12.01.2015 – LUANG PRABANG I WYCIECZKA MEKONGIEM

.

KURCZE, JAK JA NIE LUBIĘ WSTAWAĆ O 5:00 RANO. MAKABRA. LEDWO CZŁOWIEK ZASNĄŁ, JUŻ NASZE TELEFONY WYDAJĄ Z SIEBIE DZIWNE DŹWIĘKI, A TO ŚWIERSZCZY, A TO PTASZKÓW POLUJĄCYCH NA NIE, CZY TEŻ ŚWINEK ŚMIGAJĄCYCH PO POLU PEŁNYM TRUFLI … (więcej…)


12.01.2015 – LUANG PRABANG I JASKINIE PAK-U

.

ZDECYDOWALIŚMY, ŻE DZIŚ RANO IDZIEMY NA CEREMONIĘ DAWANIA MNICHOM JEDZENIA. LUANG PRABANG SŁYNIE Z TEGO PORANNEGO RYTUAŁU. MNISI OTRZYMUJĄ JEDZENIE OD LUDZI. ŻYWIĄ SIĘ TYLKO TYM, CO DOSTANĄ. (więcej…)


10.01.2015 – PHONSAVAN – LUANG PRABANG

.

RANO PADAŁO W DALSZYM CIĄGU. ODCZEKALIŚMY PARĘ CHWIL, A PONIEWAŻ NIE PRZESTAWAŁO, MĘŻNIE WYSZLIŚMY Z DOMU. (więcej…)


10.01.2015 – Z PHONSAVAN DO LUANG PRABANG

.

CAŁĄ NOC LAŁO. O 7:30 RANO CIĄGLE  Z PRZERWAMI SIĄPIŁO. (więcej…)


09.01.2015 – PHONSAVAN – PHU KENG JARS QUARY – KHOUN

.

O 8:20 BYLIŚMY W UMÓWIONEJ AGENCJI, CZYLI TUŻ ZA DWOMA ROGAMI OD NASZEJ STAJNI. NIEBO CAŁE ZACHMURZONE, ALE NA SZCZĘŚCIE NIE PADAŁO. SZYBKO POBIEGLIŚMY DO ZAUWAŻONEJ PRZEZ WOMBATA POPRZEDNIEGO DNIA PIEKARNI NA WÓZKU I KUPILIŚMY BAGIETKĘ – JEDNĄ Z NIEWIELU DOBRYCH RZECZY POZOSTAŁEJ TU PO KOLONISTACH FRANCUSKICH. W LEŻĄCEJ PO PRZECIWNEJ STRONIE DROGI GARKUCHNI, O KTÓREJ WSPOMINAŁEM WCZORAJ, NABYLIŚMY DROGĄ KUPNA DWIE WYSMAŻONE DOBRZE KIEŁBASKI I TOFU O WYGLĄDZIE STAREJ, ZIELENIEJĄCEJ ŚWIŃSKIEJ MIELONKI ORAZ TROCHĘ ZIELSKA. MIELONKA – TOFU, KTÓRA DZIEŃ WCZEŚNIEJ NIE PODOBAŁA SIĘ WCALE A WCALE WOMBATOWI ZOSTAŁA NAGLE OKRZYKNIĘTA WSPANIAŁOŚCIĄ, A PO PRZYPRAWIENIU OSTRYM CHILI I DODANIU POZOSTAŁYCH INGREDIENTÓW DO BAGIETKI ZMIENIONEJ PRZEZ NAS W 2 PYSZNE SANDWICZE, ZJEDZONA NATYCHMIAST. ZDĄŻYLIŚMY JESZCZE WYPIĆ PO HERBACIE, GDY PODJECHAŁ WYNAJĘTY BUSIK. PUNKTUALNIE.

(więcej…)


09.01.2015 – PHONSAVAN

.

DALEJ BYŁO PIEKIELNIE ZIMNO. PIETRUSZKA, KTÓREGO W KL UPRZEJMIE ZAPYTAŁAM “CZY WZIĄĆ CI SWETEREK” ODPOWIEDZIAŁ -“COŚ TY, PO CO”- TERAZ UBIERAŁ 2 PODKOSZULKI I KURTKĘ, MARZĄC O LEŻĄCYM W TORBIE, W MALEZYJSKIM CIEPLE, SWETERKU. JA MIMO PUCHOWEJ KURTECZKI, SWETERKA I 3 PODKOSZULKÓW TRZĘSŁAM SIĘ Z ZIMNA. (więcej…)


08.01.2015 – Z VANG VIENG DO PHONSAVAN

.

BAGIETKA I INNE FRANCUSKIE PIECZYWO STANOWI SPUŚCIZNĘ PO FRANCUSKICH KOLONIZATORACH, SŁUŻĄCĄ OBECNIE LAOTAŃCZYKOM DO ZARABIANIA PIENIĘDZY, I TO W EUROPEJSKI SPOSÓB. KU RADOŚCI TURYSTÓW OPANOWALI SZTUKĘ ROBIENIA KANAPEK, PRZYJMUJĄC ICH ANGIELSKĄ NAZWĘ SANDWICZ. MENU KANAPKOWE JEST BARDZO BOGATE. MOŻNA MIEĆ np. KANAPKĘ Z  KURCZAKIEM, BEKONEM, TOFU CZY INNYM SEREM, DO TEGO SAŁATĘ, POMIDORA, CEBULĘ NO I OCZYWIŚCIE MAJONEZ LUB KECZUP. CENA 10.000 -15.000 KIP. ZAOPATRZENI W TAKIE KANAPKI, A WŁAŚCIWIE KANAPY, BO SĄ DUŻE, ROZPOCZĘLIŚMY PODRÓŻ DO PHONSAVAN. (więcej…)


08.01.2015 – VANG VIENG – PHONSAVAN

.

NASZ TRANSPORT BYŁ O 8:30. NA PRZYSTANEK UDALIŚMY SIĘ WCZEŚNIEJ BY ZAJĄĆ SOBIE LEPSZE MIEJSCA I KUPIĆ ŚNIADANKOSY. JUŻ DZIEŃ WCZEŚNIEJ ZNALEŹLIŚMY KRAMIK, GDZIE SANDWICZE PREZENTOWAŁY SIĘ DOBRZE. TAM TEŻ PRZYGOTOWANO NAM BARDZO DOBRE SANDWICZE. DLA MNIE Z TOFU I WARZYWAMI. WOMBAT CHCIAŁ I DOSTAŁ Z TUŃCZYKOSEM. TRANSPORT MIAŁ LEKKIE OPÓŹNIENIE, ALE WRESZCIE RUSZYLIŚMY. (więcej…)


06/07.01.2015 – Z KUALA DO LAOSU

.
SAMOLOTY WSZYSTKICH NISKOBUDŻETOWYCH LINII LOTNICZYCH MAJĄ W ZWYCZAJU WYLATYWAĆ SKORO ŚWIT, A WŁAŚCIWIE W ŚRODKU NOCY. PUSTYMI ULICAMI KL JECHALIŚMY O 5 RANO TAKSÓWKĄ NA LOTNISKO.
O TEJ PORZE NIE JEŹDZI JESZCZE PUBLICZNY TRANSPORT. UMÓWIONY WCZORAJ RANO KIEROWCA, TEN SAM, KTÓRY NAS PRZYWIÓZŁ DO HOTELU I OFEROWAŁ SWOJE USŁUGI NA PRZYSZŁOŚĆ, SPÓŹNIŁ SIĘ TROCHĘ, BO … ZAPOMNIAŁ O KURSIE. TO SIĘ NAZYWA DBAŁOŚĆ O INTERESY!!

(więcej…)


06.01.2015 – Z KUALA DO VANG VIENG

.

POBUDKA O 4:05 NIGDY NIE BYŁA MOJĄ MOCNĄ STRONĄ. CZASAMI JEST JEDNAK KONIECZNOŚCIĄ. TAK BYŁO I DZISIAJ.

NA WSZELKI WYPADEK ZAMÓWILIŚMY POZNANEGO KILKA DNI WCZEŚNIEJ TAKSÓWKARZA NA 4:45, CHOCIAŻ LOT MIELIŚMY DOPIERO O 7:35 A CHECK-IN ZROBIONY PRZEZ NET.
OKAZAŁO SIĘ, ŻE SŁUSZNIE,  BO CHOĆ WCZORAJ W POŁUDNIE RECEPCJONISTKA PRZY NAS PRZYPOMNIAŁA MU O NASZYM BOOKINGU, ZAPOMNIAŁ O NIM. PO 10 min. CZEKANIA RECEPCJONISTA ZADZWONIŁ I GOŚCIU DOJECHAŁ W 8 min. NA NOWY TERMINAL LOTNISKA MIĘDZYNARODOWEGO JEST KOŁO 57 km. O TAK WCZESNEJ PORZE NIE MA PROBLEMU Z DOJAZDEM. BYLIŚMY TAM O 5:00. KLIA2 TO NAPRAWDĘ DUŻY PORT LOTNICZY KRAJOWY I MIĘDZYNARODOWY DLA TANICH LINII. OBSŁUGA I INFO BD. JEST TEŻ 3 godz. DARMOWEGO INTERNETU I ZASILANIE DLA WSZYSTKICH MOŻLIWYCH WTYCZEK. SKLEPY “DUPY” FREE SPRZEDAJĄ GŁÓWNIE PERFUMY I DROGIE, Z WYSOKIEJ PÓŁKI ALKOHOLE. CHOCIAŻ DUTY TO JEDNAK CIĄGLE DROGO. WIĘKSZOŚĆ ALKOHOLI DROŻSZA NIŻ U NAS W SUPERMARKECIE.
NASZ SAMOLOT AIRASIA AK 552 WYLECIAŁ O CZASIE. TERAZ CZEKAMY NA LĄDOWANIE. NA CAŁE SZCZĘŚCIE RUSKIE SĄ DALEKO WIĘC MAMY SZANSĘ NA BEZPIECZNE LĄDOWANIE. (więcej…)