29.03.2018 – KOCHIN. DZIEŃ, W KTÓRYM WOMBAT ZACZĄŁ JEŚĆ MAPNIKOWI Z RĘKI …

.
AUTOBUS ZOSTAWIŁ NAS W ERNAKULAM. KOŁO PRZYSTANKU KRĘCIŁO SIĘ KILKU TUK-TUKOWCÓW WĘSZĄC ŁATWĄ ZDOBYCZ. KIEDY OCENIWSZY WIZUALNIE NASZ TRÓJKĄT ZAPODALI CENĘ ZA KURS DO KOCHINU, NATYCHMIAST SPROSTOWAŁEM: NIE CHCEMY KUPOWAĆ ANI TUK-TUKA, ANI KIEROWCY, TYLKO PODJECHAĆ JAKIEŚ 10 km. ZAPROPONOWANA PRZEZE MNIE KWOTA NIE WYWOŁAŁA ENTUZJAZMU WIĘC ODJECHALI. 5 min PÓŹNIEJ SIEDZIELIŚMY W INNYM TUK-TUKOSIE POKONUJĄC TRASĘ ZA ROZSĄDNĄ OPŁATĘ. (więcej…)