12.01.2015 – LUANG PRABANG I WYCIECZKA MEKONGIEM

.

KURCZE, JAK JA NIE LUBIĘ WSTAWAĆ O 5:00 RANO. MAKABRA. LEDWO CZŁOWIEK ZASNĄŁ, JUŻ NASZE TELEFONY WYDAJĄ Z SIEBIE DZIWNE DŹWIĘKI, A TO ŚWIERSZCZY, A TO PTASZKÓW POLUJĄCYCH NA NIE, CZY TEŻ ŚWINEK ŚMIGAJĄCYCH PO POLU PEŁNYM TRUFLI …

WSTALIŚMY PÓŁPRZYTOMNI I POGNALIŚMY ZAJĄĆ STRATEGICZNE MIEJSCE, BY WIDZIEĆ DOBRZE CAŁĄ CEREMONIĘ. ZBLIŻAJĄC SIĘ DO ULICY, WZDŁUŻ KTÓREJ CHODZĄ MNISI (SAKKALINE Rd) ZBIERAJĄC STRAWĘ DLA SIEBIE NA CAŁY DZIEŃ, ZOSTALIŚMY ZAATAKOWANI PRZEZ SPRZEDAWCÓW MNISIEGO JADŁA. 2 KOSZYKI – W JEDNYM SĄ OWOCE, W DRUGIM RYŻ – KOSZTUJĄ TYLE, ILE POWIE SPRZEDAWCA. NASI CHCIELI 30 000 KIPOLI. STARAJĄC SIĘ NIE KUPOWAĆ OD PIERWSZEGO SPRZEDAWCY SZLIŚMY DALEJ. PO CHWILI CENA SPADŁA DO 20 000 KIPOLASÓW. NABYLIŚMY. TO CHYBA CIĄGLE ZA DUŻO, ALE CO TAM, CZEGOŻ TO LUDZIE NIE ROBILI DLA IDEI.

JEŻELI KTOŚ MYŚLI, ŻE W CHWILI DANIA KASY ZA MNISIE ŻAREŁKO KOŃCZY WSPÓŁŻYCIE ZE SPRZEDAWCĄ, TO SIĘ MYLI. SPRZEDAJĄCY RAZEM Z JADŁEM WYPOŻYCZA KOSZYKI I DAJE WYŚCIELONE MATAMI MIEJSCE NA TRASIE PRZEMARSZU MNICHÓW. UWAGA !!! NIE NALEŻY SPIESZYĆ SIĘ Z KUPNEM JADŁA NAJLEPIEJ SPRAWDZIĆ WCZEŚNIEJ GDZIE SIĘ BĘDZIE SIEDZIEĆ.
PRZYCHODZENIE O 5:30, TAK JAK POLECAJĄ PRZEWODNIKI, SZCZEGÓLNIE GDY SIĘ NIE BIERZE UDZIAŁU W CEREMONII JEST ZBĘDNE. WYSTARCZY BYĆ O 6:15.

 

LUANG PRABANG, SAKKALINE RD - ZAJĘTE MIEJSCE DLA OFIARODAWCY MNISIEGO JADŁA ...

LUANG PRABANG, SAKKALINE RD – ZAJĘTE MIEJSCE DLA OFIARODAWCY MNISIEGO JADŁA …

.
PO NABYCIU KOSZYKÓW ZOSTALIŚMY “PRZYWIĄZANI” DO MIEJSCA. NA CAŁE SZCZĘŚCIE LUDZIE TU SĄ UCZCIWI I UDAŁO NAM SIĘ POPROSIĆ ZARZĄDZAJĄCĄ BUSINESSEM KOBITKĘ, BY POZWOLIŁA NAM PRZEJŚĆ I OGLĄDNĄĆ PRZYGOTOWANIA DO DOKARMIANIA BUDDYSTÓW.

NIESTETY BYŁO JESZCZE BARDZO CIEMNO I NASZA SESJA ZDJĘCIOWA MOCNO KULAŁA. W ODPOWIEDNIEJ CHWILI WOMBAT POSZEDŁ NA SWOJE WYKUPIONE STANOWISKO WYDAWANIA JEDZENIA A JA POLOWAŁEM NA FOTKI. WYNIK, MOŻNA Z NIEJAKIM WDZIĘKIEM POWIEDZIEĆ – D… NIE URYWA. MNISI SZLI GRUPAMI. PO OKOŁO 20. TRWAŁO TO MOŻE ZE 30 min. RADA. JEŚLI ZAMIERZASZ W TO SIĘ BAWIĆ, KUPUJĄC POŻYWIENIE, POSTARAJ SIĘ BY RYŻ BYŁ W FORMIE KULEK. UŁATWI TO WYDAWKĘ.

 

CZEKAJĄC NA MNICHÓW ...

CZEKAJĄC NA MNICHÓW …

.

PO SKOŃCZONEJ OPERACJI WSPIERANIA BUDDYSTÓW WRÓCILIŚMY ODESPAĆ WCZESNE WSTAWANIE.

WYSPANI ZJEDLIŚMY PRZYNIESIONE WCZORAJ ŚNIADANKO. BYŁO PYSZNE. SZKODA TYLKO, ŻE BEZ WINA. TROCHĘ ZA WCZEŚNIE NA SZPRYCERA W JAKIEJKOLWIEK FORMIE.
PONOWNIE POSZLIŚMY NA GŁÓWNY DEPTAK, BO TAM JEST NAJWIĘCEJ BIUR TURYSTYCZNYCH, A BYŁ NAJWYŻSZY CZAS BY KUPIĆ BILETY POWROTNE DO STOLICY. PRZESZLIŚMY KILKANAŚCIE BIUR I POZA JEDNYM, WSZYSTKIE OFEROWAŁY CENĘ 180 000 ZA MIEJSCE W tzw. SLEEPERZE – AUTOBUSIE, W KTÓRYM LEŻYSZ, A NIE SIEDZISZ. TYLKO JEDNO BIURO CHCIAŁO MNIEJ – 170 000 KIPOLASKÓW, tj. US$ 21,10. KUPILIŚMY OCZYWIŚCIE.

UWAGA !!! BILETY NA SLEEPERY (PRZYPUSZCZAM, ŻE NA INNE RODZAJE TEŻ) NAJTANIEJ DOSTANIESZ BEZPOŚREDNIO NA DWORCU AUTOBUSOWYM. MÓWIMY W TEJ CHWILI O LUANG PRABANG, ALE SĄDZĘ, ŻE TAK JEST WSZĘDZIE. W w/w MIEŚCIE SĄ DWA DWORCE – PÓŁNOCNY I POŁUDNIOWY. WYSTARCZY DOWIEDZIEĆ SIĘ, Z KTÓREGO ODCHODZI NASZ AUTOBUS, PODJECHAĆ TAM np. TUK-TUKIEM (Z CENTRUM MIASTA 10 000 KIPÓW W JEDNĄ STRONĘ (TRZEBA SIĘ TARGOWAĆ ?) I KUPIĆ TE SAME BILETY PO 150 000 KIPOLASÓW, CZYLI OD 13 DO 20 % TANIEJ NA SZTUCE. A JEŚLI DO TEGO KUPUJESZ BILETY DLA WIĘKSZEJ GRUPY, TO NA np. TRZECH OSOBACH ZAOSZCZĘDZISZ WYSTARCZAJĄCO NA POWIEDZMY SOLIDNY OBIAD DLA DWÓJKI. BILETY NA SLEEPERY LEPIEJ KUPIĆ CO NAJMNIEJ 2 DNI WCZEŚNIEJ.

PO NABYCIU DROGĄ KUPNA PRZEJAZDU DO VIENTIANE, ZACZĘLIŚMY ZASTANAWIAĆ SIĘ NAD WYCIECZKĄ ŁODZIĄ LUB TUK-TUKIEM DO JASKIŃ PAK OU.
TUK-TUKOWIEC RZUCIŁ CENĘ 200 000 KIPOLI…

W BIURACH TURYSTYCZNYCH ZA CAŁODNIOWĄ WYCIECZKĘ ŁODZIĄ ZAPŁACISZ OD 40 000 KIPOLI W GÓRĘ / os. POZA GROTAMI DODADZĄ CI JESZCZE KILKA ATRAKCJI TYPU ZWIEDZANIE WIOSKI, GDZIE PRODUKUJĄ LOKALNEGO WHISKACZA CZY TEŻ JAKIEŚ TKANINY, MOŻLIWOŚĆ PRZEJECHANIA SIĘ – JAK KIEDYŚ TUTEJSZY KRÓL – NA BIAŁYM SŁONIKU, I CO TAM JESZCZE MAJĄ W ZANADRZU DLA SPRAGNIONYCH TURYSTYCZNYCH FIKOŁKÓW “PODRÓŻNIKÓW”.
BYŁ TO NASZ PRZEDOSTATNI DZIEŃ W LUANG PRABANG, A OKAZAŁO SIĘ, ŻE WYCIECZKI DO JASKIŃ ŁODZIĄ SĄ TYLKO RANO. WYCIECZKĘ NASTĘPNEGO DNIA WYKLUCZYLIŚMY. ZACZĘLIŚMY ROBIĆ WYWIAD NA TEMAT PRYWATNEGO WYNAJMU ŁODZI. BYŁY. ZA 500 000 KIPÓW W BIURACH PODRÓŻY I ZA 450 000 BEZPOŚREDNIO NAD MEKONGIEM. PRZECHODZĄC PRZEZ NADBRZEŻNĄ ULICO-PROMENADĘ ZOSTALIŚMY ZACZEPIENI KOŁO “PORTU” PRZEZ KOLEJNEGO “SPRZEDAWCĘ” WYCIECZEK ŁODZIĄ DO POŁOŻONEGO 25 km. W GÓRĘ RZEKI KOMPLEKSU. NA PYTANIE ILE DAJĘ, ODPOWIEDZIAŁEM: MOGĘ DAĆ 300 000 ALE TYLKO GDY POPŁYNIEMY TERAZ. NIEŚMIAŁE PRÓBY TARGÓW OLAŁEM I … CHWILĘ PÓŹNIEJ SIEDZIELIŚMY W DŁUGIEJ ŁODZI TYPOWEJ DLA MEKONGU.

PRZED WYJAZDEM WPADLIŚMY JESZCZE NA NABRZEŻNĄ, REKOMENDOWANĄ NAM WCZEŚNIEJ RESTAURACJĘ Z LAOTAŃSKO-TAJSKĄ KUCHNIĄ – “TAMARIND TREE RESTAURANT“. BARDZO NAM ODPOWIADAŁO MENU, WIĘC ZROBILIŚMY SOBIE REZERWACJĘ NA 21:00.

PODRÓŻ TRWAŁA PONAD DWIE GODZINY.  BARDZO CIEKAWA. PŁYNIESZ OGROMNĄ RZEKĄ, ŁÓDKA WALCZY CZASEM Z DOŚĆ RWĄCYM NURTEM. WOKÓŁ SPOKÓJ. WYSOKIE GÓRY, LASY TROPIKÓW I NUCĄCY COŚ STERNIK… GDYBY NIE TERKOT NASZEGO SILNICZKA BYŁBY PEŁNY ODLOT W ROMANTYZM …

PRZYBIJAMY WRESZCIE DO CELU. WSTĘP 20 000 / os. ZNOWU MAMY SCHODY DO POKONANIA. SĄ DWIE JASKINIE PAK OU. GÓRNA I DOLNA. ZACZĘLIŚMY OD GÓRNEJ. WCHODZĄC TRZEBA WRZUCIĆ DATEK. DAŁEM 10 000. GROTA JEST SPORA, ALE PRAWIE PUSTA. STOI W NIEJ PEWNO ZE STO FIGUR PRZEDSTAWIAJĄCYCH BUDDĘ CHOCIAŻ MIEJSCA JEST NA TYSIĄCE. DO TEGO SĄ ONE ZGRUPOWANE W KILKU MIEJSCACH, CO STWARZA WRAŻENIE PUSTKI. NATOMIAST WIDOK RZEKI Z TEJ WYSOKOŚCI JEST JEDNORAZOWY.
PO ZEJŚCIU DO NIŻEJ LEŻĄCEJ JASKINI ZNOWU TRZEBA DATKOWAĆ. NA NIC SIĘ ZDAŁY TŁUMACZENIA, ŻE DALIŚMY JUŻ KASĘ PIĘTRO WYŻEJ. WRZUCIŁEM DODATKOWY 1 000 …

 

PAK OU - FRAGMENT JASKINI DOLNEJ

PAK OU – FRAGMENT JASKINI DOLNEJ

.

DOLNA GROTA JEST O WIELE CIEKAWSZA. SĄ TU CHYBA FAKTYCZNIE TYSIĄCE FIGUREK. NIE MA JEDNAK MOŻLIWOŚCI ZOBACZENIA Z BLISKA WSZYSTKICH, BO LEŻĄ NA RÓŻNYCH, CZĘSTO NIEDOSTĘPNYCH POZIOMACH.
ZWIEDZANIE CAŁOŚCI NIE ZAJMUJE WIĘCEJ NIŻ GODZINĘ, MOŻE TROCHĘ WIĘCEJ KOMUŚ KOMU JEST TRUDNO WEJŚĆ NA PIĄTE PIĘTRO. ALE MOŻNA SOBIE SPOKOJNIE ODPUŚCIĆ GÓRNĄ JASKINIĘ I WTEDY JEST TEŻ ZDECYDOWANIE ŁATWIEJ.

POWRÓT Z BIEGIEM RZEKI TRWAŁ OKOŁO 90 min. PO DRODZE UDAŁO SIĘ NAWET ZOBACZYĆ ZACHÓD SŁOŃCA NAD MEKONGIEM.
GENERALNIE UWAŻAMY, ŻE ZWIEDZANIE GROT PAK OU JEST MOCNO PRZEREKLAMOWANE. JAZDA TAM ZA WIĘCEJ NIŻ US$ 5 TO STRATA CZASU I KASY. Z DRUGIEJ STRONY FACET, KTÓRY NAS WIÓZŁ SWOJĄ ŁODZIĄ RZETELNIE ZAROBIŁ SWOJE PIENIĄDZE.

 POWŁÓCZYLIŚMY SIĘ JESZCZE TROCHĘ PO MIEŚCIE. KUPILIŚMY TEŻ PONOWNIE ŚNIADANIE NA WYNOS, NA KOLEJNY RANEK W NASZEJ ULUBIONEJ GARKUCHNI.

 

“NIGHT FOOD MARKET” – NASZA ULUBIONA GARKUCHNIA

.

CIĄGLE ZA 150 000 KIPOLASÓW, ALE, CO WAŻNE,  TYM RAZEM UZNANO NAS ZA STAŁYCH BYWALCÓW I NIE OBCIĄŻONO DODATKOWĄ OPŁATĄ ZA KIEŁBASKI, KTÓRE NORMALNIE KOSZTUJĄ WIĘCEJ…
ZANIEŚLIŚMY ŻAREŁKO DO HOSTELASA I ZABRAWSZY ZE SOBĄ NASZ UKOCHANY PLECACZEK WYPEŁNIONY WYCIĄGNIĘTYM Z KARTONU WORECZKIEM WINA POSZLIŚMY NA OBIAD DO ZAREZERWOWANEJ WCZEŚNIEJ RESTAURACJI.
JEDZENIE BYŁO BARDZO DOBRE, POZA GUMOWATYMI I TWARDYMI W OPINII WOMBATA KALMARAMI. SAŁATKA ŚWIETNA.

 

“TAMARIND TREE RESTAURANT” – KILKA DAŃ NASZEJ KOLACJI

.

WINO LANE Z PLECAKA DAWAŁO DODATKOWO ZAOKRĄGLENIE SPOŻYWANYM DAROM NATURY LAOTAŃSKIEJ W “TAMARIND TREE RESTAURANT” (071 253866). MIELIŚMY TROCHĘ SZCZĘŚCIA, BO NIE DOŚĆ, ŻE SIEDZIELIŚMY NA TARASIE Z WIDOKIEM NA MEKONG, TO BYLIŚMY POZA INNĄ PARĄ BIAŁASÓW JEDYNYMI GOŚĆMI I DLATEGO OBSŁUGA NIE TRWAŁA DŁUGO…

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *