01.04.2018 – WIELKANOCNE ŚNIADANIE W KOCZIN

.

SCHODZIMY NA ŚNIADANIE. DOSTAJEMY, OWSZEM JAJKA NA TWARDO, ALE W JAKIMŚ HINDUSKIM SOSIE. PATRZYMY NA NIE LEKKO SKONSTERNOWANI. MAŁO TEGO, SPRAWDZA SIĘ TO, CO PRZEWIDYWAŁ PIETRUSZKA. WIESZCZYŁ, ŻE DOSTANIEMY SUROWE KAWAŁKI PROSIAKA I BĘDĘ MUSIAŁA GO PRZYRZĄDZAĆ. NIE CHCIAŁAM W TO WIERZYĆ. CZARNY SCENARIUSZ SPRAWDZIŁ SIĘ … (więcej…)


29.03.2018 – KOCHIN. DZIEŃ, W KTÓRYM WOMBAT ZACZĄŁ JEŚĆ MAPNIKOWI Z RĘKI …

.
AUTOBUS ZOSTAWIŁ NAS W ERNAKULAM. KOŁO PRZYSTANKU KRĘCIŁO SIĘ KILKU TUK-TUKOWCÓW WĘSZĄC ŁATWĄ ZDOBYCZ. KIEDY OCENIWSZY WIZUALNIE NASZ TRÓJKĄT ZAPODALI CENĘ ZA KURS DO KOCHINU, NATYCHMIAST SPROSTOWAŁEM: NIE CHCEMY KUPOWAĆ ANI TUK-TUKA, ANI KIEROWCY, TYLKO PODJECHAĆ JAKIEŚ 10 km. ZAPROPONOWANA PRZEZE MNIE KWOTA NIE WYWOŁAŁA ENTUZJAZMU WIĘC ODJECHALI. 5 min PÓŹNIEJ SIEDZIELIŚMY W INNYM TUK-TUKOSIE POKONUJĄC TRASĘ ZA ROZSĄDNĄ OPŁATĘ. (więcej…)