15.01.2015 – KUALA LUMPUR

.

PRZYLECIELIŚMY Z LAOSU OKOŁO 13.45. W SAMOLOCIE DOSIADŁ SIĘ DO NAS NA CHWILKĘ AUSTRALIJCZYK Z WSCHODNIEGO WYBRZEŻA, SZKOT Z POCHODZENIA. BYŁ Z ŻONĄ, AZJATKĄ, W LAOSIE. PODOBAŁO MU SIĘ, ALE NARZEKAŁ NA ZIMNO, NIE MIAŁ NIC CIEPŁEGO. POD KONIEC LOTU USIADŁ PRZY NAS NAGLE CHIŃCZYK. PEWNIE WSIADŁ PO DRODZE. ZACZĄŁ ROZMOWĘ O TYM JAK ZIMNO W LAOSIE I PADAŁO W KUALA LUMPUR. WYGLĄDA NA TO, ŻE TRAFILIŚMY NA JAKIEŚ ZAŁAMANIE POGODY.

WYSIADAMY I ROBI SIĘ GODZ.12.30 Z RACJI PRZESUNIĘCIA CZASU. CHCEMY PRZETESTOWAĆ ŚRODKI KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ Z LOTNISKA DO DZIELNICY MALURI GDZIE MIESZKAMY. NASZA DZIELNICA LEŻY ZA BUKIT BINTANG.

JEDZIEMY AUTOBUSEM. AUTOBUS Z LOTNISKA DO CENTRUM JEDZIE OKOŁO GODZINY ZA 10 RM. WYSIADAMY PRZY NAJWAŻNIEJSZEJ STACJI MIASTA, KL SENTRAL. AUTOBUS TUTAJ KOŃCZY JAZDĘ. KL SENTRAL JEST STACJĄ CENTRALNĄ. STAD MOŻNA DOSTAĆ SIĘ WSZĘDZIE AUTOBUSEM LUB KOLEJKĄ. TRZEBA TYLKO ZNALEŹĆ PRZYSTANEK. ALBO SIĘ PYTA, ALBO IDZIE SIĘ DO INFORMACJI. Z PYTANIAMI JEST O TYLE TRUDNO, ŻE KL JEST TAK DUŻE, IŻ NIE WSZYSCY MOGĄ WIEDZIEĆ GDZIE, CO JEŹDZI I GDZIE JEST PRZYSTANEK, ALE O ILE NIE SĄ TURYSTAMI TO BĘDĄ STARALI SIĘ POMÓC.

DWORZEC, PRZEZ KTÓRY PRZECHODZIMY JEST, JAK WSZYSTKO TUTAJ, WIELKI. OTACZA GO GALERIA PEŁNA SKLEPÓW, BARÓW. TRUDNO ZORIENTOWAĆ SIĘ W TYM GĄSZCZU. PYTAJĄC DOCHODZIMY DO INFORMACJI GDZIE DOSTAJEMY MAPĘ I INFORMACJE O TYM JAK DOJECHAĆ DO NAS KOLEJKĄ ALBO AUTOBUSEM I JAKIM NUMEREM AUTOBUSU. MAMY TAKŻE WSKAZANY KIERUNEK  PRZYSTANKU. Z INFORMACJI WYNIKA ŻE AUTOBUS JEDZIE GODZINĘ. PIERWSZEGO DNIA W KL JECHALIŚMY OD NAS W KIERUNKU CENTRUM AUTOBUSEM, WIĘC TERAZ DECYDUJEMY SIĘ NA KOLEJKĘ, TYM BARDZIEJ, ŻE JEST UPAŁ. MAPA MA OCZYWIŚCIE SCHEMAT LINII KOLEJKI.

PRZED DALSZĄ JAZDĄ POSTANAWIAMY COŚ ZJEŚĆ. WYLATUJĄC RANO NIE MIELIŚMY NA TO CZASU. WYBÓR PADA NA HINDUSA, KTÓREGO LOKAL WIDZIMY WYCHODZĄC Z DWORCA. JEDZENIE JEST ŚWIETNE – 23 RM.

 

GOTOWANIE TO SZTUKA ...

GOTOWANIE TO SZTUKA …

.

DOCHODZIMY DO KOLEJKI KUPUJĄC W AUTOMACIE BILET. AUTOMAT PO DOTKNIĘCIU POKAZUJE MAPĘ POŁĄCZEŃ. DOTYKASZ STACJI, DO KTÓREJ CHCESZ JECHAĆ. POKAZUJE SIĘ CENA. WKŁADASZ BANKNOT I DOSTAJESZ ŻETONY ORAZ RESZTĘ. AUTOMATY PRZYJMUJĄ NOMINAŁY O MAŁEJ WARTOŚCI.

PODRÓŻ KOLEJKĄ WYMAGA ORIENTOWANIA SIĘ GDZIE JEST PERON, Z KTÓREGO KOLEJKA W DANYM KIERUNKU ODCHODZI. ZDARZA SIĘ, ŻE MUSISZ DO TEGO PERONU SPORY KAWAŁEK DOJŚĆ. CZĘSTO SĄ TO PRZEJŚCIA NADZIEMNE. PORUSZANIE SIĘ KOLEJKĄ NIE JEST BARDZO SKOMPLIKOWANE, ACZKOLWIEK TRZEBA PARĘ RAZY SIĘ PRZEJECHAĆ, ABY NABYĆ WPRAWY. W KOLEJCE TEGO TYPU NALEŻY ZWRACAĆ UWAGĘ NA STACJE PRZESIADKOWE, KTÓRE POZWALAJĄ NA ZMIANĘ LINII. ZNAKOMICIE FUNKCJONUJE DOTYKOWY SYSTEM WYBIERANIA STACJI PRZEZ TO, ŻE POKAZUJE CAŁĄ SIEĆ. ŻETONY ZAMIAST BILETÓW SŁUŻĄ DO PRZECHODZENIA PRZEZ BRAMKI – PRZYTYKA SIĘ ŻETON WZGLĘDNIE WRZUCA, CO POWODUJE JEJ OTWARCIE.
POUCZENI JAK MAMY JECHAĆ BEZ ŻADNYCH PROBLEMÓW DOTARLIŚMY DO NASZEJ STACJI – MALURI.

WYSIADAMY I IDZIEMY W STRONĘ HOTELU D’GARDEN. NAGLE PIETRUSZKA MÓWI TO NIE TU. WRACAMY I ZACZYNAMY OD NOWA. CAŁY CZAS NIBY JESTEŚMY BLISKO NASZEJ ULICY, ALE NIE MOŻEMY DO NIEJ DOJŚĆ. DROGA DO HOTELU ZAJMUJE 45-50 MINUT. JESTEŚMY WYKOŃCZENI. W HOTELU CZEKA NAS MIŁA NIESPODZIANKA. DOSTALIŚMY LEPSZY POKOJE. MA STOLIK I DWA FOTELO-KRZESŁA. DO TEGO STOLIK NOCNY, MIEJSCE NA POŁOŻENIE WALIZKI.

SZYBKA SEGREGACJA UBRAŃ I IDZIEMY DO PRALNI. W PRALNI JAK TO W PRALNI. PRANIE KOSZTUJE  W ZALEŻNOŚCI OD TEMPERATURY I WAGI. W NASZEJ PRALNI PRALKI BYŁY DO 10 kg I 14 kg. MOŻNA WYBRAĆ TEMPERATURĘ PRANIA-30, 40, 60 STOPNI.
PRANIE O TEMPERATURZE 30 I 40 ºC . W PRALCE O WADZE PRANIA DO 10 kg KOSZTOWAŁO 4 RM. O ILE DOBRZE ZAPAMIĘTAŁAM WYŻSZA TEMPERATURA I WIĘKSZA WAGA PRANIA KOSZTUJE  5 RM. NIE TRZEBA MIEĆ PROSZKU ANI ŚRODKÓW ZMIĘKCZAJĄCYCH. PRALKA JE SAMA POBIERA. SĄ WLICZONE W CENĘ.

 

TU MAMY ZAMIAR ZJEŚĆ KOLACJĘ W NIEDŁUGIEJ PRZYSZŁOŚCI

TU MAMY ZAMIAR ZJEŚĆ KOLACJĘ W NIEDŁUGIEJ PRZYSZŁOŚCI

.

ZADOWOLENI, ŻE WYPRALIŚMY, CO TRZEBA, ALE LEKKO ZANIEPOKOJENIA ODLEGŁOŚCIĄ NASZEGO HOTELU OD STACJI KOLEJKI, WYBRALIŚMY SIĘ NA KOLACJĘ DO TROCHĘ ODDALONEJ RESTAURACJI. WŁAŚCIWIE BYŁ TO PLAC Z RÓŻNYMI STOISKAMI JEDZENIOWYMI. ZJEDLIŚMY JARZYNY, KALMARA LEKKO TWARDEGO I COŚ JESZCZE, ALE JUŻ NIE PAMIĘTAM, CO. NIE BYŁO ZŁE.

 

JEDNO Z DAŃ NASZEJ KOLACJI

JEDNO Z DAŃ NASZEJ KOLACJI

.

KOLACJA KOSZTOWAŁA 52.50 RM. TAK DUŻO DLATEGO, ŻE BYLIŚMY TAK ZMORDOWANI SZUKANIEM NASZEGO HOTELU, ŻE ZAMÓWILIŚMY PIWO. CZYLI JEDZENIE KOSZTOWAŁO 35.50RM. PO CHŁODNYM LAOSIE CIESZYLIŚMY SIĘ CIEPŁEM.

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *