOCY MILITARNEJ W OKRESIE WOJNY Z POŁOWY LAT 60/70.

TO JEDYNY DARMOWY PUNKT WYCIECZKI. OGLĄDANIE SKORUPY ZAJMIE OKOŁO 10 min. FANOWI TYCH RZECZY. NATOMIAST NIE ZAINTERESOWANYM WYSTARCZY ZDJĘCIE Z POBOCZA DROGI NA DRUGOPLANOWĄ WIOSKĘ ZE STERCZĄCĄ PRZED NIĄ NICZYM WIELKI, CIENKI KUTAS, LUFĄ POJAZDU. W POLSCE KTOŚ BY TO DAWNO ŚCIĄGNĄŁ Z TEGO POLA. ZŁOMIARZE ALBO ZBIERACZE. TUTAJ NAJWYRAŹNIEJ JESZCZE DO TEGO NIE DOROŚLI.

 

WYPALONA SKORUPA SOWIECKIEGO DZIAŁA SAMOBIEŻNEGO

WYPALONA SKORUPA SOWIECKIEGO DZIAŁA SAMOBIEŻNEGO

.

POJECHALIŚMY STĄD DO PHU KHENG JARS QUARY SITE (OKOŁO 40 min. JAZDY). WEJŚCIÓWKA 10 000 / os.

TO MIEJSCE NIE DLA WSZYSTKICH. PO PODJECHANIU MINIBUSEM NA PARKING CZEKA TU NA GOŚCI 2 000 SCHODÓW NA SZCZYT = ok. 100 m W RÓŻNICY POZIOMÓW, CZYLI SPORO OSTREJ JAZDY POD OSTRĄ GÓRĘ. WCHODZĄC PO BARDZO STROMYCH SCHODACH MIELIŚMY SPORO SZCZĘŚCIA. BRAKOWAŁO SŁOŃCA I BYŁO CHŁODNO. IDĄC W PEŁNYM SŁOŃCU NIE BYŁBYM TAKI WESOŁY…

WSPINAJĄC SIĘ MIJAMY KILKA MIEJSC, W KTÓRYCH PONOĆ POWSTAWAŁY SŁYNNE DZBANY. BARDZO SIĘ STARAJĄC DOJRZEĆ MOŻNA I GOTOWE I NIEDOKOŃCZONE DZBANY. GENERALNIE NIC SPECJALNEGO.
PO SZCZYTOWANIU ? PODCHODZIMY DO NAJWIĘKSZEJ ATRAKCJI – TUNELU PROWADZĄCEGO W POPRZEK SZCZYTU – POZOSTAŁOŚCI PO WOJNIE 1963/1974. ZBUDOWANY PRZEZ WIETKONG BETONOWY TUNEL JEST WĄSKI I NISKI. CIĄGNIE SIĘ KILKASET METRÓW (?). CIEKAWY. UWAGA !!! TRZEBA MIEĆ WŁASNE OŚWIETLENIE . ZWIEDZANIE DLA ENTUZJASTY 15 min. MNIE WYSTARCZYŁO 10.
KOLEJNĄ ATRAKCJĄ PO KOLEJNYM, TYM RAZEM KRÓTKIM SZCZYTOWANIU JEST CIEKAWA JASKINIA. NIE BYŁBY ATRAKCYJNA, GDYBY NIE DWA Z NIEJ WYJŚCIA. JASKINIA MA KSZTAŁT LITERY U I JEST POŁOŻONA W KILKU PŁASZCZYZNACH. CIEKAWA.

Z GÓRY ROZTACZA SIĘ OCZYWIŚCIE WSPANIAŁY WIDOK.

 

TUNEL WIETKONGU

TUNEL WIETKONGU

.

SCHODZENIE IDZIE SZYBKO. ZWIEDZANIE ZAJĘŁO NAM OKOŁO 105 min. TYLKO 90. min, RAZEM Z LUNCHEM TRWAŁ DOJAZD DO DAWNEJ STOLICY LAOSU – MUANG KHOUN – GDZIE OGLĄDALIŚMY BUDDĘ, RUINY SZPITALA I STUPĘ. OPŁATA 10 000 KIPÓW OD GŁOWY W OBU MIEJSCACH.

MUANG KHOUN, KIEDYŚ STOLICA KRÓLESTWA PHUAN BYŁA SILNIE BOMBARDOWANA PODCZAS DRUGIEJ WOJNY INDOCHIŃSKIEJ. WOKÓŁ ZNAJDZIEMY KILKA CIEKAWYCH RUIN. CHOMPHET – ŚWIĄTYNIĘ Z 1564 I STUPĘ POSTAWIONĄ W 1576. MÓWI SIĘ, ŻE W STUPIE PRZECHOWYWANO PROCHY BUDDY PRZYWIEZIONE Z INDII. W XIX w. STUPA ZOSTAŁA POWAŻNIE USZKODZONA PRZEZ CHIŃSKICH PRZESTĘPCÓW Z BANDY “CZARNEJ FLAGI”, KTÓRZY WYBILI W NIEJ DZIURĘ BY WYCIĄGNĄĆ ZE ŚRODKA POSĄŻEK BUDDY ZE SZCZEREGO ZŁOTA.­­

TUTEJSZY BUDDA, A WŁAŚCIWIE JEGO SIEDZĄCA POSTAĆ I KILKA FRAGMENTÓW CEGLANYCH KOLUMN, TO WSZYSTKO CO POZOSTAŁO Z BARDZO STAREJ ŚWIĄTYNI, KTÓREJ KONIEC, JAK ROZUMIEM PRZYNIOSŁA WOJNA 1963/1974. SAM BUDDA TEŻ NOSI ŚLADY OSTRZAŁU PRZEZ AMERYKAŃSKICH CHŁOPCÓW. OBECNIE POKIERESZOWANEGO BUDDĘ DOGLĄDAJĄ MNISI MIESZKAJĄCY OBOK. ZWIEDZANIE TRWA 15 min.

 

WAT PHIAWAT STOI W ŚRODKU MIASTECZKA

WAT PHIAWAT STOI W ŚRODKU MIASTECZKA

.

100 m W LINI PROSTEJ OD BUDDY STOJĄ RUINY OKOŁO 100-LETNIEGO SZPITALA WYBUDOWANEGO PRZEZ FRANCUZÓW I CZYNNEGO W CZASIE  SEKRETNEJ WOJNY. SĄDZĄC PO TYM CO Z NIEGO POZOSTAŁO TO CHYBA I ON PRZESZKADZAŁ AMERYKAŃSKIM CHŁOPCOM …

5 min. JAZDY DALEJ WZNOSI SIĘ NA NIEWIELKIEJ GÓRCE MOCNO ZRUJNOWANA STUPA THAT FOUN. NA MNIE OSOBIŚCIE NAJWIĘKSZE WRAŻENIE ZROBIŁO LEŻĄCE U JEJ STÓP BOISKO DO PIŁKI NOŻNO-PODWÓRKOWEJ NA KTÓRYM ROZWRZESZCZANA DZIECIARNIA KOPAŁA PIŁKĘ. STUPA MA OKOŁO 600 LAT. CIEKAWOSTKĄ JEST TO, ŻE MOŻNA PRZEJŚĆ PRZEZ NIĄ W POPRZEK. ZWIEDZANIE TRWA MAX 15 min.

 

ZŁODZIEJE NIEŹLE PRZEKOPALI STUPĘ THAT FOUN ...

ZŁODZIEJE NIEŹLE PRZEKOPALI STUPĘ THAT FOUN …

.

O 14:00 WYJECHALIŚMY DO PLAIN OF JARS SITE 1, A JUŻ O 15:00 PRZESIADALIŚMY SIĘ NA NOWOCZESNEGO “MELEKSA” POD BUDYNKIEM A.D.M. I JEDNOCZEŚNIE MIEJSCA NIEWIELKIEJ EKSPOZYCJI OBRAZUJĄCEJ HISTORIĘ w/w – WARTO ZOBACZYĆ PRZED ZWIEDZANIEM.

MELEKSIO PODWIÓZŁ NAS KILKASET METRÓW DO PIERWSZEGO MIEJSCA, GDZIE LEŻĄ SŁYNNE WAZY. PIĘKNE I BARDZO FOTOGENICZNE. SCHODZĄC SPACERKIEM W DÓŁ DOSZLIŚMY DO KOLEJNEJ EKSPOZYCJI. TU WAZY LEŻĄ NA PRAWIE PŁASKIM TERENIE. IDĄC DALEJ PAGÓRKAMI, POPRZECINANYMI Z RZADKA POZOSTAŁOŚCIAMI PO OKOPACH I LEJAMI BOMB, OBESZLIŚMY CAŁY TEREN DOOKOŁA NIE WCHODZĄC DO CENTRALNIE POŁOŻONEJ W ZBOCZU JASKINI. PONOĆ JEST NIECIEKAWA. W LAOSIE WIDZIELIŚMY JUŻ TYLE JASKIŃ, ŻE MAMY PRZESYT. PODSUMOWUJĄC WARTO TU SPĘDZIĆ DUŻO WIĘCEJ CZASU NIŻ MY.  SZCZEGÓLNIE JEŚLI KTOŚ LUBI SPOKÓJ, OTWARTĄ PRZESTRZEŃ I FOTOGRAFOWANIE.

NAM ZWIEDZANIE ZAJĘŁO KOŁO 65 min. ALE TO TROCHĘ MAŁO JEŚLI CHCE SIĘ TEŻ STARANNIEJ OBEJRZEĆ WYSTAWĘ.

 

OKOLICE BAN KHAI - OGROMNY LEJ PO BOMBIE

OKOLICE BAN KHAI – OGROMNY LEJ PO BOMBIE

.

OSTATNI PUNKT PROGRAMU – DOJAZD ZABRAŁ NAM OKOŁO 45 min. MIEJSCE W KTÓRYM, wg. NASZEGO LAOTAŃSKIEGO PRZEWODNIKA, KIEDYŚ BYŁA WIOSKA, DZISIAJ STRASZY CAŁKOWICIE PUSTĄ, PODZIURAWIONĄ OGROMNYMI LEJAMI PO JANKESKICH BOMBACH. WYDAJE SIĘ, ŻE TO NAJMNIEJ CIEKAWY PUNKT NASZEJ DZISIEJSZEJ WYPRAWY. ALE NIE. WRAŻENIE JAKIE WYWARŁ NA NAS WIDOK SPOREGO, LEKKO POFAŁDOWANEGO TERENU – PRZYPOMINAJĄCEGO TROCHĘ STEP – POKRYTEGO CAŁKOWICIE WYJAŁOWIONĄ GLEBĄ JEST NIESAMOWITE. ZASTANAWIAM SIĘ CO AMERYKAŃCE TUTAJ UŻYLI 50 LAT TEMU – NAPALM? KTO PAMIĘTA ZDJĘCIA WARSZAWY POD KONIEC WOJNY, WIDZI MORZE GRUZÓW. TO TUTAJ, TO OCEAN PUSTKI. NAWET NIE MA TRAWY. NIC, POZA JAKIMŚ ZIELONYM CHYBA MCHEM… ANI PÓŁ WYSTAJĄCEJ CEGŁY, CZEGOKOLWIEK CO BY WSKAZYWAŁO NA OBECNOŚĆ ISTOT ŻYWYCH… STRASZNE.

O 17:50 WRÓCILIŚMY. WYCIECZKA ZAJĘŁA 9 GODZIN. POGODA DOPISAŁA.

ZARAZ PO POWROCIE,  KORZYSTAJĄC Z OBIECANEJ ZNIŻKI KUPILIŚMY W NASZEJ AGENCJI BILETY NA MINIBUS DO LUANG PRABANG @ 120 000 KIPOLASÓW/ os. I POSZLIŚMY NA KOLACJĘ DO ULUBIONEJ JUŻ TERAZ GARKUCHNI. OBŻARCI JAK TUCZONE ŚWINKI PYSZNYM JEDZENIEM @ 50 000 KIPOLI, WRÓCILIŚMY DO HOSTELU. JESZCZE KILKA GODZIN SPĘDZILIŚMY JAK ZWYKLE GRZEJĄC SIĘ I GADAJĄC Z INNYMI PRZY “BOMBOWYM” OGNISKU. ZIMNICA LAOTAŃSKA W TYM MIEJSCU OMIJAŁA NAS SZEROKIM ŁUKIEM. WRZĄCY PRYSZNIC PRZED WSKOCZENIEM DO WYRKA TEŻ MIAŁ SWOJE PLUSY …

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *